Treść opublikowana przez Suavek
-
seria final fantasy
Nie abym się czepiał, ale nie uważacie, że tu się coraz większy offtop/śmietnik robi? Final Finalem, ale od innych RPGów jest cały dział na forum. Lena, google/gamefaqs Twój przyjaciel.
-
seria final fantasy
Żadne męczenie. Prawie 60h na liczniku a ja nadal nie mam dość, pomimo tego, że prawie cały license board odblokowany (przynajmniej skille), a gra to tak naprawdę w 90% walka. Obecnie zamiast pchać do przodu fabułę bawię się z side-questami i huntami. Faktycznie historia później idzie tutaj na dalszy plan, gdzie po 2-4h grindowania otrzymujemy zaledwie kilka parominutowych cut-scenek, ale są one dość treściwe, a ja bawię się świetnie mimo wszystko. Swoje wady gra ma, ale naprawdę jestem pod wrażeniem jej ogromu i dopracowania pod wieloma względami. Jest to Final inny niż wszystkie, w związku z czym _po części_ mogę zrozumieć niechęć zatwardziałych fanów wcześniejszych odsłon, ale jako jRPG jest to gra genialna. Ogólnie, jeśli chęć, czas i wena pozwolą, planuję coś dłuższego naskrobać na temat tej gry. Tak jak kilka miesięcy temu musiałem pojechać po FFX za jego niesłuszną (imo...) popularność, tak zdaje się będę musiał stanąć w obronie FFXII za bycie niesłusznie krytykowanym. No ale nie wiem ile mi jeszcze do końca gry brakuje, tym bardziej, że nie spieszę się z fabułą, więc ostateczną opinię wyrażę w nieokreślonej przyszłości, szczególnie, że jeszcze za pisanie magisterki trzeba będzie się zabrać...
-
seria final fantasy
Co kto lubi. Właśnie te zmienne zasady były moim zdaniem absurdalne w niektórych przypadkach, a sama karcianka ani trochę mnie nie wciągnęła. Tymczasem mi chodzi o coś innego - po prostu nie lubię, kiedy duperelowaty dodatek staje się w pewnym sensie obowiązkiem, nawiązując do kart jako alternatywy Draw. Albo inaczej, w moich oczach sama konieczność mozolnego zdobywania "czarów" to jeden z wielu słabych punktów FFVIII. I średnio mnie obchodzą metody ich pozyskiwania, skoro każda z nich jest tylko sztucznym przedłużaniem gry. To po prostu już nie jest zabawa w moich oczach.
-
seria final fantasy
I tak oto popierdółkowata i nudna minigierka staje się koniecznością, aby mozolną czynność zastąpić inną, równie niechcianą opcją. Nie lepiej pograć w inną, lepszą grę? ;p Well, duh... Albo lepiej pozostawię te zdanie bez komentarza.
-
Seria Megami Tensei
Są wątki ogólne poświęcone różnym seriom RPG, więc dlaczego SMT ma być gorsze? Krótko mówiąc, temat o wszystkim i o niczym co dotyczy cyklu (Shin) Megami Tensei. Najbardziej i najmniej lubiane tytuły, opinie, wrażenia, komentarze itp. Nie będę oryginalny mówiąc, że o SMT dowiedziałem dopiero przy okazji premiery Persony 3. Wcześniej gry tego cyklu postrzegałem jako jakieś niszowe tytuły, a o takim Nocturne/Lucifer's Call usłyszałem tylko ze względu na obecność Dantego. Mimo tego, nie kwapiłem się z przetestowaniem. Persona 3 zmieniła wszystko ze względu na swój unikatowy styl rozgrywki, skutecznie łączący wymagającego i mocno taktycznego dungeon crawlera, z grą przygodową/sim. Choć minęło trochę czasu zanim przemogłem się przez lekką monotonię i konieczność grindowania, to cała reszta mnie wręcz urzekła. Mroczniejsze niż to zwykle w jRPG bywa klimaty, świetni bohaterowie, oprawa dźwiękowa itp. Krótko potem dorwałem Digital Devil Saga, a dalej poszło już z górki. Jak już wspomniałem, pierwszą grą z jaką miałem styczność była Persona 3. Postaram się nie popadać w zachwyty, co by nie wyjść na jakiegoś fanboy'a, ale pomimo swych wad gra ta już raczej na zawsze zajmować będzie szczególne miejsce na półce (w przenośni... tak naprawdę stoi pomiędzy innymi ;p), razem z wersją Portable. Aż mnie ściska prawdę mówiąc gdy pomyślę, że dopiero ta pozycja zmusiła mnie do zagrania w inne tytuły serii, których później szukać musiałem za niemałe pieniądze. Gdyby komuś się bardziej nudziło to zapraszam do lektury mojej recenzji gry na PPE (recenzje czytelników) lub tutaj, gdzie opisałem ogólne założenia i wrażenia z rozgrywki. Następny w kolejności był Digital Devil Saga. Tak naprawdę obie części kupiłem okazyjnie długo przed Personą 3, ale z jakiegoś powodu po 5h grę odstawiłem. Podobała mi się fabuła oraz system walki, ale najwyraźniej do mocno mrocznych, wręcz szarych klimatów musiałem nieco przywyknąć, podobnie zresztą jak do łażenia i grindowania po labirytnowatych lochach, które po grach typu FF były mi nieco obce. Do gry wróciłem jednak z ogromnym entuzjazmem po ukończeniu Persony 4 i dopiero wtedy poznałem prawdziwy jej urok. Przede wszystkim, historia jest naprawdę ciekawa, przemyślana, oferująca