Jako ze od wielu lat jestem studentem moge juz polecic pewna "potrawe". W zasadzie nie jest to zadna potrawa, raczej pomysl i sposob na zycie. Musze powiedziec, ze po wielu probach najbardziej ekonomicznym studenckim jedzeniem okazuje sie byc "leczo". Same plusy: niedrogie (ok. 35 zl za duzy gar po zakupach w Biedronce), smak (zalezny od skladnikow), wygoda (na przygotowanie trzeba poswiecic z godzine, ale wystarcza na pare dni, mozna podgrzewac w mikrofali). Nie jestem zwolennikiem kurczowego trzymania sie przepisow, w procesie gotowania "lecza" obowiazuje wiec calkowita dowolnosc. Wszystkie skladniki najpierw podsmazamy na patelni (jedne dluzej, inne krocej), az stana sie miekkie, i kolejno wrzucamy do gara, zalewajac wszystko wczesniej przygotowanym sosem pomidorowym z proszku. Wychodzi mega w ch.uj. Jesli chodzi o przykladowe skladniki, polecam papryke, pieczarki, parowy, ogory kiszone (nadaja calosci zaje.bisty slodko-kwasny smak), fasole z puszki, cebule.