Treść opublikowana przez Szwed
-
Animal Crossing: New Horizons
Odłóż sobie nawet głupie 100k na te rzepy, po średniej cenie 100 za sztukę kupisz 1000, sprzedasz z 4-krotnym zyskiem i STONKS. Wtedy serio fajnie się spłaca kredyt u Nooka ŁOBUZA KŁAMCY LICHWIARZA. Albo leć na wysepkę i przemień ją w wyspę tarantul.
-
Animal Crossing: New Horizons
@number_nine, ogarnij grupkę na FB - są dwie duże polskie. A jak nie, to z pomocą przychodzi reddit, tudzież http://turnip.exchange , chociaż na tym ostatnim spore kolejki. Przed chwilą sprzedałem 1000 rzep za 408 sztuka. Wczoraj na polskiej grupce wyrwałem gościa, u którego sprzedałem 3000 za 580 od sztuki.
-
Animal Crossing: New Horizons
Ano, trzeba przed niedzielą się pozbyć. Ale zostaw sobie jedną zgniłą - pojawią się bodajże mrówki.
-
Animal Crossing: New Horizons
3000 rzep kupione, po 100 za sztukę więc w sumie normalna cena. Jezu, gram prawie od premiery (chociaż nie jestem głównym rezydentem, bo tę rolę sprawuje moja druga połówka) i jestem oczarowany. I za każdym razem się w to łapię - bo tak było za czasów Wild World i New Leafa. Generalnie gram niedużo, więc dobrze, że moja dziewczyna ogarnęła sobie główne konto - ona wszystko rozbudowuje i płaci, a ja czerpię fun Wkurzają mnie pękające narzędzia - no kurde druga Zelda się z tego zrobiła. Za to customizowanie itemków i crafting pierwsza klasa. Zwłaszcza, że jest tego dużo i naprawdęfajne rzeczy czasem wychodzą. Dzisiaj pomagałem mojej kupić rzepę i zobaczyłem że ma przepis na tapetę i podłogę wysypiska śmieci XD Aha, z fajniejszych rzeczy - mamy już dróżki itd, więc postanowiłem porozkładać włazy do studzienek. Jak się je customizuje, to można wybrać z trzech fajnych japońskich motywów - zamek z sakurą, góra Fuji i jakiś statek. To jakby ktoś lubił te klimaty sakurowe itd. Właśnie! Przez głupiego Zippera praktycznie nie mam żadnych przepisów na sakurę EDIT: Aha, w sygnaturze FC, więc zapraszam do dodawania. Nick w grze Ke Wei.
-
Fire Emblem: Three Houses
Dating simem była w sumie na pewno już przy pierwszej części na 3DS-a, gdzie nie tylko mogłeś romansować, ale i (spoiler z Awakening)
-
Resident Evil 3 Remake
@JoshMi wujek kupił na urodziny xD Zobaczyłem jak zombiaki zżerają Jull w pierwszej scenie (niebardzo wiedziałem co zrobić), zacząłem wrzeszczeć i płakać i krzyczeć "IDŹ MI TO WYMIEŃ NA GEKSA". Też miałem jakieś 9 lat. Potem grałem już nałogowo. Podoba mi się propozycja kogoś na górze - gdyby zrobić dłuższy scenariusz dla Carlosa - byłoby świetnie.
-
Resident Evil 3 Remake
Nemesis trochę mniej straszny niż w starej wersji. Ale szanuję jak poje.bion, bo RE3 to mój pierwszy RE i ten najbardziej ulubiony. Kocham tę grę. Uwielbiam zbieranie części Desert Eagle'a, uwielbiam Nemesisa i kolejne starcia, ten motyw zaszczucia (tutaj to dopiero mogą z tym pojechać jak w RE2 z Mr. X) i tak dalej. Czekam!
-
Fire Emblem: Three Houses
Przeszedłem - 60h w wątku Golden Deer. Grę wciągnąłem właściwie w dwa tygodnie (bezrobocie czasem jednak jest fajne, hehe) i jest kozak. Generalnie to jakoś w 3/4 gry zaczęła mnie nużyć powtarzalność niedziel - w pierwszym tygodniu rozmowy żeby zobaczyć co postacie mają do powiedzenia i zwiększyć motywację, a potem walki i odpoczynek, byle tylko przeskoczyć. Nie miałem jakoś super dopakowanych postaci, nigdy nie zużyłem żadnego przedmiotu dodającego staty, a i tak nie miałem większego problemu w starciach. No, może poza kilkoma bossami, gdzie musiałem wymierzać ciosy na punkciki, bo nie chciałem nikogo poświęcić. Jeszcze przy 45. godzinie myślałem tylko, żeby ukończyć ten storyline i zacząć nowy z inną postacią, ale jakoś tak mi się dłużyło to zakończenie, że chyba jednak najpierw pogram w coś innego. Generalnie grze dałbym 8/10 - jest świetna, dopracowana, ma całkiem wyraziste postacie, które da się lubić, ale po pewnym czasie przeszkadza już ta powtarzalność. W pewnych momentach właściwie to powroty do Monastyru trochę psuły immersję, bo niby miało się coś wydarzyć już zaraz, teraz, a trzeba było odbębnić cały miesiąc treningów itd. Jest wiele rzeczy niedopowiedzianych na koniec - a szkoda, bo dwuzdaniowe wytłumaczenie plotu ciągnącego się przez całą grę jest serio słabe. Do tego co napisał Gromit dodałbym jeszcze: Może przeoczyłem, może w innych storyline'ach jest to wyjaśnione - na pewno jeszcze wrócę. I to prędzej niż później.
