Treść opublikowana przez Suavek
-
Final Fantasy X
Wcale rze ńe bo dzieśontka!!11one Foch! Serio, czy wpisy tego typu mają cokolwiek na celu? A kto decyduje o tym co było, jest i będzie zabawne? Łapię się za głowę widząc z jakim to przekonaniem próbujesz swoją opinię przedstawić jako fakt niezaprzeczalny. Mówiąc delikatnie - bzdury prawisz. Final Fantasy VII przeszedłem cztery razy, z czego ostatni bodajże dwa lata temu, i jestem przekonany, że przejdę ją jeszcze przynajmniej drugie tyle. W taką ósemkę natomiast w życiu już więcej nie zagram, bo moim zdaniem była ona kiepska już po premierze i tym bardziej kiepska jest i dzisiaj. Moim zdaniem - raz jeszcze podkreślę, choć mam na to solidne argumenty. Zresztą, pojęcia nie mam jakimi kryteriami się kierowałeś wysuwając taką a nie inną "opinię". Od siebie jednak dodam, że większą radochę sprawiła mi gra w port pierwszego Final Fantasy na PSP, niż jakakolwiek styczność z dziesiątym Finalem. Chyba pojmujesz do czego dążę? Co Ci się tam postarzało poza grafiką to ja nie wiem. A pod względem merytorycznym to Final Fantasy VIII dzisiaj jest tak samo naiwny i naciągany jaki był lata temu. No chyba, że ktoś gustuje w ckliwych romansidłach i lubi bohaterów nie tylko pozbawionych jakiejś głębszej osobowości, ale także zdolności racjonalnego myślenia (hm, jakbym o FFX mówił...) To weź Ty może sobie zagraj w pierwszego Final Fantasy - tam przecież też wszystko jest "podane jak na tacy" i też jest przy tym wystarczająco absorbujące. Wracając jednak do tematu, Yacek podkreślił tutaj bardzo słuszną rzecz - Finale od 1 do 7, a także i dziewiątka, były na swój sposób karykaturalne. Oczywiście to nie tak, że robione były dla dzieci, czy też ukazane w nich obrazy były totalnie infantylne, ale warto mieć na uwadze, że sposób przedstawienia gry, jej design i stylizacja, także wpływają na to jak gracz będzie postrzegał ogół zaprezentowanej historii czy osobowości postaci. Nie mam zamiaru się tutaj zagłębiać w kwestię właściwego poziomu fabularnego takiego Final Fantasy VII, ale za prawdziwe uważam stwierdzenie, iż tego typu styl Super Deformed pozwolił na o wiele lepsze oddanie niektórych charakterystycznych dla serii elementów, niż miało to miejsce w FFVIII czy FFX. Wcześniej seria miała dosyć prostą fabułę, opierającą się na oklepanych, lecz sprawdzonych schematach. Mniejsze lub większe zwroty akcji miały miejsce, ale tak naprawdę nikt nie traktował ukazanej historii jakoś szczególnie poważnie - nawet w takim Final Fantasy VII. Mimo to, dobre wątki dało się ukazać, a styl SD podziałał na podświadomość graczy, przez co mało kto się zastanawiał dlaczego walczy z gigantycznym robo-domkiem, psem z mackami czy przerośniętymi kurczakami. "Suspension of disbelief". Patrzenie na całość z przymrużeniem oka. Final Fantasy VIII jednak zmienił wszystko. Z jednej strony _próbował_ zmienić styl na bardziej realistyczny i poważny, ale jednocześnie chciał zachować charakterystyczne dla serii elementy. Efekt? Kompletny brak logiki w następujących po sobie wydarzeniach, brak konsekwencji w wykreowanym świecie (realistyczny wygląd a obok ludzik z parasolem na szyi, lub inny przerośnięty troll...), prości i pozbawieni charakteru bohaterowie, niepotrzebnie przekombinowany system i cała masa innych absurdów, których nie mam ani sił ani ochoty wymieniać. Takie same zastrzeżenia mam do Final Fantasy X - gra _próbuje_ opowiedzieć nieco "ambitniejszą" historię, ukazując nam całkiem obiecującą otoczkę swego rodzaju podróży w czasie głównego bohatera, a także motywację ludzi pragnących wspomóc summonerkę w jej pielgrzymce, od której zależą losy świata. Szkoda tylko, że pomimo takiej pozornie "mhrocznej" otoczki, gra co chwila skacze na lewo i prawo, nie mogąc się zdecydować czy pragnie być poważna czy zabawna. Powstają przez to takie absurdy jak ogół osobowości głównego bohatera ("blahblahblah this