
Treść opublikowana przez Wojtq
-
NETFLIX
O to właśnie. Ale dla mnie OK. Będzie to dobry pretekst, żeby w końcu usunąć konto. Już dawno bym to zrobił, ale rodzice i brat się przyzwyczaili, więc głupio przerywać, a jak każdy by sobie wziął HBO z lepszą selekcją treści to wyjdzie na zdrowie.
-
Nintendo Switch - temat główny
To chyba już lepiej żeby Switch Lite dostał nieco większy ekran, a podstawowy Switch został zastąpiony wersją 4K itd. Łatwiej to rozreklamować, niż 2 nowe wersje podstawowego Switcha. Przy okazji polecam poniższy podcast. Ten odcinek jest już odrobinę stary, bo omawiają ostatnie Nintendo Direct zauważając wbrew obiegowej opinii, że było tam sporo dobrego. Akurat w tym odcinku skupiają się na Nintendo, ale co tydzień wychodzą nowe odcinki, gdzie omawiają newsy i mówią w co grają. Ogólnie lubię tych typów, bo już z 10 lat słucham ich filmowego podcastu (Film Junk), więc z chęcią przyczynię się do popularyzacji kanału. Wszyscy trzej pracują w game-devie, więc czasem mają ciekawe uwagi co do rozwiązań stosowanych w grach. Podcastu można też posłuchać z ich strony, Spotify, Apple, i pewnie gdzieś jeszcze.
-
Nintendo Switch Lite - temat główny
Może to kwestia wygodnej pozycji? Ja ostatnio zacząłem dużo więcej grać na PS4 i zorientowałem się, że mam za wysoko powieszony telewizor (linia dolna ekranu na wysokości oczu. Na fotelu zaraz boli mnie głowa, a siedząc na wysokim krześle jest zupełnie OK), więc kombinuję teraz jak sobie opuścić ekran. A jeśli chodzi o wciskanie multi do gier PS4 to właściwie wcale tak nie jest. Większość exów Sony stawia na rozgrywkę single-player, więc zarzut uznaję za nietrafiony. Odnośnie Switcha to sam zastanawiam się nam nim od długiego czasu, właśnie z myślą o graniu przenośnym, i tylko przenośnym. Jeśli na jesień będziemy wracać do biura, to możliwe, że zainwestuję, aby grać sobie podczas dojazdu. Trochę szkoda, że z Twojej relacji wynika, że gry działają średnio.
-
NieR: Automata
Po zaliczeniu ścieżki A lecę przez ścieżkę B, która początkowo wydawała mi się zupełnie niepotrzebna, ale podobają mi się tu i tam rzucone scenki przedstawiające więcej kontekstu do danych scen. W ogóle mam dziwne odczucia grając w tę grę - jakby dopiero po czasie zaczynają do mnie docierać pewne przedstawione tutaj motywy, bo często przy pierwszym przejściu miałem takie pytanie w głowie "co ja właśnie widziałem?". Także to drugie przejście nie jest takie bezcelowe z tego co widzę, a sympatia do robocików rośnie (pierwsza scena ścieżki B? Piękne to było). Zauważyliście pewnie jak one się trzęsą gdy stoją w miejscu? Urocze. Muzyka to też coś wspaniałego. Zaczynam wierzyć.
-
Gry i coraz mniej czasu
Ja raczej unikam potwornie długich gier i olewam trofea. Mam też alergię na open-worldy, co też pomaga w selekcji.
-
Mortal Kombat
Właściwie nie ma się co napalać na premierę kinową, bo a) obostrzenia mogą wrócić na wiosnę, więc nawet kina studyjne zamkną, b) tym bardziej nie ma widoku na bliskie otwarcia multipleksów, w których ten film byłby grany. Szybki rzut okiem na repertuar Kina pod Baranami pokazuje zresztą, że ostatnie premiery Warnera lądujące na HBO MAX (Little Things, Judas and the Black Messiah) są poza grafikiem, więc tym bardziej Mortal Kombat nie zobaczymy w tych otwartych już kinach. Także tego.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Tak jak napisał lukas_k96, film trafił do wielu kin studyjnych. Sam z tego skorzystałem w moim małym mieście, a film zrobił na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Pozwolę sobie wkleić opinię napisaną przeze mnie na Filmwebie: Jak miło obejrzeć komedię, która nie tylko bawi, ale mówi coś mądrego o związkach międzyludzkich. Elementy sci-fi są tutaj jedynie wymówką do ukazania sposobów radzenia sobie z rutyną, przełamywania własnych destrukcyjnych nawyków i powtarzania wciąż tych samych błędów. Bohaterowie uczą się od siebie nawzajem i gdy jedno przestaje widzieć sens starania się o lepsze życie, druga strona pomaga zobaczyć inne możliwości i motywuje do zmiany. Poza tym film niesie ze sobą przyjemne przesłanie, że nawet codzienna rutyna może być rozwojowa, jeśli tylko dzielimy ją z ważnymi dla nas ludźmi. W ten sam weekend w kinie widziałem również Na rauszu, o którym pewnie wielu już słyszało. Film poruszający temat alkoholizmu, ale daleki jest od moralizatorstwa, co tylko potwierdza klasę reżysera, który sam widzi swoje dzieło jako adorację życia. Podobnie jak Palm Springs, to film który bawi i daje do myślenia, a Mikkelsen po raz kolejny udowadnia jakim jest mistrzem, choć cała jego ekipa "od kielicha" wykonuje świetną aktorską robotę.
