Treść opublikowana przez Suavek
-
PS2 FAQ - najczęściej zadawane pytania
Kup kabel RGB lub Component (w przypadku HD) a ten dołączany do konsoli wywal w cholerę. Na forum jest osobny dział dotyczący hardware, gdzie tego typu pytania też już padały.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Grałem w Mario 64 i parę starszych odsłon na NES i SNES, wliczając karty. Żadna z tych gier nie wywarła na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, a jednak mimo to przez wielu uważane są one za absolutne hiciory. Toż to śmieszny i dziecinny Lego Racers sprawił mi więcej radochy niż te marianowe wyścigówki. Tak samo 100x bardziej wolałem sobie pograć w takiego cukierkowego Kirby'ego, aniżeli skakać po grzybkach i żółwikach. W nowsze odsłony nie grałem, ale widzę, że niewiele się w tej kwestii zmieniło. Mówię, otwieram nowego PE i tam autor nawet nie raczy tłumaczyć "dlaczego czekamy". Tak jak z reguły teksty Kilu lubię, tak w ogóle nie przekonał mnie on swoim opisem nowości w SMG2, które z perspektywy laika wydały mi się wręcz komiczne, niczym reklama kiepskiej produkcji, która jest tak nędzna, że jako swoje zalety wymienia największe banały. Nie wiem, może faktycznie największą rolę odgrywa tutaj moja ogólna niechęć do dziwacznego świata ukazanego w Marianach, który nie wierzę, że powstał w głowie osoby trzeźwej, lecz już to wystarczy aby wywołać u mnie niesmak. Najbardziej nie lubię gadaniny typu "Genialna gra, która spodoba się każdemu" - coś co często pojawiało się przy recenzjach tego nowego SMB na Wii. A (pipi) prawda za przeproszeniem. Jak już wspomniałem, nie twierdzę, że Mariany to gry złe, ale zdecydowanie nie pojmuję ich fenomenu.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Ty czytasz w ogóle co się pisze? Bo mam wrażenie, że niezbyt. Ja wiem, że po raz kolejny zjechałem Twojego ukochanego FFX, ale jeśli już próbujesz się na siłę odegrać to przynajmniej pisz coś z sensem ;>.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Gdzie Ty masz coś o figurkach czy plakatach? Mario nie lubiłem jakoś szczególnie nawet dawniej, aczkolwiek nie była to gra zła. Teraz natomiast, jak już napisałem wyżej, nie pojmuję fenomenu gier z udziałem obu hydraulików i reszty stworków najwyraźniej wymyślonych pod niezłym wpływem środków odurzających. Nie twierdzę, że są to pozycje złe dla fanów gatunku, ale nawet na długo przed premierą potrafią one przyćmić całą masę innych gier im podobnych, nie mających tego atutu przynależności do znanej marki. W końcu platformówek jest mnóstwo, podobnie jak kartów, brawlów czy popierdółek sportowych. A jednak to właśnie hydraulicy skupiają największą uwagę. Ten sam zarzut mogę postawić właściwie wielu seriom - rozreklamowane (s)hity, które ludzie ślepo kupują ze względu na tytuł (Final Fantasy anyone?), a nie faktyczną jakość. A że kompletnie nie przemawia do mnie całe to szalone uniwersum włoskich hydraulików, księżniczek, grzybków i smoków to swoją drogą. Dlatego między innymi mam opory by tknąć te marianowe RPG. System/pomysł to jedno, ale świat/otoczenie/postacie mimo wszystko także mają znaczenie.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Nigga, please... Na poziomie przedszkola. Kompletnie bezsensowne i zbędne rozwiązanie, zaledwie udające coś bardziej rozbudowanego. To naprawdę w mało jRPG musiałeś grać. Grałeś chociaż w drugiego Devil Summoner, czy swoje zdanie opierasz tylko i wyłącznie na części pierwszej? Gdyż dwójka to można powiedzieć DS zrobiony dobrze. No i nie ma w nim infantylnych bohaterów i ułomnych dialogów. Zresztą, już jedynka była moim zdaniem o wiele ciekawsza pod względem fabularnym i przygodowym niż FFX. Jedynie system walki nie najlepszy. A w innym temacie krytykujesz FFVII, który jest o wiele ciekawszy i dojrzalszy od dziesiątki i wcale nie ustępuje mu jakoś szczególnie pod względem gameplay'u (w FFX też przecież są random-encountery). Nie rozumiem. Może faktycznie sentyment u wielu graczy bierze górę. Faktem jest, FFX był moim pierszym jRPG na PS2 i grałem w niego będąc jeszcze totalnie podjarany zakupem konsoli, ale prawdę mówiąc gra nawet wtedy mnie jakoś szczególnie nie ruszyła. Ja rozumiem, że ładna grafika, niezła muzyka i ogólny rozmach produkcji na swoje czasy robiły wrażenie, ale to tylko przykrywka dla dennej fabuły, irytujących bohaterów i wcale nie takiego dobrego systemu walki. Naprawdę tak ciężko to dostrzec? Ale coś czuję, że to jak walka z wiatrakami z mojej strony.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Rozwiń określenie "lepsze".
