Treść opublikowana przez ogqozo
-
Dungeons of Hinterberg
Już nawet rysowanie czegoś jest lewackie, ciężko jest żyć dzielnym forumowiczom wiecznie osaczanym tym lewackim terroryzmem z każdej strony, a to jakaś postać w grze jest zupełnie przeciętnym człowiekiem czasami widocznym na ekranie, a to gra jest narysowana tak jak wiele grafik w historii ludzkości, ciekawe co jutro objemie odklejenie, pewnie przycisk Y będzie nieznośnie lewacki. Ależ to musi być ciężkie mieć tak smutne życie żeby aż tak się pasjonować tym szukaniem lewactwa, pod kamieniem, w lodówce, niezłe trzeba było mieć poniżenia w życiu żeby to było czyjeś hobby lol.
-
Serie A
Conte miał pierwszą konferencję, przed jutrzejszym debiutem w Napoli. Co za niespodzianka! Narzekał na to, że sytuacja jest bardzo ciężka, że klub nie kupił zawodników i z tym składem nie da się walczyć o wysokie cele. "Myślałem, że zastanę tu lepszą sytuację. Oczekiwałem pozytywnych niespodzianek, ale trudno takie dostrzec. Inne kluby są stabilne i dodają nowe opcje na rynku. Nie powiem, że to jest rok zerowy, ale... prawie rok zerowy. Lepiej to powiedzieć wprost i wiedzieć, jakie są problemy przed nami, fani muszą to wiedzieć. Nie wiem, ile to zajmie, by Napoli było w stawce - 6 miesięcy czy 3 lata, ale musimy być gotowi, a nie się osłaniać. (...) Chciałbym, by tutaj było uczucie potrzeby takie jak widziałem w Juve, gdzie każdy starał się jak może by poprawić sytuację". "Jestem zadowolony z pracy z chłopakami (...) ale na rynku, jak wiecie, jest sytuacja, która utknęła. Sytuacja, z której miał być przychód, a obecnie utknęła, nie mogę więcej mówić. (...) Ten gniew, który czuję, który mnie motywuje, przekażę graczom"
-
Dungeons of Hinterberg
80 miliardów gier z podobnym żołnierskim/rycerskim typem z wielką szczeną rzucającym basowym głosem te same śmieszne harde teksty - "niesztampowe" Cokolwiek innego, jakikolwiek człowiek inny - "sztampowe" XD ech, człowiek zawsze myśli że już granice odklejenia forumowej obsesji osiągnięte, ale zawsze się czymś zaskoczy. Grunt żeby piana leciała, a w którą stronę to nieważne. No nic. Dla ludzi niedotkniętych wścieklizną. Gierka w swoim gatunku bardzo fajna. Wciągający miks wielu trendów, z jedną z mocniejszych inspiracji Personą w świecie gierek. Nie ma co, sposób przechodzenia przez kolejne fazy dnia i robienie pewnej listy zadań z gry jest przedstawiony bardzo podobnie w każdym detalu. Dajemy prezenty, by po kolejnym spotkaniu podskoczyć level przyjaźni i dostać jakąś nagrodę. Wymieniamy zbierane surowce czy sprzedajemy stary ekwipunek. Mamy wiele zazębiających się mechanizmów, ale z taką ilością zawartości, by się to nie zlewało i efekt było naprawdę czuć - zakładane techniki, ulepszenia broni, ekwipunek itd. Gra bardzo płynnie pokazuje nasz postęp, czasami robimy coś małego i dostajemy tam z 5 HP i tak dalej, nie ma tylko dużych skoków, na które by trzeba długo pracować, niemal cały czas robimy jakiś progres w jakimś sensie. Dungeony to sedno gry. Nie ma wiele eksploracji jak z nowej Zeldy, rozgrywka w dungeonach to jedyne podobieństwo (na wzór typowy dla Zeld od dawna). Gra nie ma wielkiego świata ani nic takiego, raczej cały czas robimy coś nowego po głównej ścieżce z bardzo krótkimi odnogami. Łażenia pomiędzy wydarzeniami jest bardzo mało. W ten sposób gra ma klimat, jaki duże gry miały kilka generacji temu. Dungeony nie są tak wypasione, jak w Zeldach, choć mają podobnie fajne pomysły. Są głównie liniowe, z serią zagadek do rozwikłania po kolei, bez jakichś większych zagwozdek, rzadko kiedy mamy nawet dwie zagadki naraz. To nic wyjątkowo genialnego, ale dobrze wpływa na tempo gry, bardzo wysokie. Gadki i scenki nie są tak rozbudowane, jak w Personie... ani w 5% tak bardzo, uff. Scenki są głównie krótkie i zabawne, nastawione na typowe tematy dla współczesnych mieszczuchów w tym wieku (jeśli myślicie o tym, kto może podróżować