Skocz do zawartości

ogqozo

Senior Member
  • Postów

    23 728
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    53

Treść opublikowana przez ogqozo

  1. ogqozo

    Konsolowa Tęcza

    Przytaczałem wywiady przed premierą, Remedy zawsze wiedziało, że będzie ciężko, żeby ta gra przyniosła zysk. Ogólnie jest ciężko, żeby jakakolwiek gra przyniosła zysk i nikt nie wie, jak to zagwarantować, poza paroma niepodrabialnymi wyjątkami. Nie ma sensu mówić, że "się da", że Vampire Survivors zarobiło milion razy tyle co budżet, że Hollow Knight, to jeszcze nie znaczy że to da się z góry zaplanować, w grach nikt nie wie nawet pół roku przed premierą, czy są dobre... Zazwyczaj jest źle, finansowo. W przypadku gier takich jak Remedy robi - zawsze są dość otwarci, mówiąc w wywiadach, że potrzebują kogoś, kto nie boi się wtopić, jako partnera, kogoś kto potrafi przeskoczyć standardy rynku - w tym przypadku był to m.in. Epic, który liczył na jakąś promocję swojego sklepu. Nigdy Remedy nie mówiło, że łatwo będzie na tej grze zarobić, wiedzieli to zaczynając. Relatywnie, Alan Wake 2 to sukces, sprzedał się znacznie lepiej niż poprzednie gry Remedy w tym samym czasie. Co prawda nadal nie zwrócił kosztów produkcji, ale jest to możliwe. Remedy w oświadczeniach dla inwestorów jest dość otwarte, obecnie zeszło 1,8 mln sztuk Alana Wake'a 2, niby mało, ale Control miało mniej sprzedaży w pierwszych miesiącach, a jednak w miarę lat doczłapało już do 4,5 mln - tak więc optymizm Remedy, że niedługo Alan Wake 2 zwróci koszty i zacznie generować dla Finów tantiemy, jest uzasadniony. Gra kosztowała 50 milionów, bo więcej nie mogła. Warto zaznaczyć, że w Finlandii była ta gra opisywana jako absolutnie gigantyczne przedsięwzięcie, jak na Finlandię to są ogromne pieniądze, "jedna z najdroższych rzeczy kiedykolwiek zrobionych w Finlandii". Zarobki w Helsinkach nie są niskie (Polacy jeżdżą tam pracować, co widać nawet w creditsach AW2), ale pewnie nadal co najmniej połowę mniejsze, niż w Kalifornii. Remedy to mistrzowie sprawiania, żeby gra wyglądała, jakby robiła więcej, niż robi. Ich własny tech i Northlight to ich główna siła biznesowa. W pewnym sensie widzę ich blisko takich firm jak Epic czy Valve. Można by spytać, czemu wobec tego nie sprzedają Northlight w całości do innych gier. No ale tutaj jest problem, że WEJŚCIE na rynek silników obecnie wymagałoby ogromnych inwestycji. Przerobienie go pod kątem użyteczności dla wszystkich, rozwinięcie know-how i dokumentacji, to jakby pytać, czemu sklepikarz nie zacznie rywalizować z Biedronką. Ponadto... Northlight nie nadaje się raczej do open worldów, jest silnikiem stworzonym dla filmowych gier, na co nie ma wielkiego zapotrzebowania. Ale to nie znaczy, że silnik sam w sobie nie działa rewelacyjnie, na ich potrzeby. W ich grach nie ma też aż tak wiele zawartości, bez porównania ze współczesnymi open worldami (ale za to open worldy się sprzedają, gra którą przejdziesz raz w weekend i tyle już ciężej - Remedy samo to przyznaje w wywiadach, że nie zrobią open worlda, bo po prostu nie mają na to środków, ale wiedzą, że na gry do przejścia w weekend jest mniejszy popyt). Sami twórcy mówili w wywiadach, że Northlight jest dobrym silnikiem do liniowych gier, gdy twórcy dokładnie wiedzą, kiedy wszystko się dzieje - kiedy level się władowuje, wchodzi światło, AI itd. Nie mają technologii do gry open world, gdzie wszystko może się dziać w każdym momencie. Chociaż gra jest bogata, zrobili scenę z aktorami w LA, w Helsinkach i trzecią gdzieś tam - to scena z aktorami i przerabianie mo-capów może być znacznie tańsze, niż np. film Pixara, a niektóre wysokobudżetowe produkcje mają taką właśnie liczbę i jakość animacji. Również w sensie tego, co widzimy na ekranie, wydaje się więcej niż jest - np. dzięki zastosowaniu mesh shaderów liczonych przez GPU, twórcy mogli zaślepiać praktycznie co do piksela, co z kolei pozwoliło na jak największą ilość detali w tym, co faktycznie widać na ekranie. (Aby zobaczyć, jaką to robi różnicę, wystarczy zobaczyć, jak gra działa na pecetach dość mocnych, ale z GPU, które nie obsługuje mesh shaderów). To jak bardzo gra jest dopieszczona pod konkretne nowe technologie widać, gdy zmieni się tylko kilka rzeczy - raz, że gra zdaje się dobrze chodzić tylko na RTX-ach, dwa, że bez np. frame gena i DLSS, gra nie chodzi jakoś super nawet na RTX-ie za 5000 zł. Na drogiej karcie RX 7900 XT, gra chodzi w 10 klatkach na sekundę, zanim nie wyłączy się ray tracingu itd. Podobnie zresztą z Nvidiowym RTX 3080 10 GB, czyli karcie, która kosztuje dziś, z tego co widzę guglając?, bagatela 3000 zł. To pokazuje, że gra jest mocno dostosowana pod najnowsze, zwłaszcza Nvidiowe, techniki optymalizacji. Ma to wiele zalet obniżających koszty, ale też ograniczenia przy tworzeniu. Remedy jednak doskonale zna Northlight i jest wręcz głównie firmą topowego techu, która przy okazji robi gry, jak im się uda. "Wizja artystyczna" jest tania, to też Lake sam mówi w wywiadach. To wszystko też zresztą pewnie ma wpływ na sprzedaż, bo jednak podejrzewam, że sporo osób na świecie ma kompy do grania, tylko że tańsze. No to oni AW2 nie kupią. Alan Wake 2 wręcz wymaga mesh shaderów, i chyba nadal jest jedyną taką grą. Coś za coś. Gra wyszła przy takim budżecie dzięki dealowi z Epic, dzięki tej technologii - ale pewnie przez to sprzedała mniej sztuk. Jednak i to ma z drugiej strony ukrytą zaletę taką, że takie gry często długo się sprzedają, bo ludzie kupując w następnych latach nowe GPU za wiele tysięcy mają od razu chcicę, żeby nakupić gry, które pokażą jej moc, uzasadnią zakup - i Remedy też już to dobrze wie. Control do dzisiaj jest jedną z najczęściej wspominanych w recenzjach GPU gier i to pewnie ma wpływ na to, że doczłapało ostatecznie już do prawie 5 mln sprzedanych sztuk. Myślę, że Alan Wake 2 też długo będzie kupowany po zakupie nowego GPU.
  2. 1. Normalna współczesna gra, trudno coś dodać. Nie ma jakiegoś osobnego samouczka, informacje są podawane pomału. Niektóre menusy są niepotrzebnie chaotyczne i część graczy nigdy ich nie zczaiła przez 150 godzin gry lol. Poza tym chyba trudno wskazać coś, co nie byłoby bardzo jasno wykazane. Chyba tyle w tej kwestii... 2. Ogólnie podobny. Gra jest open world, więc jest tym razem trochę walk "dla kolorytu" wypełniających większe mapy, natomiast bossowie są podobnie porządni, ale w sam raz i każdy z nowym pomysłem, no i dodatkowe wyzwania w symulatorze itd. są liczniejsze i nawet przy pierwszym przejściu potrafią być dość ciężkie. Za to superdodatkowe superwyzwania na hardzie są naprawdę ciężkie. Ogólnie podobna gra, tylko większa. No i jak ktoś chce zrobić WSZYSTKO, to nie ma tych kilku trudnych wyzwań, tylko może się męczyć z różnymi minigierkami czy dodatkowymi walkami. Przejście gry jest raczej takie same jak Remake, finałowa walka jest ekscytująca. 3. "Tak szybko, jak się da" to jedyna informacja. Gra jest na wczesnym etapie produkcji, nikt nie może nic serio mówić. Twórcy powiedzieli, że produkcja Rebirth trwała trzy lata (prace ruszyły na serio po zrobieniu wersji PS5 oraz DLC) i chcieliby, by to samo udało się z następną częścią - więc celują w 2027. Mówią w wywiadach często, że są naprawdę zmęczeni tym projektem i będą szczęśliwi, gdy się skończy lol, ale na pewno nie poświęcą specjalnie jakości dla tego. 4. Intermission jest dość ubogie w porównaniu do głównych gier, i historia jest dość naciągana i kojarzy mi się z tymi wszystkimi spinoffami FF7, ale nadal grało mi się super, szczerze mówiąc, i z radością pyknąłem 100%. (A w tym przypadku, dwa opcjonalne wyzwania zajęły mi chyba tyle samo czasu, co cała reszta razem wzięta lol. Celowanie w minigierce że rozwalasz skrzynki jest tutaj ZŁE), Jest mniej więcej taki, jak można sobie wyobrazić krótkie DLC do tej gry skupione na Yuffie. Nie mamy prawdziwej ekipy, ale Yuffie jest postacią, którą da się grać samodzielnie (i ma taki sam system w Rebirth).
  3. ogqozo

