Treść opublikowana przez Suavek
-
MS Saga: A New Dawn
Cut-scenek z dubbingiem jest naprawdę mało. Po pierwszym uruchomieniu gry byłem wręcz przerażony tymi głosami, ale tak naprawdę większość dialogów to słowo pisane. Ogólnie jest tak jak napisałem - tragedia w każdej dziedzinie oprócz właściwego gameplay'u. Fabuła ssie, postacie ssą, grafika jest kiepska, muzyka bez rewelacji, ale to wszystko ratuje wciągający jak cholera gameplay. Kwestia więc czego kto oczekuje od gry jRPG. Muszę dodać, że na pojedyncze przejście trzeba też poświęcić trochę czasu. Gdy przechodziłem grę po raz pierwszy miałem na liczniku ponad 50h - aczkolwiek parę dodatkowych bossów pokonałem przy tym i sporo czasu spędziłem w menu konfiguracji mechów.
-
Nowe serie anime
Ogląda ktoś Super Robot Taisen OG: The Inspector? http://anidb.net/perl-bin/animedb.pl?show=anime&aid=7718 Gra bardzo mi się podobała, ale pierwsze anime ssało niesamowicie, podczas gdy w drugim z tego co widzę mocno stawiają na moe i fanservice. Fabuła już w grze nie była szczególnie porywająca, ale może warto obeznać się z tym przynajmniej dla akcji? - niemniej jednak kreska strasznie uboga się wydaje... A skoro przy robocikach jesteśmy, to intryguje mnie trochę nowy Mazinkaiser SKL - http://www.youtube.com/watch?v=lYB4uIS4cvI. Oryginalny Mazinkaiser (nie mazinger) był naprawdę świetnym w oglądaniu anime, ale to nowe przypomina jakiegoś Gettera czy inne dziwadło z wku**ionymi bohaterami. Chyba za stary już na to jestem po prostu... EDIT: Ok, po czterech piwach stwierdziłem, że chyba nie chcę ani jednego, ani drugiego oglądać jednak ;>
-
Gundam
@Mace To nie tak źle. Osobiście swego czasu bardzo podobał mi się oryginalny SEED. I choć był on w paru miejscach naiwny i ckliwy, tak jako ogół bardzo dobrze go wspominam, w przeciwieństwie do nędznego Destiny. Podobnie z Gundam 00 - pierwszy sezon był świetny, ale drugi naprawdę mocno zaniżył poziom. Wing ssie ;p. Niemniej jednak w ramach odskoczni szczerze polecam G Gundama. Jedno z najlepszych anime "na odmóżdżenie" jakie dane mi było oglądać. Chłonąłem swego czasu kilka odcinków dziennie, co mi się bardzo rzadko zdarza. Lekkie i przyjemne z jednej strony, a z drugiej z bardzo charyzmatycznymi bohaterami i nawet znośną fabułą. - tu akurat amerykański dubbing, ale ogląda się super po prostu. Niemal jak Gurren Lagann (tja, możecie bluzgać). Skoro widziałeś 0079 to nie ma problemu. Obejrzyj te dwie wspomniane OVA, potem Zetę i CCA. 0083 zostaw sobie na później, bo też ma parę nawiązań do Zety właśnie. Trzymaj się natomiast z dala od filmu kompilacyjnego Last Blitz of Zeon. Mam go na DVD i uważam go za najgorszy zakup EVER. Nie znam ZZ i Turn-A Gundama. Ten drugi podobno jest wręcz genialny, ale ja już nie mam siły i czasu na oglądanie wieloodcinkowych anime. Natomiast F91 i Victory są mocno przeciętne - warto obejrzeć, ale nie jest to coś do czego chciałoby się wracać imo. Szczególnie Victory - fajny jeśli chodzi o treść, ale chwilami bolesny przy właściwym oglądaniu. Aha, jest jeszcze Gundam X - też bardzo przyjemne w oglądaniu action-adventure. Bez rewelacji, ale ogólnie polecam. @Zarathustra Co z tego, że kreska była śliczna, skoro właśnie fabularnie anime było niesamowicie głupie pod koniec? Akcja akcją, ale jednak wolę mieć dla niej konkretny pretekst. Tak jak 0083 zaczynał się obiecująco, tak końcówka to gigantyczny facepalm.
-
MS Saga: A New Dawn
Poziom trudności jest... dwojaki. Raz bywa bardzo wysoki, innym razem walka jest kwestią spamowania podstawowych ataków. Wszystko tak naprawdę zależy od tego jak ekwipujesz i uzbrajasz swoją drużynę. Sztucznie trenować nie trzeba prawie w ogóle, gdyż gra postępuje bardzo płynnie. Niemniej jednak na mapie świata i w niektórych lokacjach poukrywanych jest mnóstwo sekretów oraz bossów opcjonalnych, którzy wymagają naprawdę solidnej taktyki i mocnych nerwów (ale nagrody są warte zachodu). Zwykli bossowie także bywają przepakowani i jeśli cokolwiek może przysporzyć większych problemów, to właśnie oni. Ogólnie rzecz biorąc, poziom trudności zależny jest od naszych własnych poczynań, a nie sztucznego pakowania w celu zwiększenia siły bohatera. Niemniej jednak gra się przyjemnie, śmiem twierdzić. Jak w żadnym innym RPG niemal każda nowa znaleziona część czy broń wywołuje niemałe emocje przy uzbrajaniu. Widać dzięki temu rosnącą siłę drużyny, co daje niemałą satysfakcję, gdy w mgnieniu oka rozwala się wrogów, którzy wcześniej nas rozwalali równie szybko. Bardzo możliwe, że gdzieś 1/4 czasu gry spędza się właśnie w menu konfiguracji, myśląc nad jak najlepszym dopasowaniem ekwipunku. Walki są losowe - raz częste, raz mniej. Ogólnie niemal wszystko w tej grze przypomina klasycznego do bólu jRPG - wszystko oprócz walk i uzbrajania mechów. Jeśli grałeś w jRPGi epoki SNESa czy PSXa to wiesz czego się spodziewać. Fabularnie jest w miarę znośnie - w sensie, nie ma przesadnie wydłużonych scenek, więc gracz się nie irytuje zbyt mocno ich naiwnością. To co jest natomiast pomimo swej głupoty stanowi niezły materiał do ironicznego komentowania pod nosem, więc nie ma tego złego... .