do Alp dla przygody, to mniej więcej takie to są postaci tu), ukazane w krzywym zwierciadle świata w którym aktywnością sportową jest mordowanie magicznych koboldów, mocno z dystansem. Nikt się nie przejmie jakoś strasznie żadnymi wydarzeniami tutaj, ale też nie zmęczy. W ogóle wszystko w tej grze trwa minutę, ciągle przeskakujemy między tymi wszystkimi warstwami. Dungeony są nieco dłuższe, jasne... nie tak długie, jak w Zeldzie. Jest ich bodaj 25 i oczywiście robią się coraz większe, może zbyt duże pod koniec, te pierwsze zajmują krótki czas, nawet do 10 minut na luzie. Bajer z tymi dniami jest taki - tutaj chyba nie ma żadnego limitu czasowego. Ma to pewne zalety, bo personowe limity czasem wkurzają. Ale też ta konstrukcja na dni jest więc bardzo pozorna. Ogólnie to tak naprawdę robimy to, co chcemy, i tyle. Nie ma co myśleć, kogo wybrać, jak dzisiaj spędzić czas, żeby to było owocne, jaki dungeon zrobić, a jaki nie - wszystko można na luzie zrobić po kolei. Także wybory typu "czy odpocząć i zyskać statystykę X, czy nawalać postęp" nie są tak znaczące, jak w Personie, czysta estetyko, bo i tak statsy możemy po prostu sobie rozwijać, ile chcemy, aż nie zbierzemy się za konkretny cel. W praktyce nie ma to wielkiego znaczenia, że mijają dni. Jasne, czasami musimy pójść spać i zacząć nowy dzień, zanim zrobimy tę jedną rzecz, co akurat chcemy w innej fazie dnia, ale w praktyce te rzeczy trwają sekundy, na szczęście. Spędzić czas na odpoczynku przez dwie z trzech sekcji dnia można naprawdę w ciągu sekund. Więc właściwie ten cykl dniowy to w tym przypadku głównie sposób opowiadania historii, niż cokolwiek innego. Gra jest na normalu ogólnie łatwa - zależy, czy idziemy "po kolei" i ulepszamy postać na liczne sposoby, czy też rzucimy się na coś ponad nasz level. Jest wystarczająco wiele myślenia w walce i w zagadkach, żeby było dość ciekawie, ale bez stresu. Zrobienie dungeonu na wysokim poziomie oczywiście daje szansę na mocniejszy loot, który z kolei sprawi, że te pozostałe na niskim levelu będą naprawdę banalne w sensie przetrwania walk. Czasami trochę szkoda, ale ogólnie nie jest to najważniejsze. Typowo, najbardziej ukryte zagadki, wymagające więcej pomyślenia, to te, które prowadzą do właśnie szkatułek z wyjątkowymi skarbami w środku. Gra ma tu znów bardzo zręczną relację wysiłku do nagrody. Z tego powodu też podział na dungeony (niemające mapy i, z tego co wiem, żadnego wyznacznika co zebraliśmy w środku i nie) jest trochę niepotrzebny. Jak ktoś chce zebrać szkatułkę którą przegapił w dungeonie, to musi cały powtarzać. Czasami jest to naprawdę irytujące, choć właściwie nie ma znaczenia, bo w grze chyba nie ma pojedynczych przedmiotów o ogromnym znaczeniu. Ekwipunku jest tyle, że przegapienie jednego drastycznie nie zmieni wiele, a znajdźki nie są jakoś bardzo konieczne (chyba poza tym gdyby ktoś zbierał achievementy). ALE wolało by się mieć to jakoś bardziej dostępne, jak ktoś ma manię robienia 100%. Jako przygoda i show jest całkiem ładnie. Dungeony mają dość unikatowe pomysły co jakiś czas, a to zmiana perspektywy, a to inna rozgrywka, a to wyjątkowa architektura... raz na jakiś czas. Jest np. moment rodem z Mario Galaxy, nadal rzadka gratka. Gra wygląda w sumie bardzo ładnie, w stylu komiksowym przypominającym nieco Sable czy Void Bastards (już za miesiąc nowa część, ach!). W szerszym sensie, daje wrażenie ze starych Zeld 3D czy też Okami co jakiś czas (przykładowo dżingiel muzyczny i odgrodzenie terenu walki świetlistmy kółkiem gdy zaczynamy walczyć, a potem pewnie od razu zarys albo celownik jednej z naszych mocy, bardzo mi przypomniało Okami). Fani pikseli nie mają na co liczyć, gra ma ich mało, nie ma wielkiej ilości detali w krajobrazie, faktyczne eksplorowalne lokacje są dość małe, a nawet nasze ograniczone ścieżki doczytują się w pełni dość blisko. Dla fanów estetyki i stylu, gra ma bardzo