Treść opublikowana przez Kazuo
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
@butch: no to nie mam Ci nic do zarzucenia A teraz mnie zgwałcicie przez nos: Shadow of the Collosus. Wiem, że gra nie odniosła zbyt spektakularnego sukcesu na rynku, ale mi bardziej chodzi o echo, które wywołała w branży i podziw na samych graczach. Moim zdaniem niezasłużenie. Okej, jest ładna, jest klimatyczna, oryginalna oraz jak to zwykło się ostatnio mawiać "z duszą". Ale...także okrutnie liniowa, krótka, schematyczna, momentami po prostu monotonna, bez ciekawszych atrakcji na dalszą część rozgrywki i z brakiem tego magnesu, który mógłby przyciągnąć przeciętnego gracza na dłużej przed ekran. Cały gameplay to w zasadzie 5 min. drogi do bossa, pokonanie go (co zazwyczaj nie nastręcza większych trudności), krótka scenka po której bohater trafia do punktu startu i...tak w kółko, aż do samego końca. No sorry, ale ja już mniej więcej w połowie musiałem się zmuszać, żeby grać dalej (i żeby przekonać się, że ostatni kolos zawodzi na całej linii). Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę obiektywnie uważam, że gra jest całkiem niezła - however - na miliard procent nie jest to takie cudo za jakie zwykło się je uważać. Na pewno nie takie jak wcześniejsze dzieło Team Ico.
-
Kingdom Hearts: Birth by Sleep
A jednak. Najwyraźniej w końcu złamali to zabezpieczenie. Kurde, z chęcią już bym sobie poszarpał, ale po dżapańsku się nie opłaca
-
Kingdom Hearts: Birth by Sleep
Yup, brat w ramach "wstępnych testów" pożyczył z interneta i stwierdził, że jest więcej niż zajebicho. Niejapońcom oczywiście przyjdzie jeszcze czekać z pół roku
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Triangle - ktoś mi napisał, że podobne do Silent Hill to z ciekawości obejrzałem. Niestety, podobnie jak niegdyś z Session 9, tak i teraz zwyczajnie zrobiono mnie w bambuko, na Ciche Wzgórze powołując się mocno na wyrost i tym samym marnując moje cenne 1,5 godziny życia. Albo może i nie. Film chociaż nakręcony za psie pieniądze, z grupką nikomu nie znanych aktorów i bez super-duper Matrixowych efektów, nie tylko zdołał mnie wciągnąć, ale też elegancko połechtał moje bębenki (soundtrack - niektóre utwory faktycznie wydają się żywcem przeniesione z Sajlenta), a na koniec nawet (pomimo kilku ewidentnych nielogiczności) rozwalił mnie na kawałki świetnym fabularnym twistem. Mocny przeciętniak na 6/10, a mimo wszystko oglądało mi się go całkiem dobrze. Polecam wszystkim znudzonym typowymi thrillerami w stylu Piły.
- E3 2010
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Po paru godzinach to lepiej w ogóle się nie wypowiadaj, bo do końca gry Twoje zdanie może obrócić się o 180 stopni ;] @butch: ale rozumiem, że: - grałeś w nocy - sam w pokoju - z ostro podkręconym dźwiękiem na słuchafonach bo inaczej to pipka, a nie horror.
-
Poleć coś w stylu...
A coś bardziej w konwencji horroru? Tak żebym narobił w gacie podczas seansu, a później bał się wyjść wysikać do kibla?
-
Heroes - sezon nr 5
Na zakończenie dodam, że szkoda. Po prostu szkoda tego cholernego potencjału, który niósł ze sobą pierwszy sezon, a który tak elegancko został zmarnowany przez nieudolność scenarzystów. To mogła być taka dobra seria...
-
Co omijać szerokim łukiem?
