Treść opublikowana przez Farmer
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
O tym pisałem. Niestety jest to (chyba) jedyny moment kiedy możesz pozyskać mutagen z dopplera.
-
Sezon 8
Gruby odcinek. Ten sezon istnieje tylko po to by randomowo zabijać postacie i nie byłoby to złe gdyby odcinki były inteligentnie napisane. No ja nie wiem co poszło nie tak.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Chodzi o kwestię misji pobocznych i odwarów. Znaleźć/kupić przepis to jedno, zebrać składniki to inna bajka. Oleje i eliksiry da się skompletować bo dla konkretnych składników wystarczy ubić konkretnego niemilca. Tym się zajmuje Geralt. Proste. Odwary z kolei również wytwarza się na bazie konkretnego składnika z danej istoty. Tu kwestia rozchodzi się o przynajmniej dwa gatunki, od których możesz pozyskać konkretny składnik do wytworzenia odwaru. A czy go pozyskasz zależy od tego jak rozwiążesz dany quest, a więc czy sięgniesz po miecz czy wybierzesz bardziej pacyfistyczną formę dialogu. To jak postąpisz ma wpływ (mniejszy lub większy) na dalsze losy Geralta lub resztę zainteresowanych jednak komplet napojów magicznych nie jest wymagany do platyny.
-
Marvel Cinematic Universe
Jedno jest konsekwencją drugiego, a oba posiadają spory repertuar możliwości. Multiversum aż prosi się o jedno:
-
Marvel Cinematic Universe
Ciekawe ale i niebezpieczne. Śmierć, dobry, zły... wszystko w tym momencie przestaje mieć znaczenie skoro w kolejnych częściach wyskoczy typek z innego kapelusza. DC przejechało się już na tym, Marvel też. Kredyt zaufania jest ale zobaczymy jak to rozwiążą.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Ty kurde.... pogadamy na trasie przy CTR jak dostaniesz rakietą w wydech A tak to wiń Square'a. Zostało mi to od jego "matur" z Bordelandsów i Horizona. Wcale nie traktuje cię jak retarda po prostu podrzuciłem ci praktyczne porady na start. Jeżeli to co wypisałem to oczywista oczywistość to wybacz. Nie jestem entuzjastą RPGów, a do Wiedźmina przyciągnął mnie świat przedstawiony (i to po długich rozważaniach) i nie żałuję. Nie ładuj kasy na książki. Jeżeli zaglądasz w każdy kąt to większość ksiąg znajdziesz w świecie gry. Jeżeli celujesz w platynę to na karty już musisz rzucić groszem. Na papier wydawać możesz u zielarskich ekspertów na przepisy. Kasa leci głównie przy ulepszaniu wiedźmińskich rynsztunków na maxa(w dodatkach to już gruby hajs idzie). Jaskółka to jeden z pierwszych eliksirów w grze. Spróbuj pomedytować chwilę to może pojawi się jak uzupełnisz zapasy alkoholem. Odbijanie bełtów to kwestia jednego punktu (i to z pierwszego rzędu) więc dylemat opiera się głównie na oddaniu miejsca w slocie. Wg mnie lepiej sprawdza się w walce blok aniżeli ciągłe uniki (przy unikach wciąż możesz oberwać). Uniki dobre na silne ataki przeciwników. Ale zrobisz jak uważasz/jak ci wygodniej. Jeżeli chcesz mieć wszystkie odwary, oleje, eliksiry to w pewnych momentach trzeba być (pipi)em, że tak się wyrażę. Tyczy się to dwóch lub trzech odwarów. Lvl 15 i bestie lvl 20+ nie do ruszenia? Cóż, kwestia dobrego buildu postaci i sprzętu. Mnie raz na DKZ udało się ubić potwora o chyba 20 lvl wyżej. Wprawdzie walka trwała dobre kilkanaście minut ale wrażenia epickie. Zaiste, piękny to był bój. Na koniec napiszę tylko, że jeśli gra wpasuje się w twoje gusta to łykaj śmiało rozszerzenia bo nazywanie ich dodatkami to spore niedopowiedzenie.
