Treść opublikowana przez waldusthecyc
-
Battlefield 4
łooooooooooohohohohohohoho nie wiem czy to było bo ostatnio mam troszkę zwieszkę w życiu więc mało mnie tutaj, ale kur.wa jak to wygląda: http://youtu.be/nteDP62uWcw gordżys
-
Trudne sprawy administracyjne i regulamin
Yano nie przekręca nicków, on je upiększa.
-
The Last Of Us Remastered Edition
nie, lecę na easy, potem normal i hard i na tym skończę (reszta to już przesada moim zdaniem, zwłaszcza, że itemy wypadają losowo z przeciwnków). walnę 3 przejścia. teraz lecę dla historii i zabawy, potem dalej. bluber - jak najbardziej, ja to rozumiem, po prostu mnie to zaskoczyło. AI Ellie jest okej na easy, ale walnąłem sobie 1 rozdział na wyższym i w(pipi)iała mnie strasznie
-
Nawigacja GPS
no rejczel - to jest piękny standard. Najlepiej jak wpadam na spotkanie, w budynku nie ma zasięgu GPS więc jest cisza przez pierwsze 30 minut spotkania, potem jakoś znajdę się przy oknie a tu nagle "za 150 metrów, zawróć" i konsternacja
-
The Last Of Us Remastered Edition
walczę jeszcze z singlem i powiem tak - wiadomo, że GOTY, historia, narracja, robienie apteczek (w ogóle od czasów serii Resident Evil i nie licząc rpgów ktoś wpadł na ten pomysł? Dla mnie geniusz względem systemu "schowaj się i god mode" i potęguje klimat ogromnie) moje zachwyty są dokładnie takie same jakich już widzieliście/czytaliście z milion, więc oszczędzam, ale mam od siebie łyżkę dziegciu. To co budzi mój zachwyt, jest też źródłem frustracji. Zachwycam się szczegółami otoczenia i związkiem -przyczynowo-skutkowym w grze. Ponieważ otoczenie jest bardzo bogate trzeba sprawdzać po czym się chodzi. Skradając się przez przypadek potrąciłem plastikowy baniak po wodzie od razu ściągnąłem na siebie przecinków - to na plus. Ale z drugiej strony jak już się powiedziało A to powinno się powiedzieć B i boli trochę brak konsekwencji w innych przypadkach, dla mnie to trochę psuje klimat, który sami twórcy tak pieczołowicie stworzyli. Chodzi mi mianowicie o klimat zaszczucia, klimat walki o zasoby. Od początku twórcy stawiają dość mocno na ten aspekt i wychodzi im to genialnie, ale gdzieś po drodze starając się stworzyć ciekawy gameplay gubią to i brakuje tu konsekwencji. A im wyższy poziom trudności, tym tej konsekwencji bardziej brak i jest to jeszcze bardziej odczuwalne. Kilka przykładów: 1. bliżej początku gry mijamy w którejś tam lokacji (celowo omijam dokłądny opis, nie jest on niezbędny do opisu ocb) mijamy zwłoki kogoś tam. Krótki dialog i oczywiście jak na weterana survivalu przystało od razu przeszukuję ubranie i całe zwłoki szukając czegoś przydatnego. W tym akurat wypadku nic nie było i nie byłoby w tym nic niesamowitego gdyby nie to, że koleś leży z gnatem w dłoni, obok leży masa amunicji (nie łusek), do tego magazynki i nic z tego nie mogę podnieść. Po prostu koleś nic nie ma. Wiem, że szczegół, ale ta gra jest tak genialna, że klimat udziela się bardzo szybko i widząc kolesia tonącego w amunicji spodziewałem załadowania zapasów do pełna, a tu zonk. 2. Inny, podobny przykład. Jeden ze strażników ma giwerę. Kur.wa czaję się na niego z 10 minut, aby poszło ostrze w gardło i już widzę jak przejmuję od niego tę giwerę i te parę sztuk amunicji (bo bez amunicji pewnie nie chodzi). Jakież było moje zaskoczenie