-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Właśnie jest "przenośny" - czyli mały. Taki SD to jednak kawał grata, Amerykanin pewnie chowa to tylnej kieszeni spodni, Japończyk na pewno już nie.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
To jest właśnie ten powód, dla którego się coś nie opłaca. Concorde przestał latać w 2003, do czasów wideokonferencji było jeszcze parę latek.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Fajna anegdota z tym Concordem. Jak wiadomo, już nie latają, bo nie opłacało się utrzymywać tej usługi. Ludzie mają wpływ jedynie, gdy są częścią masy. Jeśli masy odmówią kupowania i płacenia, będziemy mieli jeszcze chwilę oddechu. Nintendo na pewno zrobiło jakieś badania i wiedzą lepiej od nas, co może się zdarzyć. Ja jestem tym wszystkim rozczarowany. Switch był fenomenalny, więc nie dziwię się, że N nie chciało za wiele zmieniać, ale od lat zawsze pokazywali coś ciekawego, a teraz są po prostu kolejną firmą konsolową, nowy sprzęt taki, jak stary, tylko szybszy, z ładniejszą grafiką.
-
Opony
Ja mam jeszcze jeden sezon na letnich i jeden na zimowkach. Potem całoroczne. Co ciekawe, wg obecnych cen będą tańsze niż zimowe, które kupowałem kilka lat temu. Goodyear 7 lat temu 3200, teraz też Goodyear 2800. Za rok oczywiście może być jakoś inaczej. Edit: w drugim samochodzie już z 5 lat jeżdżę na tych goodyearach gen-3. Jest ok.
-
ZgRedcasty
Szkoda… 😢 Audiobooka też bym brał, idealny na spacery z psem.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Nic nic, powtarzaj ze wszystkimi: Marioooo, Zeldaaaa.
-
Silnik forum 3.0
Kobiety to dobry i potrzebny wątek, wrzuć screena bym zbanował, po co komu tyle obrazków Aloy.
-
Steam Deck
Akurat w Indianie cudów nie ma, jest trochę ostrzej i trochę płynniej, ale dupy nie urywa. Natomiast w takie RE4R na początku się nie dało, a teraz gram na TV w 1080p. Czary panie, czary.
-
Opony
U mnie w prognozie w weekend tmax ma spaść o 17 st w ciągu dwóch dni.
-
Opony
Czyli już się wzięli. I nie za „całoroczne” tylko za „badziewne, głównie z dalekiego wschodu”. Całoroczne przyzwoite opony wcześniej też miały trzy szczyty i były i dalej są ok. Choc wystarczy popatrzeć na wyniki testów adacu jak duże różnice są miedzy różnymi producentami i modelami.
-
Steam Deck
Dużo gier po czasie się poprawia. Jak grałem w Aliens Dark Descent chodziło jak kupa, ostatnio odpaliłem i całkiem stabilne 40 klatek w trakcie misji.
-
Pomoc przy kupnie auta
A tak, też słyszałem wśród znajomych, że jakaś nowa toyota hybryda po tygodniu stania nie chciała odpalić. W serwisie powiedzieli, że trzeba częściej jeździć. Z ciekawostek, kilka lat temu koleżanka miała problem z akumulatorem, Mazda 2 2015 rok. 2 miesiące stał, potem nie chciał odpalić. Poprosiła mnie o pomoc, po doładowaniu też były fochy, akumulator z korkami (oryginalny), poodkręcałem, okazało się, że w jednej komorze prawie nie ma wody. Dolałem, naładowałem. Pytałem ostatnio jak jest, powiedziała że do dzisiaj na nim jeździ i jest ok.
-
własnie ukonczyłem...
Higurashi When They Cry 1-8 na SD Bardzo japońska VN w ośmiu częściach (plus 2 w stylu DLC). Małe miasteczko, harem nieletnich panienek, dziwne zdarzenia, trochę strasznie, trochę śmiesznie. Moja historia z tym jest taka, że kupiłem pierwsze 5 części w ramach jakiegoś bundla. Parę razy podchodziłem na laptopie i zawsze szybko odpadałem; to jednak nie jest sprzęt do czegoś takiego. Wróciłem do tematu po kupnie Boskiego Przenośniaka Gabena i jakoś poszło. Części 6-8 kupowałem już pojedynczo, raczej na wyprzedaży, bo każda jest w okolicach 30 zł i w sumie wychodzi całkiem drogo. Są jeszcze dwie, z dodatkowymi epizodami; może (bardzo może) kiedyś się skuszę. W każdym razie w części 8 historia się kończy. Każda część (wg Steam) to było ok 15 godzin czytania, dwie ostatnie trochę dłużej, w sumie grubo ponad 100. Zasadniczo każdy z epizodów dzieli się na dwie części. Najpierw jest "codzienne życie" naszych bohaterów, jakoś po połowie zaczynają się dziać ciekawe rzeczy. To codzienne życie to straszna nuda. A to szkoła, a to bejsbol, a to wycieczka do kawiarni, a to jakieś inne pierdoły. Naprawdę ciężko przez to wszystko przebrnąć, wszystko japońsko-głupawe, w stylu niektórych wątków Phoenixa Wrighta, ale rozciągnięte na wiele godzin. Najtrudniejsza była pierwsza część, ponieważ nie wiedziałem jakie fajne rzeczy się będą działy pod koniec i myślałem, że dobrnę jakoś do końca, żeby sobie wyrobić opinię i pozostałe odpuszczę. Tak się nie stało. Gdy historia zaczyna nabierać tempa, robi się naprawdę interesująco. Niezależnie