Ja tam bym nie wnikał w to jego pierdolenie na koncertach bo wszędzie mówi to samo. Ma ten swój projekt poboczny gdzie się ponoć spełnia i ok, a jak na koncercie solowym dorzuca coś ze Slipknot to nawet lepiej, bo niektóre jego solowe kawałki zamulają.
Faktem jest że po zmianie perkusisty na Casagrande i zmianie stylówy na tą rodem z 1999 Slipknot fajnie nakurwia, widać to na YT i po komentarzach po koncertach. Sam Corey też brzmi zaskakująco dobrze, a jego solowy tour w Europie to raptem miesiąc, potem wraca do Slipknota więc wydaje mi się że chęci mu nie brakuje, jedyne co to narzekał że coraz ciężej fizycznie to znosi.