Skocz do zawartości

ogqozo

Senior Member
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez ogqozo

  1. ogqozo odpowiedział(a) na Obsolete odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Drama chyba za nami, Zalewski został przywrócony do treningów z ekipą i może normalnie grać. Czy gwiazda polskiej repry będzie miała dużą rolę, to inna sprawa. Gdy grał, to zbierał kiepskie noty we włoskich mediach. Ale młody jest... Kurde powoli dobijam do największej liczby postów w temacie, doganiając Obso... którego nie ma na forum od kilknastu lat lol. Co by o nim nie mówić, koleś interesował się zespołem AC Milan.
  2. ogqozo odpowiedział(a) na Grabol odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Mam wrażenie, że 2 razy w tygodniu piszę o jakiejś horror-kontuzji znanego piłkarza z topu. Podczas meczu Realu, bolesne było nawet jakby ktoś nie patrzył na ekran, bo krzyk Carvajala był przejmujący i chyba każdemu przeszły ciarki już od tego. Przerażające 10 minut zanim go zniesiono, transmisja meczu wypełniona przez ten czas obrazami i dźwiękami strasznego bólu. Jezu. Zobaczymy jak diagnoza, różnie bywało... ale wiesz, że jest źle, jak wszyscy tuż po zobaczeniu tego piszą komentarze, że Carvajal może już nie wrócić do grania w piłkę. Na razie będzie radość jeśli powiedzą że wróci za rok.
  3. ogqozo odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Forumiarze ekstrima byliby dumni z paranoi "spoilerowej" Atlusa - jak teraz widzę, po pobiciu finałowego bossa z podstawki, nie można NIC nagrywać ani robić screenshotów. Nawet jeśli chodzi o zdjęcia tej czy innej laseczki jak w zimowym kubraczku rzuca darty. Nie przeszkodziło im w tym, że wersja na Switcha wyszła przecież 3 lata po premierze Royala, ani że mogliby zrobić patcha przez kolejne dwa lata, jakie od tego czasu minęły. Nooo, nie możemy pozwolić na to, by takie sekrety po internecie latały i niszczyły życia ludziom. Niemniej całą podstawkę normalnie można, widocznie to spoko spoilerować.
  4. ogqozo odpowiedział(a) na Obsolete odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Przez chwilę się śmiano że Torino liderem itd., ale już wyszła na prowadzenie czwórka, która wydaje mi się powalczy o mistrza. Starzy znajomi i Napoli. Muszę niestety oddać, że beki z Contego się nie da uprawiać jak na razie. Napoli po prostu dobrze wygląda i potrafi zdominować grę. Buongiorno wygląda na doskonały nabytek. Lukaku i McTominay mają dobre objawy. No i nie wiem, ile w tym zasługi trenera, ale Kwararcchelia znowu wygląda jak Maradona Kaukazu. Juve każdy mecz jest przenudny, ale 0 bramek straconych w sześciu meczach robi wrażenie. Niestety ich lider zerwał ACL, zobaczymy co teraz. Milan, fani w sieci strasznie jebią trenera że tragedia, ale ja tego nie widzę, dla mnie mają dobry poziom gry i wyniki też nie najgorsze. Jedna z najbardziej ofensywnych ekip ligi.
  5. ogqozo odpowiedział(a) na Figuś odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Najlepszy dzień w historii polskiej piłki od...? Remisu z Realem? Dwa zwycięstwa z europejskimi markami i to jakie. W sumie to trener Jagiellonii wygląda dokładnie sto pro tak, jak świat sobie wyobraża Polaka, może powinien być twarzą tego kraju.