    Rise of the Golden Idol

    Siedzę trochę nad tą grą w okresie Świąt i kurde stary się czuję, czacha dymi, ciężko idą kolejne zagadki. Początkowa sprawa jest samouczkowa i człowiek myśli, hehe, ale łatwa gra, wystarczy wybrać jasną rzecz jedną z kilku, nawet nie myśląc gra ci podsuwa pod nos rozwiązanie, ale ok, historyjka jest ciekawa, fajnie ujawniana, więc niech będzie. Bardzo krótko! Już niedługo potem, sprawy robią się kompleksowe i wymagają rozkminiania jak detektyw wszelakich małych rzeczy i wielu zmiennych. Stajemy przed coraz bardziej pustymi i dużymi tablicami korkowymi, w których każde słowo, forma odmiany, forma eliminacji każdej pozycji z listy, jest jak koło ratunkowe do złapania się. (Gra ma też w menu język polski, co w przypadku takich tablic musi nieco zmieniać grę, bo odmiana przecież jest znacznie inna, ale nie sprawdzałem, jak to działa). Nie jest to nadal taki kompletny hardkor, bo jest COŚ do złapania się, nie musimy nic wpisywać i mamy ograniczoną liczbę słów (zawsze wydaje się, że bardzo krótką, i że będzie łatwo!), ale metoda "będę klikał wszystko po kolei" szybko przestaje działać, bo gra mówi nam tylko, gdy mamy 2 lub mniej błędów. Tak jak zapowiadano, gra ma też bardziej połączony charakter, niż jedynka. Kolejne sprawy są dość małe, ale składają się na większe rozdziały, gdzie już naprawdę sporo informacji wchodzi w grę. W tym te, które mogły wydawać się nieznaczące przy rozwiązywaniu małej sprawy. Zaczyna się więc skakanie w menu po kolejnych sprawach i myślenie, co jeszcze wiemy o każdej postaci. Są też dodatkowe "zwroty akcji" gdy nagle kapujemy się, że coś, co domyślnie można zakładać w ramach stereotypu takiej historii i gry, wcale nie było powiedziane i może być inaczej. Pozornie mała liczba słów kluczowych nie znaczy też, że jeśli coś nie było opisane danym słowem, to nie trzeba tego wziąć pod uwagę, by połączyć ze sobą co innego, a jednocześnie nie brak informacji, które chyba są "po nic". Naprawdę niewiele gier pozwala się tak poczuć jak Sherlock, a nie tylko jak gracz sterujący Sherlockiem. Innymi słowy, nie jest to gra dla mnie hehe. Jestem za głupi na takie gry. Ale doceniam poziom. Są też podpowiedzi w grze, jeszcze się nie ugiąłem, ale był moment, że zaczęło kusić. Tyle że wtedy zabieramy sobie cały "core gameplay", który dzieje się w naszej głowie gdy przeglądamy wszystkie dane szukając toru. Podpowiedzi zapewne jeszcze nie rozwiązują sprawy od razu, ale nie sprawdzałem. Z tego co widzę, to w necie też jak ktoś spyta o "lekką podpowiedź", to stronki dają mu opcję tylko lekkiej podpowiedzi, na co popatrzeć, zamiast dania całego finalnego rozwiązania. Klimacik nadal jest upiorny, taki pesymistyczny - każda plansza wydaje się ogólnie obrazować tragizm ludzkiej egzystencji i to, że gwiazdy jakoś tak się zawsze zebrały, żeby skończyło się jak najgorzej. Główna intryga na tym tle w sumie nie ma znaczenia hehe. Ale poznając te losy "od tyłu", czy po częściach, mamy wyjątkowe uczucie obcowania z mrocznym przeznaczeniem (czy też, patrząc na te mordy, bardziej się chce powiedzieć, z losem kurewskim). Postaci zanurzone są w ogólnym wredniactwie, sowieckim braku zahamowań i manipulacji. Dość fajnie rozwiązano sterowanie. Mamy dość duże okna, ale da się otworzyć kilka naraz i porównywać informacje dość szybko. Nadal nie wszystko naraz da się widzieć. Czasami chce się sięgnąć po kartkę i nadal coś zapisać, ale większość informacji da się podglądnąć dość szybko na jednym z ekranów, które są pomyślane dość wygodnie. Zwyczajowo, najpierw dopasowujemy pewnie twarze do nazwisk, potem mamy osobne ekrany z jakimiś mniejszymi elementami danej sceny, i to pomaga raczej uzupełnić główną historię potem jako zwieńczenie. Początkowo może to dawać wrażenie, że gra za mocno nami kieruje, ale kolejne sprawy robią się na tyle skomplikowane, że jest to cenna pomoc, która wyrównuje poziom trudności, by był w sam raz, a nadal dawał wrażenie przynajmniej uczestnictwa w czymś moundrym. Jeszcze jedna pozycja walcząca o listę GOTY, która będzie chyba w tym roku u ogura wyjątkowo zatłoczona.
  4. ogqozo