-
Shadow of the Tomb Raider
Po zaliczeniu fabuły i przejściu prawie wszystkich grobowców (został 1 schowany za jakimś TFU! side-questem) jestem zdania, że tej grze wyszłoby na dobre zminimalizowanie fabuły do niezbędnego minimum i skupienie się na liniowym pokonywaniu kolejnych fantastycznych grobowców z pomysłowymi zagadkami przestrzennymi, połączonymi ciekawie zaprojektowanymi korytarzykami platformowymi. Ta gra jest tak potwornie nierówna! Kiedy widzę te przedramatyzowane wstawki filmowe, tę pożal-się-boże intrygę, kiedy gra wjeżdża na tory kolejowe i sprowadza gracza do popychacza Lary po tych torach niczym wagonu, to mam dość - nie wspominając o skokach, gdzie ewidentnie widać, że Lara jest "przesuwana" w locie w zależności od odległości. Niby Uncharted też ma swoje mocno oskryptowane akcje, ale to tutaj poczułem ich nadmiar. Nie znoszę elementów pseudo-RPG i podnoszenia statystyk, bez których gra mogłaby się spokojnie obejść. Nie znoszę rozgałęziania i wielkiego HUBa w pewnym momencie gry. Po co to komu? Tutaj widać ogromną przewagę designerki Naughty Dog, które nie zarzuca gracza żadnymi statystykami i daje wystarczającą wolność w swojej liniowości, tworząc wielopoziomowe areny podczas walk z grupą złoczyńców. A nawet gdy wrzucają gracza do otwartego świata (Lost Legacy), to gra jest od początku zaprojektowana z tą myślą i ten wielki HUB przypomina raczej wspaniały świat z Shadow of the Colossus, który służył celowi, a nie był piaskownicą do zabawy. Otwarte światy są spoko w grach, które mają na nich polegać, ale robienie gry z taką niby liniową, a jednak otwartą strukturą moim zdaniem świadczy trochę o niezdecydowaniu developera. Zresztą cały ten Tomb Raider świadczy o jego niezdecydowaniu, bo widać, że cała główna oś fabularna i te paskudne oskryptowane akcje były robione "pod zwiastuny" i mainstream, a poukrywane Grobowce Wyzwań, czyli zdecydowanie najlepszy element całości!, są właśnie takie - poukrywane. Chciałbym powiedzieć, że tego nie rozumiem, ale niestety rozumiem, bo wysokobudżetowy tytuł z pewnością nie byłby tak sprzedajny, gdyby był ciągiem połączonych ze sobą etapów-zagadek niczym wspaniałe The Last Guardian. Ale gdyby tak obciąć budżet i zrobić lepszą grę? Ponarzekałem, ale musiałem. Nie chcę być jednak źle zrozumiany - w wielu miejscach bawiłem się dobrze, ale najlepiej we wspomnianych Grobowcach, miejscach z zagadkami i cudnych etapach podwodnych. Gra poza tym wygląda znakomicie i daje radochę z drobnych szczegółów jak np. skoki i wbijanie czekana w ścianę czy zwyczajnie spuszczanie się na linie. Gdyby tak uprościć fabułę i zbudować grę wokół takiej liniowej eksploracji, to byłoby super, a tak człowiek musi się przecisnąć przez masę niepotrzebnych zapchajdziur żeby znaleźć to, co najlepsze.