  6. ogqozo odpowiedział(a) na Cris odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Real znowu nieprzekonująco, pod koniec było ciekawie bo zaczęli szarpać, również dosłownie, Rudiger i Bellingham nieźle mieli desperację zwłaszcza. Powinni wyrównać w tej końcówce, ale ogólnie średni mecz jak na nich. Aston Villa-Bayern fascynujący mecz, bo Bayern znowu dominował na boisku, ale najbardziej hejtowany bramkarz świata wybronił wynik, a zawalił ten najbardziej chwalony chyba nadal bramkarz świata. No i znowu JHON DURAN, co to jest za historia. 300 minut gry w tym sezonie, i PIĘĆ zwycięskich goli w końcówce (oraz jeden w dwubramkowej wygranej). Takiego jokera chyba nigdy nie było, nawet jeśli to tylko jeden miesiąc. Co za idol. Ale najlepszy mecz zdecydowanie zagrało Juve. Ja pierniczę co tam się działo. Zwłaszcza że to Juve! Ich wszystkie mecze są nudne w chuj! Kto by pomyślał, że akurat oni dostając czerwoną kartkę będą atakować na wyjeździe w Lipsku, I atakować skutecznie, wygrywając. Mecz pełen absurdalnych momentów i kontrowersji. Niesamowita zwłaszcza bramka Szeszki, jakim cudem Openda to tak wymierzył, a Szeszko zdołał to skleić i zmieścić od razu, to jest coś dalece bardziej powalającego niż wszelkie wystawione bomby z dystansu, gol nie do uwierzenia jak dla mnie. Zaczął Szeszko, ale skończył Fransziszko. Ponadto filar Juve, Bremer, zerwał więzadło i koniec sezonu, bo za mało mieliśmy ostatnio takich newsów.
  7. ogqozo odpowiedział(a) na Cris odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Trzeci mecz z rzędu, Real gra naprawdę średnio. Jasne, nic strasznego, ale widać, że nikt w piłce nie jest poza zasięgiem. Zawsze można powiedzieć, że Kroos ich ciągnął, ale czy Real nie miał zawsze wielu takich meczów, gdzie jakoś nie dominuje.
  8. ogqozo odpowiedział(a) na Labtec odpowiedź w temacie w Switch
    Bylo parę cech emulatorów w latach 90. Można na przykład przypomnieć, że masa wybitnych gier nigdy nie wyszła w Europie, a często w ogóle nie wychodziła poza Japonią. Były fanowskie tłumaczenia itd... kiedyś sam próbowałem jedno robić do pewnego jRPG-a od Square-Enix, ale jakoś nie poszło z czasem w życiu, przepraszam organizatorów, którymi byli nie pamiętam kto. Emulatory w pewnym momencie (raczej nie równolegle z konsolami, bo mało kto miał peceta na którym by to dobrze działało w danym roku, ale zależy, z GameBoyem było inaczej itd.) miały na pewno dużo większy zasięg niż zdobywanie pirackich kartridżów, a nawet CD. Dziś to brzmi jak nisza, ale naprawdę cenione gry bardzo często to spotykało. Było też dużo czekania nawet na największe hiciory. Na mało gier w historii Ziemi był taki hype, jak na drugą generację pokemonów... i te gry wyszły w Europie półtora roku po premierze japońskiej. W USA rok po premierze. Czaicie że nie wiem, wychodzi dzisiaj Red Dead Redemption 3 i czekacie rok na tłumaczenie, gdy Japończycy grają cały czas? Oczywiście wszelakie hacki i karty z fanowskimi tłumaczeniami latały.
  9. ogqozo odpowiedział(a) na Figaro odpowiedź w temacie w PS5
    W sumie wiele poglądów ekstremowiczów na życie tłumaczy samo to wieczne przekonanie, że dobra opinia o grze = opinia która jak najbardziej zgadza się z tym, co wszyscy inni mówią. Gra ma dobre opinie i tyle, akurat tutaj jest konsensus. Jaka ocena to kwestia co kto lubi oceniać, nic to nie zmienia. Ogólnie wiadomo już co gra oferuje, jest ładna, zachowuje ogólnie dużą wierność oryginałowi raczej rozwijając tło niż zmieniając sedno, a co do rozgrywki, cóż, wszyscy się przynajmniej zgadzają że jest lepsza niż w oryginale. Fani będą zadowoleni.
