Skocz do zawartości

Suavek

Senior Member
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Suavek

  1. Suavek odpowiedział(a) na Grzes!ek odpowiedź w temacie w PS2
    Nie widzę Odin Sphere (RPG) - wstyd! ;p Z innych wartych dodania: RPG - Shin Megami Tensei: Devil Summoner 1 i 2, Shadow Hearts 1-3 Strategiczne - Makai Kingdom, La Pucelle: Tactics, Stella Deus Akcja - Chaos Legion Pozostałe - Harvest Moon: Save the Homeland W bijatykach dziwi mnie obecność Mortal Kombat: Deadly Alliance ale już nie Deception (i ew. Armageddon, chociaż ten ssał ;p). Guilty Gear chyba też miał jakieś nowsze odsłony (Accent Core Plus?).
  2. Suavek odpowiedział(a) na CoATI odpowiedź w temacie w PS2
    Nie ilość a jakość...
  3. Suavek odpowiedział(a) na raven_raven odpowiedź w temacie w Nintendo DS
    Dzięki. W Empiku mają za 29zł, ale nawet za taką cenę się wahałem. Mimo wszystko sobie odpuszczę, bo RPGów do przejścia jest sporo innych ciekawszych, a skoro Rhapsody to gra na jeden raz to raczej nie ma sensu zawracać sobie głowy, nawet pomimo humoru.
  4. Suavek odpowiedział(a) na Fenix odpowiedź w temacie w Opinie, komentarze - forum, magazyn
    Mam nadzieję, że Peace Walker i Strange Journey dostały więcej niż 1/3 strony jak to zwykle bywa z pocketami, gdyż to właśnie te recenzje interesują mnie w tym numerze najbardziej.
  5. Suavek odpowiedział(a) na CoATI odpowiedź w temacie w PS2
    Gdybyś grał w Sons of Liberty to bym powiedział, że film. Niemniej jednak Substance ma sporo VR Missions, dzięki którym można prędzej użyć określenia "gra" ;p. Ja jak zwykle mam pięćdziesiąt zaczętych tytułów i żadnego nie skończonego, i nie mogę się przemóc by do któregoś wrócić. Wszystko poszło w odstawkę na rzecz NDS. A i niedługo Peace Walker przyjdzie, więc i PSP się odkurzy. Niemniej jednak mam plany aby w końcu ukończyć Dragon Quest VIII, Valkyrie Profile 2: Silmeria oraz Ring of Red.
  6. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Każdy, który nie wymaga ode mnie robienia tego co normalnie można zrobić szybciej lub automatycznie. Będę szczery, nie jestem dokładnie obeznany z trybem "expert", ale ten podstawowy to nic innego jak sztuczne wydłużanie gry. W normalnym RPG koniec potyczki wyglądałby tak - "You've leveled up! AG+2, SRT+1". W Final Fantasy X wygląda to natomiast tak - "Sphere-Level up! Now go to the menu screen, open the Sphere Grid, move your character to the next section, unlock AG+2 grid by using Speed Sphere, move to the next grid, repeat (...) but oh noes! You don't have a Power Sphere! Now go out and kill some more monsters so that you have enough. After that, continue the process for every other character". Ironizuję, fakt, ale tak mniej więcej wygląda ta cała siatka w moich oczach - przynajmniej przez większą jej część, kiedy to tak naprawdę poruszamy się po linii prostej przez większość czasu. Nie zaprzeczę, że opcja ta oferuje możliwość całkowitej zmiany profesji postaci, ale dzieje się to dużo później z reguły, co sami zaznaczyliście. Lepsze rozwiązanie oferował np. taki Digital Devil Saga. Normalne statystyki wzrastały automatycznie (w przypadku głównego bohatera sami je przyznawaliśmy wedle woli) a siatka zdolności była dla każdej postaci dostępna od samego początku, gdzie jedynie należało odblokować kolejne poziomy danego skilla aby zdobyć następne lub lepsze jego wersje. Ot przykład. Nie no, dobra, rozwiązanie FFX nie było tragiczne, ale podobnie jak random encountery było zbyt nużące i w wielu przypadkach zbędne. Zwyrodnialec, jak już wspomniałem, żonglerka to nie problem w kwestii gry - to irytacja gracza w związku z jej częstotliwością i niskim poziomem przeciwników, których chciałoby się po prostu pozbyć jak najszybciej, a trzeba w tym celu dodatkowo żonglować drużyną. Jednym to przeszkadza, innym nie. Ja należę do tej pierwszej grupy niestety. Tu mi się nóż w kieszeni otworzył... ...ale za to masz piwo, zakładając, że to szczere.