niemałą ilość niezłych zwrotów akcji. Co prawda zakończenie pozostawia pewien niedosyt, ale patrząc przez pryzmat czasu o wiele wyżej byłbym skłonny stawiać takiego DDS niż wiele przereklamowanych Finali. Do tego dorzucić należy świetny, wymagający system walki, oryginalną i mroczną atmosferę, design lokacji, a także genialny soundtrack (najlepszy motyw walki jaki słyszałem w jRPG - klik. Gra bez wad nie jest, a główną z nich jest monotonia i konieczność długiego grindowania, ale tak teraz patrzę wstecz, to ciężko mi stwierdzić abym się przy tym nudził. Raz jeszcze pokusiłem się o dłuższą recenzję, więc zainteresowanych zapraszam tutaj. Persona 4 była jedną z nielicznych gier, które zakupiłem w preorderze, będąc świeżo po przejściu trójki. Raz jeszcze bliski jestem popadaniu w zachwyty, prawdę mówiąc, gdyż pomimo pewnych baboli grę tę jestem skłonny uznać za jednego z najlepszych jRPG w jakie dane mi było kiedykolwiek grać. Wiele wad Persony 3 zostało poprawionych, dodano mnóstwo nowości usprawniających rozgrywkę, a fabuła choć była gorsza od poprzednika, nadrabiała kreacją bohaterów, zarówno pierwszo jak i drugoplanowych, którzy byli po prostu... ludzcy. To jest, ludzcy na tyle, na ile pozwalają klimaty anime. Była to też chyba pierwsza gra, o której czułem się wręcz zobligowany napisać coś więcej, w związku z czym wyszedł mi chyba najdłuższy post na tym forum. Jego nieco poprawiona wersja znajduje się tutaj. Ogólnie rzecz biorąc, postrzegając grę subiektywnie, bez wahania wystawiłbym 10/10. Produkcja, której bliski byłem stawiać ołtarzyk ;>. Dalej znowu przyszła pora na powrót do korzeni, ale zarazem pewne trudności ze znalezieniem danych tytułów. Lucifer's Call musiałem zamawiać z eBay'a, ale pomimo tego, że kilka miesięcy wstecz mogłem grę zdobyć nieco taniej, to nie żałuję ani jednego wydanego grosza. W moim osobistym rankingu gra ta stoi zaraz za Personą 4 jeśli chodzi o ogólny poziom. Fabuła może nie jest jakoś wyraźnie zarysowana ani "epicka", ale mroczny (dosłownie) design "świata", specyficzna ścieżka dźwiękowa, a także nieustanne uczucie osamotnienia stworzyły naprawdę unikatowy klimat. Co jednak zasługuje na szczególną uwagę to system walki, rozwoju postaci, a także kreacja drużyny poprzez rekrutację i łączenie demonów. Tak jak jeszcze parę lat temu dungeon crawlery były mi obce, tak po prawie 90h spędzonych z Lucifer's Call nawet pod sam koniec grindując do walki z ostatecznym bossem nie czułem znużenia. Recenzji póki co brak, ale to raczej kwestia czasu. Myślę po prostu, że tak dobra gra zasługuje na dobry i zachęcający tekst, a ja leniwy jestem i w dodatki kiepski pisarz, więc może kiedyś ;>. Devil Summoner przyszedł krótko po Lucifer's Call. Tutaj akurat nie byłem do końca pewien czego się spodziewać, gdyż ogólne recenzje może i nie były krytyczne, to także nikt w zachwyty nie popadał (chyba tylko X-Play wystawił zaskakująco wysoką ocenę, biorąc pod uwagę ich niechęć do jRPG). Powiem tak - gra jako ogół jest jak najbardziej dobra. Styl rozgrywki i ukazania akcji jest jedyny w swoim rodzaju, łączący ze sobą grę akcji, RPG oraz przygodówkę. Szczególnie ten ostatni element zasługuje na uwagę, gdyż w przeciwieństwie do wielu innych gier Megami Tensei nie łaziliśmy non-stop po gigantycznych lochach, lecz zwiedzaliśmy raczej ulice Tokio z początku XX wieku, rozmawiając z NPC, a także rozwiązując trochę zagadek, w czym pomocne okazywały się specjalne zdolności zdobywanych demonów. Ogólnie rzecz biorąc grało się przyjemnie, ale w późniejszym stadium jednak monotonne i mało wymagające walki nużyły dużo bardziej niż w innych SMT, które wymagały bardziej strategicznego podejścia. Fabuła była dobra, lecz bez szczególnych rewelacji, ale to akurat nadrabiała bardzo charyzmatycznymi bohaterami. Takie mocne 7/10, ale mogło być dużo lepiej. I było. Devil Summoner 2 może i na pierwszy rzut oka przypomina swego poprzednika (ten sam silnik), to jednak wprowadza tyle zmian i nowości, że powrót do poprzednika może wydawać się już trudnym zadaniem. Bigger & better, można powiedzieć. Modyfikacjom uległa nie tylko tradycyjna eksploracja i rozwiązywanie zagadek, wzbogacone o kilka ciekawych zdolności nowych demonów, ale także całkowicie przemodelowano system walki, pozwalający na przyzywanie dwóch stworów jednocześnie i oferujący nieco więcej ruchów niż poprzednik. Gra była także dłuższa, oferowała więcej demonów i broni, a także posiadała niemałą ilość bonusów i side-questów. Co prawda walki nadal potrafią być monotonne i wiele z nich idzie ukończyć podstawowymi combosami, ale mimo tego grało mi się