  10. ogqozo odpowiedział(a) na tlas odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    W sumie chyba wszystko napisane w tej recenzji jest dokładnie zgodne z oczekiwaniami, które nieraz tu padały w temacie. " - rozgrywka niemal identyczna jak w Personie i ogólnie dość tradycyjne jRPG (raczej jako zaleta, że jesteś jak w domu) - ekscytujące sceny kulminacyjne - wciągająca opowieść (to wszystko, znów, na pewno takie będzie dla fanów Persony...) - elementy akcji przed walką dobre - dużo ulepszeń QOL - trochę rozwlekłe to wszystko, ale w ten sposób pomaga ci wejść w ten świat i system - kapitalna prezencja"
  11. ogqozo odpowiedział(a) na Cris odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    96 goli w 122 meczach to niewiarygodny wynik. Stosunek goli do rozegranych meczów ten sam co Messi i Cristiano Ronaldo. Tylko że Cristiano zaczął grać w LM 8 lat wcześniej, Messi 6 lat wcześniej. Lewandowski potrzebował rozwoju - pierwszy rok w LM miał nieudany, podobnie jak całe BVB. Może tylko gdybać, czy nie byłby jakimś rekordzistą, gdyby urodził się w bardziej futbolowym kraju i zaczął obcować z wielką piłką te przynajmniej kilka lat wcześniej. Trzecie miejsce za Cristiano i Messim to i tak jakaś abstrakcja, kurde trzecie miejsce za dwoma bogolami. Kiedyś może przegonią go Haaland i Mbappe, o ile dożyjemy, bo to już pewnie będą lata trzydzieste. Haaland niby kosmita, ale nie strzela dosłownie w każdym meczu. Na ostatnie 15 meczów Man City, strzelił gola w pięciu. Cztery gole z Young Boys, których każdy leje. Jeden z Bratysławą, jeden z Kopenhagą. Tylko jeden w meczu, który można określić jako bardziej wymagający - z Lipskiem. Jeśli zachowa takie tempo, to dogoni Lewandowskiego może za 10 lat, więc nie jest to takie pewne znowu.
  12. ogqozo odpowiedział(a) na Cris odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Tak sobie musiał wyobrażać Lewandowski granie w Barcelonie. Piłka jak po sznurku od bramkarza, 8-9 piłkarzy Barcy dotyka szybko piłki z paroma trikulcami, aż ta ląduje wystawiona na czysto metr od bramki do naszego goleadora.
  13. ogqozo odpowiedział(a) na Figaro odpowiedź w temacie w PS5
    Wiesz co, jeśli chcesz być kompletnie zaskoczony absolutnie wszystkim, co w ogóle dotyczy gry, to niewchodzenie do tematu służącego do rozmawiania o tej grze może faktycznie znacznie to ułatwić.
  14. ogqozo odpowiedział(a) na Cris odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Arsenal-PSG, ciekawe co z tego wyjdzie. Arsenal w końcu zagrał ofensywny mecz, i to jak. Bramkarz rywali zaliczył najwięcej obronionych strzałów w Premier League od wielu lat (de Gea chyba w 2016 czy '17). ALE rywal był cienki. I tak fajnie było zobaczyć. PSG dzisiaj niestety bez swojego motoru napędowego, bo Ousmane Dembele został zostawiony w domu przez trenera za bliżej nieokreślony brak dyscypliny. Leverkusen-Milan też ciekawe. Leverkusen odwrotnie - zagrało w weekend pierwszy ZŁY mecz, odstawili Częstochowę że jestem w szoku. Milan jest dużo lepszy niż fani mówią. Do tego Celtic próbuje iść za ciosem, Szczęsny na trybunach i Lewandowski na boisku z idealnym rywalem by wysępić gole, Haaland u bukmahcherów pewnie o/u na 6 goli, a w Eindhoven - niesamowity Gyokeres. I to wszystko naraz.
  15. ogqozo odpowiedział(a) na Grabol odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Robin Le Normand ostro zarobił w tej końcówce. Okazuje się, że miał krwiaka podoponowego. Brzmi strasznie - ludzie po czymś takim zazwyczaj nie są tacy sami, często tracą zdolność samodzielnoego życia, a nawet umierają. Ale według ostatnich donosów dziennikarzy, w tym przypadku powinno nie być poważniejszych efektów na resztę życia.
  16. NBA

    ogqozo odpowiedział(a) na Kame odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Dikembe Mutombo umarł na raka. Kurde pamiętam doskonale jak grał.