  7. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Jest chyba temat na forum poświęcony zwrotom akcji i twistom w RPG. Tam się wypowiadałem, więc jeśli Cię to interesuje to poszukaj. Jeśli chodzi o Final Fantasy X to problem tkwi w dwóch rzeczach - niemała część gry jest prowadzona tak, że wszystko wręcz sugeruje myślącemu graczowi jaki _może_ być koniec tej historii i nawet jeśli "wyciska łzy" to można się takiej opcji spodziewać. Drugi problem to to, że zwyczajnie się z bohaterami nie zżyłem ani ich nie lubiłem, przez co odbiór tej sceny nie był taki poruszający jak przytoczony przez Ciebie przykład z Persony 3. Większe emocje towarzyszyły mi podczas zakończenia Crisis Core - nawet wiedząc jaki będzie koniec tej historii, efekt był silniejszy dzięki przywiązaniu do bohatera i świadomości jego wcześniejszych wyczynów. A że ostatecznie los bohaterów FFX był mi obojętny to i zakończenie nie wywarło szczególnego wrażenia. Jeśli chodzi o walki to najwyraźniej się nie rozumiemy. Nie mam nic do częstotliwości starć. Bardziej zwracam uwagę na ich realizację i stawiane przez nie wyzwanie. W DDS i innych SMT wyzwanie było niemałe, często nawet wobec pozornie słabszych wrogów (jedno Mudo/Hama i po nas). Muzyka nie odrzucała (no może tylko w P3), a drużynę można było łatwo przygotować na każdą ewentualność. W FFX jest podobnie, a jednak inaczej. Walki nie stanowią wyzwania, przez co mogą się one dłużyć. Mozolna czynność, która w dodatku jest uprzykrzona koniecznością żonglowania drużyny. Co mam tutaj na myśli? Powiedzmy, że w drużynie mam Tidusa, Rikku i Aurona, a przeciwko mnie wyskakują magiczne glutki i jakieś latające dziwadła. Choć ich poziom jest tak żałośnie niski, że nic nie mogą mi zrobić, to ja nie mogę ich pokonać, gdyż glutki przyjmują małą ilość obrażeń, a latające dziwadła unikają ciosów. Wypada tym samym wysunąć do walki Lulu oraz Wakkę. Ci rozprawią się z wrogami, walka się zakończy i super. Idąc dalej natomiast wdajemy się w kolejną potyczkę, tym razem z jakimś opancerzonym żółwiem oraz zwinnym wilkiem. Mogę spróbować pokonać ich obecną drużyną, ale szybciej sprawę załatwię wracając do Aurona i Tidusa. Biorąc pod uwagę, że tak właśnie wygląda większość potyczek, a one same nie stanowią żadnego wyzwania, zwyczajnie odechciało mi się dalej grać, bo miałem wrażenie, że gra śmieje mi się w twarz a ja tracę tylko czas na te bzdury. Dynamiczne starcia przekształciły się w żmudne wydłużanie gry. Dodając do tego fakt, że wspomniana fabuła mnie osobiście odrzucała, nie czułem motywacji do kontynuacji "zabawy". Mój grymas, niech będzie, ale FFX zwyczajnie nie dał mi wystarczającego powodu aby iść dalej przez to wszystko. Inne RPG mogą trwać więcej niż 30 godzin, ale jeśli decyduję się na przebrnięcie przez takowe to z (jednego z) dwóch powodów - albo dlatego, że fabuła jest wystarczająco ciekawa i jestem skłonny przeboleć denny system (np. Odin Sphere - gameplay był znośny, ale zbyt prosty i monotonny), albo dlatego, że system rozgrywki jest wystarczająco wciągający by przyćmić nędzną historię (np. MS Saga, Dragon Quest). Lub też (najlepiej) ze względu na zarówno dobrą fabułę jak i gameplay (sporo SMT). Tymczasem, jeśli dziesiątemu Finalowi nie udało się mnie zainteresować po ~20h zarówno fabułą jak i rozgrywką, to sorry, ale ja nie widzę powodów, dla których miałbym mimo wszystko się zmuszać aby dość do tych rzekomo lepszych momentów. I tak, owszem - mam sporo ciekawszych gier do ukończenia na półce, a za mało czasu, który głupi w dodatku przeznaczam na prowadzące donikąd debaty na forach. Jeśli chodzi o ocenę to _mnie_ się nie chciało gry ukończyć, jednak potrafię dostrzec mimo wszystko jej atuty. Poza tym nigdzie o 8+ nie mówiłem - zacząłem od siódemki, a potem aby temat zamknąć pogodziłem się z Twoją ósemką, do której dodałem minus. Nazwijmy to *cough*"obiektywną"*cough* oceną, jak wolisz (Twoje ulubione pojęcie, zdaje się). Lepsze to niż zdecydowanie przesadzone 9 czy 10 wystawione swego czasu przez większość "recenzentów". Wiesz, jak mi się nie podoba powiedzmy Gears of War do tego stopnia, że bym się nim zachwycał to też nie oznacza, że jest to gra zła. Tak samo nie wystawię 1/10 kolejnej Fifie, tylko dlatego, że mi się nie podoba ogólne założenie rozgrywki. Widzę wyraźnie, że FFX do wielu osób przemawia z różnych powodów, a i sam jestem daleki od równania go z ziemią. Są rzeczy, które są moim zdaniem niezaprzeczalnie kiepskie (lub które mogły być wykonane lepiej), a i są rzeczy, które odrzuciły raptem część odbiorców (naiwny romans, dziecinne postaci, design świata/lokacji/bohaterów, muzyka podczas walki itp.). To tak jak z grą, którą przechodzisz raz, stwierdzasz, że jest dobra, ale jednak nie planujesz już do niej więcej wracać. Ja tak postrzegam FFX, tyle, że nie miałem mimo wszystko ochoty i sił by jej kończyć (zakończyłem parę godzin po zdobyciu wspomnianego Airshipa jeśli dobrze pamiętam). Bo gdybym miał wystawić ocenę typowo odzwierciedlającą moje wrażenia z gry to byłoby to może 5/10. Niemniej jednak nie zaprzeczę, że założenia systemu walki są niezłe, fabuła choć głupia ma swoje dobre strony i wątki, gra oferuje parę odskoczni od głównej historii oraz trochę sekretów/bonusów, grafika jest nawet dziś bardzo ładna a wykonanie cut-scenek może wprawić w zachwyt. Tylko co z tego, skoro z drugiej strony mamy irytujących i dziecinnych bohaterów z "rozbrykanym" Tidusem i głupiutką Yuną na czele, beznadziejny dubbing psujący doszczętnie resztki pozytywnych emocji, które by mogły popłynąć z cut-scenek, proste i niepotrzebnie się dłużące walki, dziury w fabule (lub też brak logiki w zachowaniu i dialogach postaci), dwuznaczne sceny (wypinanie tyłków, robienie obiektu pożądania z piętnastoletniej gówniary itp.) i inne tanie zagrywki. W jednej z wcześniejszych wypowiedzi porównałem FFX do Avatara. Akurat parę godzin temu obejrzałem ciekawą (zabawną, ale prawdziwą) recenzję filmu - . I tak się składa, że wiele tanich chwytów, które autor wypomina Avatarowi zostały w podobny sposób zastosowane w dziesiątym Finalu - spora przykrywka i sztuczność dla tak naprawdę banalnych motywów, igranie z "emocjami" i podświadomością odbiorcy itp. Tak w dużym uproszczeniu. Obie produkcje na pewno nie są złe, ale jednak wiele ich elementów czyni je dalekimi od idealnego wizerunku wykreowanego przez media/recenzje/pierwsze wrażenie. Nie lubię po prostu kiedy dany twór próbuje udawać coś czym nie jest, lub gdy też robione z niego jest coś czym nie jest - jeśli to ma sens. Tyle ode mnie na ten temat.
