Opublikowano 19 października 20177 l Dobry film, ale więcej niż 8/10 nie jestem w stanie dać - głównie za: Fabularnie - moim zdaniem, za dużo to pomyłek. to przytocz kilka bo przydałoby dla odmiany trochę krytyki
Opublikowano 19 października 20177 l No nie wiem, może chociażby to, że do mega ważnej i strzeżonej Pani dziecko androida mógł wejść każdy random. No i wszedł, oficer K na służbie, ale poza śledztwem i najbardziej poszukiwany Dekard Edytowane 19 października 20177 l przez gekon
Opublikowano 19 października 20177 l Zgodnie z życzeniem. Małe copy z mojego posta z innego forum. Zarzuty co do końcówki: Dlaczego porywacze nie zabili Goslinga? Skąd Luv wiedziała, że Joe znalazł akurat Deckarda? Przecież nawet nie wiedzieli, ze jeszcze żyje. A scena wyglądała tak, jakby specjalnie po niego przylecieli. No chyba, że oglądali wszystkie zwiastuny do filmu. Wtedy spoko. ;) Ruch oporu i ich "musisz zabić Decarda" i wysłanie samotnego K. na akcję. Skoro bezpieczeństwo dziecka było dla nich takie ważne, dlaczego sami nie wzięli w tym udziału? Jakim cudem Gosling od razu wiedział, że akurat w tym danym momencie i w tym konkretnym pojeździe jest przewożony Decard? Jaki sens w ogóle ma wywożenie Decarda na międzyplanterarne kolonie? A wiem! Żeby w trakcie podwózki Gosling mógł go odbić. Po co Gosling przywozi Forda na spotkanie z córką? To jest zepsute na tylu poziomach, że masakra - nie dość, że wypacza cały sens poświęcenia Decarda, to jeszcze zwiększa ryzyko ich ponownego złapania przez Wallace i odkrycia, gdzie jest dziecko Rachel. Gość kilkadziesiąt lat żyje w samotności, nawet nie widział córki, pokazał jak zatrzeć wszystkie ślady i kompletnie nie chce wiedzieć gdzie ona jest. Zdaje sobie sprawę przecież, że w razie czego będą to w chcieli z niego wyciągnąć i... zrobią to. Ryzyko jest tutaj zbyt duże moim zdaniem i Decard powinien to wiedzieć. Już nie pisząc o tym, że podlatują pod tę firmę córki Decarda i w międzyczasie K. w biały dzień, umiera sobie elegancko na schodach. Chyba ktoś tam jeszcze oprócz pracuje, co nie? Wyobrażam sobie ciecia, który wychodzi z budynku i mówi "Panie, idź Pan stąd. To nie jest miejsce do leżenia". :D Ale może zbytnio się czepiam. Na upartego sporo z tego powyżej można sobie jakoś wytłumaczyć czy dopowiedzieć, ale zbyt wiele rzeczy w końcówce dla mnie pachnie zbyt mocnym uproszczeniem i pójściem na fabularne skróty. Albo po prostu zwykłym lenistwem. Dodam jeszcze akcje, które wykręca LUV: Luv wchodzi sobie do kostnicy komisariatu, zabiera kości, zabija policjanta. "Coco nie żyje" - koniec wątku. Luv wchodzi sobie tak po prostu do pokoju Pani porucznik, zabija ją i lokalizuje Goslinga. WTF? Android dwa razy wchodzi do tego samego komisariatu, zabija sobie kogo chce, a scenarzysta może odfajkować zwrot akcji. Apeluję, szanujmy się. Edytowane 19 października 20177 l przez Cedric
Opublikowano 19 października 20177 l .... Apeluję, szanujmy się. szanuję listę, ale jestem tak zachwycony wątkiem "romansu" K i tym audio wizualnym fatalizmem, że mam wyebane w godność
Opublikowano 19 października 20177 l Milan byles juz na seansie? Bo w tym filmie jest wiecej przyziemnych nielogicznosci niz kwantowy skaner z jedynki.