od tego potrzebowałem trzech lat, żeby przebrnąć przez wszystkie odcinki (trochę mi się przy tej okazji przypomina Space for the Unbound, o którym tu pisałem niedawno). Przy bardziej męczących etapach opowieści robiłem wielotygodniowe przerwy, te ciekawsze konsumowałem jednym ciągiem. Jest to najprostsza możliwa VN, żadnych wyborów, tylko klik po kolejną linijkę tekstu i obrazek. W trakcie odblokowuje się dodatkowe krótkie epizodziki, które można oglądać w dowolnej kolejności. W ósmej części jest lekkie (mile widziane) urozmaicenie formuły, ale to tyle jeśli chodzi o interaktywność. Historia jest naprawdę dobra. Powiedziałbym, że na poziomie Steins;Gate. Intryguje już po pierwszej części, ale dopiero po kilku (50h czytania!) zaczyna się składać w całość i można zacząć robić przypuszczenia, o co naprawdę chodzi. A żeby do tego dojść, trzeba przebrnąć przez wiele godzin durnoty. Nie żałuję tego czasu, ale wolałbym, żeby autor się bardziej kontrolował. Edit: szczególnie, że wśród tej durnoty jest dużo ważnych informacji i zasadniczo trzeba to wszystko przeczytać, żeby ogarnąć całą historię. Tła to zdjęcia z nałożonym ohydnym filtrem, naprawdę fatalne. Na nich bardzo ładnie narysowane postacie (jest też tryb "klasyczny" rysunków postaci, cokolwiek to znaczy, ale traktuję go wyłącznie jako ciekawostkę), na tym wszystkim tekst, czasami od góry do dołu ekranu. Strona dźwiękowa ok (nie ma głosów, na szczęście - byłoby jeszcze dłużej), choć dźwięk cykad mocno już mi się osłuchał. Wersja angielska z niewielką ilością błędów ortograficznych i językowych, gdzieś na granicy między fanfikiem a profesjonalnym wydawnictwem. Najtrudniejsze do przebrnięcia były sceny jakiejkolwiek aktywności fizycznych, z masą entuzjazmu, przesady i wykrzykników. W szczególności ostatnia część grubo przegina z wiarygodnością akcji, sięga po rozwiązania typu deus ex machina i mocno naciągane rozwiązania. Da się przeżyć, ale o wiele gorzej się wtedy bawiłem niż w poważniejszych momentach. Całość dla absolutnych koneserów VN. Polecam, choć caveat emptor. Warto dobrze rozłożyć siły. Stosunkowo niska ocena głównie za ilość godzin, w których musiałem wyłączać myślenie. 7/10 Każdy epizod jest osobną grą, w każdym jest trochę inne sterowanie (czytaj: guzik do kolejnej linijki tekstu. Czasem R2, czasem A, totalny chaos). Chyba tylko 1 jest SD Verified, reszta Playable. Każdy epizod ma wersję natywną na Linuksa, ale (jeśli dobrze pamiętam) 5 nie działa dobrze i trzeba zmienić na wersję windowsową. Mam wrażenie, że jest tam coś zwalone z dużymi literami w nazwach plików (Linux ma system plików z rozróżnianiem wielkości liter i wielu windowsowych programistów tego nie ogarnia) i Proton to rozwiązuje.
-
NETFLIX
Wymęczyłem do końca Sweet Home. Wart oglądania jest tylko pierwszy sezon. Reszta do odstrzału. W drugim sezonie sytuacja się zmienia, pojawia się dużo nowych bohaterów, fabuła się rozrzedza i przestaje trzymać w napięciu. Jakoś w połowie przestałem wiedzieć o co chodzi i tak zostało do końca serialu. Trzeci to więcej tego samego, tylko mniej sensownie. Bleh. Ale pierwszy sezon czyste złoto. S1 9/10, S2 i 3 5/10, średnia 6/10
-
NETFLIX
Resident Alien sezon 2 Właśnie wciągnąłem jednym ciągiem chyba 4 ostatnie odcinki, bardzo dobrze się wszystko zaczyna układać pod koniec sezonu, ale niestety wcześniej nie jest tak różowo. Głównym problemem tutaj (nie pamiętam tego z pierwszego) są potwornie durne, przerysowane postaci, które chyba mają być śmieszne, ale wychodzą żenująco. Trochę mi to przypomina Friendsów, gdzie na różnych etapach każda z głównych postaci musiała pokazać się z bardzo złej strony, tyle że do 10 potęgi. Podobnie też było w Ted Lasso, gdzie w pewnym momencie pojawili się dziwaczni, jednowymiarowi bohaterowie z pojedynczym głupkowatym zachowaniem i wtedy durnota mnie przytłoczyła i odpadłem. Tutaj przede wszystkim szeryf i mer (oraz jego relacja z żoną) są karykaturami ludzi i zachowań, wyolbrzymione do granic absurdu. A że serial równolegle prowadzi wątki wszystkich mniej więcej po równo, jest tego naprawdę dużo. Na szczęście główna fabuła i postać naszego aliena są naprawdę dobre i świetnie to wynagradzają. Ale wygląda to tak, że co kilka minut, ze sceny na scenę, każdy odcinek zmienia się diametralnie o 180 stopni. Dość powiedzieć, że przez środkowe 10 odcinków brnąłem przez wiele miesięcy. Na polskim Netfliksie sezon 2 niedawno został dodany, na amerykańskim od dawna już jest również S3. Zaraz siadam oglądać dalej. Niezależnie od dużych zastrzeżeń, polecam jako naprawdę dobrą rozrywkę.