fajny feel, jeden z lepszych, jakie widziałem w tym roku. Niektóre rzeczy wydają się słabe (przykładowo, żeby porozmawiać z postacią, trzeba stanąć przed nią, nie obróci się - w sumie miłe wobec tych postaci, ale takie detale trochę są zauważalne; autoskok i wspinanie się są po prostu ok, nie są zrobione super, autoskok ogólnie moim zdaniem powinien działać tak, że nie można nim spaść i się zabić, ale tutaj cofamy się zazwyczaj bardzo blisko jeśli czasem przypadkowo to się zdarzy), ale rzadko wchodzą w grę, a ogólnie gra jest sympatyczna w rozgrywce, jak można się domyślić po liście wymienionych inspiracji. Ogólnie gra jest bardzo fajna, dla kogoś takiego jak ja, kogo pociąga nieustanne znajdowanie i rozwijanie rzeczy. Raczej na krótsze sesyjki, bo nie robimy nic wielkiego, 1-2 godzinki i zaczyna się robić nieco statycznie. Jednak patrząc na zasobożerność wersji Xbox, nie ma co marzyć o wersji Switchowej. Po chwili niegrania, znowu chce się wrócić i popodbijać kolejne cyferki i tabelki, zrobić ze dwa dungeoniki i nie zapomnieć, na co teraz odkładaliśmy kasę czy który bonus teraz chcieliśmy zebrać. Pytanie dla mnie tylko, czy pod koniec nie będzie jakiejś bariery wymagającej mocnego spowolnienia, co rozłożyło wiele gier. Na razie gra doskonale balansuje lekkość i jednak ciekawą rozgrywkę.
-
Premier League
Ależ ten Kai Godvertz jest teraz dobry, nikt inny nie ma znaczenia. Niech ściągają tego Merino, wywalają Parteya i nigdy nie myślą o Havertzu jako czymś innym niż "9", to daleko zajdą. Kiwior nieobecny bez powodu. Nie załapał się na ławkę z powodów sportowych, widocznie. Timber, Calafiori jedyni obrońcy na ławce. Nie ma też Tomiyasu. Tierney chyba faktycznie kontuzjowany. Czy to znaczy, że zostaną sprzedani, nie wiadomo, sezon będzie długi.
-
TRANSFERY
Desire Doue oficjalnie w PSG. 19-latek to jeden z największych ofensywych talentów, marzył o nim m.in. Bayern. Rennes dostało za swojego wychowanka jakieś 50 mln euro. Jeśli Doue potwierdzi swój talent, będzie to brzmiało jak niska kwota. Koleś jest bardzo szybki i efektowny, przy tym uwielbia walczyć o piłkę. W Rennes grał na lewym skrzydle, ale w PSG prawdopodobnie głównie będzie pomocnikiem. W postaci Douego i Joao Nevesa, PSG zatrudniło dwóch czołowych nastolatków w Europie. Ponadto 22-letni Willian Pacho po przyjściu z Eintrachtu wydaje się od pierwszego meczu od razu liderem defensywy. Obecnie już 25-latkowie należą do najstarszych na boisku po stronie PSG.
-
Europa Conference League
No i co logicznie wynika z tego że Polska zrobiła progres i świat też zrobił taki sam proporcjalny progres? No właśnie to co napisałem i podparłem obiektywnymi prostymi faktami, że Polska to niesamowicie stabilnie średniak europejskiego futbolu, wiecznie od 45 lat na generalnie tym samym poziomie na tle kontynentu. Nie wiem co jakieś tam gadanie o Norwegii ma z tym wspólnego. Mieli "mniej do zrobienia" bo co niby lol? Co to w ogóle znaczy, w jakichś konkretach, a nie okrągłych zdaniach o niczym. Norwegia nigdy jakoś mocno piłką nie stała, acz demografia się zmienia. Przed rozłączeniem ZSRR, Jugosławii itd. była jednym z kilku najniżej notowanych krajów w rankingu UEFA, ale też przez ten czas parę razy zapukała do top 10 okazjonalnie, czy to w latach 90. czy obecnie. Można się srać na ogóra bo to łatwe, a proste obiektywne wyniki się od tego nie zmieniają. Ile jest klubów w Europie, i na jakiej podstawie ktoś patrzący obiektywnie z zewnątrz może powiedzieć, że w polskich jest cokolwiek wyjątkowego? No na takiej że ogur debil słoneczko hehehehehe, tyle argumentów mają polskie kluby obietywnie rzecz biorąc. Jak będą lepiej grać w piłkę, to będzie progres, a na dłuższą metę też nie ma bata, by ranking tego nie odzwierciedlał. Jak będą dobrze grać, to będzie, ale lepiej się modlić żeby jeden konkretny mecz zamiast 2-2 był 3-2, bo wtedy punkciki wpadną i będzie dobrze wyglądać...