jak po powaleniu kolesia NIE ZOSTAŁO NIC DLA MNIE. Jak to jest możliwe, przecież w świecie, gdzie liczy się każdy pocisk, gdzie ich zbieranie jest na wagę życia i śmierci taka akcja nie ma kompletnie sensu. Gdzie konsekwencja, przecież mogłem go ominąć, ale celowo kombinowałem jak go powalić aby przejąć jego zasoby. Strasznie mnie to zdziwiło i pozostawiło pewien niesmak, przecież mógł chodzić z kijem, rurką, kur.wa z nożem, maczetą - wtedy wiadomo, że nic nie zostawi i wybierając między ominięciem a ryzykowną walką, wybieram rozwiązanie dające więcej korzyści. Ale za to w innym czasie koleś z rurką zostawił 3 naboje. WTF? 3. Jeszcze gry nie skończyłem, ale przychylam się do wniosku, jaki miał ktoś tutaj na forumku - gra dostosowuje bonusy do stylu grania. Ergo, jeśli ciśniesz wszystkich po cichu, dostaniesz 3 naboje i tyle. Jak rzucę granat, wykończę paru z shotguna, potem z piąchy, potem rewolwer na ryj to na koniec po kolesiach zostanie prawdziwy arsenał - kilka naboi do każdej giwery Może to czepianie się na siłę, ale ta gra mnie tak wciągnęła, tak wessała klimatem i emocjami, tak otoczyła swoim wykreowanym światem, że to były nienaturalne zgrzyty, których się po prostu nie spodziewałem. Na koniec mega pozytyw - nie wiem czy macie tak samo jak ja, ale ta gra koniecznie musi wylądować w topicu "Gry gdzie zabijanie sprawia najwięcej radości". Kurcze strzał w brzuch, sprint i pi.zda rurką w łeb, zaczajki, pułapki, walka wręcz, dwóch kolesi w linii więc jednemu headshot i cała epa w drugiego jednym płynnym, przepięknie zanimowanym ruchem. Poezja, aż mam ochotę pizgać, je.bać nic się nie bać, bo sianie pożogi na ekranie na czysty artyzm. Przy okazji podziwiam Wasze chęci do grania na wysokich poziomach trudności - mnie to zbytnio wkur.wia. Przeciwnicy widzą Cię z kilometra, czasami nie z Twojej winy - to jednak nie dla mnie. wynik końcowy będę znać jak skończę tytuł, ale jak narazie pod kątem historii i narracji to pewne 12/10
-
DriveClub
Czyli skłamał Chodziło bardziej o skrót myślowy, ze to jak auta zachowują sie po mocnym uderzeniu mu kompletnie zwisa, bo oni tam sie na pamięć uczą ile mm od krawędzi ma wejść w dany zakręt aby zyskać te 0.005 sekundy nad rywalem. Tymczasem u nas na forum ta kwestia urasta do rangi najważniejszej kwestii w gierce wyścigowej. (pipi).ac gameplay, je.bać warunki i grafikę - PO CZOŁÓWCE Z BANDĄ JADĘ DALEJ CO ZA BEKA (nieważne ze nie ma juz szans na dobre miejsce).
-
DriveClub
[*] DriveClub jest prawie takie samo, jak Gran Turismo - można przy 200km/h walnąć w ścianę, odbić się od niej i kontynuować wyścig, nawet nie zwalniając. Suuuper. Ciekawe, czy zegary w kabinie są ruchome? Nie ma jak przyczepić się do gry arcade, że jest arcade. Zawsze zastanawia mnie takie pitolenie bez sensu. Ja gier wyjściowych nie lubię za bardzo, ale mam ziomeczka ktory startował z powodzeniem w turniejach GranTurismo w Niemczech i zadałem mu pytanie czy to bicie w bandy i brak realizmu zachowania aut w takiej sytuacji mu nie przeszkadza. Odpowiedział: "Waldek, nie mam pojęcia bo jeszcze nigdy nie uderzylem w bandę" Tak o tego typu duperelach wypowiadają sie ludzie grający pr0 na lanowych turniejach, tymczasem śmieszni arcadowcy online mają problem bo uderzenia w bandę mało realne. Co mam o tym myślec?