  8. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Dunpeal, może i FFX nie ukończyłem, ale zaszedłem daleko, a w sumie godzin spędziłem przy nim więcej niż powinienem przeznaczyć na jednokrotne przejście. Zakończenie widziałem w formie filmu natomiast, więc nie sądzę abym nie miał jakichkolwiek podstaw do krytyki. Przynajmniej staram się podkreślić co mi w grze nie odpowiada, a nie "wylewać wiadro pomyj" bez powodu. Bez takich emocji tym samym proszę, bo każdy ma tu prawo do własnego zdania. Na marginesie, nie mam zamiaru podejmować tego tematu ale w życiu nie postawiłbym przymiotnika "wspaniały" obok nazwy "FF8" . Co do zarzutów, że niby w jRPG liczy się tylko fabuła. Bzdura panowie (liczba mnoga, bo parę osób się na to krzywi). Jasne, fabuła stanowi nierzadko motywację do ukończenia gry. Często ukazuje ona treści, których nie znajdziemy w filmach czy może nawet książkach. Mimo to, wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce ukazać tylko historię, to niech lepiej skupi się na innych mediach. Gra jak sama nazwa wskazuje służy do grania - ma mi sprawiać frajdę, nie przynudzać, nie dłużyć się niepotrzebnie, nie odrzucać. A ja mam niemałe opory aby przemóc się przez kiepskie rozwiązania w systemie tylko po to aby przebrnąć do zakończenia historii, która także niekoniecznie może mi się podobać (FFX). Jasne, taka Persona 3 na przykład oferuje świetną fabułę, podczas gdy Persona 4 ukazuje naprawdę genialnych bohaterów, ale warto zanotować, że w tym przypadku do czynienia mamy z równie świetnym gameplay'em. Gdyby ten zawodził to w życiu bym się tak nie rozpływał nad tymi grami. W sytuacji odwrotnej natomiast, gdyby fabuła była kiepska ale gameplay pozostał dobry, byłbym mimo wszystko skłonny grę przejść. Frajda ponad wszystko. Jak będę chciał się rozpływać nad fabułą to sięgnę po dobrą książkę. Nie oszukujmy się tym samym, że gry to przede wszystkim historia bo jest to zwyczajnie śmieszne. A wspomniany Dragon Quest VIII tak naprawdę fabuły nie ma praktycznie, lecz nie przeszkadza mu to w byciu przyzwoitą, wymagającą, rozbudowaną i wciągającą grą . Wracając do postaci Tidusa - mówisz, że nawet dzieciak z ADHD jest oryginalny. Czy gdybyśmy sterowali kaczką o postawie Jar Jar Binksa to też byś mówił, że spoko bo to oryginalne na tle madafaków? Wybacz, ale jeśli o mnie chodzi to Tidusa stawiam na pierwszym miejscu najgorszych postaci w grach. A przynajmniej najbardziej irytujących. Yuna, Squall i Riona nie są daleko w tyle . No ale to "tylko" moje zdanie. Zwyrodnialec, nie przeczę, że po ukończeniu gry poziom trudności skacze diametralnie, ale sam zastanów się nad sensem tego zdania. Mam spędzać 20+ godzin na przejście gry, która mi się nie podoba tylko po to aby dotrzeć do "lepszych" momentów? Nie, dziękuję, ja mam lepsze rzeczy do roboty, lub też ciekawsze gry do przejścia w tym czasie. Co trudnego było w FFVII? Nic. Gra była prosta, nie licząc opcjonalnych bossów. Jej urok jednak polegał na tym (co też zaznaczyłem wcześniej), że podczas starć ze słabszymi wrogami wystarczyło ślepo wciskać atak, a nie żonglować postaciami bo pomimo znacznie wyższego poziomu dany bohater nie mógł pokonać określonego wroga. Jasne, można opancerzonego żółwika rozwalić piętnastoma ciosami, ale po co skoro Auron zrobi to jednym. Tak samo glutka można tępić przez pół godziny, a Lulu załatwi go jednym czarem. Biorąc pod uwagę ilość i częstotliwość walk w FFX, takie żonglowanie drużyną mnie zwyczajnie drażniło i nudziło. Tudzież aby przedstawić to w jeszcze prostszym języku - nie sprawiało mi to frajdy. Gdyby wrogowie jeszcze stanowili większe wyzwanie to może bym się nie krzywił. W końcu takie coś mamy w co drugim Shin Megami Tensei, gdzie należy odpowiednio dobierać demony/zdolności do wrogów występujących w danej lokacji. Tam jednak trzeba solidnie pomyśleć przed każdą akcją. W FFX 3/4 zwykłych walk można zakończyć podstawowymi atakami - aby tylko odpowiednia postać atakowała odpowiedniego wroga. Do kompletu dorzucę muzykę, która w FFX mi się zwyczajnie nie podobała i nie pasowała do dynamicznej walki. Battle Theme po konwersji na midi tak naprawdę nic nie traci, a skoro ja mam już spędzać większą część gry na nudnych losowych potyczkach to niech tym przynajmniej towarzyszy coś bardziej żywiołowego w tle. Wspomniany FFVII coś takiego właśnie oferował, milszego do słuchania nawet w formie midi. Nie chcę tworzyć kolejnej dramy bo znowu sobie niepotrzebnie wrogów narobię, ale pragnę raz jeszcze podkreślić, że wcale nie postrzegam FFX jako produkcji beznadziejnej. Wręcz przeciwnie - już niech nawet będzie ta ósemka z minusem, gdybym miał wystawić ocenę w skali dziesięciostopniowej. Ja mam problem tylko z tak wysokimi ocenami w sieci, oraz zachwytami fanów nad elementami w moich oczach infantylnymi. Niech będzie, że to kwestia gustu, ale i takie elementy bym chciał wyjaśnić lub przedyskutować. Przecież setki razy podkreślałem przy opisie niektórych elementów, że to tylko i wyłącznie moje zdanie. A jeśli coś uważam za ogólnie spartolonego to staram się to uargumentować i wyjaśnić (np. Sphere Grid, wpływ dubbingu na odbiór fabuły, dziury w historii lub sztuczne jej wydłużanie np. kolejnymi porwaniami Yuny itp.).