-
Cruella (2021) Disney
Ten zwiastun wygląda zaskakująco dobrze. Nie mam nic przeciwko temu, żeby Disney robił filmy z psychopatami w rolach głównych, ale i tak mam wrażenie, że na koniec okaże się "tą dobrą". Jak recenzje będą dobre, to i do kina się przejdę.
-
NieR: Automata
OK, dzięki Wam za info. Gameplay mnie wkręca podczas potyczek, którą są fantastycznie dynamiczne (ta walka z bossem w wesołym miasteczku ), ale nie lubię rozmieniać się na drobne, jeśli głównym zadaniem side-questów jest przybliżenie świata gry, a nie ciekawe walki. Mam już możliwość teleportacji, sprawdzę dzisiaj z jeden dodatkowy quest i zobaczę.
-
NieR: Automata
Warto robić te wszystkie side-questy? Nie wydają się szczególnie interesujące po kilku pierwszych i znów jest to gonienie po mapie, którą się zna. Fabuła wydaje się interesująca, więc chyba skupię się na głównym wątku. Walki są fantastyczne, ale ten mini otwarty świat i sub-questy to jednak nie jest rzecz potrzebna mi w slasherku.
-
Cinema news
Człowiek czyta takie opisy i już nie wie, czy to parodia czy nie. Tatuś nie kochał jednej z drugą i teraz się buntują.
-
The Last of Us - HBO
To prawda. Kiedy będzie trzeba, to będzie skurwlem, a kiedy indziej fajnym gościem. Ta dziewczynka to byłby zaskakujący wybór. Wizualnie trochę mi nie pasuje, ale grać potrafi, więc OK. Niech HBO nie wydziwia ze zmianami koloru skóry głównych postaci. Innych niech sobie zmieniają do woli, ale kurde nie te ikoniczne, bo znów będzie drama i znów będą zaskoczeni, że ludziom się nie podoba, i znów będą mówić, że rasizm się szerzy, itd. Ileż można.
- The Last Guardian
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Będzie trzeba wziąć kiedyś znowu HBO GO dla tego Richarda Jewella, skoro Panowie tak bardzo polecacie. Sisters Brothers - często się Wam zdarza, że już po pierwszej scenie wiecie, że to jest film dla Was? Przypuszczam, że nie, ale tak właśnie czułem się zaczynając seans z tym fantastycznym westernem i to uczucie nie opuściło mnie do końca seansu. To historia o dwóch braciach będących łowcami nagród, którzy podążają za pewnym osobnikiem. Świetnie zagrany przez wszystkich głównych aktorów, dostarcza i rozrywki i refleksji. Podobało mi się, że nawet jeśli bohaterowie mierzą się z trudnymi wyborami, to film nie zamienia się w melodramat. Ogólnie siadł mi jak to złoto, którego szukają niektórzy w filmie. Dostępny na Netflixie.
-
NETFLIX
W rzeczy samej. Wytrzymałem 20 minut i dałem sobie siana. W obronie Netflixa powiem, że oglądałem jakiś czas temu fajny koreański thriller #ALIVE, który wykorzystuje kowidowy motyw izolacji w domu w filmie o zombiakach. To jeden z tych filmów dziejących się w bardzo ograniczonej przestrzeni, ale pomysły jakimi posługują się filmowcy sprawiają, że ogląda się ze stale rozsnącą ciekawością. Główną rolę gra gość z fenomenalnych "Płomieni". Bardzo podoba mi się koreański sposób kręcenia filmów, w które często są zbiorowiskiem wszelkich emocji: od strachu, przez smutek, aż do śmiechu. To jest coś bardzo charakterystyczne dla tego kina i właściwie bardzo prawdziwe w sposobie, w jaki reagujemy na świat. W filmie zdarzają się pewne głupotki, ale jestem mu to w stanie wybaczyć, bo to rozrywkowe 1.5 godziny (ocena na Filmwebie standardowo dość niska. Wydaje mi się, że ludzie traktują zawsze z góry takie filmy, a ten jest naprawdę fajny).
-
Sprzedam/kupię/wymienię komiks
Sprzedam - Trasa promocyjna - stan idealny, jak nowa. Cena 35 zł z wliczoną przesyłką (poczta priorytet/paczkomaty).