is my story!!111 blahblahblah"), design postaci i lokacji, niepotrzebny fanservice, pozbawione logiki dialogi i wydarzenia, czy też po raz kolejny brak jakiegokolwiek sensu w zachowaniu ekipy. No przykro mi bardzo, ale o ile ogólny system rozgrywki Final Fantasy X jest jeszcze znośny, tak w życiu nie pojmę jak ludzie mogą traktować treść tej gry jak jakieś arcydzieło w dziedzinie elektronicznej rozgrywki. Dziesiąty Final może i ma swoje dobre momenty, jest on piękny pod względem audiowizualnym, jest dość przystępny i kolorowy, ale w kwestii właściwej treści jest to totalna, niekonsekwentna papka. Warto tu też wspomnieć o Final Fantasy XII - jeszcze większym odbiegnięciu od schematów serii. Gra niby tak znienawidzona przez fanów serii, a osobiście jestem skłonny ją postawić znacznie, znacznie wyżej niż taką ósemkę i dziesiątkę razem wzięte. Nie jest to gra idealna, bo swoje błędy ona ma, ale jest to obecnie jedyny (główny) Final, który po zmianie stylu na bardziej realistyczny nie wykopał sobie sam dołku pod nogami. Fabuła może i nie jest tak "epicka" jak dziesiątka (aczkolwiek już wspomniałem wcześniej, że przy odpowiedniej muzyczce i dramaturgii to pobyt na kibelku może sprawiać wrażenie "epickiego"), ale jest z pewnością znacznie bardziej poważna, a bohaterowie sprawiają wrażenie bardziej ludzkich i charyzmatycznych (z wyjątkiem Vaana i Penelo, których by mogło w ogóle nie być). Moim zdaniem tak właśnie powinien wyglądać Final Fantasy, który próbuje być czymś więcej niż naiwną historyjką o walce dobra ze złem. Serii potrzeba odrobiny konsekwencji. Moim zdaniem ósemce i dziesiątce tego zabrakło. No chyba, że nie pojmuję toku rozumowania grupy docelowej obu tych pozycji. A naprawdę chciałbym aby ktoś mi w końcu wytłumaczył co w FFX jest takiego "genialnego". Widzę wszędzie same zachwyty, ale prawie żadnych konkretów.
-
Rogue Galaxy
Bo ja wiem. Przyznaję, że nie pamiętam już dokładnie jak to wyglądało w RG, ale wydany w tym samym czasie FFXII też nie był pod tym względem jakoś szczególnie w tyle. Lokacje były spore, potwory już rozmieszczone, więc walki się nie wczytywały, a loadingi między kolejnymi segmentami nie raziły jakoś szczególnie. Poza tym Rogue Galaxy był strasznie monotonny - jak w Digital Devil Saga czy innym dungeon crawlerze, jeśli widziało się kawałek "korytarza", to już widziało się niemal całą lokację. Mimo wszystko, w takim FFXII mieliśmy nieco większe zróżnicowanie, nawet banalnej pustyni. Tymczasem w Rogue Galaxy zwykły las miał korytarze... To akurat kwestia gustu. Nie ukrywam, że system walki w RG był dość oryginalny, ale mnie osobiście (aż podkreślę, co by się potem ludki nie czepiały) bardziej on odrzucił niż wciągnął. Zwyczajnie nie lubię jRPG, które wymagają u mnie zręczności jak do jakiegoś slashera. W dodatku sterowanie tylko jednym ludzikiem utrudniało jakiekolwiek sensowne planowanie akcji całej drużyny. Może potem się coś zmienia, ale tyle co zdołałem pograć, to stwierdziłem, że nie jest to pozycja dla mnie w tej kwestii. Co do zwrotów akcji to nie wiem, ale o całej reszcie wspomniałem wyżej i z jakiegoś powodu wytknięte mi został dyskretnie fakt, że nie grałem wystarczająco długo. Jeśli jednak sytuacja nie ulega zmianie w dalszej części rozgrywki, to tym bardziej stwierdzam, że nie ma sensu do gry wracać. No bo skoro "nudzi" to niby jaki to ma sens? ;>
-
Rogue Galaxy
Jakieś 3-4h. Jeśli masz zamiar użyć argumentu typu "później jest lepiej" to ja dziękuję, bo w gry gram w pierwszej kolejności dla dobrej zabawy i nie mam zamiaru się do niczego zmuszać aby dotrzeć do "tych lepszych momentów". I choć napisałeś trzy posty, to nadal nie wspomniałeś nic poza "gra jest fajna bo tak uważam". Ostatnim prawie zahaczyłeś o "kto myśli inaczej jest dziwny". Dodaj, proszę. Już i tak wystarczający offtop się zrobił, a ja dawno się z nikim bezcelowo nie spierałem na forum internetowym.
