Jezu, jakie to dobre. FFXV wypada tak biednie przy tej grze, że aż szkoda gadać.
Świetna historia i postacie, rozgrywka, muzyka, no i ten STYL. Tu nawet na taką głupotę jak podsumowanie po walce patrzy się z przyjemnością. Dungeony są większe, trudniejsze i o wiele bardziej różnorodne (nawet jakieś proste zagadki się trafią). W ciągu dnia też jest tyle do roboty, że aż nie wiadomo za co się łapać. Chociaż z drugiej strony, jeśli komuś nie podobały się poprzednie części, to pewnie piątka też go nie przekona, bo to 100% persony w personie (zwłaszcza na myśl przychodzi P4 z domieszką P2).
A narzekania na angielski dubbing trochę nie rozumiem. Jasne, trafi się czasami jakiś gorszy głos, ale to wciąż według mnie najwyższa półka.