    Split Fiction

    Ta wzniosła muzyczka marvelowska, te heroiczne kolorki fioletowy i zielony, co tu dodać. Ma to bardzo mocny vibe amerykańskiego filmu animowanego, a nie takiego dla dorosłych. W sumie dobrze, bo nie ma wiele takich gier na wysokim poziomie, ale osobiście mam mało podjary. Take Two to już była dość Pixarowa gra, fajna, ale nie jakoś strasznie pamiętna dla mnie. Nagrodę, jasne, dostać można, pamiętam, że w kategorii "najlepsza narracja" przegrała te nagrody z... Guardians of the Galaxy. Walka tytanów narracji!
  5. ogqozo

    The Stone of Madness

    Co do tytułu, to teraz widzę, że jest to temat częsty w malarstwie. Pierwszy był być może Bosch, ale potem było wiele innych bardzo podobnych obrazów, z tytułem który często brzmi "Wyjęcie kamienia szaleństwa". Nie jest to więc w ogóle nic rzadkiego ani związanego z Lovecraftem. Twórcy widzieli je w Museo del Prado, gdzie jest na przykład ten obraz autorstwa Jana Sandersa van Hemessena z XVI wieku.
  6. ogqozo

    The Stone of Madness

    No jak sami pisali posta na własnym blogu o tym, czemu zamykają, to im nikt nie wytłumaczł, że nie chodzi o sprzedaż. Mimimi's Final Game - Mimimi Games O rodzinach dalej też wspominają, ale jakby była kasa z tego, to przecież i czas by był, firmy ogólnie mogą zatrudnić więcej pracowników. No, jeśli mają kasę to mogą.
  7. ogqozo

    The Stone of Madness

    Kilka uwag do powyższego jakie zapomniałem: - w grze nie ma być konkretnie quicksave i quickload. Nie ma game over, nie ma też punktów zapisu. Ma być "życie z konsekwencjami naszych akcji". Niemniej na podstawie demka na Steam Feście, ludzie i tak narzekali, że muszą powtarzać sekcje z powodu niewykonania planu idealnie, więc zakładam, że po prostu powtarzamy dane przejście, tyle że bez ekranu game over. - z racji na status "podejrzanych akcji" (który strażnicy przypisują naszym postaciom pojedynczo, więc gdy jedna jest "podejrzana", pozostałe mogą nadal działać) i różne metody przejścia dalej, gra ma coś wspólnego z immersive simami. Jest tu trochę z Dishonoredów i nieco z RPG-ów takich jak Fallout. - oprócz Commandos, twórcy wymieniają drugą grę-inspirację, o której nikt nigdy nie słyszał. Nazywała się "La Abbia del Crimen", była adaptacją "Imienia Róży", wyszła w 1987 roku na bodaj ZX Spectrum tylko w Hiszpanii. No i był to taki symulator życia w klasztorze. "Uwielbiamy ją, to jedna z najważniejszych gier, jakie zrobiono w Hiszpanii. W tamtym czasie, to był technicznie potwór". Zaawansowany design rozgrywki i rzut izometryczny były w tamtym czasie na pewno dość postępowe. Na Steamie za darmo jest do ściągnięcia (nieco) unowocześniony remake tej gry, pt. The Abbey of Crime Extensum.
  8. ogqozo