-
Rogue Galaxy
Niby czego mam żałować? Wybacz, ale "argumenty" typu "gra jest fajna bo mi się podobała" jakoś do mnie nie przemawiają. System mnie odrzucił, postacie nie zachwyciły a fabuła nie porwała. Nie widzę tym samym powodów, dla których bym miał czegokolwiek tutaj żałować. Już sobie FFXII wolę odpalić.
-
Na wesoło - obrazki, filmiki i humor
- Rogue Galaxy
To miał być temat o polecanych jRPG czy o Rogue Galaxy? Jeśli pierwsze - http://www.psxextreme.info/topic/69071-ktorego-rpg-wybrac/ Jeśli drugie - http://www.psxextreme.info/topic/34084-rogue-galaxy/ W RG grałem krótko. System walki średnio mi się podobał, bo nie lubię kiedy RPG wymaga ode mnie łamania palców niczym w jakimś Devil May Cry, a sama gra nie wydała się szczególnie porywająca - klon FFXII (lub odwrotnie) zmiksowany ze Star Wars w cukierkowej oprawie.- Final Fantasy X
Zdajesz sobie sprawę, że Finali jest od cholery i jeszcze trochę? Zagraj może w całą resztę zanim zaczniesz oceniać, tym bardziej, że oprócz XII grałeś w największe crapy (moim zdaniem, co by nie było...). No nie wiem czy infantylne, pozbawione mózgów postacie, a także pełną dziur i głupot fabułę można nazwać genialnymi, ale niech już będzie, że to kwestia "gustu".- Persona 3 Portable
Chodziły jakieś plotki dot. wydania gry w Europie ale jakoś bym się na to nie nastawiał szczególnie. Jeśli jesteś skłonny zapłacić kilkadziesiąt złotych więcej to możesz pójść na łatwiznę i kupić grę na Allegro czy np. w sklepie Menago. Zamawianie zza granicy wiąże się co najwyżej z założeniem konta PayPal i dokonaniu poprzez niego płatności. Osobiście zamawiam tak z eBay'a i z kilku sklepów (Play-Asia, eStarland). Nie opiszę Ci szczegółów dot. zakładania konta (wszystkiego dowiesz się na stronie), ale powiem tyle, że jest to darmowe i warto się opcją zainteresować, choćby na przyszłość.- Catherine
Jakie znowu Namco? W ogóle jest jakiś jeden konkretny? Lucifer's Call i DDS wydał Ghostlight, Devil Summonera i Personę 3 Koei, a Personę 4 Square Enix. Większość innych gier od Atlusa w ogóle do nas nie trafiło. Ma to w ogóle jakieś znaczenie w dzisiejszych czasach, skoro import gry z US nie stanowi żadnego problemu?- Catherine
- Final Fantasy XIV
http://spoonyexperiment.com/2010/09/13/pax-coverage-final-fantasy-xiv-guild-wars-2/ \ I dlaczego mam przeczucie, że 90% "populacji" świata FFXIV stanowić będą skąpo odziane kocice, w rzeczywistości sterowane przez nerdowatych samców?- Starcraft II
Hm, to nie wiem. Ja uruchamiam komputer, włączam grę i bez żadnego logowania mogę wybrać Play as Guest.- Starcraft II
Ale mowa o jednokrotnym zalogowaniu? Po uruchomieniu gry nie muszę się nawet logować aby opcja ta była dostępna, a rozpatruję po prostu udostępnienie gry bratu mieszkającemu gdzie indziej, co by mógł sobie przejść kampanię. Czy muszę mu udostępniać całe konto, czy wystarczy, że raz się zaloguje i będzie mógł grać potem już normalnie jako gość?- Starcraft II
Może mi ktoś wytłumaczyć o co chodzi z Play as Guest? W sensie, nie trzeba się logować a można spokojnie przejść całą kampanię offline. A przecież Blizzard tak bardzo chciał walczyć z piractwem - jak to jest.- Catherine