  9. Suavek odpowiedział(a) na Lesiu_adi odpowiedź w temacie w PC
    Czy są jakieś gry pokroju Divine Divinity, które skutecznie łączą w sobie formułę hack'n'slasha z w miarę przyzwoitym RPG nie sprowadzającym się tylko i wyłącznie do zdobywania EXP za zabite potwory? Nie grałem co prawda w Beyond Divinity ale słyszałem, że raczej nie dorasta do pięt swemu poprzednikowi. Sam Divine Divinity był dla mnie swego rodzaju nieodkrytą wcześniej perełką, dlatego chciałbym wiedzieć czy jest coś jeszcze równie dobrego czemu nie udało się wyjść ponad przehype'owane Morrowindy i inne bzdety?
  10. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Może być ósemka. Z minusem, ale może. Zawsze to lepsze niż przesadzona dziewiątka czy dziesiątka. Sphere Grid mi się nie podoba co uzasadniłem we wcześniejszym tekście. Potem może i faktycznie można z każdej postaci zrobić speca od wszystkiego, ale nie zmienia to faktu, że mówimy i bardzo późnym stadium gry. Cała reszta to w dużej mierze podążanie po linii prostej o mozolne odblokowywanie kolejnych pól. Teraz gdyby to wszystko zastąpić całkowicie zautomatyzowanym systemem, w którym jedynie otrzymywalibyśmy informacje o otrzymanych bonusach, a od czasu do czasu tylko decydowalibyśmy się na obranie takiej a nie innej ścieżki dalszego rozwoju, większych różnic by nie było, a gracz zaoszczędziłby mnóstwo czasu, który obecnie spędza na ręcznym odblokowywaniu poszczególnych pól. Nie jest to system zły, ale raz jeszcze czepić się muszę bardziej osób, które nim się zachwycają z niewiadomego powodu. Jak już wspomniałem, już zwykłe kulki materii w FFVII dawały podczas właściwej gry (a nie pod jej koniec lub po zakończeniu) szersze pole do popisu w kwestii kreowania postaci. Natomiast w Digital Devil Saga, który SG się najwyraźniej inspirował, mogliśmy odblokować co chcieliśmy od samego początku, bez dziwnego poruszania się po planszy. Świat ukazany w FFX mi się nie podobał, co także już uzasadniłem. Podkreślam jednak, że w dużej mierze jest to tylko moje osobiste odczucie, gdyż jak wiadomo każdy ma inne gusta. Nie przemawiały do mnie po prostu kompletnie nielogiczne i przekombinowane budowle, dziwne (co by nie powiedzieć głupie) ubiory mieszkańców, którzy łażą pół nago lub robią sobie z włosów spiczaste ostrza, czy też dziwne kreatury, które były najwyraźniej inspirowane tworami Georga Lucasa. Nawet coś pokroju Jar Jar Binksa się w grze trafia. A świątynie to bardziej mnie denerwowały (sztuczne wydłużanie gry w monotonnych lokacjach) niż fascynowały. No trudno, zwyczajnie świat FFX do mnie nie przemawia. Co by nie było - w FFXII wcale nie jest lepiej, aczkolwiek tam wszystko przynajmniej stara się wyglądać nieco bardziej poważnie, czy też realnie, jakkolwiek to zabrzmi. Co do fabuły to nie - nic mnie nie zaskoczyło, nawet zakończenie. Gra jest strasznie liniowa, bohaterowie głupi i naiwni, dubbing odzwierciedla charakter postaci w negatywnym tego słowa znaczeniu, w związku z czym wiadomo kto jaką pełni w grze rolę. Wszystko jest też monotonne i naciągane - ciągłe porwania Yuny, "genialne" plany, które z góry są skazane na zagładę, rola summonerki i "pomysły" na nieco inne rozwiązanie sytuacji Sina. Sorry, ale nie przypominam sobie niczego co by mnie jakoś szczególnie zaskoczyło w FFX. Jeśli już coś takiego miało miejsce to raczej w niezbyt pozytywnym kontekście. Ogólnie jednak same założenia historii FFX nie są złe - co także już zaznaczyłem wcześniej. Problem tkwi w bohaterach tej całej "wędrówki". Może inaczej bym odbierał istotę problemu gdyby nie fakt, że los tych postaci mnie absolutnie nie obchodził i zamiast powodzenia życzyłem im bolesnej śmierci. Sorry, ale taka jest prawda. Tylko Lulu i częściowo Auron oraz Wakka byli do zniesienia. Reszta mnie albo irytowała (Tidus, Yuna, Rikku) albo nie obchodziła (Khimari, NPC). Widocznie za stary już na to jestem, ale przygody dzieci emo lub innych dziwaków z ADHD mnie odpychają a nie interesują. Jak będzie mi się kiedyś bardzo nudziło to może zmuszę się po raz czwarty do ukończenia FFX (tym razem od ostatniego save'a, nie początku). Niemniej jednak na chwilę obecną mam dużo innych i ciekawszych jRPG do ukończenia. Ot na przykład takiego pozbawionego fabuły Dragon Quest VIII, który mimo to wciągnął mnie na dłużej niż FFX zapewniając o wiele przyjemniejszą i bardziej wymagającą rozgrywkę.