świetnie, a do gry zapewne jeszcze wrócę. Ode mnie mocne 8/10. Atlus najwyraźniej zdawał sobie sprawę z popularności trzeciej i czwartej Persony, więc bardzo zgrabną zagrywką sprzedał fanom kolejny produkt, jakim był remake/port pierwszej Persony, tym razem na PSP. Nie ukrywam, że i ja uległem pokusie, ale w sumie nie żałuję. Zaznaczyć jednak trzeba, że Persona jest dungeon crawlerem z krwi i kości, w związku z czym nie spodoba się wszystkim. Na plus zaliczyć trzeba otoczkę fabularną oraz atmosferę, a także system walki. Na minus niestety monotonię oraz oprawę audiowizualną, przez które trzeba sobie grę raczej dawkować. Za absurd uważam zmianę oryginalnego, elektronicznego motywu walki na j-popową piosenkę na wzór nowych Person. Ogólnie jednak gra jest dobra, nawet jeśli nie zestarzała się najlepiej. Recenzja na PPE (recenzje czytelników) oraz tutaj. Kilka miesięcy temu ukończyłem natomiast Strange Journey. Gra reklamowana była jako duchowy następca Lucifer's Call/Nocturne oraz powrót do korzeni. Byłem zarówno pozytywnie jak i negatywnie zaskoczony. Pozytywnie, gdyż fabuła i atmosfera naprawdę zasługiwały na uwagę, podobnie jak system walki oraz symfoniczna muzyka (jak na możliwości DS). Negatywnie, gdyż bardziej niż zwykle dawała o sobie znać monotonia. Gra jest jak najbardziej dobra, ale co za dużo to niezdrowo, a w przeciwieństwie do takiego Nocturne, zwiedzane tutaj lokacje nie tylko nie powalały jakością wykonania, to jeszcze gra zmuszała do bardzo częstego backtrackingu i walki z demonami dużo poniżej naszego aktualnego poziomu. Jak gdyby twórcy usilnie chcieli wydłużyć grę o kolejne 30h bez szczególnego powodu. Mimo tego, jest to klasyczny i dobry Megami Tensei. Zgadzam się jednak z tym, co zostało powiedziane już zdaje się w recenzji PE, że jest to oldschool nie dla każdego. Mój dłuższy tekst tradycyjnie tutaj. Ostatnią ukończoną przeze mnie grą był Devil Survivor. Pozwolę sobie powtórzyć to co pisałem już w innym temacie na tym forum: Z jednej strony mógłbym wymienić szereg wad, a z drugiej gra jest tak wciągająca i dość oryginalna, że potrafiłem przymknąć na to wszystko oko. Najprościej rzecz biorąc - Megami Tensei w systemie turowym. W dodatku bardzo dobrym systemie, który daje ogromną swobodę w kształtowaniu drużyny oraz posiadanych demonów. Niektóre elementy mogły być trochę lepiej rozwiązane, ale koniec końców bawiłem się świetnie i natychmiast zabrałem się za New Game +, aby poznać pozostałe zakończenia (w sumie 6). Gdybym miał się zagłębiać w szczegóły typu opisanie postaci czy dialogów to bym był zmuszony napisać esej (tłumacząc dlaczego pomimo swej prostoty są takie dobre). Powiem tyle, że jest to pozycja o tyle przystępna, że spodobać się powinna zarówno fanowi serii Megami Tensei, jak i osobom, którym cykl jest obcy (klimat dość podobny do Persony). Ode mnie mocne 8+/10. Największa wada to tylko jeden save-slot, co uważam wręcz za absurdalne posunięcie. Nie było mi dane grać w starsze odsłony Megami Tensei na NESy, SNESy czy konsole Segi. Raz, że nie zostały wydane one w języku angielskim (tylko tłumaczenia nieoficjalne), to jeszcze nie jestem przekonany, czy byłbym skłonny się przemóc do bardzo klasycznego systemu rozgrywki (dungeon crawling bez podręcznej mapy...). Mimo wszystko, cicho liczę na jakieś porty lub remake'i na współczesne konsole. Na zakończenie, nie chciałbym wyjść na fanboy'a, ale muszę przyznać, że cykl Megami Tensei skłonny jestem uznać za moją ulubioną serię jRPG. Nie tylko o wiele bardziej przemawiają do mnie nieco mroczniejsze, poważniejsze klimaty niż wiele innych cukierkowych jRPGów, to jeszcze warto zaznaczyć, że pomimo pewnych charakterystycznych elementów systemowych, niemal każda ze współczesnych gier jest inna. Raz do czynienia mamy z połączeniem sima i rpg, innym razem z dungeon crawlerem, jeszcze innym z grą akcji, a nawet strategią turową. Co więcej, poziom trudności nie jest niski i niemal każda odsłona w przynajmniej kilku momentach wymaga odrobiny skupienia, aby pokonać przeciwnika/bossa odpowiednią taktyką. Właśnie te skuteczne połączenie GRY ze specyficzną atmosferą jest tutaj kluczowym elementem, który przyciąga mnie do kolejnych odsłon. Nawet jeśli nie jestem zachwycony fabułą, to dostaję przynajmniej wciągający system RPG. I w drugą stronę to samo - jestem skłonny przeżyć okazyjną monotonię dla ciekawej fabuły lub bohaterów. Nie wątpię, że nie jest to seria dla każdego, a w szczególności fani klasyków pokroju Final Fantasy mogą mieć problemy by się przemóc, ale osobiście skłonny jestem SMT postawić wyżej niż FF. A jakie jest Wasze zdanie?