-
Gundam
O rany, mieszacie to wszystko tak, że nic dziwnego, iż potem ludzie mają problemy z chronologią No ale w sumie... tego jest tyle, że łatwo się zakręcić. Osobiście lata temu pisałem swego rodzaju tekst o historii Gundam, który można znaleźć na stronie podanej wyżej przez Paliodora, a także (podzielony na dwie części) w archiwalnych numerach e-zinu Pathfinder (nie pamiętam dokładnie których, sorry). Co do pytania, moim zdaniem nie ma znaczenia czy pierwsze obejrzysz 0080 czy 08th MS Team. Oba anime są bardzo dobrymi OVA, które można bez wahania oglądać nawet bez znajomości jakichkolwiek innych serii. Są to niezależne historie, które po prostu rozgrywają się mniej więcej w tym samym okresie co pierwszy animowany Gundam, ale ukazują zupełnie innych bohaterów i wydarzenia. Sam oglądałem je bez znajomości oryginału i nie płakałem z tego powodu. Moim zdaniem chyba tylko Char's Counterattack wymaga znajomości oryginalnego Gundama. Całą resztę można/da się w większości przypadków oglądać samodzielnie. Osobiście polecam Gundam 0080: War in the Pocket, gdyż jest to idealny przykład na to, że anime z robotami wcale nie musi być bezmózgą sieczką. Końcówka po prostu wgniata w fotel. 08th MS Team zły nie jest, ale bardziej nastawia się na tzw. "adventure" niż "drama". Z OAVek odradzam natomiast oglądanie (przynajmniej z początku) Gundam 0083, gdyż tak jak jest on jeszcze ciekawy przez pierwsze sześć odcinków, tak dalej staje się niesamowicie kiepski.
-
The Witcher 2: Assassins of Kings
http://www.gram.pl/news_8QrjGuq1_Edycja_Kolekcjonerska_Wiedzmin_2_Zabojcy_Krolow_przedsprzedaz_w_sklepie_gram_pl.html Ceną i wydaniami gry jestem zaskoczony. 99zł za nową grę z soundtrakciem, bonusowym dvd, poradnikiem, mapą itp? Jeśli ktoś przy takiej ofercie nadal ma zamiar gierkę piracić to niech lepiej od razu powiesi się za jaja... Kolekcjonerka jeszcze lepsza - właśnie na nią złożyłem pre-ordera. Jak na taką ilość bajerów w zestawie, cena jest wręcz śmieszna, szczególnie jeśli porównamy ją np. do takiego StarCrafta 2... Mam tylko nadzieje, że wymagania sprzętowe nie będą zbyt wysokie ;>
-
gry typu tactics
Oj xzdunx, xzdunx... http://www.psxextreme.info/topic/26670-strategie-turowe-gra-w-to-ktos-w-ogole/
-
Demon's Souls
Tak xzdunx, Internet zna Zero Punctuation/Yahtzee od dawna. Masz zamiar teraz zamieszczać w każdym temacie o danej grze każdą jego recenzję?
-
Powrót Stara
Wyjaśni mi ktoś na czym polega fenomen Stara? Na PE się nie "wychowałem", ale mam sporo starszych numerów i prawdę mówiąc gdy czasami zdarza mi się do nich wrócić, to ciężko mi stwierdzić aby teksty Stara były jakoś szczególnie rewelacyjne. Przede wszystkim drażnił mnie fakt, że bardzo często po lekturze jego recenzji wciąż praktycznie nic konkretnego nie wiedziałem o grze. Nic dziwnego, że taki Lucifer's Call był mało popularny (na forum), skoro poświęcona została mu zaledwie jedna strona, w dodatku nijak opisująca właściwe atuty tej produkcji. A tekstów tego typu było wiele, z częstszym nastawieniem na "humor" aniżeli właściwe informacje - przerost formy nad treścią. Nie aby był to zły redaktor - nic z tych rzeczy. Ale gdy co krok widzę zachwyty nad Starem i częste narzekania na Zaxa (który może i miewa dziwne opinie, ale pisze dobrze i przede wszystkim konkretnie), to nie mogę się nadziwić, prawdę mówiąc. PS. Ktoś tu wspomniał Shivę, a on pisał przecież tragicznie. Chyba nawet korekta była tym załamana, bo nawet pokaźnej ilości błędów i literówek nie mieli sił poprawiać.
-
Na wesoło - obrazki, filmiki i humor
Teraz ja uogólnię i powiem, że pismo z Akcją i CeDE" czytają głównie małolaty, którym rodzice nie kupią konsoli, a jedynie PC "do nauki". Nic więc dziwnego, że forum też takich jest pełne. Raczej norma. Niemniej jednak argument z ceną gier jest jak najbardziej trafiony.