Uważaj Ty lepiej na spoilery
-
Metal Gear Solid 4
Ale sterowanie to przecież tylko jedna składowa gameplay'u, dla wielu graczy nawet bardzo mało istotny element całości rozgrywki. A Ty od razu twierdzisz, że cała gra jest ultra archaiczna bo...nie można chodzić i strzelać jednocześnie. No sorry, ale twierdzenie trochę z dupy. W tajemnicy jeszcze Ci napiszę, że W RE:5 da się grać - uwaga, to może być dla Ciebie nowość, więc się nie przewróć - w trybie multiplayer. A czy w jakimkolwiek innym Residencie (nie licząc onlajnowych Outbreaków) mogłeś przechodzić tryb fabularny wraz z kolegą? No właśnie. I napisz mi teraz, że multiplayer w ogóle, nawet w najmniejszym stopniu nie odświeżył tej gry. W tym świetlne to właśnie MGS:4 wypada na tytuł bardziej archaiczny.
- E3 2010
-
Poleć coś w stylu...
Zapodajcie jakąś koszącą włosy z jaj psychodelę.
-
Co omijać szerokim łukiem?
School Days - korva nie, już nigdy więcej bajek o szkolnej miłości. Chociaż wersja nieocenzurowana jest nawet do przełknięcia .
-
Hellsing
Powtarzają się tylko 2 pierwsze odcinki, ale i tak radziłbym Ci je obejrzeć raz jeszcze - oprawa miażdży to co widziałeś w serii TV.
-
Hit, którego fenomenu nie pojmujecie
Nie wiem czy zauważyłeś, ale Twoje argumenty zaczynają i kończą się na postaciach. Mógłbyś chociaż jeszcze dodać, że fabuła jest beznadziejna, walki są do bani, a oprawa A-V krytycznie słaba. Wtedy faktycznie trudno byłoby zrozumieć fenomen tej gry.
-
Shadow of the Colossus
Późno, bo późno, ale w końcu ukończyłem tego SotC'a. O tej godzinie już nie chce mi się rozpisywać, więc napiszę tylko, że ICO>>Shadow. Chociaż gra i tak nader wyborna, do tego piękna i niesamowicie oryginalna. 8/10 Najbardziej wkurzyła mnie końcówka,
-
Metal Gear Solid 4
Chodzi mi o RE:5. Teraz Ty proszę napisz mi co w tej grze jest takiego archaicznego poza sterowaniem.
-
Star Ocean 3
No, ale muszę przyznać, że aby zaliczyć niektóre z zadań to trzeba mieć chyba nerwy ze stali (win 100 consecutive times taking no damage, ambushed 5 consecutive times, fight over 120 minutes - madness).
-
Metal Gear Solid 4
Nie masz pomarańczowego pojęcia o czym piszesz.
-
Kingdom Hearts: Birth by Sleep
Nie będę mydlił Ci oczu - jedynka to przez jakieś 90% czasu gry właśnie latanie po światach Disney'a i pomaganiu Tarzanowi, Syrence i całej masie innych kreskówkowych dziwolągów. Mimo to klimat zachwyca i zwyczajnie trudno dobrze się nie bawić przy tej gierce. KH:II z kolei to już nieco inna, że tak powiem - bajka. Podział na światy dziadka Walta i wydarzenia związane z głównym wątkiem fabularnym jest tutaj wyraźnie lepiej zbalansowany, także i fabuła mocno rusza z kopyta (pojawia się Organizacja XIII oraz Nobodies, Sora już nie jest takim knypkiem) i pojawiają się ciekawsze lokacje (senne miasteczko Twilight Town, industrialne The World That Never Was) i sam klimat schodzi na mroczniejsze, bardziej poważne tory. Warto od razu zaznaczyć, że tym razem tułanie się po Disney'owych bajkach nie nuży nawet przez chwilę, a momentami wręcz aż szkoda kończyć te wypełnione magią i rewelacyjnymi pomysłami chaptery. Wizyta na Czarnej Perle i walka z piratami u boku Jacka Sparrowa, wyścigi ścigaczy w komputerowym świecie Trona czy quicik time eventsowe epizody odgrywane w rytmie znanych z Małej Syrenki utworów dobitnie