No Keamy mial na ramieniu cos co sprawi, ze nie bedzie go mozna zabic. Zapewne punkt zrzutu napalmu, bo mini atomowka w urzadzeniu, to chyba za duza abstrakcja.
Tez niezbyt mi sie podobalo to, ze znowu grzebali w przeszlosci Locke'a. Wedlug mnie dotychczasowe retrospekcje stanowily idealne zamkniecie. Ta jest nienaturalna, widac, ze chyba stworzono ja na szybko w czasie trwania serialu.
Scena z doktorem jest troche niedorzeczna (na razie). Skoro najpierw znaleziono go na wyspie, a potem na lodzi, to znaczy, ze rzeczy na wyspie sa przesuniete w przod. Skoro tak, to Marines najpierw wyladowali na wyspie, a jeden z nich zostal ranny, a dopiero potem by wylatywali z lodzi i dzisiejszy odcinek pokazywalby te scene (a tak nie jest, bo jak wiemy juz przywiezli rannego kolesia). Ogolnie bez sensu, ale tak to jest jak w filmach zaczyna sie bawic z czasem.
Scena z batonikiem najlepsza. Aha i przypomnijcie mi czy ten murzyn juz wystepowal w serialu? Bo morda znajoma, ale moze kojarze go z innych produkcji, a pamiecia na tyle nie siegam, by skojarzyc czy go juz w Lost widzialem.
Ogolnie odcinek bardziej "spooky". Dobry klimat mial.