-
Co męczycie na kompie
Chciałem pograć w SA i znalazłem sposób - odkurzyłem pudełko z grą na PS2 Padem to sobie mogę pograć na konsoli - nie po to mam mysz i klawiaturę. Poza tym próbowałem podłączyć pada, ale gra miała pod krzyżaka sztywno przypisane poruszanie się i nie mogłem przypisać pod niego nic własnego. Może wina pada (Dual Shock 2 + przejściówka), nie wiem, niezbyt mnie to obchodzi już. Patchami się nie bawię - leniwy jestem i coraz mniej chce mi się babrać z tym wszystkim tylko aby udało mi się cokolwiek uruchomić. Chcę po prostu włączyć grę i dobrze się bawić. Jednak pomimo włączenia wszystkich możliwych ustawień graficznych na maksimum, pierwszy ekran i tak nie miał tego fajnego błysku słońca, jakie jest obecne w wersji PS2. A z tego co czytałem, jest to charakterystyczny brak wersji PC, więc nie wiem ile w tym winy kompa, a ile developerów. A przecież urok całego SA tkwi w niesamowitym klimacie - jazda autostradą przy zachodzie słońca z zapuszczoną stacją rockową. Na konsoli problemów z tym nie ma. Ale prawda jest też taka, że pakiet kupiłem głównie ze względu na promocję Steam (30zł całość) .
-
Co męczycie na kompie
No nie twierdzę, że gra się źle - gdyby tak było to bym olał, jak to zrobiłem z San Andreas (któremu o dziwo brakuje też pewnych efektów graficznych, np. przy zachodzie słońca). Mimo wszystko wady swoje też to ma, niekiedy skutecznie uprzykrzające zabawę. Problem z Y Axis dotyczy tylko VC i San Andreas. Nie u każdego występuje, ale jest dość powszechny, z tego co wyczytałem na forum steam.
-
Co męczycie na kompie
Model jazdy odrzuca nawet jeśli się w ogóle nie grało w GTAIV. Śmiem twierdzić, że sterowanie ogólnie to największa zmora trójwymiarowych GTA. To i beznadziejne AI kierowców. Też obecnie przechodzę GTA3 na PC (promocja Steam), ale niekiedy szlag mnie już trafia przy tych wszystkich pijanych kierowcach, co po linii prostej jeździć nie potrafią. Karetki mordujące tłumy ludzi po drodze do pojedynczego pacjenta to już w ogóle śmiech na sali. W kwestii sterowania natomiast nienawidzę łodzi, z których wyjście na brzeg graniczy z cudem (a postacie starych GTA nie umiały jeszcze pływać). Chciałem także zagrać w pozostałe GTA, ale zarówno VC jak i SA mają zrąbany Y Axis w ustawieniach myszy. Tj. zmniejszenie czułości wpływa na X Axis, ale Y Axis jak latał szalony tak dalej lata. Oczywiście nie ma na to żadnej legalnej metody, patcha ani nic... No wprost genialne. Wyszło na to, że SA zamiast na PC to sobie na PS2 odkurzyłem, pomimo tragicznego framerate'u i gorszej grafiki. Oprócz tego od czasu do czasu StarCraft 2 - kampania na brutalu.
-
Anime godne polecania
Komuś tu się podoba Code Gayass? Moje kondolencje. Anime nie oglądam już od dłuższego czasu, ale wyjątek zrobiłem dla Gundam Unicorn. Jakiś czas temu wyszedł drugi ep i muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W sensie, jest to chyba najbardziej dopieszczony i dopracowany animowany Gundam. Można się czepiać naiwnej motywacji głównego bohatera, ale cała reszta wręcz zaskakuje wysoką jakością wykonania. Świetne wyważenie między dylematami moralnymi, polityką i akcją. No i ta muzyka... Niech utrzymają poziom do końca serii a zakup kompletu na DVD/BR będzie tylko kwestią czasu dla mnie. Bo póki co jest to produkt, do którego zapewne chętnie będę wracał. http://www.youtube.com/watch?v=WfoMLF8kwF4&hd=1 - zwiastun trzeciego epa. Szkoda, że na każdy kolejny każą sobie czekać prawie pół roku :|
-
Nowy rodzaj zabawy- Co to za gra?
No skoro się czepiamy słówek, to raz, że nie Natal a Kinect, a dwa, iż z PS2 niezbyt cokolwiek mogło do niego "nawiązywać", biorąc pod uwagę, że twór M$ miał dopiero premierę. Albo inaczej - czy ideą tej zabawy jest zgadywanie co autor miał na myśli, czy też znalezienie odpowiedzi na zadane pytanie? Może sprecyzuj pytanie w takim przypadku?
