Czy my aby ten sam odcinek oglądaliśmy ? Dla mnie 04x02 to najgorszy ep w historii tego serialu. Gdzie jak gdzie, ale w Dexterze nie spodziewałem się tak wyświechtanego motywu jak amnezja gł. bohatera napędzająca rozwój wypadków.
Naprawdę głupio to wyglądało, jak super zorganizowany i mega ogarnięty Dexter nagle nie pamięta, gdzie zostawił ciało.
Druga sprawa -wizje Harrego. Naprawdę przeginają z ich częstotliwością. One powinny pojawiać się ze 2-3 razy w sezonie w kluczowych momentach, a nie dosłownie co 5 minut. Tyle, że do tej pory w tych wizjach przynajmniej w miarę ciekawe dialogi były, a w tym odcinku to się sprowadzało do "SKUP SIĘ DEXTER, NO SKUP SIĘ !!!1"
Morderca, o ile w pierwszym odcinku wydał się w miarę intrygujący, tak tutaj sprawiał wrażenie totalnie nieciekawego, pozbawionego charyzmy starego perwerta. Dobieranie ofiary na zasadzie "ooo, idzie fajna laska, może ją potnę" i podryw na psiaka słabe były. Bardzo słabe.
Do tego w tym odcinku wybitnie irytowały mnie dwie postacie. Lundy i Quinn. Emerytowany fedzio jest tak zmanierowany, że można by go posądzić o pedałowanie. Jego miny i akcent naprawdę zaczynają mnie drażnić.
Quinn od momentu akcji z sejfem zachowywał się się mega żałośnie i nie w jego stylu.
Odcinek uratowało kilka niezłych tekstów Debry i zapowiedź kolejnego, który mam nadzieję zmaże niekorzystne wrażenie.