-
Ostatnio widziałem/widziałam...
dziś widziałam (W KOŃCU) "Memento" i muszę przyznać, że to kawał dobrego kina, aczkolwiek kilka wątków mi się pokićkało:p charakterystycznym elementem jest fabularyzacja "od końca". Czyli zaczyna się od sceny ostatniej i dochodzi stopniowo do początku "skąplikowanej" wiązki wydarzeń. Mnie wciągnął i trzymał w napięciu do końca. Finał ciekawy, spodziewałam się troszkę innego obrotu spraw, ale brakuje mi jakiegoś objaśnienia, dopowiedzenia. Dziwnym trafem, jak w przypadku "Nieodwracalnego" z Bellucci i Casselem, główny pochater ściga faceta, który zgwałcił jego żonę. Do tego wszystkiego jego tragizm wynika również z faktu, iż ma problemy z pamięcią krótkotrwałą. polecam! Z pozycji które pojawiły się ostatnio w kinach: "Hair"- wiem, wiem, wiem, ale w Warszawie wypuścili to jakieś 3 tygodnie temu!!! może być, ale kiślu w gaciach brak. Muzyka w miarę- kilka kawałków myślę, że każdy zna i rozpozna. Niestety Milos Forman zawsze będzie mi się kojarzył z przenudnym obrazem "Miłość blondynki" i nawet jego nagradzany musical tego nie zmieni:) "Gabinet Doktora Caligari"- niemiecki film niemy z 20 roku. Przestraszyć się na tym nie można, ale polecam zobaczyć!!!! Fantastyczna scenografia i kostiumy. Niesamowita charakteryzacja sprawia, że wszyscy aktorzy wyglądają jak żywe trupy:D Ciekawy, bo jeden z lepszych niemieckich filmów grozy z wczesnego międzywojnia, które odzwierciedlały społeczny marazm i depresję spowodowaną przegraną w Wielkiej Wojnie i nieckiekawą sytuacją w świeżutkiej Rep. Weimarskiej. Wszystkie aspekty słabej kondycji społ. niem. świetnie oddaje klimat filmów, które w latach 20tych powstawały- zagubienie i psychoza. POLECAM BARDZO!!!! "Moja wielka grecka wycieczka"- no cóż, przyznaję, że "Moje wielkie greckie wesele" powaliło mnie na kolana (absolutny "it's a must"), toteż wybrałam się na "część drugą", która tak naprawdę opowiada zupełnie odrębną historię. Można się w 3-5 miejsc zaśmiać, ale nie warto marnować kasy na tą szmirę... W 90 % jest nieśmieczne i naciągane na siłę. Brak konceptu w scenariuszu!! "Moje wielkie greckie wesele" kocham i uważam za jedną z najfajniejszych komedii, jakie widziałam, ale to g. polecę jedynie starszym wielbicielkom filmów w stylu "Dlaczego nie"
-
Lech Poznań
załamałam się... gracze Lecha przez pierwszą połowę poruszali się jak w amoku- przypomniała mi się scena tańca chochoła. W drugiej połowie załamałam się jeszcze bardziej, bo, i owszem, ekipa podładowała sobie motorki w tyłkach, ale co z tego???? Mieli kilka serio fajnych akcji na bramkę, tak, że powrzeszczałam sobie z zachwytu, ale każdą z nich PRZEWALILI!!! dżżżżżżżżżżżżiz, ja rozumiem wszystko, ale żeby mieć taki "niefart"???? Przy początku drugiej poł obstawiałam, że lada chwila dostaną w dupkje od Brugii, pod koniec meczu, że wynik będzie bezbramkowy. Ustrzelili- fajno. Mimo wszystko uważam, że na wyjeździe pójdzie im o wiele gorzej- z reguły u siebie gra się lepiej. Stono, w kwestii piłki nożnej jestem "bezpartyjna", a mecze oglądam okazjonalnie
-
japko
Jest wart. A jeżeli Cię nie stać (mnie np. nie) to nie kupuj najnowszego modelu, a plastikowego MacBooka. Ewentualnie używanego PowerBooka. Jakość wykonania, sprawość systemu to wszystko dostaniesz po niższej cenie. Tyle, że z gorszymi parametrami. Co jest zresztą nieodczuwalne. Jeżeli jednak ktoś z was napalił się na nowe MacBooki to sam wstrzymałbym się aż do premiery Snow Leoparda. no proszę, a mi mówiłeś, że snow leopard zapowiada się jako wielka kupa:/ że jest do du.py etc. czy zatem jest inaczej?? co zatem wg. Ciebie jest fantastycznego i wartego dopłaty 2000 w nowym macbooku? aluminiowa obudowa czy podswietlana klawiatura? a moze fakt, ze jest nowy? lol
-
Literatura niemiecka
