Treść opublikowana przez Suavek
-
Quiz obrazkowy PSX
Syndicate Wars
-
Persona 5
Że Persona 5 powstaje to raczej jest nie ulega wątpliwości. Nie wiem czy bym się nastawiał na jakąś pokazówkę na E3, ale ogólnie może niedługo się czegoś dowiemy. Osobiście mam tylko obawy jeśli chodzi o przejście na nową generację konsol, a dokładnie poziom grafiki. Atlus zawsze był oszczędny jeśli chodzi o ten element, a prawda jest taka, że PS3 czy X360 to tak naprawdę TYLKO grafika i nic więcej (ewentualnie większa pojemność dysków). O ile mnie to tak naprawdę nie przeszkadza, to jednak obawiam się, że właśnie przez ten element gra się po prostu nie przyjmie wśród potencjalnych nowych nabywców. Widać i sam Atlus zdaje sobie z tego sprawę, przez co męczy ostatnio sporo PSP, DSa i Wii. Teraz trzeba będzie zrobić krok naprzód i włożyć w to wszystko więcej pracy i pieniędzy, przez co produkcja P5 może trochę zająć.
-
Starcraft II
Czy chcę to raczej pytanie retorycznie. Wolałbym jednak uniknąć ewentualnych problemów, typu, zablokowane konto BNet, bo klucz bety był "lewy" z jakiegoś powodu. Nie znam się, dlatego się upewniam. Ludzie biją się w konkursach i temu podobnych, a tu jakiś przypadkowy szesnastolatek (wg profilu) ze Szwecji nagle rozdaje każdemu kto się zgłosi do jutra. Mówisz, że dostałeś. Jest to sam klucz czy całe zaproszenie od Blizzarda takie jak wysyłają na maila? Na razie się zapisałem, ale trzeba czekać na klucz parę dni z tego co gość napisał.
-
Starcraft II
Umm, niby skąd jedna nieznana osoba ma taką ilość kluczy do rozdania za nic? Gdzie jest haczyk? Czy znane jest źródło tych kluczy? Aby nie wyszło, że to jakiś przekręt.
- PERSONA 3
-
South Park nowe odcinki
Crippled Summer beznadziejny i nudny.
-
Ostatnio ukończone
Walki FFXII były monotonne - tego się nie da ukryć. Biorąc pod uwagę rozmiar lokacji, które przemierzamy nie można zaprzeczyć, że z biegiem czasu mogą one stać się nużące, w szczególności jeśli walczymy na terenach ze słabszymi wrogami. System walki też nie był cudowny, ze swoimi nieopłacalnymi Summonami i odpowiednikiem limitów. Większość walk można było spokojnie ukończyć waląc podstawowym atakiem, okazyjnie rzucając czar leczenia lub coś ofensywnego. I to wszystko bez sztucznego pakowania postaci. Niemniej jednak dynamiczna siekanka taka do mnie bardziej przemawiała niż ciągłe anemiczne zmienianie postaci w FFX. System rozwoju natomiast jest o niebo lepszy, gdyż tak naprawdę jest to taki ulepszony Sphere Grid - nadal wybieramy poszczególne pola i atrybuty, lecz tym razem mamy jakąś swobodę wyboru, a nie lecimy po linii prostej tylko okazyjnie zbaczając z drogi lub wybierając określoną ścieżkę jak to miało miejsce w FFX. Ludzie narzekają, że postacie są tym samym zbyt podobne do siebie. Dla mnie jest to zaleta, gdyż nikt mnie nie zmusza aby mag był magiem a wojownik wojownikiem - każdego mogę wykreować wedle własnej oceny. No ale faktycznie - plansza zdolności jest jakaś taka brzydsza... i w ogóle beee... nie robi wrażenia pod względem graficznym i designu tak jak w FFX, przez co trudniej się do niej przekonać . Chyba nie grałeś w starsze odsłony Final Fantasy, mam wrażenie.Poza tym jestem daleki od stwierdzenia, że właśnie w tym tkwi siła Finala. Historia to historia - może się skupić na świecie, wydarzeniach, polityce jak i na ckliwym romansie emo bohaterów. A propos... Przyznaj, jesteś samotny? Tak się składa, że to w dużej mierze nastawienie na naiwny i naciągany romans w FFVIII i FFX spowodował taki a nie inny odbiór gry w moim przypadku, a to za sprawą antypatycznych bohaterów. Nie rozumiem co Ty w tym widzisz, gdyż nie jest to nic innego jak kolejna z rzędu telenowela, w której dwójka głównych bohaterów zakochujee się w sobie bez szczególnego powodu, a cała reszta oscyluje wokół "love power" zamiast czegoś sensownego. Jak będę chciał coś takiego to sobie włączę brazylijską telenowelę. Od gry oczekuję jednak więcej. FFVII jakoś nie miał z tym problemów - wątek miłosny nie jest jednoznaczny, a i po parunastu godzinach gry i tak mamy niezły zwrot akcji pod tym względem. Nie jest to priorytet gry a wyłącznie jeden z jej elementów, co dużo lepiej wpływa na ogólny wizerunek fabuły niż skupianie się na naiwnym romansie przez całość "zabawy". Kazuo, może powinieneś po prostu przerzucić się na dating simy? Myślę, że jeśli chodzi o podstawy romansu to poziom będzie podobny co w Finalach ;p.