- Dying Light
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
O, to też. Zapomniałem o tym napisać.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
Jedzeniem regenerujesz życie po małych potyczkach, upadkach, itd. Jaskółka do leczenia i Grom na boosta to podstawa w walce. @Berion czytaj bestiariusz. Tam wszystko pisze jak i czym maszkarę ubić. Nie zostawiaj sidequstów, zleceń czy poszukiwań na koniec. Eliksiry, odwary i oleje baaaardzo pomagają w walce. Warto je przeanalizować i w miarę możliwości ulepszyć. Znaki również są przydatne. Alternatywny znak Quen pozwala trzymać aktywną tarczę na bloku, a każdy atak na nią regeneruje zdrowie. Aard może przewrócić przeciwników, a wtedy można jednym szlagiem załatwić oponenta (głównie ludzi i małe maszkary). Igni trzyma przeciwników na dystans, a dodatkowo zadaje spore obrażenia. Yrden to znak przede wszystkim na upiory, mglaki, itd. by wyrwać je z formy niematerialnej. Niepotrzebne graty sprzedawaj, rozbieraj lub ładuj do skrzyni w kryjówce bo najgorsze to być przeładowanym w podróży. Nie bój się wrzucać kamieni i glifów do slotów bo sporo ich w grze znajdziesz, a potrafią podboostować broń. I właśnie po to jest ten skill na odbijanie strzał. Nie musisz się zbytnio przejmować typkami z kuszą choć trzeba pamiętać o timingu: blok strzały kilka ciosów i znów blok bo leci bełt. Na pewno nie ładuj punktów w młynek na tym poziomie trudności. Raz, że zadaje średnie obrażenia, a dwa nie blokuje ataków więc gdy Geralt robi atak "macham sobie mieczem, a ty się bój" byle kmiot może ci sprzedać backstaba.
-
Wiedźmin 3: Dziki Gon
@BerionTak jak pan sutek pisze. Im dalej tym gra staje się łatwiejsza. Jeżeli będziesz na bieżąco brał się za questy (polecam gorąco bo wiele z nich ma lepsze story od głównej) to będziesz wystarczająco nakoksowany. Podstawa to opanowanie. Latanie na hura z klingą w łapie kończy się śmiercią i bardziej bolesnym czekaniem przy loadingu zwłaszcza przy dużych grupkach. Drzewko może nie jest jakoś wybitne, a odblokowywanie interesujących nas perków wymaga wydawania punktów na inne z rządku (co jest słabym pomysłem) ale jeśli zdecydujesz się w którą stronę idziesz robisz z Geralta maszynkę do mięsa. Równomierne rozrzucenie punktów też nie jest złe ale sporo dobrych skilli nie odblokujemy. Polecam pobawić się, a w razie czego zawsze można zrobić reset za pomocą eliksiru. Dobrym pomysłem jest wykupienie z drzewka walki jednego punktu do blokowania strzał. Wtedy gdy trzymasz blok z automatu odbijasz strzały, a to się przydaje. Z Gwintem podobnie. Im dłużej grasz i im więcej kart masz tym lepiej opanujesz rozgrywki. Poza tym każdy przeciwnik gra określoną taktyką, np. przy talii potworów siła tkwi w liczebności. Sporo ich kart polega na przyzywaniu kopii z talii. Pytajniki są opcjonalne. Tam masz skarby i złom. Przydaje się on gdy chcesz rozbudować któryś z wiedźmińskich rynsztunków na maksa (kosztowna robota). Droga do pozyskania surowców jest różna. Możesz rozebrać złom dla części, kupić za gruby hajs i/lub szlachtując potwory. Ogólnie to najlepszymi zestawami są właśnie rynsztunki ze szkół wiedźminów. Ja się dziwię, że jeszcze nie wspomniałeś o Płotce i chęci utopienia zwierza w tej lazurowej wodzie Ogólnie Wiedźmin broni się historią, misjami pobocznymi oraz bogatym światem przedstawionym. Jeżeli klimat gry cię kupił to warto przymknąć oko na błędy i niedoróbki bo to naprawdę zacna gra.