księżna_von_Habsburg odpowiedział(a) na księżna_von_Habsburg odpowiedź w temacie w Klub Dobrej KsiazkiBuddenbrookowie są fantastyczni!!! polecam:) taka postpozytywistyczna kniga- baaardzo mi przypomina Lalkę, ale plusem jest fakt, że akcja jest wartka. objętościowo masakra (to raczej normalne zjawisko w przypadku tego autora), ale pochłonęłam to niesamowicie szybko- wprost nie mogłam się oderwać. Mann właśnie za tą pozycję, a nie za Czarodziejską górę, otrzymał literacką Nagrodę Nobla. jeśli ktoś się troszeczkę interesuje kulturą i filozofią niemiecką na przełomie wieków, będzie zachwycony- to jest czysty przykład przelania na papier myśli Schopenhauerowskiej: nie angażować się uczuciowo w realia i patrzeć na wszystko z dystansem, na świecie istnieje odgórnie ustalony porządek, a każdy ma przypisaną rolę, która z tego porządku wynika- nie może jej zmienić by go nie naruszyć
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
"Kochanice króla"- o jeeeeej słabizna straszna!!!! cienizna! ładnie zagrane, ale temat przeleciany po łebkach i już sama nie wiem na co reżyser chciał położyć nacisk- czy na osobę Marii, czy na poświęcenie i wsparcie obydwu sióstr, czy na postać Anny. jeśli na jedną z rzeczy, to absolutnie żadna nie została uwydatniona do tego stopnia by móc się domyślić, że właśnie o tą konkretnie się rozchodzi. jeśli chciał lakonicznie opowiedzieć o tragicznej historii rodu Boleyn, to też się nie udało:/ fajne widowisko, fanom filmów kostiumowych powinno przypaść do gustu; merytorycznie totalna porażka! moja ocena to 6/10
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
"the dreamers" Bertolucciego- film dobry, wciąga, ale nie mam "natchnienia", aby się nad nim rozpisywać "4 miesiące, 3 tygodnie i 2 dni"- BARDZO DOBRY. właśnie skończyłam seans- traktuje o problemie aborcji w komunistycznej Rumunii. film o poświęceniu, problematyczny, rzeczywisty- świetna gra aktorów, rewelacyjnie oddana sceneria, na 100% da mi kopa do rozkminy. "Księżniczki"- hiszpańska opowieść o prostytutkach, ale troszkę z innej strony- również film o poświęceniu i sile przyjaźni. w sytuacjach podbramkowych odkłada się na bok własne potrzeby i zachcianki, aby móc uszczęśliwić osobę, na której komuś zależy- fantastyczny temat. film kiedyś leciał na festiwalu filmów latynoamerykańskich i bardzo żałowałam, że nie udało mi się dostać na niego biletów. "Boy culture"- kompletnie mi nie podpasował. jedni uważają go za uroczy- dla mnie nudny i momentami ordynarny- nie sprawia mi przyjemności oglądanie scen, w których 2 młodzieńcy (lub kombo młodziak i emeryt) dobierają się do siebie- takie kwiatki co 5 minut:) "P.S. I love you"- wybaczcie, jestem babą, toteż ryczałam jak bóbr:D z tytułu wynika, że to kolejna romantyczna komedia z happy endem. otóż nie! i właśnie dlatego ma u mnie ogromnego plusa! za zaskoczenie i ciekawą fabułę. rada dla pań: przygotować 5 pak czegoś do wycierania nosa! "Rozmowy nocą"- nuuuudna i głupkowata polska komedia:/ jednak nie mogłam się skusić "Samotari"- tego chyba nie muszę reklamować. film widziałam już wcześniej, ale że grali w TV, to nie mogłam sobie odmówić. od tego obrazu zaczęła się moja przygoda z Petrem Zelenką. opowiada historię kilku samotnych osób, których los stawia na swojej drodze. film wygrał nagrodę główną WFF w 2001 roku. fantastyczny soundtrack!!! jeśli ktoś posiada, to byłaby wdzięczna za cynk:) "Adwokat diabła"- dopiero, ale lepiej późno niż wcale. dobrze się zapowiadało, ale jak zwykle musi być ten paskudny koniec, który wszystko rujnuje (tak jak w Pachnidle). dobrze, ale mogłoby być lepiej. założę się jednak, że gdybym film oglądała w kinie, wtedy kiedy wyszedł, to najprawdopodobniej moja reakcja byłaby o niebo lepsza. coś tam jeszcze po drodze, ale chwilowo cierpię na zanik pamięci.
