Taki trzeci świat, że w sprzedaży żywności są lata świetlne przed nami. Dla przykładu, produkty z kończącą się datą przydatności do spożycia sprzedaje się za symboliczną cenę, aby nie marnować żywności, a nie jak u nas z niewielkim rabatem, o ile w ogóle ktoś o to zadba. Śmieciowe żarcie typu chipsy i słodycze kupuje się w wielosztukach i niskich cenach, a nie jak u nas, chipsy po 10 zł za zwykłą paczkę. Do tego ceny żywności podstawowej adekwatne do zarobków. Inna sprawa, że ludzie tam są leniwi i nie chce im się gotować, więc są ulańcami i jeżdżą skuterami elektrycznymi po czteropaki coli.