Już naprawiłem prąd na drugiej wyspie i w sumie podzielam zdanie Zwyrodnialca. inFamous 2 miał być znacznie lepszy od poprzednika. A tak to no cóż. Jakichś wielkich, rewolucyjnych zmian nie widzę, ale nie powiem, że zmian nie ma. No napewno ta kwestia z mocami, decyzje z ciut większymi konsekwencjami niż w poprzedniej grze. Miasto w końcu nie jest schematyczne, jak Empire City. No i fajnie, że druga wyspa jest prawie cała zalana, nieco utrudni to gre
Zadowala też zestaw trofeów. Duży i taki w miarę.
Dla mnie na ironię losu wadami są rzeczy, na które nikt nie zwróci uwagę. Po pierwsze wiadomości USTV - Bestia sobie podróżuje w stronę New Marais, sieje spustoszenie. Ale co tam, mówi się tylko o zniszczeniach w Empire City. Spoko, rozumiem z jednej strony skąd taki nacisk na to, ale z drugiej strony nieco realizmu by nie zaszkodziło (no na wieść, że potwór przeszedł przez połowę wschodniego wybrzeża i zostawił za sobą tysiące ofiar to się zdziwiłem, spodziewałem się tysięcy). Po drugie powtarzalność z tymi transformatorami. Szkoda w ogóle, że pociskiem Tesli nie możemy rzucać zawsze, gdy jesteśmy koło transformatora, ale to ujdzie. Kolejną wadą, jaką ja zauważyłem to ząbkowanie w wielu momentach. Nie wiem jak wam, ale ja mam wyząbkowane krańce postaci jak np. potwór wyskakuje z ziemi, albo jak Cole wychodzi z dymu. A na początku gry to już w ogóle, wygładzanie "na całego". W jedynce tak nie miałem, więc jednak technicznie coś jest nie tak.
W ogóle jeśli chodzi o Kuo...
.
Nie ma też jak smaczki. Sucker Punch niby uczyło się od Naughty Doga jak robić gry i efektem tego jest chyba tylko nawiązanie do ich gry w reklamie, w kinie, programu o nazwie "Uncharted Love". A efektem dodania animacji ciosów Ampem (które są fajne na początku, ale potem się powtarzają i to w bezsensowny sposób, bo np. Cole mi raz zrobił ten pełny obrót wokół przeciwnika przelatując przez siatke niczym duch ) jest parodia Assassin's Creeda w reklamie drugiego kina albo teatru - spektakl "Assassin's Need Love".
A jeszcze co do edytora. Ciekawy pomysł, ale jak tak przeglądam misje graczy to większość jest taka sama - masa przeciwników i rozwałka. Dobrze, że są chociaż jakieś wyścigi od czasu do czasu, bo rozwałki non stop to i w fabule są. Nawet misje szpiegowskie kończą się nawalanką :confused: Trochę się czuje tutaj jak w Dead Space 2, ale na szczęście nie, aż tak, bo jednak idzie kiedy wziąć oddech po bitwie.
EDIT: W każdym razie z ogólną oceną poczekam nie do momentu, aż skończe pierwszy raz przechodzić gre, tylko jak przejde drugi raz, po obczajeniu drugiej wersji scenariusza.
EDIT 2: Zapomniałem w ogóle wspomnieć. Wiem, nie zmienili w polskim dubbingu głosów Cola i Zeke'a, ale mam wrażenie, że jednak poprawa jest jakaś.