-
'Zielony jak ta trawa' DS ver.
W teorii bateria DS Lite powinna trzymać 15-18 godzin na najniższym podświetleniu i 5-8 na najwyższym. Ale jak to jest w praktyce? Czy 11h na drugim stopniu podświetlenia i średnio ustawionej głośności to norma, czy też coś już się zaczyna pogarszać? Konsola ma rok.
-
Final Fantasy XIV
http://www.gram.pl/news_8QneJOq2_Final_Fantasy_XIV_chlodno_przyjete_przez_prase.html Ktoś wystawił grze wysokie oceny . Przynajmniej wiem jakich serwisów internetowych należy unikać. "Każdy, kto doświadczy Final Fantasy XIV i nauczy się trudnego sterowania, nie będzie chciał opuścić Eorzei" - z tego co widziałem na filmach śmiem twierdzić, że jest zupełnie odwrotnie. "To godny spadkobierca Final Fantasy XI, który poprawia pewne aspekty oryginału" - to znaczy, FFXI był aż tak beznadziejny? "With some tweaks to ease new players into the process and a great plot, this could one day be the best MMO the world has ever seen." - pfffffffffffffffffffffffffffffffffff... fail.
-
seria final fantasy
Z tego co mi wiadomo Mystic Quest i jemu podobne to tak naprawdę nie Final Fantasy, tylko jakieś spinoffy, którym przy wydaniu w US i EU po prostu dano tytuł FF. Zapewne aby miały lepsze wzięcie. Labtec, skąd Ty to wszystko zamówiłeś? Masz jakieś tanie źródło oryginalnych FF3 i 4 na DS?
-
Final Fantasy XIV
http://uk.ign.com/videos/2010/10/12/final-fantasy-xiv-video-review "AŻ" 5,5/10 Szczerze współczuję ludziom, którzy to kupili.
-
Edycje Kolekcjonerskie .
Wydaje mi się, że temat by prędzej miał rację bytu, gdyby poświęcony był ogólnie bardziej ciekawym wydaniom gier - niezależnie od tego czy mają na pudełku napis "Collector's Edition", czy też nie. No bo co z tego, że pochwalę się na przykład limitowaną edycją Crisis Core, skoro jest to nic innego jak gra, miniaturowy artbook oraz nieco grubsza tekturowa kieszonka? Prawdę mówiąc średnio mnie też obchodzi co kto ma jeśli jedyne co wrzuca do posta to "mam edycję kolekcjonerską XYZ". Może jakieś mini-recenzje by były na miejscu? Krótki opis co wchodzi w skład zestawu, jak się sprawuje, czy ogólnie warto? W przeciwnym wypadku do "chwalenia się" jest już temat o posiadanych kolekcjach gier. Na szybko ode mnie: Super Robot Taisen Original Generation Gaiden (PS2) Edycja kolekcjonerska/limitowana zawierająca w zestawie figurkę mecha z gry. Ładne pudełko, a robocik o wiele lepiej wygląda za folią niż w rzeczywistości, gdyż jest to raczej dość tandetny plastik, który ledwo trzyma się kupy. Ogólnie jestem jednak zadowolony, głównie dlatego, że cena była przystępna. Super Robot Taisen Alpha Premium Edition (PSX/PS2) Ciekawy zestawik zawierający trzy gry SRT, a mianowicie Alpha i Alpha Gaiden na PSX, a także Alpha 2 na PS2. W zestawie do tego kolorowa książeczka opisująca serię, a także dość gruby notatnik z logo gry, który teoretycznie robi w pudełku za placeholder dla trzeciej części SRT Alpha. Całość w całkiem fajnej szaro-czarnej kolorystyce, z dodatkowym pudełeczkiem dla gier PSX oraz dość grubą kieszonką. Star Trek Online (PC) Europejska edycja Gold, wydana w dość grubym tekturowym pudełku, zawierająca grę, zestaw pocztówek, mapę galaktyki w formie plakatu, kod na dodatkową zawartość oraz czarny T-Shirt z logo gry. Co prawda gra mi na chwilę obecną już trochę zbrzydła (w końcu MMO), to jednak jak na swoją cenę zestaw jest fajny, szczególnie, że koszulka ma praktyczne zastosowanie, a specjalny kod zapewnił dodatkowy darmowy miesiąc zabawy ;>. Crisis Core -Final Fantasy VII- (PSP) W sumie wrzucam tylko dlatego, że teoretycznie jest to edycja limitowana/kolekcjonerska. Niemniej jednak jak już wspomniałem, od zwykłej różni się jedynie dość skromnym artbookiem oraz grubym pudełeczkiem na cały zestaw. Niby ok, ale mam wiele gier, które wydawane były w ten sposób jako edycja zwykła. Dwie ostatnie już bez zdjęć, bo leniwy jestem. Ostatnio zakupiłem edycje kolekcjonerskie Dragon Age Origins oraz Mass Effect 2 - obie na PC. Pierwsza jest niby ok, gdyż wydana została w