-
Ostatnio ukończone
W tym momencie chyba sam się trochę pogrążasz. W jaki sposób hype miał mi niby przeszkodzić w ocenie? Śmiem twierdzić, że jest zupełnie odwrotnie - to właśnie hype przyćmił racjonalny tok myślenia wielu innych nabywców gry, którzy oszukują siebie i wszystkich dookoła głosząc jaki to FFX jest "och i ach", podczas gdy rzeczywistość jest o wiele bardziej okrutna. Są elementy zahaczające o gusta, ale są też elementy widoczne gołym okiem. Na temat moich odczuć odnośnie FFX już się rozpisałem, więc zapraszam do lektury w linku gdzieś wyżej. Przynajmniej staram się swoją opinię jako tako uzasadnić, nie marudzić bezpodstawnie. Tymczasem, z tego co zauważyłem, fani FFX mają zwyczaj w pierwszej kolejności najeżdżać na krytyków, a dopiero potem od zniechęcenia odpowiedzieć na argumenty drugiej strony. Hm... O nagonce na FFXII dowiedziałem się po fakcie. W ogóle grę zakupiłem zupełnie przypadkowo, okazyjnie, a bawiłem się nieźle. FFX dostałem zaraz po zdobyciu konsoli i faktycznie była to jedna z gier, dla których PS2 w ogóle zakupiłem. Chciałem lubić tę grę, oczekiwałem czegoś wielkiego, ale się rozczarowałem. Gra powalała grafiką i rozmachem wykonania, lecz poległa na scenariuszu, bohaterach, a nawet systemie rozgrywki w wielu aspektach. Może nie tyle poległa, bo to nadal solidna pozycja (ZOMG!), ale w życiu bym jej nie nazwał hitem, a już w szczególności "najlepszą grą/jRPG na PS2". A skoro przy hype'ie jesteśmy - zaczęło się od FFVII, przy którym bawiłem się świetnie. To samo słyszałem o FFVIII, lecz ten był tak nędzny, że odłożyłem go po ukończeniu 1CD. FFIX natomiast znowu wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie pomimo nietypowego świata. Tym samym to nie tak, że zdecydowałem się z jakiegoś powodu nienawidzić FF. Po prostu nie oceniam gry po tytule, lecz po tym co sobą prezentuje, oraz jakie wywołuje ogólne emocje (dokładniej, jak postrzegam postacie i ich relacje). "Jedzmy gówno! Miliardy much nie mogą się mylić." Mam swoje zdanie na wiele tematów i nie mam oporów wyjść z nim naprzeciw. Wszystko rozchodzi się o konkretną argumentację, o czym wielu ludzi zapomina, ograniczając się wyłącznie do "gra jest fajna bo tak!" albo "gra jezd fajnom bo pan recensend z PE tak powiedziau!!11one". Nie widzę nic złego w przedstawieniu własnego zdania, nawet jeśli jest inne od gustu "much". Poza tym ja mam zawsze rację .
-
Ostatnio ukończone
Już Cię lubię ;> Niemniej jednak pomimo mojej wyraźnej niechęci do FFVIII oraz FFX, przy FFXII bawiłem się całkiem nieźle. Jasne, gra jest długa, monotonna, walki proste a scenariusz nie powalający, ale mimo wszystko gra sprawiła mi o wiele większą frajdę niż przereklamowana dziesiątka. To taki MMO bez "O" - dla ubogich ;>. W sumie gra sprawia wrażenie takiego typowego hack'n'slasha, w którym zabrakło opcji gry z innymi graczami. Niemniej jednak uważam, że system rozwoju postaci oraz gambity są o niebo lepsze niż to co mieliśmy w dziesiątce. Słabszy scenariusz jest jednocześnie mocną stroną gry, gdyż nie zniechęca on gracza do siebie ckliwymi bohaterami i fabułą, skupiając się bardziej na opowiedzeniu historii bardziej globalnej, niż skupiającej się na garstce emo bohaterów.
