Opublikowano 23 września 20168 l Milan jak jeszcze jesteś w Szczecinie to koniecznie musisz iść do Raba na frytburgera. Takie rzeczy tylko w królestwie paprykarza.
Opublikowano 23 września 20168 l Milan jak jeszcze jesteś w Szczecinie to koniecznie musisz iść do Raba na frytburgera. Takie rzeczy tylko w królestwie paprykarza. Chcesz go otruć czy coś? Rzucilem okiem w google co to ten frytburger jest a tam takie podsumowanie tego Raba MIEJSCE III Bar Rab Lokalizacja: Krzywoustego 11/13 Cena: 5,80 zł acca [acca] Wchodzimy, a tam podłoga w śniegowym błocie od wejścia aż po bar. Wybieram sosy mieszane. Bułka nie wygląda na napakowaną. Frytki mrożone, takie wiecie… suche, bez smaku, te sprawy. Mięso płaskie, też suche, też bez smaku, zrobione z mięsa oddzielanego mechanicznie. Boję się to jeść. Sosy… no wiadomo. Czego się spodziewać po pięciu złotych? Ale wiecie co? Zagadaliśmy się i okazało się, że te sosy… STĘŻAŁY! Po kilku minutach zrobiły się galaretowate. Zabierzcie mnie stąd! frost [frost] Ba, po pół godziny sosy przypominały piankę uszczelniającą! Frytburger z Raba prezentował się ubogo – frytek było zauważalnie najmniej, nie miały szans się wysypać. Były też pośledniejszego sortu (lub smażono je dłużej), wypiły bowiem więcej tłuszczu. Kotlet wydawał się najmocniejszym atutem – nieregularny kształt sugerował smażenie na miejscu. Po spróbowaniu objawił się jednak mojemu podniebieniu słaby gatunek mięsa, do tego średnio przyprawionego. Bez patrzenia dawało się zjeść, choć stanowiło to raczej przykry obowiązek. Zawodnik bezkonkurencyjnie zwycięża w kategorii „rewolucji żołądkowych” – cała noc i cały kolejny dzień pod znakiem kolektywnego strajku układu pokarmowego. [bubsonowska] Byłam raz, miałam więcej nie wracać. I trzeba było się tego trzymać. Ilość frytek – żenada. Sos – wyciśnięty z bliżej niezidentyfikowanej butelki, po chwili leżenia na frytkach zamieniał się w ciało stałe (?!). I to dawało o sobie znać w żołądku przez najbliższe kilka dni. Mięso wydawało się smaczne, przyprawione – jednak przy jedzeniu lepiej „nie patrzeć w dół”, bo widok może być dla wrażliwców vomitogenny. Serio, nigdy więcej. Oceniamy na 3,17/10 lol
Opublikowano 23 września 20168 l Jeśli chodzi o kulturowość miasta to kwestia jest tu bardzo indywidualna: dla mnie każde miejsce z filharmonią, siecią muzeów i klubów muzycznych jest potencjalnym miejscem do życia. Galerie sztuki będą miłym dodatkiem. Warszawa to podobno kwintesencja miasta, gdzie "coś się dzieje", a i tak ogrom interesujących mnie eventów odbywa się poza jego granicami. To each his own.
Opublikowano 23 września 20168 l lol Mięsko nieregularne czyli robione na miejscu, ale wyczuwalny słaby gatunek, sosiki gęstnieją i frytki mrożone i przetłuszczone. Koneserzy kebsów XD Tymczasem Rab to mordownia kwiatu młodzieży idąca na balety, albo z nich wracająca o 3 w nocy co by sobie jeszcze bułe z frytkami przed snem opierdzielić. Czytając takie opinie na pewno kolejny koneser będzie wiedział, żeby tej "restauracji" omijać, a tymczasem rab mieści się w centrum miasta więc, ruch mają spory to i szef ma w uju jakość, bo i tak ma popyt. Osobiście uważam, że nie jest to najgorszy kebs w Szczecinie, ale fajerwerków też nie ma.
Opublikowano 23 września 20168 l Cena niestety podskoczyła do 6zł BarRab królem wszystkich fast foodów! No i jest otwarty 24/7
Opublikowano 23 września 20168 l BarRab królem wszystkich fast foodów! No i jest otwarty 24/7 No tak go najlepiej określić. Jeśli chodzi o centrum to zdecydowanie ma lepszy ruch niż McD czy KFC.