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Nadal uważam, że grafika była jedyna w swoim rodzaju na swoje czasy (potem wyszło parę klonów), a podobne zarzuty jak np. powtarzanie lokacji/grafiki czy modele bohaterów możesz postawić większości gier . A i tak właściwie, skoro sam przyznajesz, że jest to gra na 8, to Odin Sphere tak naprawdę nie cieszył się aż taką popularnością. Średnie oceny to właśnie 7 lub 8/10, więc ciężko tu mówić o hicie. To była po prostu (bardzo) dobra gra z nietypową grafiką.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
o_OA masz kabel RGB? Może telewizor Ci się psuje. Grafika Odin Sphere to takie małe mistrzostwo świata. Począwszy od postaci do dalekiego tła, wszystko co widzimy na ekranie to taki animowane malowidło. Przywiązanie do szczegółów jest godne podziwu - to nie parę klatek animacji wykorzystywanych na krzyż - widzimy gdzie postać kieruje wzrok, ogląda się za siebie podczas biegu, oddycha, w tle latają motylki i powiewa wiatr. Design postaci także jest cudowny, ze świetną różnorodnością występujących istot, a nie kolejne elfy, krasnoludy i książę ciemności. Wskaż mi drugą grę, gdzie znajdziesz podobną grafikę 2D. Urok przede wszystkim tkwi w tym, że o ile ładne 2D się nie starzeje, tak 3D stale postępuje - coś co parę lat temu było szczytem osiągnięć technicznych dzisiaj wywołuje grymas na twarzy wielu osób. Tymczasem ładny obrazek zawsze będzie ładnym obrazkiem. Oczywiście nie twierdzę, że Odin Sphere to ideał. Gra faktycznie jest monotonna i prosta, przez co trzeba ją sobie dawkować. Niemniej jednak śliczna oprawa audiowizualna oraz ukazana fabuła (jak bajek/baśni nie lubię tak Odin Sphere mnie oczarowało) wystarczyły aby gra zasłużyła sobie na moje uznanie. A i nawet prosty gameplay mnie nie odrzucił na tyle, abym nigdy więcej miał do zabawy nie wrócić. Zgadzam się. Mario za czasów NES był wciągającą platformówką - fakt - ale te wszelkie późniejsze żerowanie na popularności tytułu to lekka przesada. Faktem jest, nie lubię platformówek z założenia, więc mogę być nieco uprzedzony, lecz pomimo tego, że gier tego gatunku było mnóstwo, to właśnie Mariany zbierają całą uwagę, nawet długo przed premierą. No poważnie, otwieram najnowszego eXtreme'a, patrzę na SM Galaxy 2 i widzę "Dlaczego czekamy? ...chyba nie trzea tłumaczyć?". No właśnie trzeba, bo do mnie to nie przemawia. A oprócz tego mnóstwo dupereli z Marianem i ekipą - Karty, jRPG, przygodówki, sportówki. Dlaczego właśnie one cieszą się taką popularnością, a nie gry do nich podobne lub nimi inspirowane? W końcu nie są one dużo gorsze, czasem wręcz lepsze. Chyba tylko Little Big Planet ostatnio zyskał sobie podobną popularność. I choć gra mi się nie podoba, to rozumiem jej fenomen w związku z ogromnymi możliwościami edytora poziomów. Za tytuł i hype. Jedynka się sprzedała to ludzie nie myśląc (a to nowość) zaczęli ślepo zamawiać preordery. Sprawa jest prosta: znana marka -> pewna sprzedaż. Czy gdyby ktoś stworzył mordobitkę z systemem Dissidii, ale z jakimiś całkowicie przypadkowymi postaciami to myślicie ktokolwiek by się tytułem zainteresował, a gra zebrałaby tak wysokie noty? Nie sądzę. A