-
P.T
moja się popłakała i mało co nie rozwaliła mi słuchawek gdy dorwała ją zjawa hiehie. Faktycznie świetny tytuł do "co-op'a" No zdecydowanie będziemy w to ciu,pać, ale pewnie kobitki jak zwykle bedą oszukiwać - jednym okiem a to na FB, a to na telefon itp. Ale ryje psychę pięknie, bardzo mi sie podoba
-
P.T
Wczoraj o 23 z kobitką moją zaatakowalismy temat i masakra. Demo udało sie skończyć i odebrać telefon. Ja miałem gęsią skórkę, natomiast ten dziwny, falujący widok fpp spowodował wymioty u dziewczyny. Nie wiem co tak słabo
-
iPhone
Rownież propsuję - Advance Wars zawsze przy mnie <3
-
Pieprzenie
Musiałeś wszystko w ASO robić, nie dało się taniej?
-
Battlefield 4
fajny komentarz
-
Pytania różne, różniste
ja też wymieniam co rok czyli co 30k km.
-
Tv + Audio do 10tyś
Makot, a czemu nie projektor?
-
Pomoc przy kupnie auta
Oip te zdjęcia, które masz na blogu to wszystkie Twoje? niektóre zayebiste kadry łapiesz, gratulacje
-
Chorwacja
wniosek: tylko camping!
-
Badanie graczy konsolowych w Polsce
wypełniłem
-
Battlefield 4
dzisiaj pierwszy raz będę w domu po pierwszym urlopie, odfoliowuję mesjasza i też spróbuję się zjawić, od ręki na multi.
-
PS3 FAQ
nie znam tych wynalazków. z opisu wygląda wszystko ok, tylko potrzebujesz do tego jeszcze kabel VGA oraz coś do czego podłączysz dźwięk przez minijacka - monitor rzadko ma audio IN - nie wiem wieżę stereo, wzmacniacz, głośniczki komputerowe - cokolwiek takiego.
-
PS3 FAQ
nie z dowolnym monitorem, tylko z takim, który ma wejście DVI-D. Wtedy nie będzie problemów.
-
Chorwacja
ja dla odmiany jeżdżę przez Słowację, Węgry, Chorwacja. Droga jest minimalnie krótsza choć autostrada zaczyna się dopiero w Budapeszcie. Wcześniej jedziesz przez słowackie Karpaty co samo w sobie jest niezłą zabawą. Plusem tej drogi jest fakt, iż jak się zmęczysz to możesz spać w Budapeszcie czy nad Balatonem gdzie jest masa tanich noclegów. Jadąc z dwójką dzieci takie koło ratunkowe to wygodne rozwiązanie winiety częściowo kupuję miesięczne (bo są na kilka dni, na tydzień albo na miesiąc), ale za to starczają w obie strony. Koszt winiet na tej trasie w tym roku wyniesie mnie około 334zł w obie strony nie licząc autostrad Chorwackich (nie wiem gdzie jedziesz). Paliwo licz 1,3 Euro za litr ON.
-
Tv + Audio do 10tyś
i wtedy warto będzie kupić UHD, zgadzam się tutaj z Mikem.
-
Chorwacja
czy ja wiem - jadę piąty raz i piąty raz w inne miejsce. Chorwacja jest praktycznie cała nad morzem, ma głównie położenie równoleżnikowe i jest masa miejsce gdzie jeździć + mnóstwo wysp i przepraw promowych. Człowiek zjeździł cały kontynent a teraz wyspy. Zaliczyłem 3, w tym roku następne. Fajnie jest - blisko (tyle co nad polskie morze), tanio i pogoda praktycznie gwarantowana. W przyszłym roku może powrócę do Włoch, tam byłem też z 5 razy, została mi już tylko Sardynia - wisienka na torcie edit wracając co do cen, które balon podał - 6 tysięcy na dwa tygodnie dla dwóch osób. Podam tylko, że Chorwacja autem i kempingowo nad samym morzem to też 6 tysięcy, ale...... dla 4 osobowej rodziny i na 3 tygodnie. Nie ma tutaj co porównywać - Chorwacja jest najtańszą opcją. Włochy z kolei najdroższą - paliwo po 1,6 Euro
-
Wypadki
dlatego chyba teraz robią demontowalne.
-
Wypadki
współczuję Ci, kurcze nowe auto znam ten ból, bo jak mi facet Golfem Opla chciał przestawiać na parkingu to też wku.rw był.