metalowym pudełeczku, które zawiera kody na kilka DLC, płytę z dodatkami oraz jakąś szmatkę mającą robić za mapę krainy. Mimo wszystko nie prezentuje się to jakoś szczególnie okazale i choć płyta dodatkowa posiada parę fajnych bonusów, to nie jest to nic czego by się nie znalazło w przypadku wielu innych gier. Jeśli zaś chodzi o Mass Effect 2, to ogółem wydanie jest ładne, acz nieco upchane. W grubej tekturowej wkładce znajdziemy metalowe pudełko z grą i płytą dodatkową (czarna kolorystyka, bardzo ładne), a także osobną tekturkę z komiksem, artbookiem oraz kodem sieci Cerberus. Komiks raczej śmieszny, bo ma wielkość mniejszą od przeciętnego pudełka DVD. Nie wiem czemu, ale jakoś bym wolał aby "Edycja kolekcjonerska" jakoś się wyróżniała na półce, spośród wielu innych pozycji, także wydawanych w tekturowych kieszonkach (głównie PC). A tak to wszystko sprawia wrażenie wrzuconego na siłę do pudełeczka. Cóż, EA... Na razie tyle. Gier wydawanych normalnie w nieco ciekawszej formie, typu Wiedźmin, King's Bounty czy Command & Conquer The First Decade nie będę opisywał, bo choć ładnie się prezentujące to są to dość łatwo dostępne produkty. Ciekawi mnie jednak czy ktoś z forumowiczów zdecydował się na zakup kolekcjonerskiej edycji StarCraft 2 za "jedyne" 300-400zł ;p.
-
Final Fantasy XIV
http://www.gametrailers.com/video/review-hd-final-fantasy/705892 http://www.gamespot.com/pc/rpg/finalfantasy14/video/6281074/final-fantasy-xiv-online-video-review Chrystepanie, co za crap. A owieczki i tak polecą do sklepów, bo to "Final Fantasy"
-
seria final fantasy
Ale tyle co widziałem to wiele osób zachwala sobie Tacticsa, w tym także fabułę. Osobiście nie przeszedłem (mam na PSP, ale nie grałem dużo) i jedyne co mnie trochę sprawia problemy w XII to nazwy własne, zarówno krain, jak i wszelkie imiona. Bardzo ciężko to wszystko zapamiętać czy skojarzyć, szczególnie w przypadku dłuższych monologów u postaci, np. opisujących historię danej lokacji.
-
Metal Gear Solid: Peace Walker
Minimalna instalacja dodaje głosy podczas rozmów oraz nieco skraca loadingi. Maksymalna oczywiście skraca loadingi jeszcze bardziej.
-
seria final fantasy
@lena163 Tyle póki co. Nie będę się w sumie dalej zagłębiał w aspekty fabularne dopóki gry nie ukończę. Ja już zaznaczyłem, że z mniejszymi lub większymi babolami trzeba się liczyć w każdej produkcji opowiadającej fikcyjną historię. Taka jest już kolej rzeczy, a w rękach twórców leży, aby ukazali to jak najbardziej wiarygodnie. FFXII idealny nie jest, ale śmiem twierdzić, że jak na Finala to i tak jest lepiej niż dobrze, szczególnie na tle kilku swych poprzedników.
-
Metal Gear Solid: Peace Walker
Potrzebna jest przynajmniej minimalna instalacja aby podczas rozmów były głosy. Jest to nawet napisane w samej grze. W ogóle nie wiem dlaczego byś nie miał z tej opcji skorzystać, biorąc pod uwagę, że loadingi się skracają diametralnie. PS. Gdzie Ty pracujesz? Też chcę taką robotę gdzie mi pozwalają się w nocy nudzić ;p.
-
seria final fantasy
Póki co parę nieścisłości i nielogicznych momentów, które mają po prostu na celu pchnięcie fabuły do przodu. Takie plot convenience. Nie zaszedłem daleko, ale za przykład mogę podać Było tego więcej, jestem pewien, ale już nie pamiętam dokładnie o co chodziło, więc to także uznam z mojego punktu widzenia za plus - nie było to tak znaczące abym się tym zrażał, w przeciwieństwie do FFX. No i Trzcina słusznie zaznaczył, że większe i mniejsze babole to ma każda produkcja, bez wyjątku. Czy jest to gra, film, czy nawet książka - do czegoś się zawsze przyczepi. Kwestia po prostu jak bardzo jest to zauważalne, a przede wszystkim jak mocno wpływa na ogólny przebieg akcji.
-
seria final fantasy
Kilka jest, przyznaję to już teraz. Jednak z jakiegoś powodu byłem skłonny przymknąć na to oko bardziej niż w przypadku FFVIII czy FFX. Zresztą, to samo mogę powiedzieć o FFVII - baboli to tam jest pełno, ale ogólny przebieg akcji i zachowanie bohaterów jakoś to wszystko przyćmiewa.