  11. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Bo ja jestem z tych co muszą zerknąć w każdy możliwy kąt, otworzyć wszystkie skrzynki w lokacji, pogadać ze wszystkimi NPC, sprawdzić wszelkie opcje w menu itp. Nie spieszę się grając w jRPG - staram się zwiedzić/odkryć wszystko aby mieć ewentualne podstawy do marudzenia . Przy pierwszym podejściu byłem chyba tak gdzieś w 3/4 gry, ale odstawiłem to na dłuższy czas po czym zdecydowałem się zacząć od nowa - bo mało pamiętałem już. Jak będę chciał poznać ciekawą historię to sięgnę po dobrą książkę . FFXII jest dużo ciekawszy od FFX pod względem rozgrywki, rozwoju postaci oraz ogólnego gameplay'u - nawet jeśli przypomina on MMO(ffline). Jasne, wady też są (monotonia, summony), ale nie zmienia to faktu, że grało mi się przyjemniej niż w dziesiątkę. A co do fabuły - nie wiem w co Ty grałeś, ale FFXII ma całkiem przyzwoitą historię. Sęk w tym, że jest ona nieco bardziej poważna i "dorosła" niż dotychczasowe dziecinne bzdury, a w związku z tym mniej "epicka". Bardziej podobały mi się także postacie - stonowane, poważniejsze. Ten minus, że zdecydowanie za słabo je rozwinięto, a taki Vaan czy Penelo to piąte koło u wozu tak naprawdę. Plus natomiast za brak naiwnego romansu i innych pseudo-komediowych wstawek. Brak jakiegoś typowo złego bishonena pokroju Seymoura także uważam za atut. Nie twierdzę, że FFXII to gra rewelacyjna, ale dla mnie zdecydowanie ciekawsza niż naiwna dziesiątka. Także preferuję czasem brak rozwoju postaci, niż gdybyśmy mieli sterować kolejnym idiotą z ADHD pokroju Tidusa .
  12. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Ale 7/10 to wcale nie marna ocena Przyznaję się bez bicia, że FFX nie przeszedłem do końca (znam fabułę, ale gry nie ukończyłem). Co prawda spędziłem przy nim dobre kilkadziesiąt godzin (trzy podejścia, każde po 15-30h), ale system walki oraz naiwna fabuła mnie wcale nie zachęciły do przebrnięcia przez grę. Potrafię wybaczyć produkcji jeśli historia i postacie ssą kompletnie, ale system walki tudzież inne aspekty powodują, że nie mogę się oderwać od konsoli (vide MS Saga), lecz w Final Fantasy X niestety oba te elementy zawodzą. Może nie kompletnie, bo jak już wspomniałem walki są nieźle zrealizowane z założenia + ładne i efektowne, ale niestety zbyt proste i monotonne (plus ta muzyka... - arrrgghh). Nie wątpię, że później poziom wyzwania idzie w górę, ale ja zwyczajnie nie lubię kiedy gra wymaga ode mnie kilkudziesięciu poświęconych godzin abym mógł dojść do tych "lepszych momentów". System rozwoju postaci nie powala, historia jest przewidywalna, wykreowany świat przypomina nową trylogię Gwiezdnych Wojen a bohaterowie to infantylni idioci, mówiąc delikatnie. To wszystko w połączeniu skutecznie odrzucało mnie za każdym razem gdy próbowałem przebrnąć przez grę. Ostatecznie zadowoliłem się streszczeniem fabuły, która - tak jak się spodziewałem - nie zaskoczyła mnie ani trochę. Mimo wszystko, swoją krucjatę przeciwko FFX prowadzę tylko z tego względu, że do dziś pojąć nie potrafię tak wysokich ocen i zachwytów graczy stawiających grze ołtarzyki w domu, twierdzących, iż Tidus to ich ulubiony bohater a romans z Yuną to poezja . FFX to dla mnie wspomniane 7/10 - ocena subiektywna, bo uwzględniam tu też wizerunek świata i design bohaterów, które ani trochę mi się nie podobały, ale zdaję sobie sprawę, że mogą komu innemu. Gra w żadnym wypadku zła czy już w ogóle beznadziejna - po prostu dobra, ale zdecydowanie nie zasługująca na noty 9-10/10. Pisałem o tym na blogu - nawet będąc w okresie fascynacji Finalami, świeżo po zakupie upragnionego PS2, spodziewając się rewelacji pokroju FFVII, dziesiątka mnie zwyczajnie nie zachwyciła. Gdyby FFXII dostał tak wysokie noty to pewnie też bym marudził, ale nie - to także jest dobra odsłona, ale także bez rewelacji, tyle, że dopiero tym razem recenzentom i graczom coś się nie spodobało. Zapewne brak naiwnego romansu ;p. (na marginesie, imo i tak FFXII > FFX).
  13. Suavek odpowiedział(a) na Zwyrodnialec odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    Ostatnio u mnie w Empiku na półce leżał MGS2 Substance za bodajże 70zł. Zabawne o tyle, że jeszcze parę miesięcy/lat temu był to rarytas, który kosztował prawie 100zł używany. Niemniej jednak to chyba (na pewno) jest jakaś reedycja, bo pudełko jest niebieskie, a nie przezroczyste jak przy premierówce.