  17. ogqozo odpowiedział(a) na Grabol odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Dopiero zobaczyłem, że się skończyło 1-1 lol. Sporo przegapiłem. Zapowiadało się na typową mordownię Atletico-Real i wymęczone 1-0.
  18. ogqozo odpowiedział(a) na Cris odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Pojawiły się nowe powołania na Portugalię i Chorwację, jest paru nowych zawodników, o których nigdy nie słyszałem. Wszyscy z potężnej polskiej ligi. Mateusz Skrzypaczk - obrońca Jagiellonii Bartosz Kapustka - stary ale i w pewnym sensie nowa nadzieja, powrót do kadry po ośmiu latach, podobno dobry w Legii Michael Ameyaw - Raków, niby dobry w polskiej lidze, ma 24 lata i doszedł dopiero do Rakowa więc pewnie jakiś za dobry nie jest Maxi Odeyele - chuj wie o co chodzi, może się boją że go Anglia ukradnie lol. Koleś nawet specjalnie nie gra w Legii (a wcześniej ledwo co grał nawet w angielskiej okręgówce). Ma 19 lat. Grał w kadrach młodzieżowych, ma matkę Polkę... PODOBNO ktoś powiedział że on coś mówi po polsku, ale ja tego nie słyszałem, ledwo przyjechał do tej Legii, wcześniej całe życie w Anglii. Ciekawe czy w samych meczach ktokolwiek nowy się pojawi.
  19. ogqozo odpowiedział(a) na Pelipe odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Byli lepsi od Crystal Palace i Southampton, trzeba oddać. Czyli co, po prostu w każdym meczu wyglądają jak ekipa środka tabeli, nic nowego. Środek tabeli jest, i to przy zaznaczeniu że Onana należy do ich najlepszych graczy jak na razie. Zwyczajowo Man United ma jednego dobrego piłkarza który wiele zmienia, ale w tym sezonie Fernandes chyba nie gra wcale dobrze o ile widzę. Jak na razie, nie wiem co dodać po wszystkim co tu pisałem latem, poza śmiechem. Fani uznali że trener ZDOBYWA TROFEA więc są sukcesy i musi zostać, no to muszą się teraz cieszyć - jak na razie żadnych problemów w tym sezonie w FA Cup ani w Cacao nie ma, więc nie ma kompletnie podstaw do niepokoju. Jak przyjdą te istotne mecze o trofea w tych pucharkach to pogadamy w takim razie, co dodać. Środek tabeli w lidze nie ma znaczenia dla nich.
  20. ogqozo odpowiedział(a) na Rozi odpowiedź w temacie w PS5
    Na forum nie ma tematu o Astro Bot Rescue Mission w ogóle? Prawie nie gugla tej gry w ogóle wspominanej. Włączyłem sobie ostatnio na fali Astro Bota. Wiadomo, że było to irytujące - odciski na czole, boli łeb, trudno osiągnąć świetną ostrość, podłączanie Dual Shocka 4, kamery, słuchawek, i tak dalej. Ale kurde, VR to jednak zarąbisty jest, jak pokazuje ta gra. To nadal wyjątkowy przykład, jak wyjątkowy sprzęt czyni wyjątkową grę. Niesamowite uczucie zabawy w bardziej prawdziwym niż na TV sensie. Dwa główne wspominane ograniczenia Astro Bota 94 - mocne mariozrzynanie oraz niskie wymagania od gracza - nie są tak odczuwalne w Rescue Mission. Technicznie, cały czas robimy coś, czego jeszcze nie robiliśmy - oceniamy dystans skoku i biegania w autentycznym świecie dokoła nas, w którym częściowo za obraz odpowiada ruch naszej głowy, a częściowo ustalone zasady kamery. W obu grach jest "łaa!", ale w Rescue Mission jest jednak "łaa!" głośniejsze - "łaa, tutaj można zajrzeć! Łaa, tam tak to zrobię!". Przykładowo, sam początek drugiego levela to legendarny moment gejmingu, proste rusztowanie, a ono sobie po prostu stoi, niektóre elementy są zasłonięte, i nagle czujemy, że to jest coś, do czego musimy podejść specyficznie i z pokorą. Gramy zupełnie inaczej niż zawsze. Chwilę potem, Astro Bot przechodzi nam nad głową po szklanym przejściu, zaraz musimy zajrzeć za kąt i nadal dobrze skoczyć, i tak dalej. "Łaa!". Z tego samego powodu, gra robi też wrażenie znacznie mniej prostej. Przekładając na te same czynności, wyzwanie niby jest jeszcze bardziej banalne, jak nowa wersja. A jednak uczucie jest mocno inne jak dla mnie. Proste skoki nie są takie proste, gdy musimy inaczej wyczuwać pozycję postaci, i tak dalej. Jednak robimy to po raz jedyny, a nie po raz tysięczny w historii gejmingu. Także szukanie botów jest mniej oczywiste, niby wszystko i tutaj powinno być bardzo widoczne na ekranie, ale te momenty "że też o tym nie pomyślałem!" są jednak dużo bardziej zauważalne. Ogólnie utwierdziłem się, to jest taka gra, że jak ktoś nie grał, to coś stracił.