-
Sezon 8
W sumie to scena w krypcie aż prosiła się o
-
Sezon 8
"You are a good man.... Ale fajny odcinek jakby co. Głupot sporo jak i przeciąganie napięcia, lepsza fala hordy zombiaków niż w Days Gone, The Last of little girl in library, ogólnie dobra walka... chociaż oglądanie jej na aplikacji to zło. Kolejny znów zapowiada się na przegadany. Pierwsza połowa podsumowanie nocnej młócki, druga połowa przygotowania do skopania Cersei plus pewnie
- PlayStation Plus vPS4
- PlayStation Plus vPS4
-
PlayStation Plus vPS4
No właśnie ja bym chciał płacić (jak już muszę) za granie na online, a nie za pakiet. Coś jak z Netflixem, HBO, itd. Płacę jak używam. Teraz gram w multi Borderlandsów 2 z ziomkami no i ok, aktywuję ps plusa na np. miesiąc za rozsądną opłatą, a jak mi się znudzi to dezaktywuję, a nie jak teraz ponad 200zł na rok. Gdyby nie zbliżające się premiery CTR-a i kolejnych Borderlandsów to posiadanie plusa byłoby mocno wątpliwe dla mnie.
-
Red Dead Redemption 2
I źle nie wygląda ale to pełna wersja z multi czy tylko sam singiel? Zresztą może źle tamto napisałem. Chodzi po prostu o to żeby te obesrane multi z RDR2 bardziej przypominało formę znaną z jedynki. Tamto multi nie było wybitne ale dało się czerpać średnią przyjemność z grania. Tutaj free roam to kpina, a mecze w multi ssą
-
Borderlands 3
Trailer i wstęp do Borderlands 3 z Syreną
-
Star Trek
Fajny sezon. Oglądało się przyjemnie nawet pomimo "mostkowych najazdów kamery na miny załogi". Jakby poskładać te wszystkie sekwencje zrobili by z tego jeszcze jeden odcinek. Tak jak myślałem Mount wypadł spoko jako Pike. Spokojnie mogliby zrobić spin-offa z nim. Czekamy co pokaże 3 sezon skoro wszelkie więzy kanoniczne zostały zluzowane.
- NETFLIX
-
Red Dead Redemption 2
Ja bym chciał. Tylko wpierw niech usuną calutkie obecne multi, dadzą remaster z jedynki to się będzie pykać w meczyki "przewrót, headshot, przewrót, headshot, przewrót..." Kurde, nawet bym kwiatki pozbierał do albumu i grindowałbym do upadłego Tesoro Azul.
-
Avengers: ENDGAME [uwaga spoilery] - temat tymczasowy
Plotka głosi, że Thor jest uwzględniony w scenariuszu Gunna. Asgarians of Galaxy? Please and thank you. A to możliwe, że coś pokręciłem. W każdym razie jeżeli mają pojawić się New Avengers w smarkatej odsłonie to jest szansa na Nova zwłaszcza, że spekulowało się o nim już przy okazji zapowiedzi Kapitan Marvel (nie widziałem jeszcze filmu więc nie wiem czy były tam jakieś nawiązania do Nova Corps lub samego Ridera). Shuri pewnie zostawią na all-female Avengers. No i jak będą wyglądać konsekwencje 5-letniej absencji bohaterów? Wątpię np., że w Wakandzie panowało bezkrólewie. Dlatego dziwi mnie scena T'Challi z matką w mieście? Po Czarnej Panterze jedynym racjonalnym kandydatem był M'Baku. Ciekawie wygląda też kwestia Lokiego, który zawinął się z Teseraktem. Niby takie coś powinno wpłynąć tylko na tamtą oś czasu wg The Ancient One ale kto ich tam wie. Pytanie więc, którego Lokiego będzie dotyczył serial na Disney+ skoro bohater ma latać pomiędzy najważniejszymi dziejami w historii świata? Jeżeli rzeczywiście mają zamiar połączyć filmy i seriale z Disney+ to szykują się lepsze uzupełnienia niż one shoty z pierwszych faz.