-
Black Myth: Wu Kong
No ogólnie sympatycznie to brzmi, ale nie aż tak, bym czuł potrzebę - skoro nie ma opcji płytki i odsprzedaży. Działaniem na PS5 się jakoś strasznie nie martwię, jak trzeba będzie obniżyć liczbę pikseli czy coś to niezbyt mnie to rusza. Liczba zawiech i błędów brzmi gorzej, ale może na PS5 nie będzie. Ogólnie czekam na ogłoszenie Game Passa/Plusa, średnia ocen 82 jak na grę takiego budżetu to naprawdę średni znak dla mnie, ileż bardzo banalnych gierek miało taką ocenę, a w recenzjach wspominają o dość wielu mało imponujących aspektach.
-
Premier League
Rodri, po zejściu z kontuzją w finale Euro, podobno nie odzywał się do klubu i chuj wiedzieli, co z nim było. Do teraz, nie wrócił na razie do normalnych treningów i nie będzie grał. Oscar Bobb, według pierwszy szacunków, straci co najmniej 4 miesiące. Wielka szkoda dla zawodnika, który miał bardzo obiecujące sparingi, i wobec zmęczenia innych Euro, miał sporo grać na początku sezonu dla Man City. Ciekawe w ogóle, na jakim głodzie wyjdzie Haaland po tym letnim odpoczynku hehe, rozwalało mnie, że on był na tej reklamie Euro/Copa America bodaj Adidasa, cała gadka o tym że nadchodzi najważniejszy moment, a tam... Haaland lol. Norwegia ma aż 5 zawodników regularnie grających w Premier League, Polska może o tym pomarzyć. Haaland i Odegaard są czołowymi supergwiazdami dwóch dominujących ekip. Ajer solidnie, regularnie gra w Brentford. Bobb był nadzieją Man City. Sander Berge dostał wszystkie nagrody dla gracza sezonu Burnley i mówi się, że Man United traktuje go jako opcję do pozyskania (gdyby nie wyszedł Ugarte). Do tego jeszcze Sorloth był wicekrólem strzelców La Liga, najlepszym graczem Villarrealu, i teraz niektórzy widzą w nim wielkie wzmocnienie Atletico. Ryerson regularnie grał w BVB w kampanii, która dała finał Ligi Mistrzów. Nyland to podstawowy bramkarz Sevilli. Sporo innych zawodników regularnie gra w Bundeslidze, Serie A, La Liga, Ligue 1. Kurrrde, wyobraźcie sobie, że piszę to wszystko o Polsce i że ekipa nawet się nie zbliżyła do zakwalifikowania na Euro, będąc daleko za jakże cienką Szkocją. Ale by było w internecie.
-
Europa Conference League
Nie wiem, jak można obejrzeć te mecze wczoraj, i się tak jarać tym rankingiem jakby to był cel całego futbolu. Przecież było tak blisko tego, żeby trzy ekipy odpały, i tyle by było z jakichś punkcików w tym roku lol. Ewidentnie poziom futbolu w całej Polsce i poziom zajebistości każdego Polaka nie musiałby być znacząco inny, by te ekipy odpadły. Pojedyncze mecze zależą od wielu czynników, a fani rankingu zamiast myśleć "hm, może polskie kluby by mogły być mocniejsze, żeby rywale z tej półki byli bardzo regularnie lani, a rywale z wyższej czasem", to liczą te punkciki jakby w nich zbawienie było. Lekkie fluktuacje muszą więc być, bo takie detale decydują o tym, takie wybieranie sobie pojedynczych lat to sobie można lol. Równie dobrze można podać np. rok 2016 gdy Polska też była na 18. miejscu i mówić że "nie ma progresu". Tak sobie można wybrać dowolne pojedyncze lata. Tak naprawdę, Polska to musi być jakiś rekordzista tego, jak stabilna jest w tym rankingu. Większość krajów czasem naprawdę wystrzela, potem spada. Polska od CZTERDZIESTU PIĘCIU lat generalnie jest w okolicach 20.-25. miejsca, z bardzo lekkimi i krótkimi odchyłami. Dość niesamowite, nie wiem czy jest inny taki kraj. Weźmy tylko ostatnie 5 sezonów, pojedynczo wystrzeliwały Grecja, Serbia, Czechy, Turcja, Austria, nawet taki Luksemburg czasami pozdobywa trochę punktów i odskoczy na kilkanaście miejsc od dna, co jak na jego warunki jest ogromnym skokiem. Polska to taki idealny średniak. Zwłaszcza godne podziwu, że to się trzyma już od końca lat 70., bo przecież w latach 80. było o wieeele mniej federacji w Europie, a Polska i tak całą dekadę spędziła w zakresie 20.-23. miejsca lol, jak ustawione.