  21. ogqozo odpowiedział(a) na Pelipe odpowiedź w temacie w Kącik Sportowy
    Jednak niesamowita sprawa że koleś zapieprza jak młody Gareth Bale, jest najszybszym piłkarzem ligi (niedawno zanotował ponad 37 km/h), a to przecież wielki stoper. Zresztą bardzo dobry stoper, chyba najlepszy w lidze poza klubami Wielkiej Trójki, ale kurde, jak on zapieprza.
  22. ogqozo odpowiedział(a) na Tokar odpowiedź w temacie w Rock
    Daleko mi do przywiązywania się, tak jak to matka Chestera ciągle teraz nawija, że "zdradzili" itp. Czemu mieliby nie grać. Na pewno Chester był pierwszym powodem, dla którego Linkin Park był AŻ TAK popularny, ale nawet bez niego, to by była popularna kapela. Tak samo na pewno dwa pierwsze albumy ogromnie dominują jako powód ich aż takiej popularności, ale gdyby ich nie było, jestem pewien, że ta kapela nadal byłaby w gronie tych bardziej popularnych w szeroko rozumianym metalkorze/nu/pop. I te nowe piosenki też brzmią tak, że gdyby nawet nowa anonimowa kapela je miała, to myślę, że byłby to jeden z co najmniej 10 najpopularniejszych albumów gatunku w tym roku, a nie wiem, może i pierwszy. Kurna, babka na żywo jako mostek robi fry scream na kilkanście sekund, z nawałnicą brzmienia i przebojowymi samplami. Wersja albumowa zaś brzmi jak piosenka, którą każdy by pamiętał z Tony Hawk Pro Skater, ale w pozytywnym znaczeniu. Tak pomyślałem, słysząc ja, a później zobaczyłem, że podobno już jest użyta jako główny motyw na zawodach League of Legends. Ale myślę, że mogłaby być nawet gdyby to była nowa kapela. Jak najbardziej mają więc prawo istnieć.
  23. ogqozo odpowiedział(a) na GearsUp odpowiedź w temacie w Switch 2
    To jest w ogóle bez sensu w porównaniu do każdego Plejstejszyn hehe. Jednocześnie powtarzają że "Switch jechał na grach z Wii U" i "gry sprzedają system". To czemu te gry które niby sprzedawały Switcha... nie sprzedawały Wii U? Zawsze te same opowieści. Czemu Mario Kart "sprzedał" 8 mln Wii U i nagle potem "sprzedał" 64 mln Switchów? Przecież jak jest dosłownie ta sama gra na dwóch konsolach to by się wydawało, że trudno o dobitniejszy dowód. Porównania do GBA czy GameCube'a są jednak mooocno przesadzone. Jasne, niby to były ulepszenia ogólnie tej samej idei, ale trudno było się nie jarać, mając w rękach i GBA i GaCka. Już sama forma sprawiała że człowiek musiał fantazjować o ukradnięciu kasy starym żeby to natychmiast mieć, dwie absolutnie przepiękne konsole. Ponadto częścią ich życia są kluczowe w historii świata update'y - bezprzewodowy pad do GC oraz akumulator i podświetlenie w GBA SP. Ponadto w tamtych czasach "mocniejszy sprzęt" też jednak robił ogromną różnicę we wrażeniach, bez porównania. Gry na GBA to nie było po prostu więcej klatek na sekundę w tej samej grze. Możliwe były zupełnie inne rodzaje gry, niż na poprzedniku, poprzez to, ile rzeczy i jak się ruszających można było