  14. Suavek odpowiedział(a) na Jakim odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    Jak na razie nikt się tu nad grą nie spuszcza. Jak już, to "co niektórzy" uparcie narzekają na wszystko i wszystkich podpierając swoją "opinię" ułamkami sekund z trailera i paroma screenami, a także (przede wszystkim) ogólnym uprzedzeniem do polityki firmy i Kojimy. Jak ja porzuciłem wszelkie nadzieje na dobrą odsłonę spod znaku Final Fantasy, po kiepskich nowych grach, to mimo wszystko nie latałem po tematach poświęconych kolejnym częściom i nie marudziłem jak to polityka firmy się zeszmaciła i nie wyrabiałem sobie opinii na temat nowych gier bazując tylko i wyłącznie na paru screenach i filmikach. Tak samo nie zrzędziłem na zapowiedzi kolejnych odsłon Silent Hill po tym, jak seria zaczęła się wyraźnie staczać. Można wyrazić swoją dezaprobatę, ale liczy się tutaj nie tylko treść wypowiedzi, lecz także jej forma. Bo trolling to jest jak najbardziej. Czy też prowokacja - jak zwał tak zwał. Wszystko ma swój umiar - nawet krytyka. Szkoda tylko Grigori, że jak na razie jedyną rzeczą z jaką jestem skłonny się zgodzić to brak krwi/kości przy rozcinaniu wrogów. Nie jest to jednak argument na podstawie, którego bym skreślał z góry całość produkcji, bo to nie tylko grafika świadczy o poziomie gry. Zresztą, nigdzie nie jest powiedziane, ze jeszcze tego nie poprawią - w końcu to tylko krótki trailer. Reszta "argumentów" jest już kompletnie naciągana i Ölschmitz słusznie zauważył, że jeszcze trochę i zaczniesz narzekać na sterowanie. Co z tego, że żołnierze są pod daszkiem? Chyba o to chodziło w zwiastunie, aby pokazać, iż nie tylko będzie można wrogów posiekać, ale także wykorzystać otoczenie do ich eliminacji. Że filary dają z reguły żołnierzom lepszą osłonę niż otwarty teren w ogóle nie wspominam. Bo niby czego oczekiwałeś w tym miejscu? Najbardziej mi się podoba, jak na podstawie tego trwającego parę sekund skrawka trailera już zdążyłeś wykreować sobie wizerunek całej gry. A nawet jeśli masz rację i faktycznie wrogowie będą w grze tak dogodnie rozmieszczeni, to starsze MGSy przecież wcale nie miały lokacji dostosowanych do przeciwników - wcale nie było odpowiednich kryjówek na drodze wrogów, wcale snajperki nie leżały przy otwartych terenach, wcale nie dało się zrzucić beczki na przechodzącego określoną ścieżką żołnierza itp. Inny typ gry, ale rozwiązania podobne. Ciekawe, że wtedy Ci to tak nie przeszkadzało. Grigori, klapki z oczu i odrobinę pohamowania. Bo jak tak dalej pójdzie to z krzesła będę bał się wstać w obawie, iż głową wyrżnę o Twoje ego.
  15. Suavek odpowiedział(a) na Jakim odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    Nie są dobre bo marudzisz a nie analizujesz. Wykraczasz w dodatku poza samą grę i narzekasz co krok na wszystko i wszystkich z nią związane - Kojami, Kojime, nowe twory spod znaku MGS, które dopiero co zapowiedziano (3DS). Nikt Ci nie broni się wypowiedzieć, ale Ty stajesz się w tym momencie już zwyczajnie nudny. Wydaje mi się, że wszyscy zdążyli przyjąć już do wiadomości, że zawiodłeś się na serii i teraz usilnie będziesz nienawidził wszystko co jest z nią związane - tyle można wywnioskować po jednym-dwóch postach. Po dwudziestym staje się to jednak już żałosne, zahaczając nawet o typowy trolling (patrząc na język i sposób zwracania się do innych użytkowników) - co osobie z funkcją moderatora też nie przystoi. Grigori, proste - jak Cię gra nie interesuje a seria zawiodła to najzwyczajniej w świecie przestań odwiedzać działy z nią związane.
  16. Suavek odpowiedział(a) na AumaanAnubis odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    decoyed, już Cię lubię ;p http://ja.gram.pl/SuavekS/19 - jeśli komuś się bardzo nudzi. Przyznaję, że część tego (początek) to subiektywne marudzenie, ale wydaje mi się, że podjąłem też kilka bardziej istotnych spraw. FFX to nie jest tragiczna gra, ale oceny 9-10/10 to d*py wzięte są.
  17. Suavek odpowiedział(a) na CoATI odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    http://www.siliconera.com/2010/06/16/will-metal-gear-solid-snake-eater-3d-be-an-actual-game/
  18. Suavek odpowiedział(a) na Daffy odpowiedź w temacie w PS3
    Widzę mamy dyskusję o wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocnymi. Powiem tak, wiele zależy od indywidualnego podejścia - od tego czego dana osoba oczekiwała od danego producenta, a także sposobu realizacji całości przedstawienia. Microsoft moim zdaniem wypada tutaj najgorzej. Pominę tutaj temat gier, bo mnie osobiście one nie zachwyciły, ale z pewnością mogły zainteresować kogoś innego. Co do Kinecta/Natala, niby fajnie, niby coś to tam oferuje. Jednak jeśli coś zawiodło w tym momencie to sam sprzęt. Na to po prostu nie da się stworzyć naprawdę dobrej gry. Zabawkę, ciekawostkę, przyrząd do ćwiczeń, popierdółkę - jasne. Jednak bez jakichkolwiek dodatków sam Kinect to naprawdę rewolucyjna (nie oszukujmy się) technologia bez większego zastosowania. Żart Sony jest tutaj jak najbardziej na miejscu - brakuje przycisków. No bo co? Macham sobie wirtualną kierownicą w powietrzu. A gdzie pedały? A gdzie skrzynia biegów? Gdzie ten realizm? Poza tym, wiele z zaprezentowanych elementów, które miały Kinecta cechować równie dobrze mogłyby być wykonane kursorem od myszy lub padem (przechwałki z wirtualnym samochodem). Serio, Kinect ma potencjał i jest kawałkiem porządnej technologii, ale nie wyobrażam sobie na to jakichś sensownych gier. Bo jak chcę się poruszać to wolę wyjść pobiegać na dwór lub iść na siłownię. To w tym sensie M$ zawiódł - nie pokazał nic naprawdę powalającego na sprzęt z ogromnym potencjałem. Co do Nintendo także mam mieszane uczucia. Gry na Wii z pewnością wzbudziły zachwyty miłośników tej platformy, Marianów, Zeld, Metroidów czy Kirbych. Mnie nie ruszyły, podobnie jak sposób ich ukazania. Na pokazie Zeldy ziewałem. Nie będę się czepiał problemów ze sterowaniem, gdyż na pewno to wina czynników zewnętrznych. Natomiast jeśli chodzi o 3DS to byłem od początku ciekaw konsoli, ale bez przesady. Sam jej pokaz zdominowała lista producentów platformę wspierających. Niestety, szkoda, że Niny na samej konferencji nie zaprezentowało nic konkretnego - jedynie demówki osobom obecnym na sali. Brakowało trailerów większej ilości gier na 3DS. Ogólnie jak na prezentację nowego sprzętu jakoś średnio to wypadło, bez emocji. Niemniej jednak nie ukrywam, że właśnie 3DS jest największym hitem E3 dla mnie na chwilę obecną. Lista producentów i planowanych gier już zmotywowały mnie do zakupu konsoli. Sony także dwuznacznie. Gry niby w porządku, choć nie moi faworyci. Prowadzący perfidnie czytał z promptera co psuło efekt. Kevin Butler był zabawny i trochę rozruszał sztywną widownię - mnie się podobało. Fajny też efekt z reklamówką Twisted Metal. Boli brak jakichś naprawdę dobrych pozycji na PSP w zapowiedziach. Nawet trailer GoW to tylko teaser CGI. Natomiast z pewnością największe wrażenie zrobił na mnie Move. Prezentacja może i była nudna, ale idealnie pokazała istotę całego urządzenia - świetnie nadaje się ono do gier i oferuje niemałą precyzję. Połączenie tego co oferuje zarówno Wii jak i Kinect - pałeczka + kamera. Efekt był świetny. Żart "it has buttons" jest tutaj jak najbardziej na miejscu. Sprawdzi się to zarówno jako zabawka, jak i przyrząd do bardziej rozbudowanych gier. Kto wygrał? Nie wiem i mnie to nie obchodzi. Niech będzie (dla mnie), że Nintendo - bo prezentacja prezentacją, ale tylko u nich stwierdziłem, że wydam na coś pieniądze (3DS). A chyba o to tutaj chodziło. Ale to tylko moje zdanie. Ktoś inny kupi Kinecta, ktoś inny Move. Tylko już się dziewczyny nie kłóćcie tak ;>.