-
Final Fantasy X
Muzyka jest genialna... oprócz głównego motywu walki, jak dla mnie. W połączeniu z kolejnym wymienionym przez Ciebie aspektem, przede wszystkim to zabiło dla mnie całą frajdę jaką mógłbym czerpać z tego tytułu. Bo fabuła fabułą, postacie postaciami - o nich już nie mam zamiaru więcej nic mówić. Ale niestety, system walki jest taki jak go określiłeś - w porządku, ale czegoś mu brakuje. I moim zdaniem elementem, który nie do końca się sprawdził, była opcja żonglowania drużyny. W 90% przypadków trzeba było z niej korzystać tylko po to, aby danego wroga pokonała postać z odpowiednią bronią/czarem - w przeciwnym wypadku pozostali członkowie drużyny będą zadawać śmiesznie niski DMG (czyt. wakka na latających, lulu na magiczne glutki, auron na opancerzonych itp.). Biorąc pod uwagę niski poziom trudności walk (zwykłych, nie opcjonalnych), gra ta mnie zwyczajnie nie bawiła, a nudziła. Obecnie natomiast gram w opisywanego przeze mnie w osobnym temacie MS Saga. Gra ta jest wręcz tragiczna (dużo gorsza od FFX ;p) jeśli chodzi o fabułę, postacie oraz oprawę audiowizualną, ale system walki jest tak dobry i rozbudowany, a gra trudna i wymagająca, że jestem skłonny przymknąć oko na WSZELKIE inne niedoróbki. A wspominam o tym dlatego, że i tutaj obecna jest opcja wymiany członków drużyny podczas walki. Różnica polega na tym, że wiele walk wręcz wymaga udziału całej ekipy, a nie tylko wysunięcia tego, który jest nam potrzebny. Ludki będące w tylnym rzędzie regenerują sobie HP i bezpiecznie gromadzą energię potrzebną do przeprowadzenia potężniejszych ataków. Szczególnie podczas walk z bossami jest to wręcz nieodzowne. Daje to uczucie, że przedni i tylny rząd na swój sposób się uzupełniają, a wiele starć - także ze zwykłymi wrogami - stanowi sensowne wyzwanie. Gdyby FFX poszedł w podobnym kierunku, a nie ograniczał się do prostej żonglerki, to uważam wypadłby o wiele, wiele lepiej.
-
Nowy rodzaj zabawy- Co to za gra?
Eye Toy
-
Nowy rodzaj zabawy- Co to za gra?
Ja bym powiedział, że Tsunami wywołuje Quickening Balthiera z Final Fantasy XII - 1:05 Ale patrząc na Twoje wskazówki pewnie masz na myśli inną grę. Jakie w ogóle są tutaj zasady, biorąc pod uwagę, że w sumie też mam rację?
-
konsolowa wojna rpg/jrpg
Renton, ale ile Ty sam wymienisz gier, które spełniają podane przez Ciebie kryteria? Mnie do głowy przychodzą na chwilę obecną wyłącznie produkcje Bethesdy i na upartego BioWare (aczkolwiek te są wbrew pozorom liniowe i ograniczone). Nie liczę crapów ze średnią ocen 5/10, które próbowały je naśladować. Jeśli znasz coś więcej to podaj, chętnie bym obadał. Szczególnie ta nieliniowość mnie intryguje, bo raz jeszcze po głowie chodzą mi głównie wszelkie TESy i Fallouty. Na handheldy może nie znajdzie się zbyt wiele gier, które oferują rozbudowaną opcję kreacji wizerunku postaci (ograniczenia sprzętowe), ale sporej wielkości światy/krainy z licznymi NPC, tudzież swobodny rozwój postaci jak najbardziej. Do głowy przychodzą mi przede wszystkim wszelkie Monster Huntery, a także klasyki pokroju Dragon Quest (szczególnie ten najnowszy podobno jest mocno nastawiony na zadania poboczne i rozwój drużyny). Oczywiście nie będzie to poziom wspomnianego np. Fallouta 3, ale ogólnie rzecz biorąc ciężko powiedzieć aby wiele nowych pozycji RPG na jakąkolwiek platformę było akurat zdolnych się z nim równać pod tym względem. W końcu nawet taki FFXIII jest liniowy do bólu, bez wszelkich cech, które podałeś jako wytyczne. Tu też przecież należy wyszczególnić jaki rodzaj RPG mamy na myśli, gdyż osobiście odnoszę się przede wszystkim do tych japońskich. W końcu to one są główną domeną konsol, podczas gdy te o których najwyraźniej mówisz to "szkoła zachodnia", nastawiona głównie na PC (tak, tak, konsole też, ale w upośledzonej wersji często). Trzcina, mnie natomiast interesuje jak zdefiniujesz "ładną grafikę"? Bo dla mnie ładna grafika to niekoniecznie postępujące "czy-de" i kolejne polygonki, ale przede wszystkim wyraźny, czytelny i efektowny obraz, którego wizerunek za parę lat nie wywoła odruchów wymiotnych. Osobiście za takowe uważam gry 2D - czyli coś, czego na NDSa znajdziemy pełno. Podczas gdy sam Ci przyznam, że takie remake'i FF3 i FF4 to paskudztwo, tak w życiu nie powiem, iż Chrono Trigger, pomimo 15 lat na karku, wygląda kiepsko. Brzydki jest nowy Shin Megami Tensei: Strange Journey, ale taki Super Robot Taisen: Endless Frontier wypada moim zdaniem bardzo efektownie - - ładnie animowane sprite'y, niezła muzyka, voice acting, wstawki anime. Dlatego też ciężko moim zdaniem uogólniać wszystko tylko dlatego, że konsola jest słaba technicznie, skoro wiele zależy od tego jak producenci gier wykorzystają jej potencjał. Szczurek trafił tutaj w sedno z tym porównaniem do FPSów. Po kolejne Halo, CoD czy Killzone do sklepów ci polecą tłumy, podczas gdy RPG, a w szczególności jRPG, nadal jest gatunkiem dla znacznie mniejszej grupy odbiorców. I mnie właśnie te japońskie