-
Baba za kierownicą
oj, stary, to ja Ci nie wróżę świetlanej przyszłości jeśli posty dłuższe niż jedno zdanie są dla Ciebie tak wielkim wyzwaniem:P do chrupków dokup red bulla lub innego tajgera, coby nie usnąć w połowie. puść sobie jakąś nutę barokową- przy tym ponoć najlepiej się czyta. możesz w w momencie kryzysowym przerwać i porzucać sobie chwilę koścmi do gry, sumując przy tym oczka- podobno świetna metoda na koncentrację. jak mi jeszcze wpadną do głowy jakieś wskazówki, które umożliwiłyby Ci przebrnięcie przez ten kawał zawiłego tekstu, to dam znać. narazie bez odbioru:P
-
Pierwsze auto
Oran- Ty kupiłeś czy rodzice? xD chyba że jesteś dobrze zarabiającym 19-latkiem.
-
Baba za kierownicą
Ty
-
MUZYKA
ja uwielbiam klimaty soulująco-funkująco-jazzujące. moja ulubienica to Erykah Badu. reszty wykonawców nie chce mi się wymieniać, gdyż jest ich masa! lubię też grunge- oczywiście Nirvana i Hole, ale Courtney solo też nie wzgardzę. w zasadzie słucham wszystkiego w zależności od nastroju. ostatnimi czasy mam jakiś przypływ sentymentalizmu i słucham klimatycznej muzyki przedwojennej- wariacja artystów polskich z Żabczyńskim, moim ulubieńcem, na czele- same szlagiery filmowe, a podczas biegania nastawiam sobie Edith Piaf- ale to tak na przełomie, bo największą popularnością cieszyła się w pierwszym 10-leciu po wojnie. śliczności:) http://pl.youtube.com/watch?v=F1E4eGaCRto&...feature=related
-
FUNK !
a ja polecam Prince'a-całość, ale najbardziej funkująca wg.mnie jest płytka sprzed 4 lat- Musicology. a to absolutny mistrz grupy US 3 (klimat podchodzi jednak pod jazz, ale z domieszką funku): http://pl.youtube.com/watch?v=7EXEUvfPSJw
-
Baba za kierownicą
coś w tym jest. kierunkowskaz włączany w ostatniej chwili, podbijanie blisko samochodu przed sobą- to chyba kobitki robią najczęściej. moja znajoma podjeżdzała zawsze bliziutko i raz baba przed nia w ostatniej chwili zwolniła i dała sygnał kierunkowskazem. kumpela wjechała jej w tyłek. to był idealny przykład 2 w 1:) uważam jednak, iż, chłopy kochane, troszeczkę przesadzacie. mam kilka znajomych, które biorą udział w rajdach- są niezłe. większość moich koleżanek posiada prawko i wcale nie ślimaczą się 50 km/h, są zdecydowane i pewne siebie za kółkiem, a to przekłada się na płynną jazdę i nikt nie jęczy. ja bym raczej nie generalizowała, bo nawet wśród mężczyzn można spotkać tzw. cioty drogowe, które kozaczą, wpychają się bez kierunkowskazu gdzie popadnie, wymuszają piewszeństwo, albo z rozpędu pakują się w tyłki. sama jeżdzę już prawie piąty rok (albo dopiero) i szczerze się przyznaję, że moje pierwsze jazdy po mieście były tragiczne- byłam mega zestresowana, starałam się jeździć przepisowo, co skończyło się obtrąbieniem:D heh ale z czasem nabiera się wprawy. jazda przepisowa jazdą przepisową, ale w rzeczywistości nie można, przynajmniej w większym mieście, gdzie ruch samochodów jest