-
Chiny
@krupek, na grupach na wechacie na ten temat cisza, ja też z żadnych innych źródeł nie słyszałem. Ogólnie robią laowajom (obcokrajowcom) pod górkę coraz bardziej, ale nie ma raczej jakiejś specjalnej nagonki na nas. Z takich polskich spraw to właśnie jedynie Krystian w tym areszcie 24m.kw. w 16 osób, nic innego. W Szanghaju są nagonki na białych i testy na narkotyki z włosów (golą placek 3x3 cm do zera maszynką). A w Kantonie bodajże płacą za donoszenie na pracujących/przebywających nielegalnie w Chinach ludzi
-
Chiny
@Dantemam to samo. W ciągu tych pięciu lat jak mieszkam w Pekinie wszystko diametralnie się zmieniło - wyburzyli najfajniejsze małe knajpki, pozamykali fajne mordownie, w których miejsce wybudowali... mury. Do tego coraz mniej bezpiecznie się tu czuję, mój znajomy trafił nawet na tydzień do aresztu za nauczanie angielskiego i tak dalej (jakby co, to tu "wywiad" na temat jego aresztowania i odsiadki). Na każdym kroku ktoś cię obserwuje, ostatnio przez te wszystkie rocznice nawet z internetem przez VPN jest gorzej. Dlatego biorę moją waifu i wynosimy się do Polski na razie, dostała kontrakt na dwa lata. Potem się zobaczy.
-
Sezon 8
Kurde. Smutno mi. Nie to, że jestem zawiedziony, bo w sumie to niczego nie oczekiwałem. Smutno, że już nie ma na co czekać. Przez osiem lat człowiek się przyzwyczaił. Chyba po prostu sobie poczytam książki znowu, może do czasu aż przeczytam, to Martin w końcu wyda te (pipi)e Wichry. Co do zakończenia: Ciekawe jakie będą te spin-offy.
-
Hearthstone
Nowa przygoda jest już dostępna - jak Wam się podoba? Pierwsza część za darmo, kolejne po 700 złota. Obecnie można odblokować pierwszą i drugą część. Mi odpowiada - każde skrzydło to inne "miejsce" w Dalaranie do zrabowania - np. pierwsze to bank i przeciwnicy startują z minionem, który dropi po dwie monety dla każdego gracza. Jest 9 postaci do wyboru (póki co trzy), które mają po 3 różne moce specjalne do wyboru + 4 różne talie. Oczywiście nie wszystko jest od razu dostępne, i trochę można się pobawić. Do tego można modyfikować swój deck (wizytami w Karczmie u Boba) i tak dalej. Bardzo przyjemnie mi się gra. Za drugim podejściem udało mi się pokonać głównego bossa pierwszej lokacji. Ale mam zamiar pograć też innymi postaciami i dopiero iść dalej.
-
Sezon 8
Kurde, jednak nie Z bloga Martina: http://georgerrmartin.com/notablog/2019/05/13/idiocy-on-the-internet/?utm_source=dlvr.it&utm_medium=facebook
-
Sezon 8
Ja mam tylko nadzieje, że to co powiedział aktor grający Ser Barristana jest prawdą i Martin ma już powieść ukończoną, ale umówił się z Dedekami, że nie wyda jej zanim nie skończą emisji serialu.
-
Sezon 8
Co tu się to ja nawet nie... Jeszcze tydzień i koniec.
-
Sezon 8
O shiet. Byłem w tej mniejszości, której podobał się poprzedni odcinek. Ale ten? Przez większość czasu miałem taki cringefest, że waliłem facepalm za facepalmem, jak Orzeszek. Przecież to wszystko się kupy nie trzyma. Nie wiem. Zostały dwa odcinki... Mam nadzieję, że GoT-a nie dopadnie syndrom LOST.