twory przede wszystkim chodzą po głowie, bo o ile jeszcze takie Fallouty czy twory BioWare są w stanie się wybić, tak od skośnookich jedynie dobrze rozreklamowane marki (Final Fantasy?) mogą liczyć na konkretny rozgłos. A biorąc pod uwagę, że wraz z postępem graficznym wzrastają koszta produkcji, naprawdę ciężko mi winić producentów gier za niepodejmowanie ryzyka. W końcu równie dobrze mogą stworzyć naprawdę ambitną i drogą produkcję, która nie sprzeda się dostatecznie dobrze i spowoduje znaczne straty finansowe. Idealny przykład stanowi FFXII, które było grą ogromną, ale które sam wspomniałeś nie zostało z pewnych względów dokończone. A biorąc pod uwagę reakcję fanów, wyobraź sobie gdyby gra nie nosiła tytułu FF, tylko co innego - myślisz, że sprzedałaby się tak dobrze? Gdyby teraz ktoś chciał stworzyć grę o podobnym rozmachu, w jeszcze ładniejszej i szczegółowej oprawie, to kosztowałoby to majątek i wątpię aby sprzedaż zwróciła choćby część kosztów produkcji - na pewno nie w przypadku mniej znanych/całkiem nowych serii. Moim zdaniem musimy poczekać jeszcze parę lat, zanim wszystko się unormuje pod tym względem. No ale nie mam zamiaru też handheldów usprawiedliwiać, ani w zupełności bronić, bo raz jeszcze popadamy w skrajności. Einsteinem nie trzeba być aby stwierdzić, że im lepsza platforma, tym większe możliwości i milsze wrażenia, ale jak już wspomniałem, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A mamy na takie PSP i NDS całkiem pokaźną bibliotekę tytułów gatunku (głównie) jRPG, które zdaniem wielu wcale nie ustępują pod względem zabawy jakoś znacząco temu, co oferują gry jRPG na konsole obecnej generacji. Niekiedy jest to wręcz to samo/coś podobnego, jak chociażby Disgaea czy Valkyria Chronicles, tudzież jakieś Blue Dragony. Przede wszystkim miłośnicy gier strategiczno-RPG powinni znaleźć coś dla siebie. Aha, weź też pod uwagę fakt, że tak naprawdę era obecnych handheldów powoli się już kończy, a w przyszłym roku otrzymamy zarówno 3DS jak i PSP2. Ten pierwszy poziomem prezentuje się nieco lepiej od obecnego PSP i podejrzewam, że i na niego otrzymamy pokaźną ilość gier (j)RPG. Chociażby Level 5 czy Atlus już zapowiedzieli swoje wsparcie. Jeśli gameplay będzie solidny, a przy tym znajdzie się miejsce dla solidnej fabuły, to naprawdę nie będę płakał, że wizualnie będzie to poziom PS2 ("zomg stare i brzydkie!!1one" ;p).
-
konsolowa wojna rpg/jrpg
Trzcina, może by się ten "żartobliwy ton" dało odczuć, gdyby kontekst był inny. Popatrz na to jednak z mojej strony, także przez pryzmat tematu o FF. Mam nieraz odmienne zdanie od innych, to prawda, ale to inni od dłuższego czasu mają zwyczaj wypominania mi tej "odmienności". Mnie wypomniałeś jedną uwagę skierowaną do Ciebie, odnośnie FFX (także chciałbym powiedzieć sarkastyczną, ale mniejsza), podczas gdy to ja wielokrotnie czytałem wpisy typu "zaraz znowu przyjdzie Sławol i walnie rozprawkę na pół strony, jak to FFX ssie" - zupełnie wyrwane z kontekstu, będące ewidentną prowokacją. Podany przykład akurat nie jest Twój, ale w późniejszych dyskusjach także brałeś udział, dlatego nie dziw się, że n-te już przytoczenie kwestii FF postrzegam niezbyt "żartobliwie", tym bardziej, że prezentuje stan zupełnie odmienny od prawdziwego (nie lubię raptem dwóch odsłon FF, a Ty z Rentonem robicie ze mnie jakiegoś "hejtera"). To też mi się wydawało już zdążyłem wyjaśnić w stosownym temacie, ale chyba tych postów nie czytałeś. To tak celem wyjaśnienia - mogłem to napisać na PM, ale że sprawa jest ogólna i dotyczy także innego użytkownika, chciałbym ją tutaj oficjalnie przedstawić i zakończyć. Póki co także proponuję powrócić do właściwego tematu. Przy swoim zdaniu nadal poprzestaję - porządna grafika w grach z pewnością ułatwia przedstawienie fabuły, świata i postaci, ale wcale nie oznacza, że jest to obecnie jedyna słuszna metoda jej ukazywania, a także jedyny możliwy kierunek postępu gier. Skoro raz jeszcze posługujemy się metaforami, ja to postrzegam nie tyle jak porównanie ładnej i brzydkiej dziewczyny, a raczej porównanie "tap madl" z przeciętną, ale urodziwą dziewuchą, może nawet z okularami i aparatem na zębach (jeśli chcemy popadać w stereotypy). Skoro przytoczyłeś już tę nieszczęsną Personę, to osobiście bardziej byłem w stanie "przywiązać się" do bohaterów ukazanych prostymi modelami i statycznymi portretami, aniżeli do ślicznie animowanych postaci z dajmy na to Mass Effecta. Dlatego też uważam, że oprawa jest w tym wszystkim zaledwie pojedynczym elementem, gdyż jeśli założenia fabularne są kiepskie od początku, to żadna fotorealistyczna grafika i "epickie" cut-scenki nie pomogą (nie odnoszę się tutaj do żadnego konkretnego tytułu). Raz jeszcze zaznaczam, że moim zdaniem nie liczy się forma, a treść. Jeśli treść jest sensowna, oryginalna i ciekawa, to nie obchodzi mnie czy oglądam statyczne obrazki czy animowane cut-scenki na silniku gry lub FMV. Jasne, preferowałbym to drugie, ale jestem