    The Stone of Madness

    Chyba nie ma tematu. Tymczasem już za miesiąc PO CICHU premiera nowej gry twórców Blasphemous. Gra nie zrobiła na razie wielkiego szumu, ale patrząc na to, ilu fanów ma ta wyrazista platformówka 2D, krok w nowy gatunek może zainteresować część forumowiczów. Są elementy podobne. Gra znowu odnosi się do historii Hiszpanii, skupia na religii, ukazanej wizualnie w bardzo brutalny, malarski sposób. Tym razem jednak scenariusz jest bardziej realistyczny i historyczny. Akcja dzieje się w klasztorze, który zarazem służy jako więzienie i szpital psychiatryczny. Tytuł, jak mniemam, odnosi się do Lovecrafta, choć tutaj ma odnosić się do jakże przerażającej koncepcji, według której "problemy psychiczne" osoby wynikać miały z kamienia w czaszce, który trzeba było usunąć za pomocą narzędzi wiercących. Niemniej, inspiracja do samej gry jest zupełnie inna, a jest to głównie seria niezwykle popularna w Hiszpanii, wręcz można powiedzieć, że to Hirołsy 3 tego kraju - a jest to seria Commandos. Miłość do serii sprawiła, że twórcy z Game Kitchen zagrywali się też w następne, niemieckie kontynuacje serii, w tym w Shadow Tactics, którą to grę wymieniają jako największą inspirację. "W Shadow Tactics, Takuma ma drewnianą nogę, która wydaje odgłos przy chodzeniu. Zaczęliśmy myśleć. Może zamiast grupy postaci z superumiejętnościami, skupimy się na ich lękach i chorobach? To była podstawa" Przykładowo, Leonara to postać, która jest w stanie nokautować a nawet zabijać strażników, ale prowadzi to do wyrzutów sumienia, co wizualnie prowadzi do tego, że się tnie w pokucie, a z punktu widzenia rozgrywki oznacza, że traci HP. Postaci mają też różne lęki, które trzeba balansować, przykładowo jedna postać boi się ciemności, a inne mają metody, by oświetlać obszar wokół siebie. Istnieje też pasek wściekłości - przykładowo, Leonara nienawidzi zakonnic, które ładują jej ten pasek; po osiągnięciu stanu furii, będzie nokautować wszelkie zakonnice na swojej drodze. Gra będzie oparta na cyklu dzień-przygotowanie, noc-skradanie, z wieloma obszarami kompleksu, które nie są dla postaci zabronione i nie trzeba w nich unikać strażników. Zbierane księgi będzie można wykorzystywać do upgrade'ów, będzie system odzyskiwania zdrowia psychnicznego, tworzenia przedmiotów itp. Za to w nocy będzie można znowu wyruszać na dalsze skradanie. Gra ma 5 postaci, z czego na każdą misję wybierzemy 3. Relacje z demka są niemniej mieszane. Zespołowa skradanka w czasie rzeczywistym to trudny gatunek, oparty na bardzo częstym powtarzaniu, save'owaniu i loadowaniu - tutaj chyba nie będzie inaczej. Czy styl graficzny sprawi, że ktoś się tym zainteresuje? Gatunek na pewno ma dość wąskie grono fanów. Wspomniane niemieckie studio niedawno zamknięto, mimo że recenzje Desperados 3 czy Shadow Gambit były doskonałe. Po prostu mało osób kupuje takie gry. Także Stone of Madness ma bardzo małą promocję, dopiero w lecie ogłoszono wydawcę, 4 lata po pierwszym zwiastunie. Osobiście sam nie przepadam specjalnie za rozgrywką opartą na quicksave, quickload, zwłaszcza że granie na padzie a nie myszce zazwyczaj wydaje mi się mało wykonalne w odpowiednim tempie. Gra wychodzi 28 stycznia na PC i wszystkie konsole. Będą tutaj klienci?
  9. ogqozo

    Premier League

    Chelsea powinna strzelić więcej, ale się jakby zmęczyli pod koniec, Fulham zaczęło cisnąć no i pierwsza od dawna porażka następuje dla nich w niespodziewanym momencie. Stracone 5 punktów z przeciętnymi ekipami. Sprawa wydaje się teraz przesądzona... Od dzisiaj kursy na mistrzostwo Liverpoolu muszą być praktycznie zerowe, tylko jakiś kataklizm mógłby odebrać ekipie Slota tytuł. Emocje więc tutaj opadają. Za to walka o każde następne miejsce wydaje się zacięta, ciągle mamy jakieś zwroty. Anglia zapewne będzie miała 5 miejsc w Lidze Mistrzów, a na razie nawet 14. miejsce w lidze (Man United) ma tylko 7 punktów straty do tego poziomu, więc dystans, który ekipy już nieraz łapały mając dobrą passę. Myślę, że Chelsea i Arsenal powinny chyba stabilnie dojechać do miejsc 2-3 na podium, a gdzie skończy cała reszta, to kurde nie wiadomo.
  10. Jakoś nie mogę się nigdy wkręcić w tę gierkę. Niby wycyckane wszystko, ale za dużo tego pododawali jak dla mnie. Sporo scenek, gadania, opowieści, historii. Cała ta ekipa herosów wspaniałych to trend, na który może jestem za stary. Wszystko jest ładnie zrobione, zapisywanie całego ekranu na mapie do poglądu to świetny pomysł na szybkie a nietanie uwygodnienie eksploracji, ale przez zbyt małą część gry robię coś, co faktycznie mnie jara. Często są spore odstępy po prostu że gdzieś idziesz i nic wyjątkowego nie ma. Podobnie z grafiką, w porównaniu do większości metroidówek, gra ma masę detali na ekranie, ale wcale nie składa się to na ładny obrazek dający jakąś estetyczną radość. Gra jest fajna niby, ale nie mam wielkiej motywacji żeby iść dalej. Czuję, że ogólnie wiem wszystko, co w grze będzie, jakie skaknko i siekanko mnie czeka.
  11. ogqozo