  19. Suavek odpowiedział(a) na Jakim odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    I bardzo się z tego powodu cieszę. Wielu z Was oczekuje rewelacji pokroju jedynki czy Snake Eater. Moim zdaniem seria MGS już i tak wystarczająco długo trzymała przyzwoity poziom, w porównaniu do wielu innych marek, które często już po drugiej odsłonie drastycznie spadają w dół. Dla mnie MGS to nie tylko ciekawa historia, ale także fajna gra. O ile fabuła bez gry nie ma raczej prawa bytu (równie dobrze można napisać książkę lub nakręcić film) tak gra bez fabuły prędzej do mnie przemawia. Jeśli więc pomimo komercyjnego wykorzystania magicznych literek MGS nadal otrzymujemy całkiem niezłe pozycje (no może poza Portable Ops) to ja nie będę narzekał. Śmiem twierdzić, że nawet chętnie obadam tego Risinga, bo a nuż będzie to po prostu przyjemna sieczka. Że Kojima widzi w tym wszystkim kurę znoszącą złote jajka wiedzą chyba wszyscy. Ja się z tym zdążyłem pogodzić, a narzekać będę jak właściwe gry będą kiepskie (vide PO), ale nie wcześniej. Gracze. Podkreślałem to już kilkukrotnie, że najbardziej liczę się z tym co sam widzę, lub co mówią normalni ludzie, a nie media (te ewentualnie mogą [lub nie] odzwierciedlać ich opinię). Nie każdy oczywiście, bo "jest fajne/nie fajne" nic mi nie mówi, ale jeśli mam do danej osoby zaufanie, lub sensownie wszystko argumentuje, to ja się z tym liczę. Co do Ciebie, to nie ukrywam, że pozwoliłem sobie na złośliwość. Pokazałeś już przy kilku okazjach, że masz dość specyficzny sposób oceniania gier (vide, porty na inne platformy to zło i komercha), więc z całym szacunkiem, ale z Twoim zdaniem trudno mi się do końca liczyć. Tak samo dwa razy się zastanowię zanim zasugeruję się zdaniem np. Grigoriego, który całą serię MGS skreśla na długo przed premierą nowej gry "bo tak" - "bo komercja" itp. Widocznie uogólniłem, bo zaczęło się od sprawy Grigoriego, która rozprzestrzeniła się na dwa tematy, a którą jednak wolę już zakończyć (sam zaogniłem sytuację w pewnym sensie). Jasne, obawy co do nowych odsłon MGS można mieć. Sam je mam. Wychodzę jednak z założenia, że warto lepiej poczekać na konkrety i potem narzekać, niż marudzić ot tak dla zasady lub z nudów bez szczególnych podstaw.
  20. Suavek odpowiedział(a) na CoATI odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    http://www.nintendoeverything.com/42619/ - nowy filmik. Motyw z pszczołą musiał wyglądać świetnie w 3D.
  21. Suavek odpowiedział(a) na _mike odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    W sumie ten port trójki może być dosyć trafiony, właśnie ze względu na nazwę oraz poziom grafiki. Z drugiej strony, za dużo 3D to tam nie ma po przerobieniu grafiki na styl visual-novel. Niemniej jednak nie zdziwiłbym się gdyby to był port jedynki. Można snuć jedynie domysły w tym momencie. Na dwójkę jakoś bym nie liczył. Devil Survivor to na pewno nie port, bo to by nie miało sensu skoro 3DS odpala gry zwykłego DS. Podejrzewam, że chodzi o część drugą. W końcu oryginał przyjął się dosyć ciepło i był nawet niezłą strategią, więc nic dziwnego, że będą kontynuować sprawdzoną formułę. Pierwszy tytuł natomiast to zapewne zupełnie nowa produkcja, której podtytułu na razie nie zdradzają. Zakładając, że nie otrzymamy tylko portu Persony lub Persony 3 z PSP, to osobiście czekam z niecierpliwością. Bardzo możliwe, że Atlus będzie mocno wspierał 3DS, także ze względu na swój zwyczaj wykorzystywania stworzonych już wcześniej grafik. Kto wie, a nuż czeka nas więcej MegaTenów na tę konsolkę niż na PS3/X360 . Szkoda tylko, że 3DS będzie zapewne kosztował na starcie olbrzymie pieniądze. Ogólnie jednak jestem "napalony" i wraz z pozostałymi zapowiedziami zakup konsoli to w moim przypadku tylko kwestia czasu. Btw. Oprócz gier od Atlusa szykują się nam także nowe odsłony Finali i Dragon Questów. Nie wiem czy Kingdom Hearts to typowy jRPG więc nie wymieniam .
