-
Postów
10 940 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
48
Typ zawartości
Profile
Forum
Wydarzenia
Treść opublikowana przez Tokar
-
No niestety, obawiam sie, że serial już nie wróci do poziomu, jaki prezentowały pierwsze 3-4 odcinki. Mam wrażenie, że popada w coraz większą dosłowność, a naiwność bohaterów zaczyna poważnie irytować. Fajnie, jeśli w serialu nie robią z czegoś oczywistego tajemnicy przez pół sezonu, ale tutaj to jest totalne przegięcie. Wszelkie wątpliwości są rozwiewane w tempie ekspresowym, do tego zaczyna się robić banalnie - kolejne wydarzenia są bardzo łatwe do przewidzenia. Na przykład naprawdę bardzo ciężko jest się domyślić, że PMC z Afganistanu to ci leszcze z wydzierganymi pedalskimi gwiazdkami. Z krzesła porażony spadnę po prostu jak to ujawnią w kolejnym odcinku. Simon póki co pozostaje najciekawszym co ma w tej chwili ten serial do zaoferowania. Tylko jak ma tak ciągle jechać z tymi nihilistycznymi gadkami, to ja dziękuję, bo już w tym odcinku mnie trochę tymi mądrościami ludowymi zmęczył. Akcja z pokerem może i nie najgorsza, ale (znowu) bardzo łatwa do przewidzenia. Zobaczymy co przyniosą kolejne odcinki, ale mój entuzjazm opada z tygodnia na tydzień i ze statusu "OMFG, MUST SEE !!11" FF zleciało gdzieś w rejony "okej, można obejrzeć". Oby nie spadło jeszcze niżej. A z cliffhangerem znowu krzywą jazdę zrobili. Będą wzywać Kapitana Planetę ?
-
Antychryst - W roli głównej: penis Wilema Defoe. Tak wydumanego bzdeta dawno nie oglądałem. No w sumie nie tak dawno, bo od czasu Martyrs. Właściwie to ten sam schemat co u Francuzów, tylko tutaj bezsensowny gore-fest zaczyna się trochę później. W obu przypadkach gdzieś tam autorzy chcieli przemycić jakieś niesamowite prawdy, które miały w zamierzeniach zmienić świat, ale w obu przypadkach wyszła pseudointelektualna sr/aczka. 5/10 za naprawdę dobre zdjęcia i momentami zalążki klimatu.
-
Dobry ep. Fajnie się sytuacja między Dexem i Quinnem zaostrza, będzie mięso. Za to Trinity akcją z sarenką już kompletnie pogrążył się w moich oczach. No po prostu ultimate villain. Końcówka fajna, ale można się było tego spodziewać po tym, jak szybko i niedbale był przygotowywany i przeprowadzany rytuał. Taka ciekawostka na deser A fuj
-
No niestety, laski nie będą piszczeć. Może jakby była używana...
-
Jakby się okazało, że kurtka z HM, spodnie Tommy Hilfiger, a buty to Vans alternativeiamsoorigialohshit to by spustom nie było końca. Generalnie fit Keymeykera nie za bardzo różni się od Twojego ostatniego, więc się nie sadź.
-
Pewnie Megan pożerająca napalonych samców.
-
Póki co za wcześnie, żeby coś konkretnego powiedzieć, bo to nawet jeden epizod nie jest. Poza tym, że bredzisz w sprawie kreski. No i motyw z całkiem klimatyczny.
-
9 - Animacja, której producentem jest Tim Burton. Zwykle wkład producenta ogranicza się do włożenia kasy, ale w tym przypadku było chyba inaczej, bo burtonowski klimat jest w tej produkcji mocno wyczuwalny. Postapokaliptyczny świat został zobrazowany ze sporą dawką artyzmu, w ogóle design praktycznie wszystkiego stoi tu na naprawdę wysokim poziomie. Co nie stoi na wysokim poziomie, to z pewnością przedstawiona historia. Przewidywalna, pełna ogranych miliardy razy motywów, ze sporą dawką akcji rodem z kina familjnego. W rezultacie człowiek czuje się, jakby oglądał jakąś pełnometrażówkę Bagińskiego, ale od czasu do czasu dostaje po ryju motywem rodem z wieczorynki. Niemniej, przez te 70 minut nie natknąłem się na nic aż tak infantylnego czy głupiego, żeby miało to zepsuć mi obraz całości. A ten jest jak najbardziej pozytywny. Film warto zobaczyć dla naprawdę świetnie zbudowanego klimatu, bardzo dobrej animacji i designu. 7/10
-
Jak odkurzacz zelmera. Miał kilka przebłysków, ale przez większość czasu to jest pacjent oddziału geriatrycznego i bez znaczenia, że akurat typowi łeb młotkiem rozłupuje, bo i tak wygląda przy tym śmiesznie. Zobaczymy jak się podchody między nim i Dexem rozwiną, może zmienie zdanie. Póki co Miguel >>>>>>> Trinity i nie zmuszajcie mnie, żebym wyjął różdżkę.
-
Mugole ! :potter:
-
Nowy Potter - według mnie bardzo okej, film trzyma poziom poprzednich ekranizacji. Nie czytałem książki, ale miałem wrażenie, że sporo powycinali względem oryginału i że momentami wątki kiepsko się zazębiają, ale i tak oglądało się bardzo przyjemnie. 7,5/10
-
Oglądał już ktoś, jak wrażenia ?
-
Też mam wrażenie, że sezon 3 i zabawy z Miguelem były ciekawsze niż to, co mamy teraz. Dla mnie Trinity jest tak samo sztuczny i nieprzekonywujący w roli mordercy, jak i przykładnej głowy rodziny. Za to wątki obyczajowe są bardziej interesujące.