    Premier League

    Takie żale będą teraz częste hehe. Man City musi wybierać (chociaż w necie widzę sporo ludzi, którzy serio uważają że oni "nie mają budżetu bo oszukują" lol, w sensie serio uważają że Man City po prostu może wydać dowolną kwotę i na tym składzie stanęło lol). Stanęło na tych piłkarzach, co są, wiele oni wygrali. Ale oczywiście, na ten moment wydaje sę, że oni wszyscy grają lepiej, niż ci w City. Zaraz grają rano z Evertonem u siebie. Powiedziałbym: kurde, jak to ich nie przełamie, to już nic. Ale... nie uważam, żeby rywal już cokolwiek zmieniał wcale. Man City grało niedawno np. z Crystal Palace i był to wyrównany mecz. Wszyscy mówią o porażkach, ale tuż przed tą serią porażek, Man City ledwo co wygrało z Southampton 1-0. Na pewno mieli masę okazji, które jednak pudłowali Haaland, Foden, Savinho i inni. Męki na 1-0 to nie był jednak dobry znak. Podobnie jak poprzedni mecz, czyli 2-1 z Wolves, gdzie też okazje marnowała cała ekipa. To są dwie bardzo słabe ekipy i nawet z nimi Man City wcale nie wygrało tak przekonująco, jak nas przyzwyczaili. Serię porażek poprzedziła seria remisów i meczów wygranych tylko jednym golem (poza tymi z jakimiś wschodnimi słabiakami w Lidze Mistrzów). Jakkolwiek by to brzmiało, racjonalnie nie można uznać Man City za jakiegoś faworyta meczu z Evertonem.
  12. Hardcorowcy futbolu tacy jak ty.
  13. Wiadomo że to kultowa gra, budząca szerokie dyskusje fanów, i nawet nie zdziwiło mnie, że dzisiaj zamknęła listę najlepszych gier roku na Rock Paper Shotgun (którzy mają... specyficzne bardzo te listy... ale nie zaskoczyło mnie to akurat). Czy boomer horror, to bym nie powiedział. Jakkolwiek niskopikselowa, jest to współczesna gra narracyjna. Nie używa niczego niskopikselowego celowo, nawet w sensie estetyki. Gra ma bardzo poważne podejście do treści, pozbawione zabawy, mało gejmerskie. Nie ma żadnego powtarzającego się mechanizmu rozgrywki. Z dużych gier, najprędzej bym to postawił może koło Somy, oczywiście w znacznie szybszym, indie podejściu (z którym eksperymentowała masa małych FPP walking simów od kilkunastu lat, ale Mouthwashing zdobył popularność większą od nich wszystkich, może z racji na intensywną horrorową zawartość). Trudno wiele o niej mówić w kulturze spoilerofobii. No bo kuuurna, co tam się dzieje (grałem w to nie widząc nawet tego zwiastuna, no i, hmmmm...). Kto zagra ten wie. Ależ tam są zagrywki intensywne. Zaskakująco bogata, żwawa i powiem nawet że życiowa (jakkolwiek z odjechanymi wizjami wyrażona) historia i nawet ekscytująco rozwiązana w sensie interaktywności w wielu momentach. Nie ma się co dziwić ludziom, że się jarają, ta gra może zostać na długo w człowieku... Nawet bym się odważył stwierdzić, że to może być ciekawsza narracja 2024 niż samo Metaphor Refantazio...
  14. Co się stało z trenerem, to ja nie czaję. Otóż ten bijący rekordy historyczne największego obniżenia formy klub ma nowego trenera, którym jest Ante Szimundża. Koleś trenował Maribor, który jest potentatem. Co prawda potentatem Słowenii, to nie tak wiele, ale jednak potentat w nie takiej kompletnie amatorskiej lidze. Jego praca została dobrze oceniona, jako pewien powrót klubu do lepszej formy. Gdy został zwolniony niedawno, klub był na drugim miejscu w tabeli, więc nie wiem, może ich to nie zadowalało, ale nie brzmi jak tragedia. Jeszcze niedawno, w 2021 roku, Szimundża zdobył też mistrza ze znacznie mniejszym klubem, Murą, co już w ogóle jest wyjątkowym osiągnięciem. Było to pierwsze mistrzostwo Mury i może na długi czas pozostać ostatnim, bo od czasu odejścia trenera są bliżej spadku. Wygrali też wtedy wystarczająco rund w Europie, by dojść do fazy grupowej Ligi Konferencji. Potem trenował też Łudogorec Razgrad, który kompletnie dominuje w Bułgarii. Co taki koleś robi w Śląsku, chuj wie. Jasne, pewnie Śląsk mu dał więcej kasy, niż nawet te największe kluby do tej pory. Ale dziwnie się to czyta, z takim CV powinien iść gdzieś... no, gdziekolwiek poza Śląskiem lol. Jasne, to nie pierwszy trener Śląska który coś wygrał, wiem że Laviczka też miał jakieś tytuły, ale one były w nieco dalszej przeszłości. Zresztą Laviczka to i tak jeden z trenerów Śląska z najlepszymi ogólnie wynikami (za Lenczykiem, Pawłowskim, nadal Magierą i Levym, a jakie każdy z nich miał warunki do tych wyników, to inna sprawa). Skoro nie przeżył długo w tych wszystkich klubach, to wydaje się pewne, że i we Wrocławiu dość szybko się pokłóci i pójdzie, ale nie powiem, nawet jestem zaintrygowany.
  15. ogqozo

    Metaphor: ReFantazio

    Trudno skomentować te nagrody. No cóż, jak tak uważają to niech je dają. Aczkolwiek przyznam, że naprawdę mało jest gier nagrodzonych za "najlepszą narrację", podczas których nie prychnąłem wiele razy śmiechem z tego jak patetyczne jest pisarstwo lol. Już gorsze gry niż Metaphor dostawały. Dość zadziwiające jest, że Disco Elysium jest w tym gronie, mocno odstaje. Co w tej grze w ogóle stoi koło poziomu Rebirth, to nadal nie wiem, aczkolwiek w kategorii gier z dobrym scenariuszem to akurat nie ta jedna, a cała masa pozycji ewidentnie prezentuje wyższy poziom od Metaphora. Kurde, ostatnie 50 godzin prawie nic nieoczywistego nie wnosi. To nawet nie jest najciekawsza narracja w wysokobudżetowym jRPG wydanym przez Segę w 2024 roku. No ale ogólnie są ciekawe gry, gdy mówimy tylko o narracji, z popularnych wyszły np. 1000x Resist, Mouthwashing. Ciekawe gry jak Lorelei, Golden Idol. Z czym do ludzi. Banishers nie grałem, Dawntrail też, ale jakoś wierzę. Bo nie jest trudno o lepszy scenariusz. Nic w tym specjalnie nie widzę złego, że gra, która ma być popularna i wciągać na 100 godzin, nie jest tak pomysłowa i oryginalna, jak 1000x Resist lol. To miało być dość typowe fantasy i fajnie na tym wyszło, dodając własne smaczki. Narracja ma być taka, że głównie siekasz szkielety i smoki w lochach i masz wielką fantasy przygodę, bo takie gry wciągają. Tylko te nagrody jednak nieco dziwne. No ale. Już większe zdziwienia miałem. Jasne, szacunek mam dla gry za to, że jej cały przekaz to skrajna lewacka propaganda jak nigdy w historii gier, z momentami gdy mamy 3 opcje dialogowe i każda z nich to inny sposób wytłumaczenia czemu podatki są potrzebne, i prawie w każdej scenie (no, prawie każdej w pierwszej połowie gry) nie chodzi specjalnie o nic innego poza "jebać Joshów maczetami", a oni nawet nie jęczą i chwalą grę lol, bo wiadomo że niezbyt umieją czytać, ale subtelności czy oryginalności w tym naprawdę mało, co druga klasyczna książka fantasy taka jest lol. Cały ten przekaz, że różne rasy i niesprawiedliwość, że demokracja i socjalizm i nadzieja i tak dalej, to są najczęstsze sceny jakie są w fantasy. No ale wątpię, żeby głosujący na te nagrody czytali książki. Tyle że "te dobre" książki nie mają np. wróżki-kompana, który w każdej scenie zdaje się być tylko po to, by na koniec podsumować zaobserwowaną dyskusję elokwentnym "rasizm zły". Plus szacunek za to, że gra jest dużo mniej zamotana, niż poprzednie Persony, w porównaniu do nich to jest spójna, nie jest tak że każdy miesiąc i wątek jest ewidentnie pisany przez ludzi którzy nie wiedzieli co jest przed i po, jest dużo mniej komicznego powtarzania tego co widzimy na ekranie po 500 razy. Przykłady podawałem wielokrotnie w tematach o poprzednich Personach i o Metaphorze. Nie ma co. Wielka Trójka się wyłoniła w tym roku, która zdecydowanie jest nad resztą w większości list "GOTY". Balatro, Astro Bot i Metaphor są dużo częściej w top 3, niż cokolwiek innego. W różnej kolejności. Mocno mnie to dziwi, ale bywały gorsze gry zalewane nagrodami - te trzy wszystkie mi się bardzo podobały. No a ogólnie podbiły serca gejmerów.
  16. Skojarzenie tej "rewolucji" było wtedy oczywiste, i nie bez powodu - reżyser Legend of Dragoon, Yasuyuki Hasebe, wcześniej właśnie odpowiadał za system walki w Super Mario RPG. Wiele fanów jRPG zastanawiało się, co się stało z tym kolesiem. Odpowiadał za walki w tak mistrzowskich grach jak FF VI i Super Mario RPG, był zaangażowany w wiele klasyków Squaresoftu, a potem dostał w młodym wieku niemal wolną rękę od Sony, odpowiadając za wręcz wszystko w całkiem wysokobudżetowym Legend of Dragoon. I... trudno znaleźć jakieś konkretne informacje o tym, co się z nim od tego czasu stało. Praktycznie natychmiast po premierze Legend of Dragoon, wszelki ślad zanika. Nie w sensie że po prostu nie pracował nad żadną grą - nikt serio z żadnej okazji nigdy o nim nie wspomina. To bardzo rzadkie. Ktoś go CHYBA namierzył (na jakiejś włoskiej stronie) - chyba jest inżynierem elektrycznym i miał wystąpienie dla swojej firmy i pojawiło się w 2020 roku w sieci zdjęcie z konferencji, które przypomina wygląd Hasebe sprzed 20 lat, oraz oczywiście zgadza się nazwisko. To chyba najkonkretniejsze, co wiemy. Ciekawe, czy mocna krytyka tej gry jakoś go zniechęciła, czy były inne powody, by tak drastycznie porzucił swoje hobby. Jasne, w kompletnej grze Legend of Dragoon łatwo krytykować masę rzeczy. Gra została raczej słusznie oceniona jako mniej udane naśladownictwo Final Fantasy i Mario RPG. Ma tę typową cechę gier z PSX-a, że spędzasz masę czasu oglądając "filmowe" animacje, które w tamtych czasach miały ci rozwalać czachę. I tak dalej. Niemniej, to wszystko można by poprawić, koleś na pewno miał spory talent i mógł wiele jeszcze wnieść do gatunku. Dziś tylko Clair Obscur może kontynuować jego dziedzictwo lol.
  17. ogqozo