zdolny żyć i bez tego. Jeśli zaś do czynienia mam z czymś przeciętnym, oklepanym, czy wręcz stereotypem (np. młody dzieciak ratuje świat od zagłady przed złym bishonenem i jego armią niebieskich glutków), to naprawdę wolę jeśli gra sama zdaje sobie sprawę z tego co chce przedstawić (treściwe dialogi i określone emocje bohaterów stanowiące głównie pretekst dla gameplay'u), aniżeli gdy robi z tego nie wiem jaką dramę, ciągniętą przez wielominutowe cut-scenki. Wiesz, nawet Ci podam przykład z tego wspomnianego wczesniej Chrono Triggera. Nie wiem czy grałeś, bo i dla mnie jest to pierwszy kontakt z tą grą, ale powiem Ci, że choć na chwilę obecną naprawdę ciężko mi sprecyzować co się w tej grze dzieje i co jest motywacją bohaterów, to większe emocje wzbudza we mnie właśnie taka treściwa prostota, niż sztuczne dramatyzowanie z nowych gier. Za przykład niech mi posłuży scenka z Robo, gdzie A warto zaznaczyć, że mówimy o grze sprzed piętnastu lat, wydaną później na NDSa. Nikt Ci nie broni ograniczać się do pozycji nowych i ładnych, ale Ty także nie narzucaj swego zdania innym, bo jak widać podejście mamy odmienne, a wyjątkowo nie jestem w swej opinii osamotniony . Jak już powiedziałem, zrobienie w dzisiejszych czasach wielkiej gry RPG jest przedsięwzięciem ryzykownym i drogim, dlatego ciężko mi winić twórców za to, że wolą swoje produkcje wrzucać na słabsze platformy. Dopóki mamy do czynienia z pozycjami (choćby "tylko") dobrymi, to mnie to nie przeszkadza, gdyż bardzo chętnie zagram sobie w kolejną produkcję pokroju Endless Frontier (wręcz się modlę aby Atlus wydał sequel w US) czy Devil Survivor, nawet jeśli nie będą powalały one grafiką. Jeśli Cię "ściana tekstu" i "długie monologi" rażą, to przepraszam, ale taki mam już zwyczaj pisania/mówienia i raczej tego już nie zmienię.
-
konsolowa wojna rpg/jrpg
Wiesz co Trzcina, mnie się natomiast wydaje, że problem tkwi w czymś zupełnie innym, a mianowicie a także Nie czytasz tego co się pisze, lub nie czynisz tego dokładnie, a potem dopowiadasz, wyolbrzymiasz i opowiadasz niestworzone historie. Uwziąłeś się na mnie z bliżej nieokreślonego powodu, czepiasz kwestii zupełnie niezwiązanych z tematem, a potem masz pretensje, że to ja powiem coś co nie odpowiada Twojemu tokowi rozumowania. Sam stwarzasz problemy tam gdzie ich nie ma, pomijając właściwą kwestię. Te "ostatnie trzy strony" zapewne odnoszą się do pojedynczej linijki tekstu odnoście bycia fanem FFX, która i tak wzięła się z tego, że zamiast skupić się na sprecyzowaniu istoty problemu (docinka o no-life'ach, wytknięta dopiero przez Enkidou), razem z Rentontem postanowiliście wmówić mi jak to nie lubię FF i jestem fanboyem Person, co nie dość, że było dalekie od prawdy, to jeszcze absolutnie nie było związane z kwestią, która to zapoczątkowała. No ale umiejętność czytania ze zrozumieniem to dzisiaj sztuka - może powinieneś wrócić najpierw z pracy i na spokojnie wszystko przeczytać, co by potem nie robił się śmietnik, hmm? Jasne, że w niczym. Ale są kwestie ważne i ważniejsze. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Ciąg dalszy niżej. Nie rozumiem. Co piszę takiego czego zabraniam innym? Zakładając oczywiście, że ci inni sami nie inicjują problemu, który się potem niepotrzebnie rozwija. Wydaje mi się, że moje posty są z reguły odpowiednio uargumentowane. No ale może w tym tkwi problem - dla leniwych jest to za długie i nie czytają potem, tylko sobie dopowiadają co chcą. A nawet w moim poprzednim poście zaznaczyłem taką "błahostkę", że grafika to kwestia osobistych oczekiwań i preferencji - czemu takich rzeczy nie dostrzegasz? Zresztą, mnie wypominasz brak obiektywizmu i narzucanie opinii, po czym sam piszesz: Myślę, że to nie wymaga komentarza. Tym bardziej, że całą istotę problemu i zabieg tworzenia większej ilości gier RPG na handheldy zamiast current-geny wymieniłem dwukrotnie na przestrzeni tego tematu. No ale co poradzę, że ludzie nawet nie chcą doczytać posta do końca. Mylisz fakt z opinią. Ktoś tu wspominał o byciu obiektywnym? Raz jeszcze kłania się umiejętność czytania ze zrozumieniem. Przewiń sobie temat na poprzednią stronę i przeczytaj post Rentona, a będziesz wiedział skąd wzięło się takie określenie, w cudzysłowie, a w dodatku z uprzedzeniem, iż jest to żart i wyolbrzymienie. Zakładając oczywiście, że Twoja nienawiść do mojej osoby nie przyćmiła Ci całkowicie resztek umiejętności czytania. Święty nie jestem, także popełniam błędy, ale kiedy je dostrzegam to potrafię się do nich przyznać - jak w przypadku tej nieszczęsnej wzmianki o no-life'ach. W tym przypadku jednak uważam, że to Ty stwarzasz problematyczne błędne koło, bo mnie wypominasz coś, co tak naprawdę w dużej mierze dotyczy Ciebie, a w dodatku ma mały związek z właściwym tematem. Pomyśl o tym, poczytaj ostatnie posty w tym dziale na spokojnie i zobacz czy aby nie mam racji. Oczywiście gdy wrócisz z pracy i trochę odetchniesz, bo pewnie trochę czytania będzie.
