Valkyria Chronicles
Po ponad 25h gry udało mi się zakończyć przygodę z Valkyrią. Czy to dużo czy mało, nie wiem, ale dla mnie było w sam raz i co najważniejsze obyło się bez grindowania (którego nie cierpię w taktykach - dlatego nie leży mi Disgaea chociaż klimacik i humor bardzo mi się w niej podobają), więc jednostki nie były wykokszone w taki sposób żebym miał jakoś bardzo łatwo. No ale nie o tym.
Sama gra jest bardzo dobra, ale do gry zayebistej trochę jej niestety brakuje. Co mi się w niej podobało? Przede wszystkim gameplay, historia, postacie oraz dość oryginalny klimat jak na tego typu produkcję. Dla fabuły warto zagrać chociaż tak na dobrą sprawę jak ktoś ogląda albo oglądał anime to nie znajdzie tutaj niczego zaskakującego. Jest wątek przyjaźni, miłości, zdrady, kilku postaciom zdarzy się umrzeć, ot taki standardzik jak na japońską produkcję. Standardzik, ale za to bardzo fajnie przedstawiony za pomocą księgi, w której odblokowujemy sobie dostęp do poszczególnych custscenek, dialogów czy po prostu nowych potyczek. Wszystkie te przerywniki jak i sama gra mają świetną oprawę artystyczną (cell-shading, tła niczym akwarelowe obrazy itd.), która po pierwsze powoduje, że ogląda się to wszystko jak dobre anime, a po drugie dzięki temu gra pod względem oprawy wygląda nadal bardzo dobrze pomimo 7 lat na karku. Aż dziw bierze, że Sega nie pokusiła się o wykorzystanie tego silnika do innych gier.
Strona taktyczna gry, czyli w zasadzie najważniejszy element, jest dobra, nie mam tu większych zastrzeżeń. Co innego jeżeli chodzi o poziom trudności. Nie wiem czy wynika to z tego że nie grindowałem wcale, ale ta gra była dla mnie trudna tak co 4 potyczki. Luz bluz, po czym nagle walka, którą męczę bite 2h, a później znowu lajcik. Coś tu jest ewidentnie nie halo, ale tak jak mówię, nie wiem czy to do końca jest wada, bo moje jednostki były rozwijane tylko za punkty zdobyte w kampanii. Do minusów dodaję też ostatnią walkę w grze (tak, tą z głównym złym), zbyt dużo w niej randomowości i opierania się na szczęściu, a nie na taktyce. Straszna padaka wg mnie, szczególnie jeśli popatrzy się na walkę np. w przedostatnim chapterze. Co jeszcze? Na pewno muzyka dupci nie urywa i jakoś tak nie wpada w ucho. Gra ma też problemy z warstwą techniczną. Trochę przydługie loadingi, a miałem ją zainstalowaną na dysku i drobne problemy z fizyką, które momentami mocno irytowały np. czołg który zacina się na drobnej koleinie i nie może jechać dalej. Czasami takie rzeczy zaważają o wygranej lub o przegranej, a potrafią wyskoczyć w najmniej spodziewanym momencie.
W sumie będzie już tego pisania. Gra pomimo kilku wad jest warta ogrania. Wciąga strasznie, chce się w nią grać, a to już jest chyba dość spora zaleta. Do tego takich gier na rynku jest niewiele, więc myślę że warto się zainteresować.
8+/10