    Premier League

    Everton się obudził, niedawno pisałem jacy są żałośni, a teraz są w stanie porządne 0-0 wyrwać. Niby nic nie grali, ale kurde, Sanchez miał dziś kapitalne obrony, by to 0-0 obronić. Z taką grą, Everton powinien się utrzymać. Dolna czwórka jest naprawdę słaba. Southampton ma nadal 6 punktów, więc ma jakieś szanse na rekord, który wynosi 11. Nie ma się co dziwić. Musiałbym się zagłębić, ale serio mam wrażenie, że w dosłownie każdym meczu Southampton jest dużo słabsze od rywala. Ich 1-0 z Evertonem, Ramsdale dużo wybronił. Bez wątpienia Ramsdale jest ich dalece najlepszym piłkarzem w tym sezonie, bo kto inny. Bardzo słaby zespół. O dwa pozostałe miesjca w Championship powinny powalczyć Ipswich, Wolves i Leicester.
  18. ogqozo

    Premier League

    Tottenham jest naprawdę dziwny. To nie jest Man United. To jest ekipa... która dobrze gra w piłkę. Tylko no w tabeli patrzysz i ma więcej porażek niż zwycięstw. Zresztą sam fakt, że mają dużo lepszą różnicę bramek, niż 8 ekip nad nimi, mówi wiele. Najwięcej strzelonych goli w lidze, i średnia liczba straconych. No jakby o kimś można powiedzieć, że "wierzę w jego wizję", to fani Spurs chyba też się nadal zgadzają, że Ange ma właściwe podejście. Tylko jakoś... przegrywają mecze. Nie sądzę żeby wyleciał akurat po porażkach z Chelsea i Liverpoolem, jeśli to miałby być wymagany poziom, to logicznie już przed nimi powinien wylecieć.
  19. ogqozo

    Premier League

    City ciągle ucieka się do pokazywania palców, co jest najlepszą oznaką upadku
  20. ogqozo

    Premier League

    "Wiedzenie co robić" to w futbolu bardzo mętny koncept, bo nie da się go jakoś mierzyć i weryfikować, może chodzić o to że menedżer nie wie, a może o sto innych rzeczy. Borussia Dortmund kiedyś zamykała tabelę Bundesligi aż do 19. kolejki sezonu. Byli ostatni. I... w sumie tyle, po tej 19. kolejce nagle znowu zaczęli wygrywać. Od tego momentu do końca sezonu - wygrywali w takim tempie, które w przeliczeniu na cały sezon dawałby najwięcej punktów w historii klubu. Klopp mimo wszystko odszedł, poszedł do Liverpoolu, gdzie przez lata odnosił sukcesy i wszyscy byli zadowoleni zawsze z niego i nie było jakiś większych momentów kryzysu. Co się stało przez te pół sezonu w BVB, że przegrywali mecz za meczem, a nigdy wcześniej ani później Klopp nie przegrywał? Nikt do dzisiaj mi nie wytłumaczył. Klopp mówił, że "mieli najgorszą w historii futbolu plagę kontuzji", ale w składzie tego w ogóle nie widzę - z przedostatnim Werderem przegrywali prawie w całości piłkarze, którzy byli w mistrzowskiej jedenastce, albo za grubą kasę ich zastąpili zgodnie z wyborem klubu (Immobile, Aubameyang, Gundogan, Mchitarjan - duże nazwiska i grali w prawie każdym z tych przegrywanych meczów). Co tam się działo przez te pół roku - nie wiadomo. Może nic, może po prostu tak się złożyło, że piłka nie wpada. Moim zdaniem, Pep ma teraz wręcz słabszy skład, niż miał tam Klopp. W sensie, Klopp mógł na przykład posadzić na ławce Immobilego i pogodzić się, że to wtopa, stawiając Aubameyanga na szpicy. Man City nawet nie próbowało nadal ani razu zerwać z lagą na Haalandzika, koleś gra zawsze 90 minut. Tylko w pucharku z Tottenhamem wystawili Fodena na 9 (słaby jak to Foden), ale zmian było więcej.
  21. ogqozo