tak jest ze wszystkim - crap ze znanym tytułem się sprzeda, podczas gdy nowa marka z potencjałem nie otrzyma wystarczającej reklamy bądź hype'u i gdzieś tam przepadnie. Jest to przykre szczególnie w przypadku biedniejszych producentów, którzy wyraźnie mają pomysł na stworzenie gry, jednak nie dość funduszy aby rozreklamować ją niczym zejście Jezusa na Ziemię. A potem wychodzi ile naprawdę dobrych pozycji człowieka ominęło, tylko dlatego, że ich premiera została przyćmiona przez przereklamowane (s)hity. A od siebie dodam jeszcze Bioshock 2 - powtórka z jedynki, mało nowości, nie zaskakuje niczym szczególnym, grafika bez rewelacji, a tu noty pokroju 9+/10. Gdy zobaczyłem recenzję w PE to się przeraziłem. Potem dopiero wyszło, że autorem jest Kali (odjąć 2 od ostatecznej oceny). Bałem się czytać tekst w obawie, że cały akapit poświęci "wdziękom" Big Sister, jak to zwykł robić w niemal każdej recenzji gry, w której występuje para cycków.
-
Metal Gear Solid: Peace Walker
Wytłumaczy mi ktoś jak działa wysłanie przeciwnika balonikiem w górę w pomieszczeniach zamkniętych...? No i znowu "kolekcjonowanie" żołnierzy i nastawienie na multi. Przeciwników rozumiem, ale o co chodzi z pojazdami i "uzbrajaniem" Metal Gear'ów? Jakaś minigierka czy co? W końcu pilotować się tego nie da. Nie wiem co o tym myśleć. Czasem mam wrażenie, że na jeden świetny motyw jaki widzę na filmach przypada pięć totalnie głupich, śmiesznych (w negatywnym znaczeniu) lub totalnie przekombinowanych dziwadeł i rozwiązań.
-
Metal Gear Solid: Peace Walker
Ja już nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony część filmików prezentuje się naprawdę klimatycznie i "MGS'owo", jeśli można to tak nazwać, lecz z drugiej do czynienia mamy z absurdalnymi pomysłami i rozwiązaniami, godnymi wspomnianego politowania. Chwilami się zastanawiam czy to nie jest jakiś żart ze strony Kojimy, oraz co tak naprawdę będzie podlegało właściwemu wątkowi fabularnemu, a co nie. Jak to w końcu jest z tą rozgrywką drużynową - czy to co zaprezentowane zostało na filmikach to boty czy prawdziwi gracze? Ich zachowanie wskazuje na to pierwsze, jednak ogólny styl rozgrywki oraz reklama gry na drugie. Pogubiłem się. Ciekawi mnie tez jak to będzie z ciałami w budynkach - skoro nie można ich przenosić, a jedynie wysyłać balonikiem. No chyba, że coś się zmieniło od czasów dema. No nic, zapewne zagram tak czy inaczej. Jednak w przeciwieństwie do MGS3, na którego wydałem majątek zamawiając preorder, na Peace Walkera poczekam aż stanieje, mniej więcej do ceny dennego Portable Ops.
-
PS3 News - Bez komentarzy!
Another Century's Episode R http://superrobotwar.wordpress.com/2010/04/07/this-weeks-famitsu-magazine-58/ Series list: Super Dimension Century Orguss Mobile Suit Zeta Gundam Char?s Counterattack Crossbone Gundam Mobile Suit Gundam SEED Destiny Overman King Gainer Full Metal Panic! Code Geass R2 Genesis of Aquarion Macross Zero Macross Frontier Banpresto originals
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Błagam, powiedz, że żartujesz... Aby nie było, obecnie męczę Shin Megami Tensei: Devil Summoner 2: Raidou Kuzunoha vs King Abaddon (długi tytuł...).
