No to kazalo sie, ze dzisiaj skonczylem.
Przygode z System Shock rozpoczalem jako gowniarz w okolicach 94 roku wraz z zakupem numeru 22 (chyba) Secret Service. Zamieszczono tam solucje, ktora rozpoczynala sie (i wlasciwie zostala napisana) w dosyc intrygujacy sposob. Byla to opowiesc bohatera gry, ktory bedac juz dziadkiem, relacjonuje dwom swoim wnukom wydarzenia po tym jak ci znajduja "zakrwawione zdjecie" i pytaja staruszka skad ono jest. Nie wiem czemu ale wtedy wywarlo to na mnie ogromne wrazenie (a chyba trudno nie bylo. wiek i poczatki zajawki na gierki robily swoje). Do dzis pamietam screeny no i wlasnie ten wstep ze zdjeciem. Ale wtedy z wielu powodow skonczylo sie jedynie na macaniu kartek pisma (ktore mam do dzis).
Minely 4 lata. Byl rok 98 a na rynku pojawila sie Zielona Seria wydana przez IPS Computer Group (dawna 1/2 obecnej Cenegi). Dlugo sie nie zastanawialem i wydalem te 19zl (chyba) na gre z dziecinstwa - na System Shock (kupilem tez Fade to Black i zaluje, ze nie wzialem Bioforge). Bylo to wydanie na plycie CD zawierajace poprawione intro a takze czytane audiologi (wersja 9o dyskietkowa byla tutaj niema. Ciekawostka jest, ze oba wydania dzielily 3... miesiace). Tak czy inaczej moj Pentium 60 byl idelna konfiguracja zeby poradzic sobie z ta produkcja. Zainstalowalem, odpalilem, wlaczylem Full HD (640 zamiast 320 c'nie) i zaczlem sie zastanawiac jak w to sie gra. Sterowanie jakies dziwne (nie mozna skonfigurowac bo przeciez gra z 94r.), myszka "uwolniona" (czyli kursor zachowuje sie jak w point and click'ach a nie jak w FPS'ach), kucanie i wychylanie ustawiane na hudzie, niby strzelanka a zbiera sie mase przedmiotow jak w rpg itd. Wytrzymalem 3 levele. I nie, nie z powodu (dzis bysmy powiedzieli) archaizmow ale z powodu atmosfery. Zaszczucie, zyjaca stacja kosmiczna pelna dzwiekow, ktore moga byc zarowno wrogiem jak i buczaca elktronika pokladowa, respawnujacy sie przeciwnicy i przede wszystkim bezwzgledny, zbuntowany komputer z cala masa pomyslow na zamordowanie gracza (i ten glos, te komentarze, glados miala czym sie inspirowac). Wiec odpuscilem bo kolejne sesje z gra powodowaly obfite poty i podniesiony puls.
Mijaly lata i nie pamietam czy wrocilem do SS wiecej niz raz i znow na krotko. Po drodze w 1999r. pojawil sie System Shock 2 (i mozna powiedziec, ze i z tym tytulem historia zaczela sie powtarzac bo znow nie dojechalem do konca z tych samych praktycznie powodow [mimo, ze tym razem mialem wersje premierowa - prezent na urodziny]). Gra lezala na polce przez ponad 14 lat. Ale zawsze wyeksponowana mimo, ze wiele tytulow z kolekcji trafilo do pudla i do piwnicy. Az do ostatniego tygodnia.
