Fable 2 - odpadłem po 2 godzinach gry. Jedynkę kończyłem na pierwszym Xie i bardzo mi się podobała, a do tych 2h dwójki musiałem się zmuszać. Nie wiem, może z wiekiem zmienił mi się gust albo po prostu ta gra okrutnie ssała.
Dragon Age: Origins x2 - dwa podejścia. Na plus system walki fajny, dialogi spoko, towarzysze spoko, na minus framedropy i trochę archaizmów, a design (NPC i częściowo świata) + wykończenie mnie dobiły. 45% NPC wygląda jakby wyszło z detoxu, drugie 45% to ludzie po grubych terapiach psychiatrycznych, a pozostałe 10% to ludki, które po prostu od urodzenia miały mordy jak tatarskie siodła. No i ostatni minus to znowu zbierz ekipę i uratuj świat (choć tutaj to już na siłę, bo w tym roku zaliczyłem wszystkie gry od Bioware na current-geny i wdarło się znużenie tematem). Trochę to kiepskie, zwłaszcza że DA2 skończyłem i miło wspominam.