Atlus robi gry niskobudżetowe, ale cenię go za dwie rzeczy - gry te są w większości przypadków BARDZO DOBRE, a przy częstotliwości ich wydawania nie muszę czekać latami na kolejny tytuł. Tak więc czego chcieć więcej? Ładnej grafiki - jasne. Mnie jednak ona do szczęścia potrzebna nie jest, więc jeśli ogólny produkt wygląda przyzwoicie (np. Devil Survivor na DS) to mogę grać nawet w pikselozie - żaden problem. Mamy dzięki temu dużo gier o naprawdę wysokim poziomie na większość liczących się obecnie platform. Jakoś bym nie chciał aby nagle wydawana była jedynie 1/4 tego wszystkiego, lecz wyłącznie na PS3/X360 z fotorealistyczną grafiką. Grywalność ponad wszystko. Tym samym, wracając do tematu, na Catherine czekam z niecierpliwością. Właśnie dlatego, że od Atlusa możemy oczekiwać nie tylko dobrej fabuły i oryginalnej treści, ale także wciągającej rozgrywki. A że ludzie są ślepi i polecą do sklepu po rozreklamowanego FFXIII Versus... no cóż.- Catherine
Najbardziej przykre jest to, że tego typu newsy pojawiają się wszędzie. Jedna osoba źle zinterpretuje/przetłumaczy wiadomość, a kolejni będą ślepo się tym sugerować, dodatkowo nadając dramaturgii zdaniami typu "nie będzie nowych Person" czy "koniec serii megami tensei". Powyższy ps3site to już kolejny serwis, w którym takie bzdury wyczytałem. A warto zainteresować się chociażby oficjalnym stanowiskiem Atlusa w tej sprawie. Osobiście mam tylko nadzieję, że zmiana ta nie wpłynie jakoś drastycznie na ogólny wizerunek kolejnych gier, a pracownicy Atlusa będą funkcjonować "po staremu".- Final Fantasy X
A pewnie. Nawet nie tylko japońskim. Sęk w tym, że w FFX nic nie trzeba wychwytywać - takie absurdy jak tutaj to same się rzucają w oczy co 10 sekund. Przez "miejscami" masz na myśli "przez większość czasu"? Sposób. "Epickość" to o tyle kiepskie pojęcie, że przypisać je można wszystkiemu co _stara_ się być poważniejsze, ale wcale nie oznacza to, że jest udane. Po dodaniu odpowiedniej muzyczki i dramaturgii zwykły pobyt na kibelku może być "epicki". Co do "wciągalności", zarówno system jak i (szczególnie) fabuła nie wciągnęły mnie na tyle aby zmobilizować do dokończenia gry (choć byłem już pod jej koniec). I to w okresie kiedy bardzo, albo to bardzo chciałem FFX lubić. Magia tytułu jednak prysła - dziesiąty final to jeden z najbardziej przereklamowanych produktów ostatniej dekady. Tak, tak, wiem, "IMO" oczywiście...- Final Fantasy X
http://spoonyexperiment.com/2010/08/29/final-fantasy-x-review-%E2%80%93-part-3/ Nic nawet nie muszę dodawać. Pomimo komediowej otoczki jest w tym wszystkim sama prawda. Niestety.- Nowe serie anime
- na podstawie gry Design postaci tragiczny, ale animacja niezła nawet. Choć i tak będzie crap zapewne.- Persona 3 Portable
@Trzcina W sedno sprawy najwyraźniej trafiłeś w trzecim akapicie - w grach szukamy czegoś innego. Podane przez Ciebie przykłady nie były do końca trafione, ale faktem jest, że po tym co przeczytałem, problem tkwi nie w grze, tylko w nas - jeśli można to tak nazwać. Przede wszystkim nie doszukuję się głębszych przemyśleń w social-linkach. One są widoczne od początku. Część jest wbijana graczowi do głowy łopatologicznie, a część posiada pewne drugie dno. Jedne social-linki są proste i wręcz głupie (też pewnie w zależności od punktu widzenia), część ma na celu jedynie rozwinięcie paru wątków lub dodanie jakiejś komediowej sceny (np. u Koromaru), a jeszcze inne mimo wszystko posiadają jakiś głębszy sens, jak na przykład Akinari. A to tylko social-linki, gdyż tak jak napisałem w recenzji, Persona 3 to przede wszystkim tekst, nie cut-scenki. Dialogiem nazwiesz rozmowy z niemal każdym napotkanym NPC, a także członkami drużyny w akademiku. Nie wiem jaką uwagę im poświęciłeś podczas grania, nie licząc obowiązkowych cut-scenek, ale i one rzucają trochę światła na występujące postacie. Te natomiast są rozwijane na kilku