zmieścić na ekranie. Z tego powodu, po raz pierwszy w historii, stało się jako tako realne granie w gry z dużych konsol na handheldzie - pozycje z NES-a, a nawet SNES-a, jako tako przypominały oryginał. Przyjemności Mario&Luigi, Golden Suna, Wario Land 4 czy Castlevanii nie dało by się w ogóle zrobić na GameBoyu, nie tylko w mniejszym klatkażu, w ogóle. Włączenie np. Kirby'ego z oryginalnego GB i Kirby'ego z GBA, wow, jak prawdziwe życie. Gry czasem wyglądały wręcz filmowo, jak nawet tekstowy Phoenix Wright. Stało się też możliwe 3D, które na tamte czasy rozwalało czachę, czy gra była niezła (Tony Hawk) czy nie (Crazy Taxi). Tak samo z GC, jednak skok był duży. Nie bez powodu niejedna gra z GC do dzisiaj sportowana z podniesieniem rozdziałki i innymi oczywistymi ugładzeniami dobrze się sprawdza (ot taki Metroid Prime, Paper Mario, Residenty, Wind Waker - dziś te remastery nadal mogą znaleźć wielu fanów którzy przejdą bez bólu), a z N64 praktycznie nic się nawet w ułamku tak nie broni hehe. A tutaj co? Strasznie ten "przeciek" jest bez jajca kompletnie. To samo tylko brzydsze i dużo większe. Switch jako kompromis funkcji siłą rzeczy miał swój charakter. Nie tylko "klik" joyconów, ale ich specyficzny wygląd, a także kultowe, odważne kolorki. W grach można użyć bardzo ogólnikowej ikonki joycona i wiemy z daleka, że to jest joycon. Tutaj, jakby coś takiego zrobili, to naprawę nie byłoby nowe GBA tylko smutek. Zwłaszcza że to by była sugestia, że już nie będzie żadnej ciekawej konsoli w historii, bo jak nie N to kto miałby taką zrobić. Niektórzy w biznesie nadal majaczą, że Zuckerberg taką zrobi, ale podejrzewam, że on będzie sprzedawał te swoje VR-y do zastosowań profesjonalnych i być może do "realnego życia", te czysto biznesowe firmy od wielu dekad nie przebiły się z żadnym sprzętem do zabawy.
  24. ogqozo odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Kupiłem ostatnio sprzęt do Astro Boya i kurde powiedziałbym, że drogo wyszło. Dużo walenia się teraz z tym - kabel do kamery (można kupić w sklepie po 50 euro, ale lepiej zamówić za darmo od Sony i czekać kilka tygodni), kontroler do PS4 (no tak, nie ma metody żeby kamera wykrywała Dual Sense'a bo ona potrzebuje tego wielkiego światła - tylko trzeba się domyślić samemu, bo żaden komunikat na konsoli się nie pojawia), do paru innych gier pałeczki. Nie rozumiem, czemu to jest "ostatnia okazja", bo gra nawet jest na płytce, i ten sprzęt chyba będzie ogólnie dostępny (ja też go niedługo odpsrzedam, bo co po to trzymać lol), ale kurde ILE tego sprzętu jest, na te kilka gier które faktycznie warto nadal włączyć na pierwszym PSVR. Niestety PSVR2 tak przędzie, że pewnie nawet w miarę wiernego taniego portu już pewnie nigdy nie będzie. Dobrze dla developera, że się wybili z tego piekiełka i teraz mogą robić gry dla wszystkich (ciekawe kiedy port nowego Astro Bota na PC hehe).
