Treść opublikowana przez Dahaka
-
Disco Elysium
Nie jest. Raczej każde przejście będzie "pelnym doswiadczeniem", jeśli o to pytasz. Nie ma tak, ze jakimiś decyzjami można sobie zablokować jakieś super rzeczy. Nie ma też lepszych i gorszych wyborów. Gra jest skonstruowana tak, że wybory nie zmieniają diametralnie przebiegu fabuły. Raczej zmienia się podejście innych postaci do Ciebie, dialogi i jakieś pomniejsze rzeczy. No i zmieniają Ciebie i to co się dzieje wewnątrz Twojej postaci. A dzieje się tam bardzo dużo. Dla jednych będzie to wada, dla mnie akurat zaleta, bo wole przejść grę raz i doświadczyć wszystkiego co w niej najlepsze bez konieczności przechodzenia jej po raz kolejny. No i DE robi to idealnie.
-
Disco Elysium
Pytanie czy jest więcej gadania czy gameplayu jest trochę bez sensu w przypadku tej gry. Gadanie JEST gameplayem w tej grze.
- Wentworth
-
Wentworth
Nie wiem czemu ten serial nie ma swojego tematu, ale najwyższa pora to zmienić. Skończyłem właśnie 4 sezon i finał mnie tak zmiótł z planszy, że musiałem rozchodzić to po pokoju, żeby nie dostać depresji oddechowej. Ostatnio takie emocje czułem oglądając finał The Shield z 10 lat temu. Jeśli lubicie klimaty więzienne, to jest to must watch, jeśli nie, to i tak jest to must watch. Diametralnie lepszy niz orange is the new black (tez wiezienie dla kobiet), ze świetnie skonstruowanym scenariuszem, gdzie każdy fabularny zwrot jest skrupulatnie zasianym ziarnem, które rozwija się przez wiele odcinków zanim wywróci fabułę do góry nogami, często w ciężki do przewidzenia, ale bardzo sensowny sposób. Najlepsze już podobno za mną, ale nawet jeśli reszta sezonów będzie ssać pałę, to te pierwsze cztery każdy powinien obejrzeć (chociaż z tego co czytałem serial dalej będzie trzymać poziom, chociaż ciut niższy). Przemoc, krew, bluzgi są, nie ma cukierkowego podejścia do życia w więzieniu, chociaż nie jest to też taki hardkor jak w the Oz. No ogólnie polecam w chuj, niesamowity serial.
- The Wire
-
Ogólne rozważania serialowe
Fargo albo American Crime Story - wielesezonowe, ale to antologie, wiec kazdy sezon to zupelnie inna historia i postacie, wiec mozesz rownie dobrze kazdy z nich traktowac jako osobny serial.
-
Ogólne rozważania serialowe
Jako, ze Wentworth sie wlasnie skonczyl po 9 sezonach, to postanowilem zabrac sie za niego. Jak pierwsze kilka odcinkow bylo zaledwie ok, tak od koncowki pierwszego sezonu jest Napiecie w niektorych scenach tak trzyma za jajca, ze usiedziec na krzesle nie moge. Juz teraz wiem, ze drugi najlepszy serial o tematyce wieziennej, zaraz za Oz.
-
ConcernedApe's Haunted Chocolatier
ogra sie za 10 lat jak wyda ostatni update
-
Metroid Dread
Dla mnie w odkryciu sekretu największą satysfakcja jest... odkrycie sekretu. Rakiety to tylko symboliczna nagroda.
-
Konsolowa Tęcza
- własnie ukonczyłem...