Cię o tym przekonają. W skrócie - oba Kingdomy są świetne i po prostu nie wypada ich nie ukończyć, tym bardziej jeżeli za sprawą 365/2 days zdążyłeś już wsiąknąć w tą opowieść i chcesz się dowiedzieć jak to wszystko się zaczęło (a następnie rozwinęło). O ile faktycznie tak bardzo nie korci Cię do szlajania się po znanych bajkach to jednak i tak mimo wszystko warto przemęczyć tą część pierwszą (przy czym słowo "przemęczyć" jest tutaj użyte mocno na wyrost), żeby następnie przeżyć genialną historię z dwójki. A jest jeszcze przecież umiejscowiony fabularnie między KH1, a KH2 "Chain of Memories" - systemowo najlepszy Kingdom jaki do tej pory powstał (+ wyjaśniający kilka istotnych wątków), z którym też wypadałoby się zaznajomić. Tak więc marsz do konsoli, cioraj ostro w tą mistrzowską serię, a w dalszej kolejności zacznij się mocno zastanawiać nad ewentualnym zakupem PSP i Birth by Sleep ;]
-
Parasite Eve 3
Fuck yeah, obok Agito jest to w tej chwili najbardziej oczekiwana przeze mnie gra na PSP, a na tytuł TAKIEGO kalibru mogę spokojnie poczekać nawet jeszcze kilka lat, byle tylko sprostał moim wymaganiom. Najważniejsze, żeby PE:3 była bardziej zbliżona do genialnej części pierwszej (filmowość, system, klimat) niż znacznie słabszej dwójki. Jeżeli okaże się to prawdą i w końcu otrzymam godny sequel jednego z najlepszych action-jRPG to chętnie wystawię w domu ołtarzyk dla S-E.
-
Kingdom Hearts: Birth by Sleep
Nadrabiaj, dwójka to jeden z najlepszych jRPG ever.
-
Gry zbyt łatwe
Ja grałem na VH robiąc wszystkie questy, bez solucji, do tego save'owałem jedynie w miejscach "leżakowych" oraz wszędzie łaziłem z buta. I powiem Ci, że momentami miałem niezły survival, zwłaszcza pod koniec jak już zaczęły mi się kończyć stimpacki (cholerne Death Claws). Są, jasne że są. Viewtiful Joe, Ninja Gaiden, Final Fantasy XII, z tych starszych Vagrant Story, Tomb Raider III, Fighting Force 2. Zwłaszcza w to ostatnie zagraj, a potem jeszcze raz wejdź do tego tematu i napisz, że nie ma trudnych gier na normalu. ;]
-
E3 2010
Sukces Sony za sprawą PSP2? Zakładam, że na początku byłby wielki boom i szał, ale ostatecznie konsola podzieliła by los swojej starszej siostrzyczki. Bo czy ktoś sądzi, że poza lepszą grafiką/bardziej rozbudowanymi grami ta konsola niosła by ze sobą coś więcej? Ja nie, a jak udowadniają wyniki sprzedaży (a dokładniej dominacja DS'a na polu konsol przenośnych) te dwie rzeczy to najmniej istotna rzecz dla kupujących kieszonsolkę. PSP2 to będzie co najwyżej takie bardziej bajeranckie PSP, i nie chce mi się przy tym wierzyć, żeby Sony nie zdawało sobie z tego sprawy i ryzykowało z inwestowaniem w sprzęt, który może przynieść więcej straty niż korzyści, przynajmniej w najbliższym czasie. Poza tym wydanie nowej konsoli tak szybko byłoby trochę dziwne jak na firmę, która zazwyczaj przez bardzo długi czas trzyma się jednego sprzętu (video ps2, które utrzymało się przez dobrych 7 lat zanim wypuszczono ps3). No i obecnie PSP przeżywa całkiem owocny okres z uwagi na wysyp niezłych hiciorów (o ile nie system-sellerów) jak np. MGS: Peace Walker czy Kingdom Hearts: Birth by Sleep, co już IMO w ogóle wyklucza prędką przesiadkę. Może bełkoczę za bardzo prognozując, ale wydaje mi się, że coś w tym bełkocie jednak jest
-
Szukam gry ....
Ok, sprawdzę.