Może to, że wszystko w nim wydaje się takie prawdziwe. Nie ma przesadnych elementów krajobrazu niczym ze światów fantasy. Każde miejsce wydaje się być wyjęte z rzeczywistości. Do tego dochodzi jeszcze aspekt fauny i flory. Ten świat żyje swoim życiem. Możesz się w niego zagłębić i jeśli będziesz cierpliwy to uświadczysz unikatowych wydarzeń (polujące na siebie zwierzęta, zmieniający się cykl). Wydaje mi się, że (przynajmniej ja to tak odczułem) kiedy przemierzamy prerię, która wydaje się tak autentyczna, nasz umysł zaznaje czegoś w rodzaju błogości. Takich wakacji bez wakacji, gdzie wokół nie ma żywej duszy, a my delektujemy się łonem natury. W RDR2 jest cała masa takich miejsc, które chciałoby się odwiedzić w prawdziwym życiu, a dzięki tej grze doświadczamy tego wirtualnie niemalże dając się oszukać, iż naprawdę tam jesteśmy. Myślę, że to właśnie ta magia, którą udało się stworzyć Rockstar sprawia, że ten świat jest tak niesamowity i wyjątkowy.