Outer Wilds: Echoes of The Eye (nie mylic z outer worlds) Outer Wilds to jedna z moich gier życia i absolutny top topow w kwestii eksploracji. Zwiedzanie kosmosu i odkrywanie jego tajemnic, cudownie skonstruowana i przemyślana mechanika swiata, genialne zaprojektowane miejscowki zapadające w pamieć, ciekawa historia, swietna muzyka i niepowtarzalny klimat. Doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, prawdziwy ukryty mesjasz. Kupcie to w ciemno i grajcie. Nie sprawdzajcie nic na YT, bo kazdy gameplay z tej gry to spoiler. To trzeba doświadczyć samemu od A do Z, bo drugiej takiej gry po prostu nie ma. I nie korzystajcie z poradnikow, gra naprawde tego kompletnie nie wymaga. Jest zawiła, ale nie skomplikowana, cierpliwość i analiza dostępnych informacji zawsze wystarcza. No ale ja tu nie o tym, tylko o dodatku. Jak wypada? Podstawka dla mnie to 10-/10, DLC to 9/10. Poziom utrzymany na każdej płaszczyźnie, muza robi robote, pomysł na nowa miejscówkę jest świetny, historia w duchu podstawki. Oczywiscie po raz kolejny gierka jest doskonale zaprojektowana i odkrywanie kolejnych zależności i tajemnic sprawia szalenie duzo frajdy. Ponownie mozna wszystko skonczyc w 10 minut, jesli wiemy co robic, ale zanim sie dowiemy, minie wiele godzin. Jest cos niesamowitego w tym, ze pewne mechaniki sa dla Ciebie dostepne zawsze, ale gra jest tak sprytnie zaprojektowana, ze w życiu nie pomyślisz, jak z nich skorzystać, dopóki Ci sama nie powie, mimo ze jest to banalnie proste. Niemniej jedna rzecz nie zagrala w tym DLC - sekwencje skradankowe, sa strasznie bez polotu i potrafia wkurzyc, bo dookola zawsze jest mrok i nie widać gdzie sie stawia kroki... ogolnie srednio zaprojektowane. Na szczescie nie ma ich wiele i w menu mozna włączyć ułatwienie, ktore sprawia, ze sa dosyc proste i polecam od razu to zrobic, żeby moc ciesząc się reszta gry. A jest czym. Echoes of the eye to po prostu wiecej Outer Wilds, kolejne swietne pomysly, pieknie przedstawione i zaprojektowane z glowa, w dodatku calosc bardzo dobrze wkomponowuje się w podstawke, taki trochę brakujący element układanki, o którego istnieniu nie wiedziałeś, dopóki go nie zobaczyłeś. I calosc zajela mi z 10h, wiec bardzo dobry wynik. Udalo sie tez przejsc bez poradnika, z czego jestem dumny, bo w podstawce dwa razy skorzystalem (i zalowalem potem) Polecam wszystkim te wspaniałą grę. Nie ma zadnego strzelania, walki, wbijania leveli, crafitngu, statystyk, zbierania śmieci. Jest po prostu odkrywanie, zbieranie informacji i myslenie jak te informacje wykorzystac, zeby odkryc kolejne rzeczy.- Tales of Arise
Skonczylem po 55h no i podtrzymuje opinie, ze zawod. Poczatek petarda, ale z czasem tylko coraz gorzej. Meczace skity, fabula zapowiadala sie ok ale skrecila w typowy jrpgowy nonsens w nienajlepszym wydaniu, srednie postacie, ktore przezywaja non stop te same problemy, tylko w lekko innych szatach. Generalnie poczucie grania w te same 10h piec razy z rzedu, od polowy gry wszystkie potyczki to jedno i to samo, nie ma zadnych nowych artow, ktore zmienilyby flow walki, czy czegokolwiek, po prostu klepanie HP gabek w ten sam sposob. Szybko sie przejadlo, mimo ze system walki dobry, tym bardziej ze recycling mobkow z innymi kolorkami byl silniejszy niz zwykle w gatunku. Koncowe dungeony to tez porazka, prostackie korytarze obstawione wielkimi mobkami, ktore sie klepie po 5 minut kazdego. Szkoda, bo gierka