-
Nielubiane postacie w RPG
Bycie retardem to tylko jedna cecha. Problem tkwi w tym, że teoretycznie jest to główny bohater gry. Zdaję sobie sprawę, że narzucając z góry postać z charakterkiem nie sposób się graczowi z takową identyfikować, ale jRPG robi to w pewnym celu - aby ukazać daną historię i występujących bohaterów, dając szersze pole do popisu niż przeciętne "statyczne" cRPG. Wszystko fajnie, tylko Square całość wykonało nieudolnie. Przecież to nie pierwszy raz kiedy głównym bohaterem jest jakiś retard. Sęk w tym, że tutaj do czynienia mamy z dzieckiem, które najpierw coś robi a potem myś... przepraszam, które tylko lata na lewo i prawo robiąc głupie rzeczy. Przeżyłbym jego przerośnięte ego i idiotyczne zachowanie, ale w połączeniu z postacią pustej Yuny, duet ten skutecznie zniesmaczył mi całą zabawę FFX. Dodajmy do tego tragiczny design postaci oraz odrażający głos lektora. No właśnie nie jest. Jeśli mam do wyboru postacie nieme, lub takie oferujące graczowi odrobinę swobody co do swoich poczynań (wiele SMT) to naprawdę wolę być tylko obserwatorem wszelkich wydarzeń aniżeli sterować ułoma, który najwyraźniej uciekł ze szpitala psychiatrycznego. Sorry, ale mnie to po prostu odrzuca bardziej niż postać milcząca czy obojętna. Sugerujesz, że grupą docelową FFX były dzieci w wieku 10-12 lat? Poza tym pamięć mnie może już zawodzi, ale ja będąc nastolatkiem byłem o wiele bardziej rozgarnięty niż małpa Tidus. W ogóle argument o realizmie wywołał u mnie śmiech, no ale może w innym środowisku się wychowałem. W ZOO byłem chyba tylko raz w życiu, na wycieczce, więc ciężko mi się odnieść do głównego bohatera. A tak na poważnie, właśnie w tym byciu nastolatkiem tkwi problem. FFX stara się (podkreślam, stara) opowiedzieć w miarę poruszającą i poważną historię o zmaganiach ludzi z nieuniknionym zagrożeniem w postaci Sina. Nawet ja muszę przyznać, że ogólne założenia były interesujące a fabuła miała potencjał. Dlaczego więc w to wszystko wrzucony zostaje totalny retard i pusta idiotka z niewiadomych powodów na niego lecąca? Historia zdaje się miała na celu podjąć parę poważniejszych kwestii, lecz niszczy całość infantylnymi bohaterami, którzy nie tylko mnie nie obchodzą, ale wręcz życzę im długiej i bolesnej śmierci, za swoją głupotę. Może już wyrosłem z tego typu gier jRPG, ale naprawdę, jeśli coś co w prawdziwym życiu powinno rozwiązać się ciosem w pysk jest wątkiem przewodnim kilkudziesięciogodzinnej gry to ja naprawdę wolę inaczej ten czas spędzić, szczególnie jeśli właściwa rozgrywka też nie jest specjalnie porywająca.
-
- W co gracie na NDS'ie? -
Shin Megami Tensei: Strange Journey Boskie.
-
PERSONA 3
Wyjść wyjdzie, ale cena wstępna jest trochę odstraszająca. Toż to pierwsza Persona z soundtrackiem kosztowała mniej, a tu nagle prawie 40$ bez wysyłki. A RemoteJoy nie zawsze działa poprawnie. Niekiedy obraz jest gorszy na ekranie PC, czasem coś się krzaczy a czasem framerate jest gorszy. IMO szkoda zachodu. Jedyna tego zaleta to w przypadku mordoklepek, gdyż można podłączyć do PC pada (klawiatura też działa) i grać jak człowiek, zamiast na PSP.
-
PERSONA 3
Atlus zaktualizował angielską stronę gry - http://www.atlus.com/p3p/home.html Na zamieszczonych screenach można wypatrzeć liczne zmiany w stosunku do oryginału - głównie rozwiązania podobne do tych z nowszych odsłon SMT. Postać może teraz iść do pracy, zmierzyć się z opcjonalnymi bossami, a zdobywane Persony będą dawać jakieś bonusy (screen z Mokoi). Mam nadzieję, że tym samym nawet osoby, które grę już ukończyły nie będą się specjalnie nudzić.
