Sama gra jak idzie drogą fabuły z FF7 to jest zajebista.
Irytują mnie te wszystkie infantylne pierdoły jak w jakimś Assassinie.
Robienie tych wszystkich durnowatych zadań dla tego robo-debila przydaje się pod kątem summona, wytwarzania przedmiotów i odkrywania bonusów w stylu: transport z Junon do Grassland w wozie chocobo bez potrzeby przechodzenia jaskini. Na dobrą sprawę to trzeba i tak zrobić wszystkie lub prawie wszystkie.
Darowałem sobie już zabijanie potworków z wszystkimi zadaniami w trakcie, zginie to zginie, zadanie zaliczone. Podobnie jak te bieganie za Mogglami. Może później do tego wrócę, jeśli będzie możliwość poruszania się bez problemu po całym świecie.
Te punkty co wpadają za zadania do wydania w sklepiku robo-debila średnio przydatne, jak na razie. Jedna, dwie materie. To co zdobędziesz w Grassland jest do wydania na ekwipunek z Grassland. W Junon ma nowy ekwipunek i punkty lecą od zera (stare zostają, ale na wydanie na przedmioty z Grassland).
Aktualnie płynę do Costa del Sol.