Parę miesięcy temu mówiłem kumplowi, że zmieniam obóz i biorę XSX. Xbox to (pipi) i kijem nie tnie tego badziewia - stwierdził w rozmowie. Odpowiedziałem mu, mordko, ryjku, ale mi szkoda hajsu i nie będę wydawał 3 stów na nową grę. To się zmieszał i lekko wpienił, bo nie wiedział, że ceny poszły mocno w górę. Opowiadam mu później, że za kilkadziesiąt złotych miesięcznie mam kilkaset gier do przejścia. Owszem, bez exów Sony, ale oprócz Persony nie ma już nic, co by mnie trzymało. Się zastanowi. Drugi do mnie dzwoni i pyta - Kamiś, a ty co kupujesz? Odpowiedziałem mu o passie i chłop rozważy poważnie zakup, bo ma dzieciaka, więc trochę głupio nadszarpnąć domowy budżet nową gierką, a grywa okazjonalnie. Plus w EA Pass FIFA, a w gałę lubi przyciąć. Jedyny problem to dodatkowe pady. Większość znajomych ma PS4 (w tym ja), więc do kanapowego grania ciężko zorganizować dodatkowe pady do Xboxa. Ogólnie jak jakiś domokrążca głoszę słowo dobrego ducha Króla Spencera, ale kurde, ludzie nie ogarniają, co zielony obóz ma do zaoferowania. Moja żona zachwycona, bo sobie możemy przejść sporo gierek, które i tak mieliśmy kupić. W sensie ja gram, a ona patrzy, bo nie ogarnia grania, a uwielbia gierki xD