-
Premier League
Spodziewano się tego, ale oficjalnie, Ed Sheeran stał się właścicielem jakieś 1,5% Ipswich Town. Nie on pierwszy (podczas igrzysk, Kevin Durant miał kupić 2% PSG, i tak dalej), ale Sheeran to wyjątkowy fan. Chyba pierwszy raz w historii, będzie w Premier League klub de facto reklamujący osobę na koszulce (logo trasy Sheerana, z symbolami matematycznymi, będzie na koszulkach Ipswich już chyba trzeci czy czwarty sezon). Ludzie się czepiają Man City i jego sponsorów, ale tak swoją drogą to jakie są szanse, że ta kwota, którą Sheeran im daje, jest realistycznie obliczona, a nie po prostu wsparciem dla klubu który lubi hehe. Chociaż pewnie nie jest zbyt wysoka, relatywnie. "Pod wodzą" Sheerana, Ipswich awansowało dwa razy pod rząd. Kurde, do dziś pamiętam, jak ostatnio awansowali. Jako beniaminek, zajęli 5. miejsce w Premier League, między potęgami Leeds i Chelsea. Nadal nie wiem, jak to się stało. Rok później spadli i nigdy nie wrócili lol. Dzisiaj Man United-Fulham. Wielu mówi o tym, że w fantasy Emile Smith-Rowe to "czarny koń" sezonu. Nie wiem, na czym to opierać. Poza tym, że grał w dużym słynnym Arsenalu. Smith-Rowe ma 24 lata i w sumie to mało grał meczów piłkarskich jak na ten wiek. A gdy grał, jakimś magikiem też nie był. Jasne, jest uważany za spory talent od jakichś 10 lat lol. Ale już próbowano "większej roli" na wypożyczeniu do Huddersfield, i też cudów nie wyczyniał. No, zobaczymy jak teraz wypadnie. Inne "czarne konie" to podobno Oscar Bobb (który świetnie grał w sparingach i wydawało się, że wskoczył nagle do jedenastki Man City... ale doznał kontuzji) oraz Yankuba Minteh (nowy zawodnik Brighton, młody, grał dobrze w Feyenoordzie jak i Wieffer).
-
Europa Conference League
O dziwo Ajax był jeszcze lepszy. Wyeliminował Panathinaikos po... 17 kolejkach karnych. I to dość absurdalnych, bo zanim się udało, to Panathinaikos cztery razy nie wykorzystał karnego, tylko po to, by Ajax od razu zmarnował też swojego.
-
Champions League
Składne to nie było, ale było takie lekkie uczucie "o kurde, ile skilla na boisku". Ten Real może być wyjątkowy. Zebrali wszystkich kandydatów do Złotej Piłki w jednym miejscu, ale nie ma żadnych wątpliwości, kto był najlepszy na boisku. Jude Bellingham jako środkowy pomocnik absolutnie rządził, koleś umie wszystko. Jest jak ci najbardziej legendarni pomocnicy królujący w walce o piłce, tylko że wysoki. Mbappe tak za darmo nie zdobędzie więcej goli od niego hehe.
-
TRANSFERY
Są młodzi i dobrzy. Ostatni klub, który musi szastać kasą tylko po to, żeby ludziom się nie nudziło. Nadal jest próbowany wspomniany temat Mikela Merino. Liverpool blisko ugadania Mamardaszwilego. Sensacyjny Gruzin prawdopodobnie byłby kupiony i wypożyczony na jakiś czas (obecnie w planie Bournemouth), potem zastępując Alissona. Paulo Dybala blisko Arabii Saudyjskiej. Donosy źródeł są sprzeczne, czy klub naciska, by się go pozbyć, czy sam chce odejść. Moim zdaniem najlepszy piłkarz Serie A na przestrzeni ostatnich lat, który nie tracił na kontuzje aż tak wiele czasu, jak niektórzy mówią. Ciągnął Romę często. Czym będzie Roma bez niego? Nie wiem.
-
Champions League
Mourinho i jego wyznawcy serio ciągle powtarzają, że on osiągnął z Romą "sukces jakiego nikt sobie nie wyobrażał" w postaci "europejskich finałów" (w klubie, który zazwyczaj w tym stuleciu grał w Lidze Mistrzów lol). Dlatego tego pewnie też nie można nazwać odpadnięciem z LM. On awansował do Europa League. Zresztą serio mówiąc to wygranie jakiegokolwiek europejskiego pucharku z Fenerbahce i tak było sporym sukcesem, obojętnie jakiego.