- HBO Max
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Też się dziwię. Z ostatniego miesiąca mam 2 filmy do szczególnego polecenia: Memories of Murder - wspaniały kryminał w reżyserii koreańskiego wirtuoza, którego większość ludzi zdołała poznać po oskarowym Parasite. Cóż to jest za film! Znów wyłamuje się z ram gatunku, bawiąc, przerażając i dając do myślenia, a niezwykle dynamiczny sposób ukazywania akcji sprawia, że większość hollywoodzkich filmów wydaje się przy nim niczym ten słup soli. Bardzo spodobał mi się pomysł, aby główny bohater był nieco nierozgarniętym i zadufanym w sobie ignorantem. Świetne są te koreańskie filmy, bo często pokazują ludzi (w tym złoczyńców) bez mistycznej otoczki i niepokojąco bliskich nam. Polecam jako odtrutkę na wszystkie średniawki, choć film dostępny wyłącznie w "wypożyczalniach" o tej najdłuższej internetowej tradycji. Doctor Sleep - godna kontynuacja Lśnienia, choć zupełnie inna od oryginału. Reżyser "Haunting of Hill House" czuje się znakomicie jako dramaturg, który używa elementów horroru do obrazowania przeżyć bohaterów, a nie tanich sztuczek mających wywołać szybki efekt. Główny bohater grany przez znakomitego McGregora ma do przepracowania wiele goowna z czasów swojego popapranego dzieciństwa, a poznanie nastoletniej dziewczynki z podobnym darem daje mu szansę na ostateczne starcie z demonami przeszłości, nawet jeśli głównymi złymi jest tu zahaczająca o kicz, choć świetnie uargumentowana grupa pewnego rodzaju wampirów. Dużo ostatnio myślę o tym jak nasze wczesne dzieciństwo naznacza nas na resztę życia i ten film porusza ten temat w satysfakcjonujący sposób, dostarczając przy okazji film realizatorsko dopięty na ostatni guzik (wizualia potrafią zachwycić). Jest tu fan-service, ale zobaczycie, że jest w pełni zasłużony i przede wszystkim ma sens dla omawianych motywów. Film dostępny na HBO GO.
-
NETFLIX
Nie, nigdzie tak nie napisałem. EDIT. Przemyślałem i mówienie o 99% treści, jako o słabym goownie to jednak spora przesada. Sam lubię wiele z ich seriali i filmów, ale czasem jak oglądam kolejny zwiastun sygnowany ich logiem nie mogę się oprzeć wrażeniu taśmowości tych produkcji. Może to efekt nadmiaru? Może tęsknię za filmami kinowymi, z bardziej skondensowanymi historiami? Sam nie wiem.
-
NETFLIX
Produkcje finansowane przez Netflixa na pewno przechodzą jakieś komisyjne sito, które decyduje gdzie co wcisnąć lub wskazuje gdzie brakuje jakiejś "odmienności", nie ma innej opcji. Nie zawsze są perfidni i niektórzy twórcy potrafią się im przeciwstawić, ale nacisk musi być. Ja jestem gdzieś pośrodku jeśli chodzi o poglądy, ale ogólnie jestem za szacunkiem dla ludzi bez względu na kolor skóry / orientację i inne odmienności. I choć trudno, aby w filmach nie były przedstawiane jakieś światopoglądy (w końcu robią je ludzie), to nie znoszę gdy wpycha się je tak masowo i pod pozorem fajnej rozrywki, choć ta - jak zauważyłeś - w 99% to słabe goowno. Starzy mieli / mają swoje badziewne telenowele, a młodzi mają dziś badziewne seriale z Netflixa - równowaga w naturze została zachowana, można spać spokojnie. Czekam na minusa od blubera, który chyba nie lubi jak krytykuję lewicowego giganta.
-
Bond
Namówiliście mnie do zapoznania się ze starymi Bondami i jestem po Goldfingerze, który póki co jest moim faworytem z pierwszej trójki, choć przy wszystkich dobrze się bawiłem. I ta scena, która dzisiaj nie miałaby prawa przejść - "Man talk". Dużo tu scen akcji, które i dziś robią dobre wrażenie, a w tamtejszych czasach musiały zrywać ludziom berety w kinach. Jestem za to zdziwiony, że co jakiś czas pojawiają się sceny z nagranym wcześniej tłem - i rozumiem jeszcze ujęcia w samochodach, ale po co to robić jak dwóch typów ze sobą gada przy stoliku? Dziwne.
- NETFLIX
-
Pieprzenie
Kolega chwalił niegdyś jako film do obejrzenia ze znajomymi przy piwku. Ze zwiastuna chyba zresztą wiesz, czego się spodziewać.
-
Cyberpunk 2077
Moim zdaniem nie mają za bardzo innego wyjścia, zwłaszcza po ruchu Sony. Byłaby to PRowa wtopa dla M$.