- Dying Light 2
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Porównujesz Logana do End Game gdzie pierwsze to luźna adaptacja jednego bohatera, a druga to podsumowanie 11 lat uniwersum i kilkunastu filmów. Russo mieli zadanie niemalże niewykonalne. Nie da się zamknąć takiego ogromnego eventu, który trwa ponad dekadę w 3 godzinach (prawie 6 jeśli liczyć IW), obejmującą prawie każdego bohatera i liczyć, że nic po drodze się nie spieprzy. No pewnie, że nie wszystko spasowało, a Feige patrzył znad ramienia by każdy dostał coś z tortu i pieniążki wpadały. Gdyby chcieli poświęcić czas na wszystkie aspekty to i 12 godzin by nie wystarczyły. Na chwilę obecną nie ma większego uniwersum. DC próbowało biec na skróty i utknęli w martwym punkcie, z którego próbują teraz się wygramolić, Universal wypieprzył się już na starcie i pewnie nic z tego nie będzie. Jakbyś sobie wyobrażał finał? Może jak przy serii F&F? Z każdym kolejnym filmem podnosząc poprzeczkę absurdu do granic możliwości? MCU nigdy nie aspirowało do bycia poważną adaptacją. Spójrz na Ragnaroka. Wielu ludzi nawet na tym forum twierdzi, że ostatni Thor to najlepszy film MCU. Oczywiście można się z tym nie zgodzić bo każdy ma prawo do swojej opinii ale to pokazuje co interesuje masy. Dla mnie osobiście najlepszym filmem z MCU jest Winter Soldier. Ale to dość hermetyczna opowieść z niewielką ilością bohaterów (jak na obecne standardy). Do tego świetnie poprowadzona. Tam nawet udało się przemycić No szkoda, że film ci nie spasował bo liczyłeś, ze przez bite 3 godziny będą okładali się księżycami jak w Naruto. Wg mnie Russo udało się to czego nie dokonałby nikt inny. Są problemy, nie mówię, że nie ale da się je zaakceptować. Zapewne End Game będzie oddziaływał na całą kolejną fazę Marvela przy okazji dopowiadał niedomknięte wątki. Problem jest zasadniczo jeden: 11 lat to za długo na taki event.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Ciężko jest przy takim "masta planie" jak MCU trzymać spoilery w szachu zwłaszcza przy kulminacji ale jakoś dam radę więc całość poniżej jest "spoiler free" od IW oraz EG, a co do rozważań nt. fabuły i przyszłości MCU odsyłam do dedykowanego tematu... AVENGERS INFINITY WAR & END GAME Wykonało się. 11 lat... tyle czasu minęło odkąd geniusz, miliarder, playboy, filantrop, Tony Stark uciekł z jaskini terrorystów gdzieś na Bliskim Wschodzie dzięki zbroi własnego pomysłu co zapoczątkowało event zwany dziś Marvel Cinematic Universe. Chociaż pierwotnie nie było konkretnego planu jak ma wyglądać powiązanie filmów z bohaterami Marvela coś zaskoczyło. Każdy kolejny (mniej lub bardziej udany) obraz przybliżał postacie z kart komiksów by w końcu przedstawić Avengersów. I było to epickie wejście. Przy okazji ujawniono prawdziwe znaczenie zawiązania się drużyny: Thanos is coming! Rok 2018 dał początek końca, który dziś doczekał się zamknięcia. Jaki jest więc Avengers: End Game? Cóż, najlepiej zacytować Bricka z gry Borderlands 2: THAT... WAS... AWESOME!!! Jako szanujący się amator komiksu superbohaterskiego nie mógłbym napisać, że czuję się ukontentowany bo to byłoby sporym niedopowiedzeniem. Od czasu Winter Soldiera nie czułem takiej radości z bycia ponad trzydziestoletnim fanem nowel graficznych. Jeżeli chcesz zrobić coś porządnie zgłaszasz się do specjalisty. Dziś specjalistą w dziedzinie kina komiksowego