-
konsolowa wojna rpg/jrpg
Trzcina, zmęczony już jestem tą nieustannie powracającą debatą o wyższości ff nad personami i odwrotnie, szczególnie w rozmowach kompletnie niepowiązanych i wyrwanych z kontekstu. Wystarczająco już na ten temat było powiedziane z mojej strony, więc albo nie potrafisz czytać, co w tym wieku jest niemałym problemem, albo w tym momencie wyraźnie już trollujesz. Pozwól, że sprawę przemilczę, tym bardziej, że idąc Twoim tokiem rozumowania można dojść do prostego wniosku, że wszystkie gry RPG mają "tandetna, glupia, naciagana i w wielu miejscach dziecinna historie" - szczególnie te nowsze, z podanych przez Ciebie względów. Mijasz się z istotą problemu, ale to akurat żadna nowość - klapki na oczy i wio! Jeśli zaś chodzi o kwestię NDS i handheldów ogólnie, Trzcina i Renton tak dużo mówią o jakimkolwiek "postępie", ale z tego co widzę to dla nich ten postęp wiąże się właśnie z lepszą oprawą AV. Skoro sami przyznajecie, że w RPG liczy się w pierwszej kolejności system i historia, to pragnę zauważyć, że w tych kwestiach hadnheldy wcale nie są w żaden sposób ograniczone, bo na swój sposób także pozwalają na stworzenie czegoś oryginalnego. Co więcej, current-geny tymczasem wcale nie dają szczególnie dobrego przykładu, bo poza grafiką nie słyszałem o jakichś większych rewolucjach w ostatnich latach. Na pewno nie takich, które wynikałyby z czegoś więcej niż oprawa. No ale to żaden wstyd, tak naprawdę. Jeśli ktoś jest, jak to określił Renton, "przyzwyczajoną do nowoczesnych "luksusów" dziwką" (joke, nie brać tego dosłownie), to jego sprawa - takie ma oczekiwania i preferencje. Osobiście jednak jestem człowiekiem staroświeckim - patrzę na treść, a nie formę. Tym samym nie ma dla mnie większego znaczenia, czy gram w jRPGa epoki SNESa (chrono trigger), czy jakiegoś Fallouta 3. Wychodzę z założenia, że braki graficzne dana produkcja jest w stanie nadrobić konkretnymi rozwiązaniami sprawiającymi FRAJDĘ przez wiele godzin. Nie potrzebuję bajecznych animacji rodem FFXIII, aby odebrać wciągającą historię Devil Survivora, lub też czerpać radochę ze świetnego systemu walki Endless Frontier. A tu możemy też wrócić do kwestii, którą przytoczył Trzcina - forma wykonania i ilość łopatologii także odgrywa dla mnie w RPG ogromne znaczenie. Jeśli gra jest prosta, skupiona na konkretnych grafikach i animacjach oraz nieszczególnie wydłużanych dialogach, to jakkolwiek naiwne czy dziecinne by to wszystko nie było, bardziej jestem skłonny to przyjąć, aniżeli w przypadku ciągnących się godzinami, sztucznie dramatyzowanych cut-scenkek z pełnym voice-actingiem, które tę samą "naiwną" treść próbują mi wbić w sposób łopatologiczny, pomimo tego, że nie jestem ani trochę zainteresowany, a wręcz przeciwnie - zniechęcony. To tak samo jak z książkami, w których czytelnik sam wykreuje sobie potrzebne obrazy czy treści we własnej głowie, podczas gdy film/ekranizacja przedstawi jeden konkretny wizerunek, z reguły dalece odbiegający od tego co było w tekście. I choć można się spierać, że film stanowi postęp w stosunku do nowel, to jednak jest to postęp w konkretnym aspekcie - nie jest to rzecz, która całkowicie by wyparła słowo pisane. I tak samo postrzegam gry RPG - postęp nie musi się wcale wiązać z większą ilością polygonów. Postęp wiążę się z wykreowaniem wciągającej zabawy na wiele godzin, a także ukazaniu konkretnej treści nawet pomimo ograniczeń. I o to tak naprawdę mi chodziło przy okazji poprzedniego postu - handheldy są już na tyle rozwinięte, że tak naprawdę ciężko mówić o jakichś większych ograniczeniach (no chyba, że ktoś chce zrobić strzelankę rodem Fallout 3 czy Mass Effect). Popatrzmy na Crisis Core - oryginalne, wciągające, z oprawą może nieporównywalną do current-genów, ale jednak solidną i efektowną, świetnie ukazującą emocje postaci. Jak się chce to można. NDS może nie pokaże tego samego w 3D, ale tutaj z pomocą przychodzą animacje sprite'ów oraz portrety ukazujące dane emocje. Można się spierać, że to zeszła epoka, lecz swoje zadanie spełnia. I wrócę tutaj do tego nieszczęsnego przykładu z maluchem - postępem było same wynalezienie samochodu, który jest niewielki i mało pali. Potem można go było rozwijać już w pewnych aspektach, ale w rzeczywistości zmienia się obecnie przede wszystkim sylwetka, wyposażenie i ergonomia. Mimo wszystko, przy takiej ilości marek jeżdżących po ulicach, są to różnice niewielkie i nic nie znaczące tak naprawdę, gdyż samochód ma przede wszystkim dowieźć na miejsce i być oszczędny. Postępem to ja Ci Trzcina nazwę dzień, w którym powstanie tani i dostępny dla każdego środek transportu nie zanieczyszczający środowiska, lub korzystający z alternatywnego, taniego źródła paliwa. A nawet jeśli chcemy poprzestać na tej aluzji, to gdyby ktoś dał mi wybór pomiędzy przeciętnym samochodem powstałym kilka lat temu, a najnowszym modelem jakiegoś Ferrari, to wybrałbym pierwszą opcję. Ferrari może i jest ładny i szybki (grafika), ale co z tego skoro niepraktyczny (system) i drogi w utrzymaniu (fabuła nie warta uwagi i spędzonego czasu)? Mnie wystarczy, że wygodnie dojadę do celu (system), a samochód posłuży mi przez kilka lat (treść zapadająca w pamięć), nawet jeśli nie jest to "tap madl" (taka se oprawa).
