Toracz tutaj z Tobą sie nie do konca zgodzę nauka figur/kata ma w sobie sens, bo jeśli jest dobrze wykonywana to ćwiczysz mieśnie nóg całkiem łądnie nie wspominając o wytrzymałości. Po takim treningu można być równie dobrze wykończnym jak po sparingach, czy tarczach/workach. Wszystko zależy ile sie od siebie daje. Mielismy Kyokushin 3 razy w tygodniu w tym jeden dzien zajmowało kata wespół z rozciąganiem ostrzejszym niż na innych treningach. Nie raz łapałem sie na tym że po kilkudziesieciu kata czułem żę uda po prostu mi "palą". Niech sie chłopak przejdzie na Oyame to odłam Kyokushina w koncu, zobaczy czy fajnie jest i niech da znac jak bylo po tygodniu.
Teraz chodze na TKD i tego mi brakowało szczerze mówiac, w porównaniu z Kyok. Wiecej ruchu, może nieco akrobacji ale zawsze mozna cos wyciagnac ze styli i stosować to co najlepsze. Trener ma glowa na karku bo trenujemy też łokcie i kolanka i jest sporo tarcz/worków a nie tylko machania nogami na oślep. Jednak brakuje mi szczególnie utwardzania jak to miało miejsce wkarate ;/