-
Metal Gear Solid: Peace Walker
Fabuła jest fajnie ukazana, ale bez szału. Jak lubisz ckliwe i sztucznie dramatyzowane scenki rodem typowych filmów akcji to znajdziesz tu coś dla siebie, ale ogółem jest to raczej przeciętny epizod całego cyklu, nie umywający się do MGS1-3. Są lepsze i gorsze momenty i jako ogół jest moim zdaniem ok - po prostu patrząc przez pryzmat poprzedników nie ma tu większych rewelacji. Niemniej jednak uważam, że sama gra i jej formuła są tutaj bardzo dobre - przede wszystkim wciągające. No ale co kto lubi - jak Ci sama gra nie odpowiada (zapewniam, że do komicznych patentów typu baloniki można przywyknąć), to chyba nie ma się co zmuszać.
-
seria final fantasy
O FFXIV nie było przypadkiem osobnego tematu? I tylko potwierdza się, że gra tak naprawdę żeruje na popularności serii, bo gdyby nie miała w tytule magicznych literek "Final Fantasy" to nie dość, że mało kto by się nią zainteresował, to jeszcze recenzenci zrównaliby ją pewnie z ziemią jeszcze bardziej niż czynią to obecnie. Ok, przyznaję, w grę nie grałem więc ciężko mi wyrażać jakiekolwiek opinie, ale z tego co czytam - zarówno opinie graczy jak i serwisów internetowych - ta gra to niedopracowany crap ze stertą absurdalnych pomysłów (15h "grania" w tygodniu z miesięcznymi opłatami - no lol...). Serio, płacicie za grę, płacicie abonament (a fanboy'e jeszcze płacą za stertę niepotrzebnych dupereli z logo FFXIV), a Square nie dość, że głęboko w poważaniu ma opinię graczy (GameTrailers mówiło, że nie ma nawet żadnego oficjalnego miejsca/forum do zgłaszania błędów i problemów), to jeszcze ogranicza ich zabawę tym limitowanym czasowo EXP - pewnie aby za szybko gry nie "ukończyli", co by mogli od tych owieczek jeszcze więcej kasy wyciągnąć. W kwestii samej gry czytałem natomiast o lagach, nędznym UI, bugach, kiepskich rozwiązaniach (boty zamiast "domu aukcyjnego", uciekający wrogowie) i o braku jakichkolwiek patentów, które by tę grę wyróżniły na tle wielu innych fantasy MMORPG obecnych na rynku. Wybacz mi xzdunx, ale jesteś idealnym przykładem efektu polityki Square. Kochasz serię FF i pomimo niechęci do MMO przynajmniej rozważasz granie w taką dojarkę pieniędzy, tylko ze względu na nazwę. A wiedz, że raczej nie doświadczysz tutaj fabuły na poziomie poprzednich Finali, tylko raczej kolejne preteksty do wielogodzinnego grindowania (ograniczonego czasowo...). Rozejrzyj się lepiej za innymi MMO. Jest nawet sporo darmowych pozycji, jak na przykład Guild Wars i nadchodzący Guild Wars 2, który wg zapowiedzi zapowiada się naprawdę ciekawie (a płacisz tylko za grę, żadnych abonamentów). Zarówno w kwestii FFXIV jak i GW2 raz jeszcze zapodam filmik Spoony'ego - http://spoonyexperiment.com/2010/09/13/pax-coverage-final-fantasy-xiv-guild-wars-2/ . Ja natomiast powiem, że po 15h z FFXII bawię się wciąż świetnie. Nieco poważniejsza, skupiająca się na intrygach politycznych fabuła bardziej do mnie przemawia niż parada cyrkowców z FFX, a eksploracja świata, system walki i rozwój postaci są naprawdę świetne, pomimo pewnych zgrzytów. Zobaczymy jakie będą wrażenia po przejściu, ale jak na razie jestem skłonny powiedzieć, że naprawdę fani serii mocno przesadzają jadąc tak po tej grze, bo pomimo tego, iż jest ona _inna_, jest to nadal kawał dopieszczonej i absorbującej produkcji.
-
seria final fantasy
Jeśli chodzi o spinoffy, to tak jak Dirge of Cerberus i Advent Children to w moich oczach crapy (no, AC przynajmniej był efektowny i miał niezłą muzykę), tak Crisis Core uważam za naprawdę świetną grę, a może i nawet jednego z lepszych "Finali". Przyjemny gameplay, ładny przebieg akcji, przyzwoita fabuła z niezłymi bohaterami, a przede wszystkim naprawdę udane odwzorowanie klimatu oryginału. Gra jak najbardziej zasługująca na noszenie nazwy "Final Fantasy VII" w tytule. W FFX nie dało się przewinąć filmików ani dialogów (te drugie tylko częściowo). Jeśli da się tak uczynić w FFX-2 to już uważam to za duży plus ;p. Może się za gierką rozejrzę, jak gdzieś znajdę tanio premierówkę. Jeśli jednak mi się nie spodoba to przynajmniej będę wiedział na kogo zwalić winę ;p. Chętnie. A kupisz mi PS3? ;>
-
seria final fantasy
10 mi przeszkadzała bo nie mogła się zdecydować czy ma być poważna, czy zabawna, czy luźna, czy też ambitna. Po prostu wszelkie cut-scenki oglądałem z zażenowaniem, nie mogąc pogodzić się z faktem, że bohaterowie to w większej części banda idiotów. Nie pomagała w tym wszystkim liniowość gry, a także system walki, który moim zdaniem nie był wcale zabawny czy rozbudowany, a sprowadzał się przede wszystkim do żonglowania drużyną w trakcie starcoa, aby odpowiednia postać atakowała odpowiedniego wroga. Oba te aspekty gry mnie nie zadowoliły (czyt. gameplay oraz fabuła), więc nie czułem motywacji do dalszej "zabawy". Niemniej jednak tak jak już wspomniałem, jeśli system walki i rozwoju postaci FFX-2 jest faktycznie taki dobry, to jak najbardziej byłbym skłonny przeboleć cukierkowe klimaty, aby tylko się dobrze bawić. IMO gameplay > fabuła.