-
Sezon 8
Holy shit. Ale tam się dużo działo. Niektóre teorie się sprawdziły, m.in. Skończyłem oglądać jakieś 10 minut temu i do teraz jestem wbity w fotel. Nie spodziewałem się, że zginie Czyli wychodzi na to, że Azor Ahai to... Jestem zmasakrowany. Tyle, że oceniając po tym co widzimy na ekranie, to ostatnie trzy odcinki też będą niezłą rzeźnią.
-
Gry na iOS
W App Storze (jak i w Play Storze czy jak to się teraz nazywa w Androidzie) za darmo Kingdom Rush: Frontiers. Jedynka to klasyczek, więc może i ta część przypadnie fanom Tower Defense'ów do gustu.
- Avengers: ENDGAME [uwaga spoilery] - temat tymczasowy
-
Avengers: ENDGAME [uwaga spoilery] - temat tymczasowy
Właśnie wróciłem z kina. Byłem z panną - obejrzała prawie wszystkie filmy MCU jakiś czas temu i w sumie stała się fanką. Przy przeniesieniu w czasie wiadomo kogo do teraźniejszości i wybuchach, prawie wysypała całe ogromne wiadro popcornu, więc uznała że bezpieczniej będzie mi go oddać. Chińczycy mają tylko słodki popcorn. Rzygać się chce po jakimś czasie. Sam film świetny - niektóre sceny bardzo dobre, Thor bardzo na plus, chociaż wyszedł z niego teraz taki jełop. Ale potem jak się ogarnął, to był całkiem epicki. Ostatnia scena batalistyczna to kurde majstersztyk. Chcieli każdego jakoś wrzucić, więc wiadomo, że dostali mało czasu antenowego, ale i tak super. No i dobrze, że Carol nie wyeksploatowali za bardzo - bo i po co. Aha, Chińczycy to debile. Parka obok mnie gadała bite 3h. Po godzinie kazałem im się zamknąć - gadali dalej, ale już mniej przeszkadzali. Z tyłu jakiś gimbus siedział i komentował KAŻDĄ (pipi)Ą SCENĘ. No debil. A jeszcze z boku był typ, który pisał na WeChacie (taki messenger chiński) z na maksa rozświetlonym ekranem. No paranoja. Za każdym razem w kinie muszę doprowadzać ludzi siedzących obok do porządku. Mam chyba już streak 3 czy 4 filmów z rzędu.
-
Sezon 8
Jedną z tych zalet mieszkania w Chinach jest strefa czasowa, mogę obejrzeć najnowszy odcinek od razu na premierę, albo chwilę po bez zarywania nocki. Drugi odcinek nadal pełno dialogów i spotkań - wyjaśnianie kolejnych kwestii i pewnie wielu osobom się nie spodoba. Szczerze mówiąc, to mi się podobało - znowu. Siedziałem jak na szpilkach przez pierwsze 40 minut seansu, uśmiechałem się pod nosem czekając na nieuniknione z bohaterami. Kilka scen było bardzo fajnie zrealizowanych, np. Tormund jak zwykle mocno cringe'owy, a jak wyskoczył ze swoją historyjką to miałem na twarzy ogromny "WTF". No i wiadoma scena Aryi była dla mnie w sumie dość dużym zaskoczeniem. Nie mogę doczekać się kolejnego, już dłuższego odcinka. Będzie rzeźnia.
-
Sezon 8
Według zapowiedzi, dwa pierwsze mają mieć po ~50 minut, a kolejne: "Czas trwania pierwszych dwóch podało samo HBO. Nad odcinkami pracował ten sam reżyser, David Nutter, który w listopadzie twierdził, że wszystkie części ostatniego sezonu potrwają minimum godzinę. Tymczasem oba potrwają odpowiednio 54 i 58 minut. Oczywiście to i tak dużo, możemy jednak zapomnieć o plotce, że każdy odcinek będzie porównywalny do telewizyjnego filmu. Ponadto internauci dotarli, po zmianie linku URL, do plansz ukazujących czas trwania wszystkich pozostałych epizodów. Prezentują się następująco: E03 – 60 minut 82 minuty EO4 – 78 minut EO5 – 80 minut EO6 – 80 minu" (za http://westeros.pl/znamy-czas-trwania-odcinkow-8-sezonu/)
-
Sezon 8
A mi się podobało. Przy pierwszych scenach i openingu wręcz miałem ciary i banana na ryju. Ale to przez to, że w końcu będzie można pooglądać. Śmiesznie wygląda Daenerys, która w końcu nie ma kociej mordy i ciągle się uśmiecha, zamiast "BEND THE KNEE". Fajne spotkania, kilka całkiem spoko dialogów. Podobała mi się cięta riposta Tyriona do Varysa. Końcóweczka piękna.