    Primera Division

    Takie mecze wygrywają mistrzostwo. Atletico ewidentnie nie miało widoków na wygranie tego meczu, ale i tak wygrało na Camp Nou. Bardzo bolesne przerżnięcie meczu o 6 punktów, który był kompletnie do wygrania. Dla Atleti skok na fotel lidera, i to z meczem przewagi. Wygrali wszystkie mecze we wszystkich rozgrywkach od końcówki października. Zazwyczaj jednym golem, ale wygrali. Mocny statement, chociaż tak serio, to jeszcze bym ich nie koronował. Lewandowski świetnie zaczął, ale kończy rundę jesienną serią naprawdę słabych meczów. Może odpoczynek na Majorce coś jeszcze da. Szczerze mówiąc, fani Barcy mogą żałować, że częściej nie zastępował go Ferran Torres, bo kto wie... wygrali tak dwa mecze ostatnio. Podobnie z Danim Olmo, o którego geniuszu z początku sezonu można już zapomnieć. Sumarycznie, Yamal i Raphinha to dalece najlepsi piłkarze Barcy. Cudu Flicki Flacki nie ma. W sumie to ostatecznie wielu poprzednich, dziś jebanych trenerów, miało podobne pierwsze pół roku, jeśli nie lepsze. Ale wspomnień meczów jak wygrywali wysoko im nikt nie zabierze hehe.
  22. ogqozo

    Premier League

    Nie no, chyba Martinez też coś obronił. Duran zagrał o ile kojarzę 6 meczów w tym sezonie nie z ławki, w każdym z tych meczów strzelił gola. Takieg kota Aston Villa trzyma na ławce, a biedne Man City musi non stop tego Haalanda męczyć, który przez ostatnie trzy miesiące w lidze miesza mecze w miarę udane z kompletnie nieudanymi. No ale on musi grać 90 minut co mecz bo ma płacone do 50 milionów rocznie, a wszyscy komentatorzy w necie są zajęci jebaniem Mbappego jak to Real rujnuje swoją beznadziejnością m d r.
  23. No i tyle napisałem i się sami kłócicie, że nie lol. Przy obecnym natłoku meczów w LM, to nawet nie wiem czy tak bardzo w Europie się wybija to że, nie wiem, Dynamo Zagrzeb z Monaco ugra remis. A to jednak dużo dużo wyższy szczebel. Swoją drogą, ciężko było mi znaleźć przykład kogoś z mniejszej ligi, który by w tym momencie coś wojował w Europie. I nie ma żadnego lol. Najwyżej jest Zagrzeb na 24. miejscu, ale na takim to już matematycznie ktoś z nich musi być. Cała górna połowa tabeli to kluby z 5 dużych lig, potem pojawia się lekko Holandia, Belgia, Szkocja. Ewentualne niespodzianki to w dużej mierze kwestia losowania, np. PSG jest faktycznie nisko w tabeli, ale PSG traciło punkty tylko z Arsenalem, Bayernem, Atletico i PSV, tak że oni po prostu mieli pecha, że nie trafili na nikogo ze Wschodu w losowaniu, i to bardziej wpływa na ich wyniki niż forma. Ranking może sobie być, ale spytajcie 36 klubów, na kogo by chcieli trafić - na Milan (niżej w rankingu) czy Szachtar Donieck (wyżej). Tak podejrzewam, że 36 klubów powie to samo, kogo woli mieć na wokandzie. Niestety herosów Wschodu ogólnie nie widać, i jakoś to, że niektórzy z nich mieli te punkciki i miliony, za wiele im nie dało w praktyce - nie widać tego, żeby to im niby gwarantowało postęp, nawet w porównaniu do innych klubów mniejszych lig. Taki Zagrzeb zawsze jest mistrzem kraju, regularnie gra w LM, i... w sumie tyle, regularnie tam dostaje baty w LM i tak się historia ich toczy, nie widzę co z tego ma wynikać. Przez ostatnie 20 lat Zagrzeb zebrał o wiele więcej punkcików i milionów niż ktokolwiek w środkowej Europie, ale nie wiem, czy to konkretnie zmienia tyle na boisku. Jak ktoś gra lepiej w piłkę, to ich eliminuje w eliminacjach, i jakoś nie patrzy na rankingi, że jest niżej. Trzeba grać lepiej w piłkę, i tym się wygrywa. Rok temu odpadli z AEK Ateny, które w rankingu jest znacznie niżej, i nie pytali się. Ponadto nie mam wrażenia, żeby Zagrzeb jakoś BARDZIEJ się wybił w Europie, niż wcześniej, mimo tych punkcików. Ktoś może powiedzieć, że piłkarzy promują, jak np. Gvardiol czy Sekalo, ale zawsze to robili - 15 lat temu byli ogrooomnie niżej w rankingu punkcików, a Modrić, Eduardo, Corluka, Lovren czy Mandżukić i tak byli pożądani przez całą Europę. Bo dobrze grali w piłkę. Poziom w tym względzie jest najwyżej ten sam - wcale od punkcików UEFA się drastycznie nie podwyższył. Byli naprawdę nisko w rankingu. W momencie transferu Modricia, Chorwacja była w tym rankingu niżej niż Polska, prawie na 30. miejscu. Niemniej, nadal trudno sobie wyobrazić, by ktokolwiek z polskiej ligi miał taką pozycję na świecie, jak Modrić. Mimo dużo większych budżetów klubów obecnie, żaden polski klub nie dostał jeszcze nadal nawet połowy kwoty transferowej, jaką Zagrzeb wtedy cyknął za Modricia. Bo ludzie chcą wierzyć, że ktoś z polskiej ligi umie grać. A ilu umie? Ktoś na świecie popatrzy na ranking UEFA, czy wcześniej popatrzy, że najlepszym graczem ligi jest albo Grosicki, albo Hiszpan co ma 30 lat i całą karierę ledwo się łapał na skład w Segunda Division? Że młode "supertalenty" z polskiej ligi zazwyczaj nikogo na Zachodzie nie obrabiają i kończą co najwyżej na poziomie solidnego zawodnika jedenastki w Turcji? I co im po punkcikach rankingu. Tak że tak - można powiedzieć, że Dynamo Zagrzeb jest potęgą słowiańskiego futbolu, tylko że - i tak nim było też wtedy, gdy Chorwacja była na 29. miejscu w tym rankindżku. Więc może najważniejsze dla ludzi ogólnie jest jak dobrze grają w piłkę a nie punkciczki, nie wiem. A ranking to może tak naprawdę ciekawostka, nie żaden powód do niczego. Podaję konkretne dowody na to. Samo patrzenie na mapę uczestników pokazuje rozwarstwienie Europy. Tyle pustego. Praktycznie niemal nie ma południa-wschodu, nie ma wschodu, nie ma północy. A jak się potem po sezonie doda kolorki, kto jak daleko zaszedł, to zapewne też będą dość mocno widoczne geograficzne rejony hehe. Możliwe że już w pierwszej fazie, wszystko na wschód od Monachium odpadnie. Zostanie tylko dość cienki pas mapy od okolic Tyrolu po Anglię, i kilka klubów Półwyspu Iberyjskiego. Bardzo możliwe, a mówimy o top 24 z grona 36 ekip. Trochę offtop no ale. Tak sobie pomyślałem a propos.
  24. ogqozo