nie jest Snyder, Whedon, Waititi czy Wan ale Anthony i Joe Russo. Tych dwóch wie doskonale co chcą fani i jak to pokazać. Ale po kolei. Na IW czekałem z penisem w dłoni. This is it. Na to szykowało nas MCU przez ostatnie 10 lat, dlatego jako jedni z ostatnich wychodziliśmy z sal bo sceny po napisach same się nie obejrzą, po to wychwytywaliśmy smaczki, easter eggi i śledziliśmy każdą linijkę dialogów. Jeden z największych komiksowych eventów zyskuje życie na srebrnym ekranie. HYPE DZIFKI! I IW dostarczył. Oj, i to bardzo. Russo po raz kolejny udowodnili, że wiedzą co robią. Fenomenalnie porozkładali wątki, postacie oraz fabułę by wszystko miało ręce i nogi, a widz mógł cieszyć się jak Yakubu na otwarcie przedszkola po drugiej stronie ulicy. To było piękny wstęp nakręcony EPICKIMI starciami i zwieńczony dającym do myślenia finałem. Co teraz? Analizy, spekulacje, teorie... Cały rok fani prześcigali się w przewidywaniu przyszłości nt End Game. Również uważnie śledziłem to co działo się w kuluarach choć już tak bardzo nie czekałem na Avengersów. Być może 10 lat to trochę za długo. Wszak wszystko ma swój koniec. A może jednak nie? Obraz jest zgoła odmienny od IW. Koniec Gry to głównie zmierzenie się z konsekwencjami, nie tylko IW ale i całych tych 11 lat trwania MCU. Coś co dla jednych jest końcem dla innych może być początkiem. Nad tym będę się rozwodził w odpowiednim temacie. Trzeba jednak zaznaczyć jedno: Russo po raz kolejny zaskoczyli. Nie tylko przejrzystością obrazu pomimo licznej obsady ale głównie nietuzinkowym podejściem do tematu. Myślisz, że wiesz już wszystko? Nic nie wiesz Januszu Śnieg! I tak jak Zimowy Żołnierz był świeżym spojrzeniem na kino sensacyjne, tak EG to drogowskaz dla kina bohaterskiego nowej generacji. Kina dojrzałego, zrównoważonego ale przede wszystkim ciekawego. End Game to rozliczenie się z przeszłością, z dawnymi urazami, ze stratą ale też walka o lepsze jutro i choć obraz jest stosunkowo bezpieczny, a wypełniona po brzegi beczka z miodem ma ze dwie malutkie łyżeczki dziegciu (szczegóły w temacie ze spoilerami) to i tak potrafi solidnie zaskoczyć w kilku momentach nawet takiego weterana komiksów jak ja. Dodajmy do tego świetnie wkomponowany humor (choć z jednym maluuutkim wyjątkiem), piękne sceny, solidny ost, EPICKIE starcia i mamy komplet. Chłopcy i dziewczyny, jest jedna scena, po której łzy szczęścia będą cisnąć się wam do oczu. W komiksach takie sceny zajmują całe dwie strony by nie było żadnych wątpliwości, że ta właśnie scena ma jeden podpis: EPIC! Ta scena w End Game jest jak "Perfect" w bijatykach, jak platyna w Wipe Out, TLoU, GoW i innych WIELKICH grach, jak cumshot w pornosach, jak beka na forum, jak zabawne psn party z gromadą ciekawych mordeczek, jak deszcz na pustyni, jak dokument Nasza Planeta na Netflixie, jak pierwszy sezon True Detective lub wszystkie sezony Deadwood, jak garść żetonów u Grzybiarza, jak zitron wódka Wujaszka, jak multi z Ukyo i Square'em, jak sylwester u Masorza i Pleja. Czy potrzeba lepszej rekomendacji? No chyba nie. Jeżeli śledziłeś uważnie MCU przez ostatnią dekadę to mam do ciebie tylko jedno pytanie: Czemu jeszcze nie siedzisz w sali kinowej? Gdyby tylko grafik był lepiej ułożony już szykowałbym swoje ciało na kolejny seans. Teraz pozostaje mi czekać na blu-ray'a, który zaszczyci miejsce na domowej półeczce obok IW.