płaszczyznach, od właśnie tych prostych, nieobowiązkowych dialogów, przez social-linki (głównie grając jako dziewczyna), po całą resztę przerywników rozwijających fabułę. Z Twojego posta odnoszę wrażenie, że Ty byś chciał aby każda cut-scenka pełna była fajerwerków, błysków, świecidełek, wzniosłych monologów i nie wiem czego jeszcze. Ironizuję, ale ja sens i istotę historii P3 wyłapałem z samego tekstu. Z pozornie drobnych, niby nic nie znaczących kwestii, które jednak wrzucone do kupy tworzą spójną całość. Mówię tutaj zarówno o głównym wątku fabularnym, jak i indywidualnych problemach poszczególnych postaci, które otrzymały swoje własne, odpowiednio rozwinięte historyjki, ładnie ukazujące i uzupełniające ich cechy charakteru. Może i Koromaru oraz Ken są tutaj tym słabym ogniwem, ale daleki jestem od stwierdzenia, że reszta jest taka jakimi je opisujesz, gdyż może i wrażenie takie a nie inne sprawiają z początku (zabieg celowy), lecz zmieniają się w ramach kolejnych przygód/wydarzeń. Nie chcę tutaj dorabiać grze drugiej filozofii, lub też ukazywać jej tylko i wyłącznie w pozytywnym świetle, bo to w końcu "tylko" gra. Mimo to, pomimo sporów i indywidualnych opinii, swego zdania nie zmienię. Bo widzisz, ja z jednej strony nie chcę mieć do czynienia w grze z ekipą irytujących, kolorowych cyrkowców (jak np. w większości Finali), ale z drugiej nie lubię postaci przesadnie "prawdziwych", to jest takich, w których widzę przeciętnych debili, chamów, prostaków i wyzyskiwaczy, z jakimi użeramy się w tym świecie na co dzień (Dragon Age). Persona 3 i 4 to taki złoty środek, które idealnie trafiły w moje gusta. Z jednej strony mamy otoczkę w stylu anime, z tradycyjnymi dla Japonii lekko wyidealizowanymi, stereotypowymi postaciami, a z drugiej w zachowaniu ich wszystkich można znaleźć odrobinę prawdziwego życia. Życia takiego, które pozwala mi się do bohaterów przywiązać, zrozumieć ich problemy, odnieść je jakoś do prawdziwego świata, do prawdziwych znanych mi osób, pomarzyć aby więcej ludzi prezentowało taki tok myślenia (czyt. nastawiony na przyjaźń, a nie wzajemne wyzyskiwanie i kopanie leżącego, jak to w życiu). Nie jest tym samym ani realistycznie, ani cukierkowo i to moim zdaniem stanowi siłę produkcji Atlusa. Historia historią, Persony natomiast stanowią świetne połączenie fabuły z oryginalną, wymagającą (w zależności od poziomu trudności) i wciągającą rozgrywką RPG. Bardzo często sięgam po tytuły z serii Megami Tensei właśnie ze względu na charakterystyczny (dobry) system walki i rozgrywki. Persona 3 oferuje mi to i dużo więcej, dlatego właśnie tak bardzo ją sobie cenię w swojej kolekcji. Zalet jest więcej niż wad i nawet jeśli komuś się coś nie podoba, to nie sztuką jest dogodzić wszystkim. A jeśli mam być szczery to jeszcze na długo przed napisaniem recki liczyłem się z tym, że najpierw napiszę "formalną" recenzję P3P, a potem swego rodzaju luźniejszy followup, w którym przyjdzie mi bronić swego zdania, lub też je dalej uzasadniać. Wygląda na to, że miałem rację, tak więc myślę, że póki co zakończę dalszą dyskusję tutaj, a kiedyś na spokojnie w wolnej chwili przysiądę i naskrobię coś więcej o tego typu aspektach produkcji jakie podejmujemy (czyżby osobisty odpowiednik extrimowego zrentgenu?).- Persona 3 Portable
