Jak się popatrzy na ostatnie lata to już wcześniej można zobaczyć te "tematy" w oskarowych filmach (choć wątek kobiecy trudno uważać za jakiś wyjątkowy temat), ale pod żadnym pozorem nie powinno normować się zatrudniania ludzi ze względu na ich płeć/rasę/orientację/wyznanie! Dzisiaj taka norma, jutro kolejna, pojutrze kolejna, a to wszystko sprawi, że pewne grupy ludzi będą jeszcze bardziej negatywnie nastawione do innych grup, aż w końcu coś potężnie yebnie i wszyscy znów będą się zastanawiać co poszło nie tak.
Ta norma co prawda dotyczy "tylko" kategorii Najlepszy Film, ale nie trudno się domyślić, że stanie się to standardem w Hollywoodzie. Taki "Parasite" czy "Dunkierka" odpadłyby w przedbiegach, no chyba, że jacyś geje pracowaliby na planie filmowym (co za absurd).
A może wszystko będzie cacy? Walić już jednak same filmy, to nawet nie chodzi tylko o nie, tylko o pewną mentalność która się szerzy w innych sektorach gospodarki. Pracuję w banku i widzę te jawne rozmowy o parytetach, o "problemie", że na najwyższych stanowiskach kierowniczych nie ma kobiet i mniejszości etnicznych, a każdy sektor musi raportować procent zatrudnianych osób ze względu na płeć i lepiej dla nich, żeby było 50/50.