natężony, pomykać 60 h na godź. tam gdzie wszyscy jadą pow. 80tki. inaczej człowiek staje się przeszkodą i wtedy, pomimo swojej przepisowej jazdy, może spowodować wypadek. ja tam się czuję pewnie za kółkiem i od pamiętnej pierwszej jazdy nikt na mnie już nie trąbił, nie znoszę się ślimaczyć, ale nie cierpię równocześnie brawury i kozaczenia tam, gdzie nie robi ono na nikim najmniejszego wrażenia. nie znoszę też chamstwa na drodze- wybaczcie, ale bez zdecydowania i czasem dosłownego wciskania się zamiast włączania się do ruchu nie da się przeżyć, bo dawno już nie pamiętam co to jest być wpuszczonym przez innego kierowcę... na szczęście w jeździe oddziedziczyłam temperament po ojcu:D jako ciekawostkę podam fakt, iż do czasu sprzadania autka woziłam szanowny tyłek Maidena, który nie skarżył się bynajmniej:) wydaje mi się, że kobitki, które jeżdzą mega "przykładnie", to głównie panie starszej daty- nie wszystkie, ale jednak. jeżeli miałabym na coś postękać, to właśnie na nie. ale jeśli ktoś boi się jeździć, to ja nie kminię po co wsiada do samochodu i po co mu to prawo jazdy:/
-
Warszawa
A ja stanowczo odradzam. Kawałki pizzy, pływające w tłuszczu, ze spływającym, zeń, płynnym serem sprzedawane za 2.50 zł oO Owned. Jeźeli już to polecam się wybrać 100 metrów dalej, w głąb francuskiej do: a) B. szmacznej, pożywnej i taniej knajpki wietnamskiej. b) Kebaba. Innego nisz wszystkie w Polsce. A to dlatego, że robionego na bazie Jagnięciny a nie starej baraniny - Pyszzzzzzota, lepszego w kraju nie znajdziecie. I ten smak, przepyszne. Pokombinuj inaczej. Zamiast metra poszukaj czegoś w okolicach Szybkiej Kolei Miejskiej. Np. w Rembertowie. SKM dowiezie Cię do centrum w 25 minut. Pomyśl też o kierunku,Wawer, Radość, Falenica. Tu też, ale już zwykłym pociągiem w, niestety, 40 - 50 min. jesteś w centrum. Polecam Ci jednak szczególnie kierunek rembertowski. Maiden... to takie śmieszne... warczysz na pizzę z Rensansu- sprzedawaną z okienka, a osobiście towarzyszyłam Ci przy zakupie takowej- wtedy zachwalałeś. O ile mi wiadomo przejadłeś tam cały rok w liceum:P ociekająca tłuszczem, ale tak bardzo Ci smakowała! kłamczuch:P popatrz, a prowadzisz jakiś wywiad co do stancji w Rembertowie? o ile mi wiadomo tutaj o stancję bardzo ciężko, wręcz impossible!
-
Sushi :)
Jest przepyszne!!! Nie miałam jeszcze okazji testować w restauracji, ale mąż mojej przyjaciółki uraczył mnie kiedyś sushi własnej roboty ( nie muszę dodawać, że kucharzy rewelacyjnie) i na serio mi smakowało. Nie miałam jeszcze odwagi zerknąć na ceny w knajpie.... Czy zna ktoś tanią, acz dobrą knajpę w Wawie, w której serwują sushi???
-
Wody, napoje, soki itp.
ja ostatnio przerzuciłam się z puszkowej na butelkową (szklana) colę i nie wiem dlaczego, ale mam smaka na wszystkie napoje typu powerade i wszytkie kombinacje nazwy z zakończeniem na "ade" w zasadzie to wszystko co ostatnimi czasy pijam:)