Odpowiedź na materiał w spoilerach, choć nic tu właściwie znaczącego nie ma: Bo ja wiem, jest ich raptem parę, w ramach luźnego przerywnika. Nie twierdzę, że są śmieszne, ale też charakter strony (blog...) troszkę na to pozwala. W innych warunkach oczywiście bym się z tym wstrzymał. Niemniej jednak nie twierdzę, że nie masz racji i na pewno nie będę z takim zabiegiem przesadzał. Wszystko z umiarem. A wracając do oceny, czy jest to 9 czy 9+ moim zdaniem nie ma większego znaczenia, ale z mojego punktu widzenia gra nie zasługuje na notę niższą od dziewiątki. Pierwsza Persona 3 z PS2 może prędzej, bo faktycznie zawierała sporo rozwiązań, które dzisiaj mogą być bolesne, ale FES i Portable u mnie zawsze będą w czołówce, w związku z czym nie widzę podstaw, dla których miałbym im notę zaniżać.- Persona 3 Portable
Dzięki za dobre słowo. Ocena ocenie nigdy równa nie jest i zawsze przewaga będzie po stronie subiektywizmu aniżeli obiektywizmu. Bo widzisz, gdyby to całkowicie ode mnie zależało, to zarówno P3 jak i P4 bym wstawił 10/10, za bycie praktycznie moimi ulubionymi grami "ever" (a przynajmniej w czołówce). Bo wady - mniejsze lub większe - ma każda gra, niezależnie od tego jak dobra. Jeśli jednak by się ich doszukiwano w każdym tytule, to ocena maksymalna nie powinna w ogóle istnieć. Ilość minusów nie ma tutaj znaczenia - prędzej ich waga. Jasne, zmiany graficzne P3 trochę ujmują klimatowi, ale treść jest nadal ta sama. Wyglądu Tartarusa nie zmienisz bo to port. Monotonia w sumie wynika z długości rozgrywki, bo to samo można zarzucić każdej grze, którą się męczy więcej niż paręnaście godzin. The Answer to kwestia dyskusyjna, ale zostawiłem go na liście minusów, pomimo różnych opinii na temat właściwej jego jakości (imo wprowadził sporo interesujących informacji, ale zarazem zepsuł wizerunek kilku postaci i był miejscami nielogiczny). Ogólnie rzecz biorąc, zalety Persony 3 skutecznie przyćmiły większość wad. Grę przeszedłem trzy razy na obu platformach i wciąż jestem przekonany, że jeszcze do niej wrócę. Unikatowe dla gatunku rozwiązania i patenty wprowadziły powiew świeżości, a sama historia i bohaterowie o wiele bardziej do mnie przemawiały niż jakieś ckliwe czy przedramatyzowane duperele wrzucane do większości innych gier, o których zapomina się po tygodniu. Liczyłem się z tym, że nie każdy podzieli moją opinię i wystawioną ocenę, ale wydaje mi się, że stojące za nią argumenty nie są aż tak z dupy wzięte, za przeproszeniem. Wyjaśnij.- Persona 3 Portable
Persona 3 Portable ukończona, recenzja napisana - http://ja.gram.pl/SuavekS/30 Wytrwałych zapraszam do lektury, a mniej wytrwałym streszczę tyle, że jeśli lubicie jRPG i/lub gry przygodowe to Persona 3 (ogólnie, nie tylko Portable) jest swego rodzaju must-have (choć nie lubię tego pojęcia).- Jakie gry kupujecie na premierę ?
@jan95kes (i inni) Weź pod uwagę, że nie wszystkie gry są hitami i nie wszystkie w ogóle trafiają do Europy. Czasem lepszą inwestycją jest dokonanie zakupu przy okazji premiery, niż potem szukanie niedostępnej nigdzie indziej gry na eBay'u za kwotę o wiele przewyższającą jej oryginalną cenę. Bo wiesz, nie każdy kupuje przereklamowane (s)hity.- Jakie gry kupujecie na premierę ?
Mało gier kupuję na premierę ogólnie. Lata temu były to Persona 4, Tekken 5 oraz Metal Gear Solid 3. W obecnym roku jednak chyba pobiłem rekord. Najpierw Star Trek Online w Lutym, następnie Shin Megami Tensei: Strange Journey, Metal Gear Solid: Portable Ops, Persona 3 Portable miesiąc później i ostatecznie StarCraft 2 parę tygodni temu. Dość. W planach już nic więcej nie mam szczególnego. Chyba tylko Deus Ex: Human Revolution, ale to też zależeć będzie od wymagań sprzętowych, ceny oraz wydania ewentualnego dema. - Rogue Galaxy