zachwycila grafika, mega przyjemnym systemem walki, fajnie zrealizowanym rozwojem postaci, duza iloscia quailty of life w porownaniu do innych jrpgow. Na poczatku bylem gotowy wystawic nawet 9/10... i gdyby gra sie skonczyla po 30 godzinach, to bym 8 nawet dal, ale braklo tu mieska na 50 godzinna przygode, zarowno pod wzgledem gameplayu jak i scenariusza. A tak to pozostaje wystawic 6/10, zmeczylo mnie to okropnie i pod koniec mialem juz dosc tych walk, dosc tych postaci, dosc wszystkiego. Do wielkiej trojcy symphonia, abyss, vesperia podjazdu nie ma, a czy lepsza od ostatnich czesci to nie wiem, bo nie gralem.- Tales of Arise
Ja niestety po poczatkowych zachwytach troche wymiekam. 45h za mna, pierwsze 10 bylo fantastyczne, ale potem czulem sie jakbym gral w dokladnie te same 10h w kolko, tylko ze z innymi skinami. Na chwile obecna 7/10 i straszny zawod, lepiej sie bawilem pol roku temu ogrywajac symphonie.- Kena: Bridge of Spirits
Po pierwszych trzech godzinach gierka dla mnie super. Fakt, od strony gameplayowej nic specjalnego, no ale bardzo milo zwiedza sie te piekne lokacje i szuka znajdziek.- Tales of Arise
- Tales of Arise
- Psychonauts 2
I tak jest lepiej niz jedynce, gdzie ich kolory byly mniej intensywne, przez co jeszcze trudniej bylo je dostrzec, a jakby tego bylo malo to sobie "migaly" robiac sie 10x bardziej przezroczyste i niezauważalne dla oka, a potem wracajac do normalnego stanu, wiec jak sie spojrzalo w nieodpowiednim czasie, to tez byla lipa. No spojrzcie na na ten figment po lewej xD- Tales of Arise
Po 32h musze stwierdzic, ze gierka zaczela mnie troche meczyc i coraz wiecej rzeczy mi zaczyna doskwierac. Po pierwsze - skity. To jena z moich ulubionych rzeczy w serii, ale w tej czesci mi nie leza kompletnie. Irytuje mnie to, ze czesto pojawiaja sie w paczkach po 2-4 pod rzad po wejsciu do nowej lokacji, niby nie musze ich obejrzec wszystkich naraz, ale wiadomo jak to jest, jak wyskoczy opcja to ciezko powiedziec sobie nie. Mogli to zaprogramowac, ze pojawia sie np co 3 walki, albo co kilka minut. Ogolnie to moglby ich byc po prostu mniej, bo strasznie mecza bule momentami. Sa zbyt przegadane, ciagna sie i ciagna, mimo ze jakiejs ciekawej tresci w nich niewiele. Brakuje wiekszej ilosci humorku, duzo jest powaznych rozmow, ktora maja przyblizac nam postacie, nadac im glebi, ale ciezko nie odniesc wraznia, ze mimo kosmicznej ilosci dialogow, wieszkosc z nich to tak naprawde jedno i to samo, tylko w troche innej szacie. Za malo tu ciekawej lub rozrywkowej tresci, przez co wieje nuda. Po drugie - "dungeony" - jak bieganie po terenach miedzy miastami jest spoko, bo sa fajnie zaprojektowane i przyjemnie sie je zwiedza, tak lokacje prowadzace do bossow przynudzaja czesto. Designersko sa nudawne i waskie, wiec ciezko omija sie przeciwnikow i trzeba non stop walczyc. System walki jest przyjemny, ale jak przerwy miedzy kolejnymi, nieomijalnymi walkami trwaja max 10 sekund, to zaczyna sie juz robic niefajnie. Dramatycznie brakuje jakichs zagadek, czy chociaz bardziej zaawansowanej eksploracji, jest tylko walka, walka i walka, co chwile, co krok. Po trzecie - nie podoba mi sie struktura gry - czyli chodzenie od jednej krainy do drugiej w celu ubicia lorda, a potem do nastepnego. Niby roznia sie od siebie i nie sa identyczne, ale jest w tym schematycznosc, ktora zabija mi poczucie przygody, ktore zawsze w talesach cenilem. Bossowie maja tez za duzo HP, przez co walki z nimi gdzies w polowie zaczynaja robic sie nudne. No ogolnie to graficzka i budzet mnie oczarowaly na poczatku, ale z czasem jednak wylonil sie falszywy mesjasz. Tzn, to nadal dobra gierka, ale raczej na pewno nie uznam jej za lepsza niz np Vesperia.- One Piece