-
Harvest Moon : Sugar Village
Pozostawię to bez komentarza. Zabawne, jak wiele osób ciągle wspomina o Back to Nature a zapomina o jego usprawnionym porcie/remake'u na GBA w postaci Friends of Mineral Town. To przecież ta sama gra, tylko ze znacznie większą ilością opcji oraz nieco zmienioną grafiką. Cóż, poczekam na jakieś recenzje a następnie będę liczył na obniżkę cen.
-
Harvest Moon : Sugar Village
Wyjaśnij.
-
Ostatnio ukończone
Z czystej ciekawości, co myślisz o FFX? ;> Tak tylko pytam, bo ktoś wcześniej wspomniał coś o prowokatorach i nie wiem czemu, ale od razu przed oczami pojawiła mi się dyskusja o FFX . Co by nie było, że nie argumentuję - klik. Jasne, kwestia gustu, ale mimo wszystko... ;> A wracając do tematu. Może nie tyle ukończone, ale jestem w trakcie przechodzenia Shin Megami Tensei: Strange Journey (na oko tak gdzieś połowa). Cóż, gra jako ogół fajna i klimatyczna, ale kurcze poziom trudności to zdecydowanie nie to samo co Lucifer's Call czy Digital Devil Saga. Jeśli większość walk kończę wciskając Auto to jednak jest coś nie tak. Pod tym względem zdecydowanie liczyłem na większe wyzwanie. Dłuższy tekst gdy grę ukończę - czyli pewnie za miesiąc-trzy ;p.
-
Harvest Moon : Sugar Village
No bez jaj. I rozumiem grałeś z karty? (zresztą, pytanie retoryczne...). Czy gra ma jakiś własny Install Data lub coś w tym rodzaju, niczym większość nowszych gier? Powolna rozgrywka zniechęciła mnie do gry w A Wonderful Life SE na PS2. Tyle, że tam był to bardziej żałosny framerate aniżeli loadingi. Pokładam duże nadzieje w tego nowego HM i nie chciałbym się rozczarować. http://www.estarland.com/PSP.cat..product.35392.html Póki co za drogo na tle innych priorytetowych zakupów. Ale niestety mam wątpliwości czy gra trafi do Europy i jakoś sensownie stanieje... Btw. czy gra podobnie jak Save the Homeland trwa tylko rok, czy też nieco to wydłużyli?
-
Ostatnio ukończone
http://www.psxextreme.info/topic/26876-digital-devil-saga/ No ale niech będzie. Zgodzę się, że DDS2 jest monotonny, ale nie przeszkadza to jakoś szczególnie w zabawie. W końcu gra jest dungeon crawlerem, więc ciężko narzekać na fakt dużej ilości walk. Mnie osobiście to jakoś szczególnie nie przeszkadzało - boska muzyka ratowała sytuację, a parę modyfikacji systemu względem jedynki uczyniło starcia nie do końca takimi oczywistymi (berserk). Zgadzam się jednak, że pierwsza część była nieco bardziej klimatyczna. Dwójka nadrabia to natomiast nieco lepszym przebiegiem fabuły. Ogólnie obie gry ładnie się uzupełniają i stanowią niezłą całość, w szczególności dla osób, które nie mają odruchów wymiotnych na hasło "dungeon crawler". Moja recenzja obu części tutaj. Odnośnie tematu, ostatnio (parę miesięcy temu...) ukończyłem Personę na PSP. Nie będę się ponownie rozpisywał, raz jeszcze recenzja tutaj.
-
Co męczycie na kompie
Tyle, że ja polegam przede wszystkim na strzelcach. Obecnie jestem w krainie krasnoludów a moja armia składa się z Arcymagów, Inkwizytorów (mają wskrzeszenie), Okrutnych obserwatorów (uśpienie, szczególnie przydatne przy zrobieniu widma jednostki), Kanonierów (o nich już nie trudno) oraz Zbrojnych (cannon fodder do walki w zwarciu). Jakoś tak zawsze grałem w Herosów i inne gry, że całość chcę przechodzić z jak najmniejszymi stratami. Takie zboczenie. No ale chwilowo grę odstawiłem na rzecz konsol i dwóch odsłon Shin Megami Tensei, które chcę ukończyć.