  25. ogqozo odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Kącik RPG
    Czemu ogór nic nie pisze o graniu w Zeldę? Ano w końcu kupiłem Personę 5 Royal na Switcha i jednak zażarło. W dwa tygodnie jakieś 80 godzin, praktycznie cały wolny czas na tym spędzam. Tak jak podejrzewałem, banalna, repetytywna formuła gry idealnie pasuje do Switcha, tutaj trochę na TV siedzisz z lekkim dżojkońciem w ręku lekko klikając A, potem idziesz gdziesz, dni mijają, można sobie pomyśleć że bohater sam by tego Switcha nosił ze sobą na te niekończące się wojaże z punktu A do B i z powrotem i grał pod kołderką, gdy Morgana nie pozwala nic robić w nocy. Co mnie rozczarowało, to że grafika jednak średnio się sprawdza na małym ekranie. Menusy wydawały się idealne na ekran Switcha, z wyrazistą prostotą. Ale ta gra to nie tylko menusy, a obiekty i otoczenie 3D są jednak mało fajne na małym ekranie - zbyt szczegółowe są efekty na powierzchniach, zbyt stopniowo rozkłada się oświetlenie. Nie wiem, na ile by tę sytuację zmieniła większa liczba pikseli. Człowiek się przyzwyczaja, ale pod względem czysto wizualnym daleko jest do gry, która rozpierdala kolorami i wyrazistością na ekranie, typu Hades. Reszta niby taka sama. Podtrzymuję to, co pisałem w tym poście, ta gra naprawdę tak wygląda lol, scena po scenie dokładnie tak to wszystko wygląda, na samym początku gry (pierwsze 30-40 godzin) przecierałem znowu oczy ze zdumienia, że TO jest ten podobno najlepszy jRPG wszech czasów i 99 na Metacriticu i "świetny scenariusz". Załóżmy, że mamy obraz, do którego można wskoczyć. W niektórych grach, po prostu to robisz i trwa to minutę, fajny pomysł. Tutaj, postaci muszą najpierw długo rozmawiać o tym, że jest obraz, potem jak podejdziesz długa gadka że może by do niego wskoczyć, po wskoczeniu gadka o tym że wskoczyliście, a potem po każdym obrazie "o, ten obraz się wypełnił" [właśnie widziałem na ekranie scenkę że się wypełnił], "o, teraz wszystkie są pełne" [jest ich łącznie 4 tuż obok siebie, i nic innego nie ma w tym pokoju, i cały czas o tym gadaliście...]. Ale do tego jakoś też przywykłem. Gra wciąga mnie nieustannie widocznymi marchewkami - jeszcze jeden level konfidanta, jeszcze jedna fuzja do zrobienia jeszcze lepszej persony. No strasznie to wciąga, jakkolwiek poziom ich wykonania by się nie wachał. A wacha się bardzo. Są sceny napisane kapitalnie, zabawne, żwawe, cytaty roku. Nawet sporo, gdy zebrać wszystkie z gry (chociażby dodane w Royalu scenki rozmów z siostrzyczkami o dziwo jednak tym razem mi się podobają). Są takie, że Jezus Maria (jak na "najlepszego jRPG-a ever" - dla fana anime nie jest to i tak nic niespotykanego). Uznałem jednak, że jest bardzo dużo dobra. Temat psychologii jest zazwyczaj podejmowany w absurdalny sposób, wymyślili kilka słów i je powtarzają non stop, ale też nadal trochę urzeka samym pomysłem i ambicją. Jak zwykle bardzo mi się podoba np. to, że w konfidantach nie mamy oczywistych odpowiedzi - jasne, czasami to jest absurd za co dostajemy punkty, a za co nie, ale to nawet życiowe, że nigdy nie wiem - ogólnie jest tak, że żeby nabijać punkty, jednym trzeba lizać dupy, obojętnie jak głupio nie robią, a innym z kolei trzeba zawsze odpowiadać sarkazmem, nawet jeśli niesłusznym, i tak dalej. Wszystko jest ewidentnie klejone na kolanie, momentami straszne to jest. Nie mówię nawet o konfidantach i "związkach" z kobietami, które z dość zrozumiałych powodów nie mają nic wspólnego z niczym innym w grze. Ale także w głównym wątku, każdy miesiąc ewidentnie był pisany przez ludzi niewiedzących, co się dzieje w innych miesiącach. Widać to najlepiej, gdy kończy się