Wystarczyły dwie kolejne godziny i z "bardzo dobrze" jest "świetnie". Parodia facebooka, relacje Franklina z Michaelem niczym Jessie-Walt z sezonów 1-3 Breaking Bad, wizyta u terapeuty jako osobna aktywność poboczna (mam nadzieję że parę tych wizyt jest, aż się przypomina Rodzina Soprano). Jakiś typ skroił innemu portfel, to go zastrzeliłem z pistoletu z tłumikiem. Niby nic, ale jak się już człowiek wkręci w świat to ni ma chuja, gra się zaje.biście.