Tez sobie dupne podsumowanko, kolejność jak ogrwałem:
1. Cuphead - gierka, której największym atutem jest oprawa AV, gameplay jak z gierek na SNESa, ale bardzo wymagający i przyjemny w swojej prostocie
2. Ghost Trick - bardzo fajna przygodówka od twórcy Ace Atorney, kolorowe postacie i humor, łądna graficzka i animacje, fajna fabuła i całkiem przyjemny point & clickowy gameplay
3. Professor Layton and the Unwound Future - layton jak layton - więcej tego samego, czyli ładna oprawa, urocze dialogi i spoko zagadki okraszone fabułą, którą niby ludzie chwalą, ale mnie nie porwała, tak jak i w poprzednich częściach
4. Tales of Symphonia - gierka się już zestarzała, ale okazała się bardzo dobrze działać w formie kieszonkowej, czyli na takie 30 minutowe sesje. Przyjemna przygoda z solidną fabułą i topornym jak na dzisiejsze standardy systemem walki
5. Outer Wilds - GOTG jak dla mnie, przygodówka-mesjasz z świetnym klimatem, ostem, pomysłami, złożonym mechanicznie światem i fabułą, gra jedyna w swoim rodzaju, w którą najlepiej zagrać totalnie na ślepo. DLC równie niesamowite jest.
6. Stardew Valley - co tu dużo mówić, najlepszy symulator farmera i mokry sen każdego fana harvest moon
7. Into the Breach - bardzo fajna, acz dosyć uboga w zawartość strategia. Podobało mi się, że jest ona bardzo "taktycznie gęsta", tzn plansze są małe i jednostek jest mało, ale dzięki temu gra może pozwolić sobie na dużą ilość kombinacji i zależności między różnymi mechanikami bez jednoczesnego przytłaczania gracza. Dużo myślenia, ale bardzo skupionego w w konkretną przestrzeń i jednostę
8. Crash Bandicoot 4 - ciekawa sprawa, bo gierka była mega dobra, zróżnicowana, bogata w zawartość, ale w sumie niewiele z niej pamiętam. Maksowanie niestety to padaka straszna, więc jak będziecie grać to nawet nie planujcie robienia 100% bo to serio nie jest kwestia wyzwania, tylko żmudnego powtarzania leveli przez ultra debilne decyzje twórców.
9. The World Ends With You - hejterzy mnie pewnie dojadą, ale totalnie mi się nie podobało, muzyka sztos, graficzka stos, system walki niby spoko, ale nie wiem, cała struktura gry, rozwijanie postaci i wiekszosc mechanik po prostu mi nie siadły. Fabuła również, więc w sumie zostaje mi tylko jaranko muzyką.
10. 13 Sentinels: Aegis Rim - bardzo legancka visual novel z nieco większą ilością gameplyu niż zazwczaj w tego typu grach. Dobra fabuła, przedstawiona w ciekawy, acz zawiły sposób, fajny klimat i graficzka. Gameplay meh, ale takie przyjemne meh. Ogułem polecam.
11. Subnautica - gierka survivalowa o podróżowaniu w głębinach - bardzo mi się podobała, biomy które zwiedzamy potrafią zachwycić desinersko, schodzenie coraz głębiej i napotykanie coraz straszniejszych morskich stworów również robi dobrze. Fajny pomysł i fajna realizacja, polecam fanom gierek o przetrwaniu
12. Loop Hero - rogalik, w którym postaci automatycznie robi kółka na mapie, a my budujemy dookoła tej drogi różne rzeczy, które mają pomóc jej się rozwinąć. Fajna gierka, ale po pewnym czasie wkrada się nuda, progres jest za wolny jak na to co gra oferuje.
13. Tomb Radier II - gra, która była toporna już na premiere, więc niespecjalnie mogła się zastrzeć. Mnie się grało bardzo przyjemnie, aczkolwiek bez quick sejwow ta gra byłaby niezłym kasztanem przez to sterowanie i generalnie projekt gry. Przywodziła na myśl trochę Uncharted 2, gdyz twócy odeszli trochę od świątyń i akcja dzieje się w różnych miejscach, które są ze sobą fabularnie spójnie połączone
14. It Takes Two - kooperacyjne GOTG - miliard pomysłów na minutę, nie da się tu znudzić, gra cały czas rzuca w nas coś nowego. Nie wiem czy nawet gry z Marianem mają takie natężenie pomyslów na m2
15. Judgment - moja pierwsza yakuza - gameplay meh, ale przyznam ze przebiegłem przez główną fabułą, która była bardzo elegancka i dla niej warto ograć
16. Tearaway - no takie wporządku, ni ziębi, ni grzeje, jak komuś mało platformówko-podobnych gier, to może spróbować
17. 12 Minutes - początek fajny, ale im dalej w las tym bardziej wychodzi jak ograniczona jest ta gra, człowiek się denerwuje, a nagroda za wszystko to chujowa fabuła, która chciała być deep ale wszyscy odebrali ja jako telenowele (z jej winy, nie że gracze to debile i nie rozumieją)
18. A Plague Tale: Innocence - podobało mi się bardziej niż TLOU, bardziej polubiłem postacie, fabuła mnie wciągnęła, klimacik elegancki, a gameplay to taki no, w porządku
19. Psychonauts 2 - piękna giereczka, kreatywna, świetnie napisana, dopieszczona i przyjemna do grania. Jedynie walka ssie, ale to tylko jedna rysa na tym diamencie
20. Valkyrie Profile - jRPG z oryginalnym, dynamicznym systemem walki i fabułą opowiedzianą w ciekawy, niestandardowy sposób, do tego spoko klimacik, muzyka i brak anime vibe, co zawsze jest na plus
21. Valkyrie Profile 2 - j/w z tym, że fabuła jest już standardowa (i słabsza) ale gameplay lepszy - zwłaszcza system walki, który jest jednym z najlepszych w historii gatunku. W jakiej grze może zasadzić przeciwnikowi takie combo, ze rozpierdoli go na strzępy, urywając obie nogi, obie recę i głowę?