-
Nielubiane postacie w RPG
Nie bardzo rozumiem co masz na myśli. Gość recenzję robi też dla komedii, więc nie należy brać wszystkiego dosłownie, ale z przedstawionymi przez niego argumentami jestem jak najbardziej skłonny się zgodzić. To samo w przypadku jego opisu FFVIII.
-
Nielubiane postacie w RPG
Niby w którym momencie? Już pomijając Squalla, co w niedorozwiniętym Tidusie jest takiego za(pipi)istego niby? http://spoonyexperiment.com/2010/03/11/it-begins-again/ - idealne podsumowanie. Tak jakby, gdyż to jeszcze nie koniec.
-
Nielubiane postacie w RPG
Ty albo żartujesz albo coś brałeś. Powiedz od razu co, bo też chcę. Tidus to zdecydowanie NAJGORSZA postać z jaką miałem do czynienia w grach komputerowych. Totalny przygłup o odrzucającym wyglądzie i jeszcze bardziej odrażającym charakterem. Robią z niego nie wiadomo jakiego cierpiętnika i bohatera podczas gdy jest postacią zwyczajnie niedorozwiniętą psychicznie. Każda scena z jego udziałem to ból, w szczególności kiedy zmuszonym się jest słuchać tragicznego dubbingu. Z jednej strony lubię kiedy jRPG mają narzuconego bohatera, który jest w miarę postępów fabuły sensownie rozwijany, ale z drugiej strony kiedy do czynienia mamy z takim Tidusem po prostu się tęskni za cRPG i możliwością swobodnej kreacji bohatera. Czy naprawdę Square sądziło, że gracze się utożsamią z tym niedorozwojem? Tragedia. Yuna nie zalega daleko w tyle. Postać jest tak pusta, tak głupia, nędzna wręcz, że w połączeniu z Tidusem stanowi idealny powód, dla którego pudełko z grą FFX powinno zostać wyrzucone przez okno a twórcy solidnie ukarani. Totalna idiotka, w dodatku niesamowicie naiwna, która z jednej strony ma ocalić świat od zagłady a z drugiej zachowuje się tak żałośnie, że ci jej guardiani powinni w połowie drogi wrzucić ją do rzeki i zająć się własnymi sprawami. Nie wie czego chce, prezentuje poziom intelektualny fistaszka, a w dodatku podobnie jak Tidus ma odrażający voice-acting. Z reguły jestem wyrozumiały i tolerancyjny, ale naprawdę ludzie, którzy uważają tę parkę za ciekawych bohaterów albo nie skończyli jeszcze 12 lat albo naprawdę mają nierówno pod sufitem. Dalej, praktycznie cała obsada Final Fantasy VIII. Na czele Squall i Riona, ale zacznę od reszty. Selpihie to idiotka i fanservice dla zboczeńców, niczym Yuffie, Rikku, Penelo i reszta. Zell to także idiota, ale akurat jego obecności pojąć nie mogę wcale. Irvine zgrywa cwaniaka ale też jest idiotą, bo lepszego wytłumaczenia na jego zachowanie nie znajdę, pozostając monotematycznym. Raptem Quistis jeszcze mogła ujść w tłoku. Niemniej jednak Squall i Riona? Chrystepanie. Squall to chyba postać skierowana do kompletnych emo krojących się na każdym kroku, myślących, że bycie "nicmnietonieobchodzi" milczącymi "kozakami" jest cool. Postać całkowicie pozbawiona osobowości, odrażająca, wręcz powodująca nienawiść gracza, który tylko życzy mu powolnej i bolesnej śmierci. Riona natomiast to taka Yuna, z tą różnicą, że teoretycznie ta pierwsza jest nieco bardziej rozgarnięta i pewna siebie. Problem w tym, że nadal prezentuje poziom intelektualny fistaszka. Choć tacy Zidane czy Vaan swoim wyglądem i częściowo zachowaniem także mogą u co niektórych powodować odruch wymiotny, tak uważam, iż nie byli oni tragiczni do tego stopnia co wyżej wymienieni. Vaan tak naprawdę nie jest głównym bohaterem FFXII. On po prostu jest, i tym samym nie udziela się za dużo, nie irytując jednocześnie gracza. Reszta postaci dwunastki jest całkiem porządna ze względu na nieco bardziej dorosłe podejście do tematu, a nie wrzucenie kolejnych niedopchanych nastolatków zako(pipi)ących się od pierwszego wejrzenia. Na razie tyle. Z pewnością więcej bohaterów w jRPG mnie irytowało, ale akurat te dwa Finale musiałem szczególnie wypomnieć.