-
Champions League
Nie lada gratka, bo jutro Warszawa dozna debiutu Mbappego w koszulce Realu. Superpuchar Europy. Real ma z kogo wybierać. Możliwe jednak, że Mbappe i Vinicius stworzą formację ataku od początku. Rodrygo byłby oficjalnie na czubie pomocy w 4-4-2, za nim pewnie Bellighnam, Valverde i ktoś na zastępstwo kontuzjowanego Camavingi.
-
TRANSFERY
Havertz grał jak bogol na 9 w ostatnich miesiącach i Arsenal miał świetne wyniki. Trudno to uzasadnić gdy Jesus i Nketiah są na kontrakcie. Fani ciągle fantazjują o Viktorze Gyokeresie, który miał wybitny sezon w Portugalii, ale na razie nie ma tematu.
-
TRANSFERY
Na dziewiątkę, nie. Może coś wyjdzie jeśli Nketiah odejdzie. Na razie to ciężko idzie. Ciągle są gadki o Comanie, dla Bayernu temat na pewno jest, ale zależy od ofert, na razie nic konkretnego. Tymczasem Romano donosi, że Wojciech Szczęsny rozwiązuje kontrakt z Juve, bez transferu. Czy pójdzie gdzieś grać, nadal nie wiadomo.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Zawsze mnie to zastanawia w tym zalewie postów płaczących że "dają za darmo". Ktoś broni też wziąć i będzie po równo i wyjdzie na zero? Ja na przykład uważam że nie umiem grać w piłkę tak jak oni dlatego nie dostaję tych chorych kwot. Ale jak autorzy postów umieją, bo nawet ich babcia umie, to w czym problem to po prostu robić, zamiast płakać że ktoś inny musi ich wziąć i ogólnie ukarać. Ta płaczkowa histeria, takie chowanie się za plecami jakiegoś pana z rządu co ma wszystko naprawić, u dorosłych mężczyzn jest zadziwiająca. Olimpijczycy jak ciągle czytam muszą trenować za własne pieniądze na żwirowych kamieniołomach itd. Hmm, brzmi jak ktoś, komu by się przydała praca lekka, niewymagająca, z krótkimi godzinami pracy i przynosząca fortunę. Skoro i tak z tych olimpiad nic nie mają, to znaczy że mają jakąś pracę zarobkową - w czym problem żeby tą pracą była ta wstrętna piłka, gdzie nawet moja babcia by dostawała 18 milionów tygodniówki za nierobienie niczego. Nigdy nie dostałem odpowiedzi na tę logikę - czemu nikt tego po prostu nie zrobi. Ogólnie założenie jest chyba takie, że nasi bohaterzy nie mogą grać w piłkę, bo po prostu mają taką krystaliczną godność, moralność, heroiczną posturę, żeby pracować dla jakiegoś randomowego Janusza w biznesie zamiast się poniżać do bycia gwiazdą piłki, co czyni ich tak niesamowicie zajebistymi herosami moralności jak każdy tutaj. To jest zawsze cała odpowiedź, och jestem zbyt zajebisty żeby zrobić tę oczywistą rzecz i zamknąć ryja zamiast płakać.
-
TRANSFERY
Maximilian Beier oficjalnie w Dortmundzie. Tak jak mówiłem, bardzo ciekawy ruch. Beier ma ogromny potencjał, już jest dobry, a nadal ma 21 lat. Zastąpienie 10 lat starszego Fullkruga nim, bez dodawania kasy - no kurde, to wygląda na cud interes. Hoffenheim wręcz okradzione, ale rynek faktycznie jakoś leży w tym roku. Już kilka klubów, jak Benfica, musiało sprzedać swoją największą gwiazdę za szokująco niską kwotę transferową.