-
Avengers: ENDGAME [uwaga spoilery] - temat tymczasowy
SPOILERY!!! It is done Dobrze jest być komiksowym geekiem. End Game dostarczyło wszystko to czego oczekiwałem, trochę tego czego nie potrzebowałem i sporo tego czego się nie spodziewałem. MIAZGA. Każda scena gniotła mosznę tak jak lubię choć kilka aspektów było na siłę. 1)Thor. Pięknie naprawili blondaska w Ragnaroku dając ciekawą drogę na Wszechojca kalecząc nie tylko ciało ale i duszę: najpierw Asgard, ojciec, potem Thanos kopie go w dupe zabija brata i zioma, a na koniec wysadza wszystko w diabły by następnie i tak przeżyć siekierę w klatę, pojechać one linerem i uciec. Suck to be fallen prince Mimo to miał mocarne wejście na pole bitwy i zyskał sporo na tych dwóch filmach. Po 5 latach jeszcze jestem zrozumieć mikołajową stylówę ale czemu przez cały film? Śmiesznie było przez te kilka pierwszych minut ale potem każdy najazd na Thora kończył się kadrem na wielki bebech. Miał wziąć się w garść, chwycić topór i w mgnieniu oka wrócić do bycia zjaebistym. Na brodę Odyna, typ przecież może żyć w kosmosie. Bycie emo beksą też mógł skończyć szybciej, 2) znów nie wyjaśnili jak Valkiria i Taika znaleźli się w innym statku gdy Thanos przybył pomiędzy Ragnarokiem, a IW, 3) Kapitan Marvel. Dobrze, że Russo ograniczyli jej rolę w filmie bo jest zdecydowanie OP i egzystencja Avengersów przy niej to mocno dyskusyjna sprawa. Już pal licho, że ukradła scenę Pepper z ratowaniem Starka (Potts dostała przynajmniej zbroję Rescue) ale scena jak niewzruszona odbija heada od Thanosa to beka. 4) All-Female Avengers. Scena, która idealnie pasowała pod podwaliny New Avengers zastąpili sceną pod publiczkę. Dzięki Feige. Dobrze, że są Russo i to ogarnęli. 5) Profesor Hulk. Pomysł z przeniesieniem komiksowej wersji inteligentnego Hulka był świetny. Niestety wymuszone żarty sprawiały, że częściej widziałem ostatnią wersję Hulka z komiksów (Amadeus) zamiast połączonego Bannera i Hulka, a to nie jest wcale dobre, Oczywiście to wszystko takie czepialstwo i w żadnym wypadku nie odbierało przyjemności jaka płynęła z seansu. Więcej grzechów nie uświadczyłem. Cała reszta to dobro w najczystszej postaci. Ilość easter eggów poraża jak i postaci jakich Russo udało się wcisnąć. I każda ma swoje 3 grosze. Nikt tak jak bracia nie potrafi wyważyć ten aspekt. Szacun. Scena w windzie, Hail Hydra, Cap's butt, Worthy Rogers...długo można by wymieniać. Scena "On your left" To najpiękniejsza rzecz jaka przytrafiła się MCU. Piękny montaż i potężny wagon emocji. A potem ta scena... I am Iron Man... Wszystko prowadziło do tej sceny. it was a good death... good enough. W chwili gdy Strange pokazał palcem wiedziałem kto się poświęci. Aspekt córki tylko dodaje tragizm sytuacji. Człowiek, który ostatnie lata przygotowywał się do tej właśnie chwili. No uroniłem łzę. Scena z Kapitanem również wywołała emocje. Old Man Rogers jak żywcem z komiksów. Szanuję taką zagrywkę. Nasuwa się pytanie czy Cap nie okazał się zachłanny? WS pokazało nam, że Peggy ruszyła dalej ze swoim życiem więc albo oboje ukrywali jego obecność albo pozbawił ją rodziny. Pytanie czy Rogers naprawdę odciąłby się od świata? Wiedział o Hydrze, o Buckym... Czy to nie wywołało alternatywnej przyszłości, o której mówiła Tilda? Czy w taki wypadku Steve nie powinien znaleźć się w innej teraźniejszości? Problemy z podróżami w czasie... Teraz gdy to odkryli sprawy będą się tylko komplikować. Kradzież kamieni mogła wywołać poważne konsekwencje czy więc ucieczka Lokiego z Teserakiem i zajumanie Mjolnira nie spowoduje innych? Skoro mowa o przyszłości. Kwestia trzęsień ziemi na skalę kosmiczną jest albo konsekwencją działań Thanosa albo zapowiedzią Eternals. Sprawa Wdowy też jest do rozważania. Z rozmowy z Masorzem wyskoczyło, że wg Feige'a obecna faza zakończy się solowym filmem właśnie z Wdową (jakikolwiek miałby on być). Ech, muszę zrobić kolejny seans, takie to było dobre. All Hail Avengers, All Hail Iron Man