-
Disgaea 2 Portable
Czy jest jakiś powiązanie pomiędzy pierwszą a drugą częścią gry jeśli chodzi o save'y? W sensie, czy save z jedynki daje jakieś bonusy w dwójce do odblokowania? Posiadam pierwszą część gry w wersji NTSC, podczas gdy dwójka jest znacznie tańsza w PAL. Zastanawiam się tym samym czy jest sens rozglądać się za wydaniem amerykańskim, czy też nie ma to większego sensu (oprócz dwóch różnych grzbietów okładek...) i mogę spokojnie zakupić europejskie.
-
Na wesoło - obrazki, filmiki i humor
http://spoonyexperiment.com/2010/03/11/it-begins-again/ So true... ;>
-
PC Hardware - problemy
Poguglałem jeszcze trochę i jak się okazuje naprawdę dużo ludzi ma ten problem, jednak konkretna solucja nie istnieje. Wielu twierdzi, że jest to normalne. Pewnie ma to związek z doborem sprzętu. Niemniej jednak dziwne mi się wydaje, że "normalnie" cienie wyglądają gorzej jak sprzed 10 lat. Poddaję się - próbowałem już wszystkiego jeśli chodzi o konfigurację. Dziś doinstalowałem nowe sterowniki nvidia ale nic. Praktycznie każda gra ma takie kwadratowe cienie. W sumie tyle to ja przeżyję, ale te niestety mają zwyczaj dziwnie pulsować przy ruchu. Czasem jest to ledwo widoczne, a niekiedy mocno irytujące. Komputer nie jest jakiś mocarny, przez co nie wszędzie mogę ustawić cienie na High (nieco poprawia efekt), a też nie na tyle słaby aby całkowicie je wyłączać. Nie wiem tylko co w tym momencie jest lepsze - granie z kwadratowymi cieniami czy ich brakiem. http://www.rage3d.com/Board/showthread.php?t=33921769 - chyba najbardziej obszerny temat jaki znalazłem. U mnie wygląda to identycznie jak na zapodanych przez ludzi screenach. No chyba nie powiecie mi, że "tak ma być"?
-
PeCetowy Quiz Obrazkowy
Tak.
-
Starcraft II
Wygląda na to, że w grze będzie możliwość wyboru języka - zarówno głosów jak i napisów. Tym samym całkiem możliwe, że osoby przeciwne polskiej lokalizacji będą jednak mogły zakupić grę na miejscu, bez konieczności importowania jej zza granicy.
-
PC Hardware - problemy
Próbowałem przeróżnych ustawień w sterownikach, począwszy od domyślnego nastawienia na jakość, po indywidualne konfiguracje poszczególnych elementów. Po wrzuceniu wszystkiego na całkowite maksimum efekt był taki jak na drugim screenie z Warhammera. Nie tylko ja mam podobny problem, gdyż tego typu pytanie znalazłem też na innych forach, lecz nigdzie nikt nie podał konkretnej solucji. Wiele osób twierdzi, że to normalne, ale mam jednak wątpliwości co do tego. O ile w części gier jest to ledwo zauważalne, jak w Gears of War, tak w przypadku Obliviona czy Star Trek Online już jednak znacznie. Najbardziej irytuje to nienaturalne pulsowanie cieni podczas ruchu. Filmu nie nagram, więc naturalnie ciężko mi to ukazać, ale najlepiej wygląda to na zapodanych dwóch screenach ze Star Trek Online zapodanych wcześniej. Próbowałem instalować starsze wersje sterowników ale efekt był taki sam. EDIT: http://www.rage3d.com/Board/showthread.php?t=33921769 wg tego co ludzie piszą to normalne lub zależne od karty. No sorry, ale dziwne mi się to wydaje co najmniej.