-
Intra w grach
Zabawne. Przy pierwszym uruchomieniu gry filmik ten jakoś szczególnie mną nie ruszył. Teraz jednak, mając obie części gry za sobą dopiero doceniam jego realizację. Muzyczka jest przyjemna, dobór scen ciekawy, mieszający zarówno akcję jak i ukazujący wszystkich bohaterów.
-
Co męczycie na kompie
Bardziej frustruje raczej ograniczenie ilościowe jednostek do kupienia. O ile o te podstawowe nie ma co się martwić, tak o te lepsze należy dbać. Zdaję sobie sprawę, że takie dbanie o armię także wpływa na taktykę, ale jednocześnie irytuje w przypadku starcia z nieco silniejszym wrogiem, podczas którego nie zdąży się wskrzesić wszystkich poległych. Tacy Arcymagowie czy Okrutni Obserwatorzy to świetne jednostki, ale na chwilę obecną nie mogę ich nigdzie więcej zrekrutować. Tak czy inaczej, gra się póki co świetnie. Za taką cenę polecam każdemu miłośnikowi RPG i strategii, a w szczególności fanom Heroes'ów.
- PERSONA 3
- PERSONA 3
-
PERSONA 3
To zapewne dowiesz się tego po premierze. Menago faktycznie ma Personę w swojej ofercie, jednak cena jest dużo większa niż gdyby się samemu zamawiało (169zł [było 199zł] + wysyłka, ja dałem ~140zł z wysyłką z US). Niemniej jednak takiego Devil Survivor, Devil Summoner 2 czy Strange Journey to nie widziałem w żadnej ofercie, nawet na allegro. Persona 3 Portable może mieć tę przewagę, że gra jest w Europie dużo bardziej popularna niż cała reszta SMT. Więc kto wie, może i nawet prędzej czy później wydadzą ją i u nas. Niemniej jednak jak już wspomniałem bardzo mało gier Atlusa się tego doczekało, więc osobiście się nastawiam na import. A może ktoś zna jakieś sprawdzone sklepy wysyłające gry z US do Europy? Osobiście korzystam tylko z eStarland ale tam jest droga wysyłka (teraz już 9$). Amazon natomiast nie wysyła wielu rzeczy do nas. Play-Asia czasem ma czasem niezłe ceny i tanią wysyłkę, ale gier na PSP z jakiegoś powodu nie wysyłają.
-
PERSONA 3
Poczekaj, wyjmę swoją kryształową kulę... Nawet jeśli ktoś będzie sprowadzał to będą to prawdopodobnie indywidualni użytkownicy na Allegro itp. Już nie wspomnę, że taniej wyjdzie samemu sobie grę zamówić. Tylko kurcze cena trochę odstrasza. Prawie 40$ za grę + ~9zł wysyłki (eStarland). Czyli niecałe 150zł będzie... Dorzuciliby jakiś soundtrack czy inny artbook na zachętę. A tak to mam wątpliwości czy zamawiać na premierę, bo to jednak jest kwota zdecydowanie za wysoka. Sęk w tym, że na obniżkę cen raczej nie ma co liczyć, jak to często jest w przypadku gier Atlusa. Prędzej grę wyprzedadzą ze sklepów wysyłających do EU, a po tym zostanie tylko eBay.
- PERSONA 3
-
Co męczycie na kompie
King's Bounty: Legenda - dowiedziałem się o tym zupełnie przypadkiem a wciągnęło niesamowicie. Nie jest to gra idealna, gdyż niektóre rozwiązania potrafią frustrować, ale ciekawa alternatywa dla HoMM. W Wirtusie i Ultimie można wyrwać bardzo fajne wydanie z artbookiem i soundtrackiem za jedyne 19zł. Unreal Tournament III - na razie single kampania, która mnie strasznie denerwować zaczyna. Trudność polega nie na dobrej grze przeciwnika (AI jest raczej nędzne, szczególnie sojuszników), a jego liczebności i nieuczciwej przewadze (dostęp do lepszych pojazdów). I jeszcze Devil May Cry 4, chwilowo odstawiony na rzecz powyższych pozycji.