-
seria final fantasy
Kurde, jeszcze tak trochę pogadacie o X-2 a autentycznie zacznę żałować, że grę sprzedałem po 30min "zabawy"... Jasne, będę pierwszą osobą, która marudzić będzie na klimat i fabułę, ale tak jak FFX próbował być czymś czym nie był, tak X-2 chyba z niczym się nie kryje i od początku miał być cukierkowym połączeniem sailor moona z aniołkami charliego. Mogę przymknąć na to oko jeśli system jest dobry, a skoro mówicie, że taki też jest - lepszy od przeciętnego X - to w sumie... Tak samo przechodziłem MS Saga: A New Dawn - grę bardzo kiepską pod względem fabuły i postaci, a także oprawy audiowizualnej, lecz genialną w kwestii gameplay'u i było jak najbardziej ok. Tylko czy przesadna ilość cukru wylewająca się z ekranu aby na pewno nie wywoła u mnie odruchów wymiotnych? Jak jest w kwestii muzycznej FFX-2? Bo jednak zauważyłem, że wszelkie battle theme'y i temu podobne mocno wpływają na moje ogólne odczucia (m.in. dlatego walki FFX mnie tak nużyły, bo battle theme był imo nędzny). PS. Rhapsody myślałem czy nie wziąć na NDS, gdy był w promocji w empiku, ale chyba dobrze, że się nie zdecydowałem ;>.
-
seria final fantasy
Problem fabuły FFX polega na tym, że jest ona niepotrzebnie rozwleczona i przedłużona ogromną ilością niekoniecznie sensownych wątków. Raz jeszcze pojawia się problem ogólny gatunku jRPG, że gracz jest tylko obserwatorem, w związku z czym nie może zareagować na głupoty wyprawiane przez Yunę, lecz tylko "podziwiać" jak to cała ekipa godzi się na wszystko co dziewucha wyprawia, niezależnie od tego jak pozbawione sensu by to nie było. Baboli jest więcej, ale jako największy wymienię fakt, iż grze ciężko się tak naprawdę zdecydować co chce przekazać - wątków jest niby kilka, ale przewodnim jest pielgrzymka Yuny. Tym samym powinna być to przede wszystkim jej opowieść, a nie gówniarza z kompleksami spowodowanymi przez niekochającego tatusia, który z jakiegoś powodu zostaje przyjęty przez resztę ekipy. Motyw Aurona został przedstawiony raczej tak sobie, podczas gdy np. Rikku to kompletny facepalm jeśli chodzi o jakąkolwiek logikę (a raczej jej brak). Żeby nie było, nie twierdzę, że fabuła jako całość jest kiepska, bo tak nie jest, ale uważam, że jest bardzo kiepsko przemyślana i prowadzona, głównie przez swoich bohaterów. Mogę zrozumieć co chcesz powiedzieć, ale ciężko mi się z tym stwierdzeniem zgodzić. Twierdzisz, że postacie są wyraziste przez swoje cechy charakteru, ale imo jest to zarazem ich zgubą. Pisałem o tym przy okazji swego dłuższego wywodu o FFX - nie tylko bohaterowie tej gry są mocno oklepani, ale zarazem nie ma tutaj chyba nikogo, z kim gracz mógłby się utożsamić. W dużym uproszczeniu (blahblah z mojego punktu widzenia blahblah), Tidus to irytujący gówniarz z kompleksami, który nie ma pojęcia jak się zachować w danej sytuacji; Yuna jak na osobę, która uratować ma świat od zagłady jest kompletnie niezdecydowana i przerażająco naiwna; Wakka to kretyn, na którego obronę mogę stwierdzić, że przynajmniej część scen z jego udziałem można potraktować jako humorystyczne; Rikku to nasz przeciętny cukierkowy jailbait, którego obecność w grze w dodatku jest całkowicie zbędna, gdyż stanowi jedynie plot device w paru momentach; Auron to nasz typowy oklepany kozak, który ledwo się odzywa; a Khimari... po prostu jest. Jeszcze Lulu, ale o niej pamiętam w sumie tyle, że była - nic wielkiego nie uczyniła (lub nie pamiętam), ale też nie denerwowała, i na pewno lepiej by się sprawdziła w roli "siostry" (a nie tylko opiekunki) Yuny niż taka Rikku, gdyby tylko zmieniono nieco priorytety. Jedyna postać w grze, o której mam dobre zdanie tak naprawdę stanowi jedynie ekspozycję (nie mam tu na myśli tylko biustu). Można się co prawda spierać, że postacie te przechodzą później jako taką przemianę, ale to też następuje po wielu godzinach nieprzemyślanych i niekiedy bezsensownych decyzji, dających jedynie pretekst do pchnięcia fabuły/akcji do przodu. Motyw z Seymourem to - jak sama jego postać - jedna z większych głupot jakie gra mogła wrzucić, a jeśli ktoś cokolwiek z udziałem tego gościa jest