  22. Suavek odpowiedział(a) na CoATI odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    Ale przecież cały świat kręci się wokół komercji - w mniejszym lub większym stopniu. Może dlatego chodzisz taki zdenerwowany na wszystkich cały czas? Tak się składa, że o dotychczasowych spinoffach mogę powiedzieć wiele dobrego, może poza Portable Ops. Natomiast nie mogę powiedzieć wiele dobrego o MGS3D oraz Rising z tego samego powodu dla którego nie mogę powiedzieć o nich niczego złego - prawie nic o nich jak na razie nie wiemy. A ja jak już zaznaczyłem w innym temacie wole swoją opinię podpierać konkretnymi argumentami, a nie obiecankami jakiegoś szurniętego japońca czy własnym widzimisię. Wolno. Mnie też wolno wyrazić własną opinię, a mianowicie to, iż o ile można pozwolić sobie zarówno na pozytywne jak i negatywne wypowiedzi, tak narzekanie i marudzenie co krok dla zasady z biegiem czasu staje się nudne z punktu widzenia czytającego. Sprawdź swoje posty ostatnie a może zrozumiesz o czym mówię. Grigori, tak jeszcze na marginesie. Nie mówię tego wszystkiego aby się Ciebie czepić, gdyż jak już dzisiaj wspomniałem w innym temacie, pamiętam, że miałeś dużo mądrych rzeczy do powiedzenia na różne tematy. Niestety odnoszę wrażenie, że coraz więcej Twoich postów to krytyka nie tylko danego tworu, ale także użytkowników - często urozmaicona niecenzuralnymi zwrotami. Nie raz udowodniłeś, że inteligentna z Ciebie osoba, ale ostatnimi czasy jakoś nie dajesz tego po sobie poznać. Zwróć na to uwagę, serio, bo rozmowę można poprowadzić bez zbędnych wybuchów emocji.
  23. Suavek odpowiedział(a) na Jakim odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    Źle mniemasz. Oceny serwisów swoją drogą, gdyż w pierwszej kolejności sugeruję się materiałami filmowymi, demem oraz opinią graczy. A że Kazuo już nie raz udowodnił, że ma dość specyficzne wymogi jeśli chodzi o gry to z jego opinią ciężko mi się liczyć - ale to już inna sprawa nie warta dalszego wałkowania.
  24. Suavek odpowiedział(a) na Jakim odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    Kazuo, nie mam ochoty na kolejną "dyskusję" z Tobą, ale w dużym skrócie - tak, mnie zadowala (bardzo) dobra gra i nie będę skreślał całej produkcji tylko dlatego, że nie dorównała poprzednikom w jakimś konkretnym aspekcie (czy jest to sterowanie, czy scenariusz). Nie będę się tu już nawet zagłębiał w kwestię MGS4 oraz PW bo z tego co widzę, czytam, słucham oraz miałem okazję grać to nie są to gry złe. Nie wiem co Tobie i innym malkontentom się w nich nie podoba do tego stopnia, że skreślają te produkcje na starcie, ale ja potrafię pogodzić się z tym, że znane marki mają zwyczaj z biegiem czasu zaniżać poziom. Ale poziom nawet zaniżony często bywa poziomem wysokim. Nie wiem jaki będzie Rising, gdyż o tym przekonamy się przy okazji dema lub lepszych filmów. Peace Walker z tego co widzę na razie nie zawodzi (sam dałeś mu 7/10, co wcale nie jest złą nota, a bardziej kompetentne osoby oceniają ją nawet wyżej). MGS jako seria miał swoje wzloty i upadki, ale w życiu nie stwierdzę, że to jakaś rewelacja, gdyż już druga odsłona pozostawiała wiele do życzenia - może nawet więcej niż czwórka. Ale to tyle na ten temat. Wychodzę po prostu z założenia, że nawet pomimo osobistych niechęci warto czasem poczekać na konkretne informacje i materiały zanim zacznie się równać jakiś produkt z ziemią. Tyczy się to nie tylko MGS Rising, ale ogółu gier, filmów czy muzyki. A jak kogoś to nie interesuje w ogóle z jakichś znanych tylko mu powodów to niech się po prostu nie udziela. Nie lubię MGSów to nie gram - nie lubię hiphopu to się nie wypowiadam, itp.
  25. Suavek odpowiedział(a) na CoATI odpowiedź w temacie w Metal Gear Solid
    @Grigori Honor to pojęcie przereklamowane w dzisiejszych czasach - powinieneś to wiedzieć. MGS4 nie miał być ostatnim MGSem. Miał on zakończyć historię zapoczątkowaną w pierwszym Metal Gear Solid. I zdaje się, że to uczynił. Cała reszta to spin-offy i side-story. Lepsze i gorsze. Kojima słowo łamie non-stop. Jeśli faktycznie byłeś miłośnikiem serii i człowiekiem honoru to powinieneś się krzywić już po premierze MGS3. Od tego momentu minęło natomiast mnóstwo czasu, więc dziwię się, że jeszcze Ci nie przeszło. Światem rządzi pieniądz, więc też nie dziw się, że ze znanej marki twórcy chcą wycisnąć ile się da. Sam byś to robił na ich miejscu - nie oszukujmy się. Kojima miał odejść od serii ale zrobił jeszcze jeden projekt w postaci Peace Walkera. Całą resztę przejmie już Kojima Productions. Nigdzie jednak nie było powiedziane, że seria przestanie istnieć. A póki (jeszcze) trzyma jako taki poziom to niech sobie istnieje. Nigdzie też nie jest powiedziane, że nie wyjdzie na prostą z biegiem czasu. O MGS Rising nie będę już dyskutował, ale zwróć uwagę na to co powiedziałem przy okazji poprzedniego posta. Bardzo prawdopodobne, że MGS 3D to tylko reklamówka dla E3, a Konami zaoferuje na konsolę coś ciekawszego. No ale rozumiem - dla Ciebie MGS jest martwy jako marka. Może tym samym lepiej zwyczajnie zignorować cały dział na forum i zająć się czymś innym, a nie jeszcze bardziej denerwować? EDIT: http://www.konami.jp/kojima_pro/e3_2010/mgs3d/en/ - ok, może jednak nie będzie to tylko reklamówka. Ale MGS3 złą grą nie był, więc narzekać nie będę .