rozdział, i nagle kompletnie z du'py pojawiają się nowy kompan i nowy Zły, którzy natychmiast na siłę są przedstawiani jako niezwykle ważni i interesujący dla wszystkich i nagle tylko o to chodzi w każdej scenie głównego wątku. Praktycznie wszyscy w świecie gry, każda osoba na ulicy, każdy program TV, wydają się nagle wyłącznie interesować w życiu danym tematem miesiąca i np. tym że, olaboga, jakiś artysta ma wystawę, i nie mówią nigdy o niczym innym. Kurde nawet babka na matmie jak gada o kwadratach to musi dodać "przynajmniej kwadraty nikogo nie zabiły, więc są lepsze od X!", żebyśmy wiedzieli, że temat miesiąca to że X kogoś zabili (każda inna postać w każdej scenie o tym też mówi). Inny przykład to rozmowy postaci na żywo i SMS-em, często te SMS-y są absurdalnie oficjalne, jakby dwaj konsulowie wymienili oficjalne depesze, podczas gdy to te same postaci, które w niektórych scenach mają naprawdę fajną chemię i w scenkach mówionych nigdy nie mają takich gadek. Ale takich przykładów w grze tekstowej na 150 godzin jest sporo. Nabijanie konfidantów i rozwijanie pokemonów zajebiście mnie wciągnęło. Te miesiące pomiędzy, nie da się oderwać, byle jeszcze jeden dzień i jeden levelik. Dungeony są ok, nic wielkiego, ale dają okazję do tych leveli, no i jest szansa przynajmniej TROCHĘ pograć w grę samemu. Potem na koniec danego miesiąca jest zawsze jakieś 5 godzin praktycznie niekończącej się scenki bla bla bla z drobnymi przerywnikami na wciśnięcie A żeby wejść do łóżka, to jest dość ciężkie, ale jak się ma coś innego pod ręką i poświęca pół uwagi, to jednak tym razem to znoszę, póki co. Balans walk nadal jest bez sensu, ale o tym pisałem. Wiadomo, że jak jest trudny przeciwnik, to w większości przypadków najlepiej po prostu olać umiejętności tych 3 pionów wokół naszego bogola i żeby używali przedmiotów. Ten system ma w 5 Royal MASĘ niby czadowych pomysłów, ale jest kompletnie niedopasowany do faktu, że 3/4 naszej ekipy ma tak mało żywiołów i to nie jest wcale zespół, tylko jeden totalny bogol i trzy piony. Ale i tak jest spory postęp z części na część, jasne - te przedmioty przynajmniej SĄ do kupienia, ponadto możemy zmieniać kompanów w trakcie walki, baaaaardzo późno (u przeciętnego gracza pewnie po 100 godzinach), ale możemy, łaska. Gra nadal wygląda zachwycająco i tutaj nie ma co odkrywać. Animacje i opakowanie tego wszystkiego to klasa jedyna na świecie. Jasne, czasami człowiek trochę wolałby, żeby po prostu się wciskało save, zamiast osobnego pokoju na save, do którego wchodzimy zawsze z tym samym rytuałem, tą samą muzyczką, tymi samymi animacjami, i tak samo z każdym elementem gry. Ale z drugiej strony jest to kapitalny pokaz designu wizualnego, jakim nie były poprzednie części. No i podrywanie laseczek. Atlus pewnie już nigdy tego nie przebije. Bohaterki są bardzo pociągające, i ubrane w obcisłe wdzianka, i, cóż, mocno stulejarskie ogólnie są ich różne animacje itd. Tutaj też jest mocny skok w porównaniu do poprzednich Person, nie ma co. Dla ogóra raj, ale trudno im będzie wymyślać oficjalne powody, dla których jeszcze jedna gra by tak miała wyglądać hehe. Pewnie w szóstce będzie jak w poprzednich Personach, podrywanie dość fajnych nastolatek, ale bez wypinania się w kombinezonie w walkach itd., a to jednak nie to samo. W skrócie mówiąc, to szkoda, że Sony ma akurat tę serię. Ani w Japonii nikt nie gra już na TV prawie, ani jakby zrobić grę po Switcha to by nie było jakiejś wielkiej zmiany w tym jakości w niczym. Tymczasem Switch dostał SMT V, które ma jednak otwarte lokacje i mało powtarzalności i ze wszystkich gier Atlusa niby najbardziej by pasowało do grania na TV.