22. Return of Obra Dinn - bardzo fajna przygodówka, w której odgrywamy tragedię, która wydarzyła się na statku i naszym zadaniem jest zidentyfikowanie każdego z około bodaj 60 pasażerów na statku i ustalenie kto ich zabił i w jaki sposób. Mamy kilka scen, które ukazują się nam jako stopklatka i podczas tego konkretnego momentu możemy poruszać się po statku i sprawdzać co kto robił w tym momencie i na podstawie tego wydedukować kto kogo zabił i jak. Mega ciekawy pomysł, mega ciekawe wykonanie, i trzeba się czasami mocno nagłowić, bo jednak śledzenie losów 60 osób to nie lada wyzwanie. Polecam.
23. Tales of Arise - pierwsze 10 godzin gry jest fajne, ale potem wdaje się potworna schematyczność i powtarzamy te 10 gdzin jeszcze 4 razy, a koncowka gry to dramat na kolkach - wiecej info znajdziecie w stosownym temacie. Nie polecam.
24. Kena: Bridge of Spirits - bardzo przyjemna metroidvania, ślicznie wygląda, gra się przyjemnie, taki troche mini god of war bym powiedział
25. Dust: an Elysian Tail - poprawna gierka, ale taka w sumie nie warta zachodu, chyba, że nie ma się totalnie w co grać, już w sumie zapomniałem nawet jak wygląda xD
26. Yakuza: Like a Dragon - moja pierwsza Yakuza - fajnie, ale minigierki za łatwe, przez co żmudne się szybko robiły, fabuła taka se, system walki spoko ale bardziej pod katem beki niz mechaniki, bo jest bardzo slabo zbalansowany i w sumie wieszkosc rzeczy ktore oferuje jest po nic.
27. South Park: The Fractured But Whole - taka jedynka z tym ze - humor jest baaaaardzo bezpieczny i powtarzalny - chyba ubisroft kazal chlopakom troche przyhamować, a szkoda. Niemniej calosc calkiem przyjemna. System walki mi sie podobal bardzo, w przeciwienstwie do wyzej wspomnianej yakuzy - tutaj balans byl bardzo dobry i warto bylo korzystac ze wszystkich mechanik
28. Shenmue - ultra toporna, dretwa, nieprzemyslana, miejscami kosmicznie nudna. Niemniej nie mozna odmowic jej klimatu i uroku - chodzenie do pracy na magazynie, jeżdżenie tym wózkiem widłowym, potem przerwa 15 minut real time, podczas ktorej nie ma co robic, wiec musisz tylko krecic sie bez celu i czekac az minie czas, zeby ruszyc fabule do przodu, a po wszystkim zapierdalanie na autobus, ktory ucieka ci sprzed nosa, wiec musisz stać na przystanku i czekać na kolejny (real time, przypominam) - no nie wiem, bylo to dosyc zyciowe doswiadczenie.
29. Shenmue II - nadal toporna, ale mniej - poprawiono lub ograniczono niemalże wszystkie mankamanty jedynki a i fabula dostala solidnego kopa - jak jedynka mnie meczyła, tak w dwojke gralem z wypiekami na twarzy, a ostatnia faza gry, w której spotykamy dziewczynę i idziemy przez las i gadamy z nią chyba przez bitą godzinę - to dla mnie jeden z najbardziej magicznych momentów w historii gierek.
29.5. Shenmue III - nieskończone, ale wspomnę ku przestrodze - przeszedłem z 1/5 i przestałem, przenieśli wszystko co złe z poprzedniczek, ale zgubili wszystko co dobre
30. Ace Attorney Investigetions 2 - spin off serii przez wielu uważany za najlepszą część. Nie powiem, postacie są bardzo kolorowe, sprawy całkiem ciekawe na papierze, character development Edgewortha solidny, ale... kompletnie brakuje tutaj ekscytacji znanej z właściwej serii. Gra jest po prostu nudna i za długa. Nie warto było.
31. Zelda: Spirit Tracks - bardzo fajna zelda, ale to jedzenie pociągiem... nie jest złe, wręcz jest całkiem fajne i przyjemne i czuć klimat przygody ale w pewnym momencie robi się to TAK ŻMUDNE, że nie wiem czy warto było się z tym męczyć. Jakby przelecieć tylko główny wątek, to chyba byloby znośnie, ale przy robieniu pobocznych rzeczy, to można sczeznąć
32. Xenosaga III - cała seria podzieliła los Xenogears - czyli dużo rzeczy pominięto, dużo zrushowano i efekt końcowy jest... no meh. Od strony fabularnej rzecz jasna, bo gameplyowo to solidna gierka, klasyczny jRPG z przyjenymi dungeonami, sprawnym systemem walki, dobrym poziomem trudnosci, no ale ja tu dla fabuł przyszedłem...
33. Super Mario 3D Land - solidna platformówka, ale na jej nieszczęście jako pierwsze ograłem 3D world - więc ta część nie zrobiła żadngo wrażenia - ot, okej Mario.