-
PS2 FAQ - najczęściej zadawane pytania
Nie, przejściówka to przejściówka. Poszukaj kabla RGB (działa z CRT i HD) lub Component (tylko HD) specjalnie do PS2, a o starym kablu zapomnij. Jakość obrazu będzie dużo lepsza (nawet na zwykłym telewizorze crt) w porównaniu do tego zwykłego. Aczkolwiek słyszałem, że na telewizorach HD gry PS2 nie wyglądają tak dobrze jak na zwykłych kineskopowych, chociaż osobiście nie narzekałem tyle co miałem okazję sprawdzić. Jest obraz ziarnisty, no ale z reguły nie siedzi się z nosem w ekranie. Kabel to koszt raptem kilkunastu złotych i w sumie nie ma znaczenia jaki wybierzesz zakładając, że będzie działał. Możliwe tylko, że w ustawieniach konsoli będziesz musiał zmienić sposób wyświetlania w zależności od zastosowanego kabla.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Różnica polega na tym, że przez większą część gry gracz tak naprawdę jedynie odwala formalnościowe odblokowywanie pól, które równie dobrze mogłyby się uaktywniać automatycznie. Jasne, są momentami ścieżki wyboru zdolności, ale w dużej mierze są one tak ograniczone, że przez większość czasu i tak idziemy w pewnym sensie po linii prostej. To takie robienie graczy w konia i śmiem twierdzić, że już system materii w FFVII dawał szersze pole do popisu jeśli chodzi o kreację postaci. Że Atlus operuje często na niskim budżecie to żadna nowość. Wyznaję jednak zasadę, że o ile oprawa graficzna nie jest zrobiona "na odwal" to nie mam podstaw się czepiać. Nie jedna gra przy bardzo prostych wizualiach potrafiła ukazać naprawdę poruszające, dramatyczne czy epickie wydarzenia o wiele lepiej, niż "śliczne" filmiki Final Fantasy. A tak się składa, że obie części Devil Summoner pomimo niewielkiego budżetu okazały się o wiele bardziej "żywe" i przekonujące dzięki swoim statycznym tłom, aniżeli niejedna produkcja w pełnym 3D, w której twórcy mogli sobie pozwolić co najwyżej na parę domków, postaci i pojedyncze ozdoby. Devil Summoner wygląda dzięki takiemu sztucznemu zabiegowi naturalnie, podczas gdy FFX zwyczajnie głupio (bliżej niezidentyfikowane i nieokreślone świecidełka wiszące w powietrzu). Fabuła i postacie także są o wiele bardziej przekonujące, głównie dzięki temu, że poświęcono im znacznie więcej uwagi - także wyjaśniając sens istnienia demonów, kim jest "gadający kot" itp. Przemawia to do mnie bardziej niż trolle i smerfy o pedalskim głosie z rogami uformowanymi z włosów. Ogólnie widzę, że strasznie dużą uwagę przykładasz do oprawy graficznej, więc w sumie nic dziwnego, że ekscytujesz się FFX a na wiele innych "słabszych" pozycji się krzywisz. To w sumie wyjaśnia więcej niż sentyment. Aha, Devil Summoner 2 ma mnóstwo questów pobocznych i także długi czas gry - po 40h jestem chyba dopiero gdzieś w połowie. I prawdę mówiąc wolę sobie prostacko posiekać demony w przypadku podstawowych walk, aniżeli babrać się ze zmienianiem członków drużyny tylko po to, aby zabić wroga jednym ciosem a nie dziesięcioma. Tyle, że FFVII powstał na długo przed FFX i jak na swoje czasy był wręcz rewolucją jeśli chodzi o gatunek RPG - nawet nie tylko jRPG. Poczynając od oprawy graficznej, przez samą historię, design świata, w miarę przekonywujących bohaterów oraz niebanalny system walki, gra zdecydowanie była czymś fenomenalnym. Skoro tak usilnie porównujesz FFX do FFVII to chyba sam powinieneś zauważyć, że dziesiątka tak naprawdę nie wprowadza żadnego powiewu świeżości, oprócz grafiki i lepszej jakości filmików. Nie mogę oczywiście mówić za wszystkich, ale fenomen FFVII polega myślę na wspomnianym rozmachu, aniżeli faktycznej jakości produkcji ocenianej kilkanaście lat po swojej premierze. A nawet jeśli, to prawdę mówiąc o wiele przyjemniej przechodziło mi się po raz piąty FFVII jakiś czas temu, niż gdy próbowałem się po raz trzeci zmusić do choćby jednokrotnego ukończenia FFX. No sorry, ale dla mnie FFX to gra co najwyżej dobra lub przeciętna, upiększona śliczną oprawą audiowizualną. Bez tego zapewne nie tylko ja bym się krzywił na treści i rozwiązania w grze obecne.