Jednak o Wendy's nie zahaczyłem (w sensie, upragiony baconator nie spoczął w mym żołądku) z braku czasu na poszukiwania tej knajpy, ale wciągnąłem łącznie ze 3 wielkie burgery w lokalnych spelunach. Jednak murricanie wiedzą jak robić hambuksy:
- pyszna bułka, z ziarnem / z sezamem, zależnie od knajpy
- soczysta, grillowana średnio wysmażona wołowina. Naprawdę pełna smaku, soku, delikatnie przyprawiona.
- dodatki: pomidor, ogór, cebulka, sałata
- sosy (mniam). Wielkie to takie, że człowiek nie wie jak do mordy włożyć. Szkoda tylko, że tam są takie dawki pokarmu, że po samym śniadaniu miałem zjedzone z 1000 kcal (masło orzechowe, rogale, muffiny, naleśniki, syrop klonowy, a zero szynki, salami czy razowca :confused:), więc przy dłuższym kulinarnym tournee moja oponka szybko by urosła od węglowodanowej fiesty.