    Reanimal

    Przeczytałem sporo o zawartości gry i trochę są ciareczki, bezlitosne dość obchodzenie się z ciałem, bardzo nasączona przemocą gra. Gra została pokazana dziennikarzom, bo twórcom nie podobały się efekty pracy nad LN2. Powodem złego developingu było ciśnienie finansowe i próby przetrwania studia od milestone'u do milestone'u, więc tworzono content do przodu bez wystarczającej bazy. Nie przygotowano feature complete alfy, co oznaczało, że w trakcie produkcji wychodziły nowe rzeczy do zrobienia. Nowy CEO mówi: "gdy przyszedłem, dług techniczny był zaskakująco spory. Wiele rzeczy było dodawanych bardzo późno. Mieliśmy nadal bugi typu że spadasz przez świat, których naprawdę nie powinno być na takim etapie...". Od czasu przejęcia przez Embracer, twórcy mają podobno dużo mniej ciśnienia i nie żyją w terrorze, że trzeba zaliczyć milestone. Podobno mają "kreatywną wolność", natomiast to nie oznacza, że nie musieli zwolnić sporo ludzi w maju teg roku lol. Twórcy długo myśleli, jak zrobić coś "bardziej innego od Little Nightmares", ale ostatecznie uznali, trudno: "musimy spojrzeć w lustro - zróbmy coś, co nam się będzie dobrze robić i będziemy dumni". Gra ma na drugi rzut oka sporo różnic od LN. Po pierwsze, to jednak co-op. Oznacza to wiele nowych zagwozdek. Na targach zauważyli, że praktycznie zawsze jeden gracz jest wolniejszy. Balansowanie do tego gry będzie kluczowe. Zwłaszcza, że gra ma być dobra również dla gracza solowego, z towarzyszem kierowanym przez AI. Wiele wątpliwości, jak to zrobią by i singlowy gracz nie musiał stać i patrzyć jak kompan coś robi, ale by w dwójkę żaden nie czekał na drugiego. W połączeniu z poruszaniem się w znacznie bardziej otwartej przestrzeni 3D, oznacza to, że podobne niby treści (jest wielki potwór, unikasz go) trzeba rozwiązać w grze mocno inaczej. Estetycznie, gra ma być dojrzalsza z racji na to, że świat jest "w naszym rozmiarze". Tylko potwory są duże. Zdecydowano się też na jeden ekran, z oddalającą się w razie dystansu postaci kamerą, bo i lepiej to wyglądało, i tworzyło emocje - chcecie być jak najbliżej, wręcz trzymać się za ręce w obliczu strachu. Podobno sekwencja ucieczki była tym momentem, gdy Tarsier uznali: okej, mamy grę. Jej motywem przewodnim będzie "scared together". Wspomniane przeze mnie problemy z LN też są wspomniane w tekście. Tarsier podobno bardzo się stara, by wyeliminować frustrację, zarówno poprzez usuwanie przypadkowych śmierci (acz chyba będzie można płatać psikusy kompanowi co-opa), jak i bliższe checkpointy. Pojawi się też interfejs. Twórcy nie wstydzą się jego braku w LN, ale tę IMMERSYWNOŚĆ trzeba było poświęcić przy tym, jak małe wszystko jest na ekranie przy oddalonym widoku, jaki tutaj nieraz się trafia. Nie było by szans dostrzec, gdzie jest jakaś dźwignia itd. Więc będą pewne kontury itd. do interkatywnych elementów. Będą też słowa! Będzie gadanie. Aczkolwiek Mervik zarzeka się, że nie będzie to gadanie ekspozycyjne. "Było ciężko. Prawie wszystkie dialogi w grach to przeciwieństwo tego, co robimy. Nie znoszę tego w grach - chcę grać, a nie wysłuchiwać przemowy co 10 minut. Dialogi będą minimalistyczne, skąpe. Nie będą ci opowiadać po kolei co się stało i dzieje. Chcę, by to brzmiało tak, jak ludzie faktycznie mówią. Gracz nadal jest postacią z zewnątrz". No kurde, czyli szanse na 99 na Metacriticu i nagrodę Game Awards za "najlepszą narrację" przepadają... Zaprezentowana alfa jest feature-complete, nadal brakuje sporo zawartości. Mimo wszystko, premiera nie powinna być strasznie odległa. Tarsier jest świadom, że to mała gierka na kilka godzin, i że powinni realistycznie mierzyć w coś większego. Skończenie gry, która jest krótka i w znanym im klimacie, ma być wręcz odpoczynkiem i przygotowaniem do jakiegoś większego projektu potem.
  25. Przez jesień wyszło dużo dość ciekawych gier, nowych i starych. Jak zawsze chyba najlepsze w zbieraniu tego jest Nintendo Life, chociaż też nie pisze o wszystkim, ale nie znam strony, która recenzuje więcej gier. Niestety "musiałem" spędzić kilkaset godzin grając w Personę 5 Royal, Metaphor Refantazio i Xenoblade 1, by upewnić się, że nie oszalałem (spoiler alert: nie oszalałem, ludzie są 100% obiektywnie w błędzie), przez co zaniedbałem życie karierę naukę nowe gierki, nadal mam zawieszone m.in. Arco, Beyong Galaxyland, Prince of Persia, Nevę, 1000x Resist, Antonblast itd. Straszy że jest Ys X, gra na kilkadziesiąt godzin, a pewnie wciągnie jak poprzednie, i tak dalej. Ogólnie beznadziejny ten rok był, tak jak niektórzy jak mają kryzys to się obżerają macdonaldem albo walą wódę z heroiną, tak ogur widocznie wraca do gier które już przeszedł, Vampire Survivors i innego marnowania czasu zamiast cieszenia się nowymi gierkami. Ale robię już dodatek do Xenoblade'a 1, więc mam nadzieję, że świąteczny tydzień uda się spędzić napierdalając masę z tych nowych gierek hehe.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...