skłonny nazwać twistem fabularnym, to naprawdę musiał mało fikcji w życiu czytać/oglądać/grać... (No bo sorry, ale to nie jest dobra opowieść, jeśli do gry wrzucają nam tak oczywistego bad-guya, który pozuje na dobrego, a na którego wątkach przyjdzie nam spędzić X godzin, "bo tak", bo nasza drużyna to ślepi idioci). Nie pamiętam czy pisałem coś o postaciach IX, ale zaznaczę raz jeszcze, że gry nie przeszedłem (tylko dwie płyty). Pamiętam jednak, że gra miała taki bardzo bajkowy klimat, który zarazem stanowił jej atut, gdyż prędzej się przekonam do "małpowatego" (dosłownie) bohatera, i tym samym odpowiedniego zachowania, niż w przypadku np. Tidusa. Ogólnie nie mam złych wspomnień jeśli chodzi o grę lub jej bohaterów. Szczególnie wątek Viviego mi się podobał. Grę bardzo chętnie przejdę, ale muszę ją najpierw zdobyć, a jednak bym wolał pudełkową wersję PSX niż download PSN. FFXII nie przeszedłem w pełni, ale tyle co grałem nie miałem większych zastrzeżeń, oprócz faktu, że jest mało "epicko" a całość się nieco ciągnie. No ale w tej kwestii się wypowiem gdy grę ukończę. "Trochę"? Że Selphie to nasz typowy finalowy ćwierćmózgowy jailbait to chyba ciężko zaprzeczyć ("It's a gift from the fairies!!!11one"). Głupota Riony wynika głównie ze sposobu prowadzenia fabuły, a raczej absurdalnej ilości nielogicznych momentów w niej występujących. Fakt, że zakochała się w Squallu także uważam za nienormalny. Zella nie wspomniałaś - chcesz powiedzieć, że nie jest idiotą? Przecież sama gra takiego go kreuje. Można się spierać, że zabieg był celowy, ale mojej sympatii jakoś on nie wzbudził. Irvine też głupi, jeśli chodzi o wątek czarownicy i tym samym podejście gościa do reszty drużyny. Dalej, Seifer - najłatwiej manipulowany antagonista w grach. A na zakończenie (bring on the hatemail!) Quistis - która pomimo pozorów także skłonna jest do czynienia kompletnych głupot, jeśli tylko fabuła tego nakazuje ("muszę przeprosić Rionę tu i teraz, pomimo faktu, że jesteśmy bardzo ważnej misji, od której zależą losy wielu ludzi!"). Moja niechęć zarówno do FFVIII jak i FFX wynika głównie z faktu, że obie te gry _starają się_ opowiedzieć jakąś bardziej ambitną historię, ale wrzucają do tego niewłaściwych bohaterów. Bo jeśli gra stara się być poważna chociaż trochę, to nie chcę mieć w swojej drużynie kretynów, żartownisiów, upierdliwych nastolatek lub innych dziwaków z ADHD. Nie mam nic do scenek komediowych, ani rozbudowywaniu niezależnych wątków poszczególnych bohaterów, ale to też należy robić umiejętnie, a nie poprzez tzw. plot convenience, tudzież, że bohaterów kreuje się tak aby byli po prostu dogodni dla nieudolne prowadzonej fabuły. Aha, nie lubię też naiwnych, naciąganych i wymuszonych romansów, dlatego też automatycznie Squall x Riona oraz Tidus x Yuna są u mnie na straconej pozycji . Nie aby romans w grach był czymś złym, ale nie trawię gdy robią z tego jeden z wątków przewodnich, bo jest to tak samo strawne jak te wszelkie scenki w oklepanym kinie akcji (hero gets the girl). (Shin) Megami Tensei - założenia serii podobne (jak w Finalach), każda odsłona niemal zupełnie odmienna (jak w Finalach). Sęk w tym, że nie jest to cykl tak popularny wśród graczy jak FF, więc i dyskutantów by było mniej . Ale to już lekki offtop.
-
seria final fantasy
A można wiedzieć, z którymi się nie zgadzasz? O gustach się jak najbardziej dyskutuje. Każdy z nas jest inny i gdyby każdy miał takie same zdanie to świat by był nudny. Nie ma nic złego w posiadaniu odmiennego zdania niż reszta, dopóki jest się skłonnym i zdolnym swą opinię uzasadnić i/lub uargumentować. Jasne, są pewne standardy, są pewne różnice między opinią a faktem, ale je także należy spróbować wyodrębnić. Zresztą, nie widzę obecnie problemu, gdyż powyższa dyskusja z xzdunx także nie należała przecież do tych o wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocnymi. Ja wyraziłem swoje zdanie na temat gry - pozytywne, podczas gdy on wyraził przeciwne. No to przeszliśmy do argumentów. Nikt się nie kłóci, nikt nikogo nie wyzywa. Chyba o to chodziło, czyż nie?
- Quiz obrazkowy PS2