Opublikowano 24 września 20168 l zapiekanka z LECZO z roti w Poznaniu po balecie kto nie jadł ten nie zna zycia
Opublikowano 27 września 20168 l Autor Dobra pytanie z gatunku prawno-mieszkaniowego. Developer buduje nieruchomosc gruntową (blok), ktorej jest właścicielem (jest ksiega wieczysta). U notariusza spisuje się umowę przedwstępną, w ktorej deweloper deklaruje iz po zbudowaniu bloku, wyodrębni Kowalskiemu lokal wlasnosciowy (mieszkanie) z własną księgą. Akt notarialny mówi też, że ów blok jest wolny od hipotek (brak wpisow w 4 rozdziale KW). I to wszystko jest OK, tak mialem. Pytanie brzmi - czy developer może pozostać właścicielem bloku, gdyż nie wyodrębnil wszystkich mieszkan? Sasiadka mowila mi, ze developer jest nadal (po 5-6 latach) wlascicielem paru starszych blokow i jest ryzyko ze nagle obciazy ktorys hipoteka na swoje potrzeby kredytowe. To mozliwe w ogole? Odpowiedz proszę poważnych ludzi w długich spodenkach.
Opublikowano 27 września 20168 l Autor O ty ch... myślałem ze tu som poważne porady ide do WKP z tym pytaniem, do ludzi biznesu i prawa.
Opublikowano 27 września 20168 l Red widze ze dostales juz odp od ragusa ale moim zdaniem odpowiedzia jest: tak, moze tak zarobic.
Opublikowano 27 września 20168 l Autor Jezusmaria, żeby to przeczytać musiałem ubrać normalnie długie spodnie i usiąść przed komputerem, bo szkoda wzroku na mobilce Moja poalkoholowo-kolacyjno-rocznicowa interpretacja jest taka, że to co moje wyodrębnione (mieszkanko) i to co wspólne (klatki, chodniki, schody) to wara deweloperowi by to obciążać. Mogę spać spokojnie.Szybciej na forum PSXE znajdziesz prawnika jednego na tysiąc, niż na jakimś forumprawnym.org, gdzie wpierw 10 pajaców zjedzie cię za nieprecyzyjną terminologię. W skrócie rajus geniusz. Z szacunku dla wiedzy prawnej laurka Edytowane 27 września 20168 l przez _Red_
Opublikowano 27 września 20168 l Autor Grunt & blok to całość dewelopera, z którego wyodrębniał po kolei to mieszkańcom. Zatem mam i swój kawałek mieszkania jak i gleby pod spodem. To o tyle lepsza sytuacja, że np. moi rodzice w starym systemie mają grunt miasta i płacą jakieś chore wieczyste typu 1200 zł rocznie za 50m2.
Opublikowano 28 września 20168 l Mam mozliwosc zamieszkania w domu po babci, a wlasciwie w dolnej jego czesci, bo jest podzielony na dwa osobe mieszkania. Wydaje sie byc spoko opcja ze wzgledu na ogrodek, 3 pokoje i tak dalej. Problemem jest jednak koniecznosc generalnego remontu lacznie z instalacja centralnego. Nie wiem czy jest sens sie w to pakowac bo potencjalne koszta sprawia, ze sie posrom. Edytowane 28 września 20168 l przez Czoperrr
Opublikowano 28 września 20168 l Jeżeli sam będziesz robił to zawsze oszczędzisz na robociźnie, pytanie jeszcze co tak naprawdę do zrobienia będzie i czy nie okaże się, że w trakcie remontu dodatkowe rzeczy wyskoczą. Mimo wszystko kosztować będzie. Kolejna rzecz jak jest z drugim mieszkaniem nad tobą. Zainwestujesz w remont, CO, docieplenie itd, a okaże się, że straty ciepła możesz mieć przez górę. No i kwestia sąsiedztwa, czy w ogóle warto.
Opublikowano 28 września 20168 l Mieszkanie z rodziną, która chodzi Ci nad głową może być... denerwujące, ale to zależy od kilku czynników. Mając oddzielne wejście, rodzina która mieszka nad Tobą jest ok, a sam budynek jest w miarę dobrym stanie(np. kwestia ocieplenia, instalacje, jakości stropu - żebyś przypadkiem nie słyszał każdego kroku gdy ktoś będzie chodził nad Tobą), to można się zastanowić. Dla jednego mogą to być szczegóły, inny może sobie nie wyobrażać życia w nieco ograniczonej prywatności w miejscu, które nie jest zrobione tak jak sam by robił dla siebie. Jako mieszkanie przejściowe takie życie na kupie może być, ale na dłuższą metę ja wytrzymałem trzy lata i poszedłem 'na swoje'.
Opublikowano 28 września 20168 l Połowa domu po babce zdecydowanie bardziej bezpieczniejsza niz kupno mieszkania i poranne budzenie przez młodą korpo sąsiadkę biegającą w szpilkach nad tobą. No i babka szybciej umrze więc jest okazja do przejecia reszty domu.
Opublikowano 28 września 20168 l To jest dom po babci, więc mniemam, że babcia już w krainie wiecznych łowów, ale niech zainteresowany się lepiej wypowie.
Opublikowano 28 września 20168 l To w takim razie pytanie co z drugą jego częścią i czy można się dogadać.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.