Zawsze jakos zastanawialo mnie czy ustawianie cd-romu w Dosboxie jest upierdliwe. Czy trzeba wpisywac milion komend czy to jakies proste polecenie. Okazalo sie, ze wystarczy pare wierszy wrzucic do pliku wykonawczego programu i cd rom dziala jak marzenie. Zatem dlugo sie nie zastanawialem na jakiej grze przetestowac obsluge plyty. Przywitalo mnie to samo klimatyczne intro, menu z charakterystycznymi dzwiekami i pierwszy poziom z pomieszczeniem medycznym, w ktorym jako haker budzimy sie po dlugiej hibernacji i odkrywamy, ze cos z ta stacja kosmiczna jest nie tak. Zawitalo takze i unikatowe sterowanie wiec postanowilem sprawdzic czy przez lata ktos wpadl na pomysl jak zbindowac klawisze. Okazalo sie, ku mojemy ogromnemu zaskoczeniu, ze w 2010 jakis typ z Brazylii (ps. Brazylia - Niemcy po pierwszej polowie 0:5 lol) nie tylko umozliwil przypisanie klawiszy wedlug wlasnego uznania ale jeszcze dorobil sterowanie myszka jakie wszyscy znamy! Teraz gralo sie dokladnie tak jak w dowolny shooter albo, zeby daleko nie szukac, w SS2 gdzie sterowalo sie myszonem ale po przejsciu w tryb inwentarza mysza sie "uwalniala". Miodzio, teraz to mozna grac. No wiec gralem. Ale po kilku pierwszych levelach... nie, nie odstawilem gry. Wywalilem moda. Stwierdzilem, ze ukoncze gre tak jak zostala stworzona i tak jak byla grana w 1994 roku. Bo wlasciwie na przestrzeni tych lat zdazylem sie do sterowania przyzwyczaic.
I oto dzis, po ponad 14h czystej gry i 930 zabitych System Shock zostal pokonany. Ciekawostka dropsa jest to, ze na koncowej planszy oprocz czasu i ilosci trupow widnieje rowniez punktacja (dawniej gralo sie na punkty ale nie spodziewalem sie, ze trafia one rowniez do tej hybrydy strzelanki i rpg). Przygoda dobiegla konca. Zly komputer zostal unicestwiony. A ja w koncu, po 20 latach ukonczylem tytul, ktory wryl mi sie w podswiadomosc dzieki randomowmu pisemku, ktore juz nie pamietam dlaczego kupila mi mama. Wtedy chyba tez zakwitla milosc do gatunku cyberpunka, z ktorego SS czerpie garsciami.
Ta przydlugawa historia zapewne skonczyla by sie jakims happy-endowym akapitem ale niestety tak sie nie stanie. Zawinilo (nomen omen) zakonczenie samej gry. Zatem bez wdawania sie w szczegoly napisze, ze final historii jest mocno rozczarowujacy (lagodnie mowiac). Nie spodziewalem sie, ze to sie tak skonczy bo caly klimat budowany na 9 poziomach zostaje praktycznie rozwalony w ostatnim. Takze to co dzieje sie po oddaniu ostatniego strzalu zakrawa na zart (nawet jak na standardy lat 90.). Nie wypada jednak w Systema nie zagrac. To gra geniusz, ktora wyprzedzila swoja epoke o dekade a rozwiazania jakie w niej zastosowano osmieszaja dzisiejsze wysokobudzetowe wydmuszki. Warto sprobowac zwlaszcza, ze grac mozna za free gdyz tytul ma status abandonware. Goraco zachecam i polecam.
A teraz wersja skrocona.
Plusy:
KLIMAT i owiane tajemnica wydarzenia, ktorych doswiadczamy przez odnajdywane logi i dzienniki
budowa etapow w stylu (wybaczcie) Zeldy - mimo, ze niektore pomieszczenia sa dostepne od poczatku nie da rady do nich wejsc bez sprzetu z dalszych leweli (lub wykonanych misji)
mnogosc ekwipunku poczawszy od kilku specyfikow konczac na masie broni, do ktorej mozemy wlozyc rozna amunicje. rzucanie granatami poprzez ruch myszka (tak, takie rzeczy w 94!)
dodatkowe sprzety w stylu tarczy energetycznej, latarki, podczerwieni, "wstecznego lusterka", bosstera, rysowanej podrecznej mapy itd. (tak, takie rzeczy w 94!)
roznorodni wrogowie z glowna zla na czele czyli SHODAN
i cos o czym nie wspomnialem wyzej - Cyberspace czyli owczesne wyobrazenie esencji cyberpunku w PELNYM 3D (tak, takie rzeczy w 94!)
oraz klikanascie innych, o ktorych pewnie zapomnialem
Minusy:
zwienczenie historii