-
konsolowa wojna rpg/jrpg
W tej całej śmiesznej wojence konsol najbardziej smuci mnie fakt, że pomimo sporej ilości przyzwoitych jRPG na handheldy, nikt tych platform obecnie nie traktuje poważnie. Większe serwisy czy magazyny (w tym PE) traktuje je po macoszemu, jako zło konieczne. Gracze natomiast z klapkami na oczach nie potrafią powrócić do czegoś prezentującego poziom graficzny zeszłej dekady i wolą grać w ładne, ale przeciętne gierki na PS3/X360. A warto wziąć pod uwagę prosty, już wcześniej przytaczany fakt - gry jRPG są ogromne, a przez to drogie, w związku z czym tworzenie czegoś solidnego na current-geny dla wielu jest nieopłacalne. Jednak o ile obecnie do przodu idzie przede wszystkim grafika (i wojenki popierdółkowatych kontrolerów), tak oryginalności w tym wszystkim prawie żadnej, przez co ciężko powiedzieć aby taki NDS czy PSP ustępowały stacjonarkom jakoś znacznie pod względem gameplay'u. I podczas gdy trwa ekscytacja jakimiś Blue Dragonami czy innymi Eternal Sonata, wiele wcale nie gorszych pozycji tego gatunku popada w zapomnienie na handheldach. Jasne, ilość nie znaczy jakość, szczególnie w przypadku DSa, ale mimo wszystko i tam można znaleźć ciekawe rozwiązania z ogromnym potencjałem. No nie wiem, dla mnie w jRPG oprawa audiowizualna nie odgrywa tak wielkiego znaczenia i śmiem twierdzić, że w wielu przypadkach wypada o wiele lepiej jeśli do czynienia mamy z niemymi bohaterami i prostym światem widzianym np. od góry, aniżeli tragicznym dubbingiem i liniowymi, acz bogatymi w detale korytarzami. Liczy się dobry system walki i rozwoju postaci oraz przyzwoita fabuła. A i w tym ostatnim aspekcie moim zdaniem lepiej wypadają kwestie pisane i proste sprite'y i gesty, aniżeli pełny dubbing i sztucznie dramatyzowane cut-scenki nowych generacji. Gram sobie obecnie w Chrono Triggera na NDSa i choć po paru godzinach ciężko mi stwierdzić czy do czynienia mam z czymś faktycznie głębszym, to jednak otwarcie przyznaję, że gdyby te same dialogi i emocje bohaterów przedstawić w pełnym 3D ze współczesną grafiką, to zamiast sympatii wzbudzałyby jedynie śmiech i zażenowanie. No ale to tylko ja - czasem w jRPG wolę sobie sam coś dopowiedzieć lub wyobrazić, aniżeli mieć wszystko łopatologicznie wbijane do głowy niepotrzebnie wydłużanymi, szczegółowymi przerywnikami.
-
Ostatnio ukończone
Ekhm... http://www.psxextreme.info/topic/69071-ktorego-rpg-wybrac/ ?
-
konsolowa wojna rpg/jrpg
Znaczy się, im starsze tym tańsze, co wcale nie oznacza, że dużo gorsze . Fakt, ale to już urok sprzętu - nie da się zrobić pozycji działającej idealnie w każdym przypadku. No, często jest znacznie lepsza od konsol. Nie mam zielonego pojęcia co masz na myśli, ale brzmi (wybacz określenie) głupio. Jak sobie nie potrafią krzesła dobrać, lub zorganizować miejsca do grania tak dobrze jak w przypadku fotela przed TV, to jest im niewygodnie . Oczywiście zdajesz sobie sprawę z tego, że podobnego typu 'argumenty' jestem w stanie podać w przypadku innych konsol? Zdajesz sobie też sprawę, że teraz zahaczamy o temat osobistych preferencji, a nie stanu faktycznego? A za stan faktyczny uważam to, że PC ma dużo więcej gier RPG niż taki X360 (a przynajmniej podobną ilość). Osobiste grymasy na bok, platforma do gier jest to tym samym wcale nie gorsza - dla wielu nawet i lepsza, jeśli dodamy MMORPG (których, raz jeszcze, TY nie lubisz). A że nie możesz się z pewnych powodów przekonać to już tylko i wyłącznie Twój problem, nie platformy.