-
eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Tydzień solidnych sequeli: Volgarr the Viking 2 - jedynka ma swoją oddaną grupkę wielkich fanów, którzy pokochali prawdziwe retro. Osobście tego nie czaję, ale to trzeba lubić. Dwójka jest dość kontrowersyjna, nawet wśród fanów - nie widzę nawet zgody, czy jest bardziej przystępna (o nie!), czy jeszcze trudniejsza (łoho!) od jedynki. Cat Quest 3 - tej serii nie trzeba już przedstawiać, z racji cen (jedynka była już przeceniana na bodaj 4 zł, dwójka na chyba 12) każdy wie, jakiego rodzaju uroczą mini-diablo rozgrywkę oferuje Cat Quest. Trójka wiele nie zmienia - nadal wykonujemy misje, słuchamy zabawnych dialogów z przeładowaniem purrrfekcyjnych kalamburów i szybko, szybko nabijamy levele, z możliwościami buildów i akcją. Czasami człowiek ma dzień, że chce pograć w coś idealnie gładkiego, jak Cat Quest. No i jest kolejny. Steamworld Heist 2 - recenzje bez szału, ot, wychodzi na to, że to większy i lepszy sequel jedynki, co nie zawsze jest chwalone. Kto czekał 9 lat po hitowej jedynce, albo chce zobaczyć w czym magia tego uroczego, gładkiego ale wystarczająco angażującego taktyczniaka, ma okazję. Dreamscaper - przykład przeceny z innej bajki. Ciekawostka. Przypadkowo zauważyłem, że Dreamscaper... podniósł cenę. Nie pierwszy taki przypadek, ale jak o obniżkach są alerty, to o podwyżkach nikt nie mówi hehe. Gra wyszła 3 lata temu, zbierając dobre, acz nieliczne recenzje (na PC znajdziecie recenzje już z 2020, bo był early access). Po pół roku na Steamie, a rok później także na Nintendo, cena... wzrosła z 90 zł na 115 zł (oczywiście na Switchu tak naprawdę 5% taniej, na Steamie nie ma tego taxu, ale wiadomo o co chodzi). Nie wierzę, że ludzie się nagle rzucili na grę, i że mieli z tego zauważalną korzyść, więc w sumie ciekawe, czym to jest powodowane. Widzę kilka hipotez, ale serio nie wiem. Gra nadal regularnie, co chwila, jest przeceniana o 75%, co oznacza, że typowy klient kupi grę już nie za 27 zł, ale za 28,75 zł. Hmm... ok, niech im będzie. Gierka jest dość ciekawym rogalikiem, nastawionym na opowieść. Najważniejsze jest budowanie relacji z postaciami, co stawia grę tak naprawdę gdzieś między klimatem Hadesa a Persony. Gra wygląda bardzo ładnie i aż żal jej na mały ekran, nieźle pasuje jej większy. Nie chodzi specjalnie o liczbę pikseli, ale całą estetykę, mocno opartą na bardzo ciekawym budowaniu obrazu, klimatu i faktury powierzchni oświetleniem. Niestety, jako gra, Dreamscaper, jak niejeden rogalik, potrafi wnerwić nierównym i blokowanym postępem. Sama rozgrywka wielce oryginalna nie jest. Ale jako opowieść, znajdzie wielkich fanów w swojej grupie.
-
TRANSFERY
De Ligt i Nazraoui przeszli testy medyczne w Manchesterze. Po dłuższej gadce, przechodzą. Może od razu wskoczą do jedenastki na piątek na Fulham hehe. Bayern może się skupić teraz na kupowaniu. Nie udało się ściągnąć Xaviego Simonsa, który wybrał kolejne wypożyczenie do Lipska. Zapewne przepadnie też supertalent Desire Doue, który podobno woli PSG. To ich boli, ale wierzą, że za rok pojawi się któraś ikona, albo Xavi Simons albo Florian Wirtz. Realny jest nadal Jonathan Tah, na zastępstwo de Ligta, chociaż Leverkusen się wkurwiło tym przeciąganiem sprawy. Mimo wszystko, zawodnik wydaje się chętny do odejścia, może nie ma co trzymać. Swoją drogą to naprawdę niezłe poniżenie, że sportowo Leverkusen zdemolował Bayern, a i tak ich defensywna opoka ciśnie że musi odejść robić prawdziwą karierę do Bayernu, ech. Oczywiście, kasa jest nieporównywalna. Bayern może POTROIĆ zarobki Taha i nadal byłby on bodaj SIEDEMNASTYM najlepiej opłacanym piłkarzem w Monachium. No, może szesnastym, skoro odchodzi de Ligt.
-
Primera Division
No faktycznie był już news dzisiaj hehe. Sprawy wydawały się dogadane tak dawno. Według El Chirniguito, Chelsea "chciała kupić 50% Omorodiona", co brzmi imo dość absurdalnie jak na młody supertalent (który wielu już wstawiało do pierwszej jedenastki Chelsea, w co na razie wątpiłem, ale nie w to że może się przydać Chelsea na boisku już w tym sezonie). Zawodnik podobno do tej pory o tym nie wiedział i jak usłyszał, że taki to jest deal, to się obraził i wycofał.