-
Najgorszy odcinek jak do tej pory. Dawka patosu ciężka do zniesienia. Sado-maso klubik żenujący, rozterki żółtego coraz bardziej zamulające. Zachowanie murzyna niezrozumiałe - nawet Matka Teresa nie dysponowała takim levelem empatii, żeby Oczywiście wszystko bez pewności, że to cokolwiek zmieni. Do tego ukrywana do tej pory wizja doktora okazała się chooya warta. Typ jest w ogóle wku/rwiający z tym swoim imidżem artysty z liceum plastycznego, a teraz będzie Japonki szukał. No fantastycznie, powinni osobny serial o tym zrobić, takie to fascynujące. Na deser co chwila w tym odcinku padały puste frazesy w stylu "believe", "hope". Czuję tu warsztat gościa od Ghostridera.
-
Dementuję te plotki, jestem z Kansas
-
Czy tylko ja mam wrażenie, że w tym sezonie zabawny jest tylko wątek Runklów, a reszta zamula ? : [
-
Czyli zwiastun nie kłamał, naprawdę jest aż taka nyndza ?
-
Bez kitu, jeśli Cameron naprawdę kmini nad tym uniwersum od nastu lat, to po drodze zdążył wyprzedzić go Disney i jakiś shitowy MMORPG.
-
No tak, ale Generalnie zagadnienie cyberświdomości to zawsze dobry temat w s-f, ale tutaj został ledwo liźnięty, a szkoda. Kolejny argument na to, że film powinien być trochę dłuższy.
-
No nie umarła, ale szanse na zapylenie ma ponoć żadne. Więc albo cud, albo pierwsza wizja, która się nie spełni.
-
Video not found or acces denied. Na mininovej nic nie ma, coś się porobiło.
-
A co się stało, że wczorajszy odc. jeszcze nie zsubowany ? o_O
-
Moon - recenzja w odpowiednim temacie 8,5/10 Odlot - sytuacja trochę analgiczna jak w przypadku Wall-E. Po kapitalnych pierwszych 20 minutach, w ciągu których dzieciaki albo nic nie załapały, albo zdążyły już się ze cztery razy poryczeć, Pixar nagle przypomina sobie, że pracują dla Disneya i mają robić filmy bez ograniczeń wiekowych. Ale o ile w poprzedniej produkcji studia od tego momentu film genialny stawał się taki sobie, tak tutaj spełnianie oczekiwań najmłodszych nie popsuło odbioru i nie przyćmiło przekazu. Odlot wygrywa świetnym, momentami absurdalnym humorem, fajnymi zwrotami akcji i wrzucaniem co jakiś czas rozkminek skierowanych wyraźnie do dojrzalszego widza niż targetowy odbiorca animacji. W ogóle ten film klimatem przypominał mi złote czasy disneyowskich produkcji. Jest tu trochę animacyjncych schematów postaci, ale umiejętnie wmontowanych, nie wywołujących znudzenia i uczucia oglądania tego samego po raz setny. Jak dla mnie jest to najlepszy film w historii studia. To, co nie do końca wypaliło przy Wall-E, teraz udało się znakomicie. Dzieciarnia zapamięta z tego filmu gadające psy i kolorowe baloniki, starszakom za to trafiła się naprawdę niezła gratka. 9/10
-
No i dlatego przydałoby się pół godzinki więcej nakręcania napięcia przed wyjaśnieniem o co się rozchodzi.
-
Noooo, jest dobrze. W przeciwieństwie do przereklamowanego D9, Moon daje radę aż miło i przywraca wiarę w s-f. Film mocno przypomina mi ekranizację Solaris Soderberga. Wspólnych mianowników jest sporo. Stacja kosmiczna, klimat osamotnienia, schizy, , momentami podobna muzyka (OST Mansella jak zwykle świetny). Sam Rockwell spisał się znakomicie, a księżycowe krajobrazy to zdjęciowa ekstaza. Żeby nie było za słodko muszę sobie ponarzekać. Szkoda, że film trwa tylko 1,5h. Przydałoby się te pół godzinki więcej, żeby lepiej zobrazować narastającą schizę bohatera i jeszcze bardziej podsycić atmosferę tajemniczości. Punkt kulminacyjny filmu i wyjaśnienie całej tajemnicy następuje moim zdaniem zbyt szybko. Druga sprawa to to, o czym wspominał Shen - bohaterowie zbyt łatwo przechodzą do porządku dziennego nad szokującą sytuacją, w jakiej się znaleźli. O ile w przypadku można to jeszcze jakoś tłumaczyć , tak już Trzecia kwestia, która nie do końca mi przypasowała, to reakcje GERDY-ego. Zakładam, że program ten, jako wyposażenie Chyba na siłę starano się stworzyć zaprzeczenie archetypu s-f złego AI starającego się przejmować nad ludźmi kontrolę, ewentualnie wszystkich wymordować. Nie znajduję tutaj nawet najmniejszych poszlak, dlaczego urządzenie obdarzone sztuczną inteligencją zaprogramowaną . Chyba, że miała to być rozkminka na temat kształtowania się cyberświadomośći, ale jakoś nie kupuję tego. No ale przynajmniej głosu użyczył Kevin Spacey, to na duży plus. Wbrew temu, że akapit z wadami jest 3 razy dłuższy niż ten z zaletami, film naprawdę mi się podobał. Świetny debiut Jonesa, mam nadzieje że szykuje nam się kolejny po Aronofskym młody-zdolny, umiejętnie łączący ciekawe koncepcje fabularne z niebanalną stroną realizacyjną.