3 lata to samo Wano poki co trwa, a konca nie widac xd Ale niewatpliwie jak sie tylko skonczy to wjedzamy w endgame juz. Mysle ze tak 5-6 lat sie to jeszcze pociagnie, te finalowe wojny w tasiemcach zawsze sie ciagna bardzo dlugo.- Psychonauts 2
Oczywiscie, ze jedyneczka jest nadal grywalna, to w zasadzie ta sama gra, co 2, tylko troche mniej dopieszczona i rozbudowana. Wiadomo, czasami sterowanie cos tam nie pyknie, kamera zaszeleje, ale to raczej drobne przeszkadzajki, ktore i tak utoną w morzu kreatywnosci jakie funduje gierka.- Tales of Arise
17h za mna, dalej jest pieknie. Kurde czuc na kazdym roku te lata developingu wlozone w te gre. Miejscowki sa dopieszczone designersko i artystycznie chyba nawet bardziej niz w DQ, bo i przyjemniej sie to eksploruje, i ladniej wyglada. Walka jest satysfakcjonująca i nie nudzi, chyba nie pominalem zadnego przeciwnika jeszcze, bo po prostu sam z siebie chce walczyc, nawet jesli nie ma takiej potrzeby. Na ekranie faktycznie jest duzy chaos, ale nie ma on znaczenia, bo tempo nauki jest idealne i na etapie, kiedy sa juz 4 postacie w druzynie i milion mechanik, to masz wszystko tak obcykane ze doskonale wiesz co robisz i co sie dzieje (jedynie moze byc problem z odczytaniem atakow przeciwnika, ale generalnie nie doswiadczylem ani grama frustracji). Fabula i postaci to klasyczne talesy w dobrym wydaniu, czyli fajni anime-bohaterowie, mnostwo interakcji miedzy nimi (skity) i historia oparta na ratowaniu swiata z przewodnim motywem niewolnictwa. Wydaje sie, ze tematycznie historia do czegos zmierza, i pojawiaja sie czasem ciekawsze dialogi, wiec moze wyjdzie z tego cos fajnego koniec koncow. W kazdym razie, najlepsze talesy od lat z potencjalem na najlepsze kiedykolwiek- Tales of Arise
5h za mna i jasny chvj, ale to jest dobre poziom DQ XI Co do systemu walki, gra powoli i stopniowo wprowadza wszystkie mechaniki, wiec nie ma problemow z ogarnieciem (aczkolwiek jakiegos przecietnego manualnego skilla trzeba miec). Jak ktos lubi lizac sciany, korzystac ze wszystkich systemow, ktore gra ma do zaoferowania i nie pomija zbyt wiele zwyklych walk, to polecam grac na hardzie - dla mnie idealny poziom trudnosci, przynajmniej przez pierwsze 5h gry.- PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Calkiem ok konfa jak standardy ostatnich lat. Kotor, wolverine i spider to fajne zapowiedzi, pokaz GoWa elegancki. Jakies okej pomniejsze rzeczy po dordze, troche smieci standardowo. Nie ma zle.- Tales of Arise
- własnie ukonczyłem...
Ja na premiere na PS2 i podobne wrazenia, mimo ze graficznie ubozsza wersja. Pierwsza godzina chyba najlepsza, to ulozenie kamery niewdziane nigdy wczesniej, ten pierwszy domek i zetkniecie z przeciwnikami, klimat lal sie litrami, a potem akcja w wiosce, barykadowanie sie, wyskakiwanie przez okna, uciekanie przed typem z pila, wszystko bylo takie dopieszczone i filmowe, ze inne gierki to wygladaly przy tym jak jakas totalna amatorka. QTE zrywaly pape z dachu, walka na noze to byl jeden wielki banderas, zadna gra nie oferowala takiego doswiadczenia. Niesamowite wspomnienie. - własnie ukonczyłem...