-
Primera Division
Niesamowita sprawa. Otóż ogłoszony dumnie Dani Olmo nie został na razie zarejestrowany przez Barcelonę lol. Klub jak zwykle nie spełnia tak naprawdę warunków finansowych La Liga, by móc rejestrować nowych graczy, i desperacko szuka możliwości dopięcia kolejnej opłaty za sprzedanie czegoś tam w swojej przyszłości, by tylko naciągnąć to jako odpowiedni przychód, by się to nazywało wypłacalnością. Barcelona oczywiście stara się o kolejne gwiazdy. Podobno ofertę mocno rozważa znany z Euro Nico Williams. Ma on klauzulę odejścia, więc gdyby chciał przejść faktycznie do Barsy, to nic go nie powstrzyma. No, poza tym że Barca oficjalnie nie może nikogo zarejestrować.. W innej sytuacji wydaje się być Atletico, mimo słabego sezonu. Przez ostatni rok, udało się pozbyć wielu zawodników z wysokimi wypłatami - Morata, Carrasco, Depay, Hermoso (co prawda był dobry), od biedy Savić i Saul Niguez na wypożyczenie. Dostali też jakieś drobne za transfery Carrasco do Arabii, Omorodiona do Chelsea, Moraty i Soyuncu. Z tego powodu, Atletico mogło przebudować, jak nigdy. Julian Alvarez, Conor Gallagher, Robin Le Normand, Alexander Sorloth (wicekról strzelców i kapitalny sezon w Villarrealu), oraz zapewne młody talent z Valencii, Javi Guerra - to niezła lista nabytków. Pomoc z Griezmannem, Gallagherem, De Paulem, Llornete i Witselem to będzie niezłe walczakostwo, a Alvarez ma ogromny potencjał pokazać co potrafi jako główna gwiazda. Ciekawe jednak, jak się zgra z Griezmannem. Po kolejnym kapitalnym sezonie, Griezmann miał słabe Euro. No i w Barcelonie niezbyt zadowolił w roli nie-głównej. Jest jeszcze Sorloth, którego trzeba obsługiwać, bo chyba to zbyt drogi gracz, by tylko wchodził z ławki, choć ja w niego wątpię. Zobaczymy... Alvarez ma pseudonim "pająk", i Atletico się bawi na soszjalach...
-
NBA
Mimo pewnych emocji, USA wygrało. Nie był to rok 1992 i wygrywanie meczów co najmniej 35 punktami, a co najwyżej 80 punktami, ale jak się wzięli do roboty to wygrywali, no cóż tu dodać, trudno tu czuć jakieś emocje. Niemniej za najlepszych zawodników uznano gwiazdy NBA. Najlepszym graczem turnieju wybrano LeBrona, chociaż wiele osób zgodziło się, że najlepszym indywidualnie zawodnikiem na turnieju był Jokić. Obie piątki wybrane przez FIBA mają zawodników znanych z NBA. Za wyjątkiem Guerschona Yabusele, który nigdy w Celtics się nie przebił, grał ogony. Miał trochę miłości od fanów, wyróżniając się jako zawodnik nieco bardziej grubaśny i wesolutki niż standardy NBA, zyskując przydomek The Dancing Bear. We Francji okazał się zawodnikiem, który rzuca sporo punktów, drugim za Wemby'm. All-Star Five: Dennis Schroder (Germany), Stephen Curry (USA), LeBron James (USA), Victor Wembanyama (France), Nikola Jokic (Serbia) All-Second Team: Shai Gilgeous-Alexander (Canada), Bogdan Bogdanovic (Serbia), Franz Wagner (Germany), Guerschon Yabusele (France), Giannis Antetokoumpo (Greece) Odkryciem imprezy był dla mnie Josh Hawkinson. Generalnie wiem, że w każdym kraju jest jeden Amerykanin (nawet liczyłem, czy jakakolwiek nacja zdobyła więcej punktów na MISTRZOSTWACH EUROPY, niż Amerykanie - o włos, byli drudzy). Tutaj też tak jest, zazwyczaj jest to jakiś niski rozgrywający, który nie ma warunków fizycznych na NBA, ale ma skilla, no i gra, choć nigdy nie był w danym kraju. Lorenzo Brown w Hiszpanii, Carlick Jones w Sudanie, Thomas Walkup w Grecji (który gra też w Grecji w klubie), nie wiem czy był jeszcze jakiś na IO. Hawkinson to jednak co innego. Koleś gra w Japonii od 7 lat, i naprawdę wkręcił się w życie tam, jakoś tam mówi po japońsku. Wielkich przemów nie wali, ludzie się nim jarają jak maskotką ile razy powie krótkie zdanie, więc na razie z Japończykiem go nikt nie pomyli, ale nawet mówi. Normalnie Wilfredo Leon Japonii.
- Igrzyska Olimpijskie 2024 w Paryżu