-
PSX Extreme - zmiana wydawcy
Huh, mam nadzieję, że nie doprowadzi to do tego, że nowy wydawca mając pod swoimi skrzydłami dwa pisma i uzna, że jedno z nich jest już zbędne. Nie czytam, bo nie mam zbytnio jak, ale szkoda by było.
-
Chiny
Drogi forumku, Byłem ostatnio w Hong Kongu (przesiadki) i na Tajwanie na tydzień. Podzielę się z Wami zdjęciami i krótką relacją tutaj, żeby nie tworzyć oddzielnych tematów, bo i po co. Więc tak, zaświtał mi pomysł, żeby polecieć na Tajwan i znalazłem tanie bilety z Pekinu (1600 yuanów, czyli jakieś 830 zł w dwie strony), przez Hong Kong z dziesięciogodzinną przesiadką (mogłem wybrać krótszą, ale uznałem, że fajnie będzie zobaczyć dwa razy te "inne" Chiny). W HK jak w HK - zagęszczenie ludzi niewyobrażalne - tym bardziej, że byliśmy w niedzielę, kiedy to indonezyjskie/filipińskie sprzątaczki mają wolne, a tak naprawdę to są wywalane z domu na zewnątrz. Normalnie sobie pikniki urządzają, w całym mieście, w każdym parku, na chodnikach. Pierwszy raz widziałem tyle ludzi "goszczących się" w randomowych miejscach. Połaziliśmy trochę, pozwiedzaliśmy - widoczki całkiem ładne, do tego bardzo fajnie można poruszać się po wyspach HK promem, który kosztuje niewielkie pieniądze i fajnie umożliwia podziwianie panoramy wybrzeża. Potem szybki samolot i wylądowaliśmy na Tajwanie, w Taipei. Miasto w porównaniu z Pekinem, do którego jestem przyzwyczajony, wydawało się niewielkie - niby dojeżdżaliśmy metrem, ale po 20 minut, a nie po godzinę. Wspięliśmy się na Słoniową Górę, skąd ładnie było widać panoramę i było dość cicho - więc pocykaliśmy foteczki i trochę się przypaliliśmy bo wyszło słońce. Najbardziej w Tajpeju spodobało mi się to, że jest cała masa starych, dobrze odrestaurowanych budowli (zwłaszcza świątyń i kapliczek), a że odwiedzaliśmy świątynię Longshan w trakcie kończących się obchodów noworocznych, to w każdej ze świątyń mnóstwo było ludzi i czuć było bardzo unikatowy klimat. Udało nam się też dotrzeć na Plac Wolności, gdzie znajduje się Hala Pamięci Czang Kaj-szeka, a że był zachód to zobaczyliśmy opuszczanie flagi - które wyglądało dość dziwnie, bo jestem przyzwyczajony do tej "ceremonii" z Chin, gdzie żołnierze idą szybkim krokiem i po prostu ściągają co trzeba. Tutaj trwało to dobre kilka minut, jeszcze żołnierze maszerowali jak power rangers xD Potem wyjechaliśmy na trochę z Tajpeju, bo wokół niego pełno jest pięknych miejsc - m.in. nad największy wodospad na Tajwanie, nieopodal osady Shifen, gdzie puszczali lampiony w niebo (spadały kilkadziesiąt metrów dalej, ale miejscowi zbierali i recyklowali dla następnych klientów), a potem na wieczór do Jiufen, która ponoć przypomina wioskę ze Spirited Away, takiego anime. Ale że pogoda była słaba a wszystko spowiła mgła, to trochę mnie ta część zawiodła. Chociaż nadal miała klimat. Mieliśmy jechać dalej do Hualian, ale pogoda serio wszystko zepsuła, więc wróciliśmy do Tajpejowa na ostatni dzień i potem powrót tą samą drogą przez HK, gdzie tym razem pojechaliśmy na wzgórze Wiktorii, żeby popatrzeć na panoramę we mgle. Generalnie Tajwan bardzo na plus, chociaż jedzenie wolę chińskie - ostrzejsze, bardziej wyraziste. Na Tajwanie za dużo słodkiego albo wręcz miałkiego dla mnie. No i przywykłem do michy ryżu dziennie, a tu mało która potrawa miała ryż. Kurde, nie wiem gdzie wrzucać obrazki, gdzie jest jakiś dobry i prosty hosting, żeby mi linków kiedyś nie ucięło i żebym nie musiał każdego wstawiać osobno. Aha, przez cały wyjazd kręciłem trochę filmów na yt, więc mało robiłem zdjęć, a właśnie więcej kręciłem. W razie czego to tutaj są te filmy z relacjami/vlogami, więc możecie zobaczyć więcej + w ruchu.