A ja dopiero nadrobiłem "Straż Nocną" i co mogę powiedzieć, to fakt, że cykl o straży wciąż nie do zdarcia. Mocno mrocznie tym razem, dużo trupów, śmierci, "dynamicznych" scen walki, fajny sposób wysławiania się Carcera (czuć skur'wysyństwo, a przed oczami staje mi ten zabijaka z siekierą z "Bohatera Ostatniej Akcji" ;P), a wszystko okraszone szczyptą absurdu, tak charakterystycznego dla mieszkańców Ankh-Morpork.
Jest dobrze, absolutnie mi się cykl nie nudzi.