Opublikowano 19 października 20177 l .... Apeluję, szanujmy się. szanuję listę, ale jestem tak zachwycony wątkiem "romansu" K i tym audio wizualnym fatalizmem, że mam wyebane w godność Heh, to fakt. Wątek romansowy udał się cudnie. W zasadzie jakby tylko o tym był ten film i fabuła by trochę bardziej przyziemna a nie jakieś ruchy oporu, Anioły według Leto itp. to byłoby dla mnie czyste 10/10. Edytowane 19 października 20177 l przez Cedric
Opublikowano 19 października 20177 l A może na posterunku nie było monitoringu, hę? HĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘ? No głupie to było. Do większości już wcześniej zdążyłem się przyczepić
Opublikowano 19 października 20177 l Milan byles juz na seansie? Bo w tym filmie jest wiecej przyziemnych nielogicznosci niz kwantowy skaner z jedynki. Jeszcze nie, w przedszkolu słyszałem jak mamuśki mówią ze duzo głupot więc spasowałem.
Opublikowano 20 października 20177 l No nie wiem, może chociażby to, że do mega ważnej i strzeżonej Pani dziecko androida mógł wejść każdy random. No i wszedł, oficer K na służbie, ale poza śledztwem i najbardziej poszukiwany Dekard Gdzie tutaj jest pomyłka fabularna? Villeneuve zwyczajnie nie podjął się wyjaśnienia tej kwestii. Może powinien napomknąć, że bohater zna tajne hasło/umie robić się niewidzalny/zabija strażników/coś bardziej sprytnego po czym widz mógłby rzec "czuję, że zostało to wyjaśnione w dostateczny sposób", ale tego nie zrobił, bo widocznie nie uznał tego za rzecz wartą uwagi. Jak bardzo istotne jest to dla opowiadanej historii? Moim zdaniem w ogóle, bohater spotyka postać A w budynku B i tyle. Ta scena ma to przedstawiać, a co się dzieje pomiędzy to już kwestia wyobraźni widza. Może kiedyś powstanie dwugodzinny film wyjaśniający tę sprawę, bo czemu nie. To samo tyczy się wielu podejmowanych tutaj wątków. Z jednej strony rozumiem, że dyskusja na temat filmu zazwyczaj dotyczy tego czy dany element jest należycie wyjaśniony i czy ciąg wydarzeń jest odpowiednio logiczny, ale z drugiej strony należy sobie zadać pytanie dlaczego miałby być? To nie jest równanie matematyczne, a jeżeli patrzymy na film przez pryzmat prawdopodobieństwa wystąpienia takiej sytuacji w prawdziwym życiu, to już tym bardziej takie podejście jest dla mnie niezrozumiałe, bo chyba nie pamiętamy jak często wygląda życie.
Opublikowano 20 października 20177 l Moje życie ro równanie matematyczne z założonymi wyjściowymi zdarzeniami losowymi.
Opublikowano 20 października 20177 l No nie wiem, może chociażby to, że do mega ważnej i strzeżonej Pani dziecko androida mógł wejść każdy random. No i wszedł, oficer K na służbie, ale poza śledztwem i najbardziej poszukiwany Dekard Gdzie tutaj jest pomyłka fabularna? Villeneuve zwyczajnie nie podjął się wyjaśnienia tej kwestii. Może powinien napomknąć, że bohater zna tajne hasło/umie robić się niewidzalny/zabija strażników/coś bardziej sprytnego po czym widz mógłby rzec "czuję, że zostało to wyjaśnione w dostateczny sposób", ale tego nie zrobił, bo widocznie nie uznał tego za rzecz wartą uwagi. Eee, a to nie jest tak, że babka prowadziła firmę, która zajmuje się implementacją wspomnień i generalnie to każdy mógł do niej wejść jak do sklepu po prostu?
Opublikowano 20 października 20177 l No ja bym jednak wolal aby miedzy pania A a panem K byla jakas recepcja moze, ze sztuczna inteligencja, albo jakas Rosie the robot z Jetsonow i na pytanie "czy byl pan umowiony" K bez zatrzymywania sie odpowiedzialby, ze ma paszport polsatu.
Opublikowano 20 października 20177 l No nie wiem, może chociażby to, że do mega ważnej i strzeżonej Pani dziecko androida mógł wejść każdy random. No i wszedł, oficer K na służbie, ale poza śledztwem i najbardziej poszukiwany Dekard Gdzie tutaj jest pomyłka fabularna? Villeneuve zwyczajnie nie podjął się wyjaśnienia tej kwestii. Może powinien napomknąć, że bohater zna tajne hasło/umie robić się niewidzalny/zabija strażników/coś bardziej sprytnego po czym widz mógłby rzec "czuję, że zostało to wyjaśnione w dostateczny sposób", ale tego nie zrobił, bo widocznie nie uznał tego za rzecz wartą uwagi. Eee, a to nie jest tak, że babka prowadziła firmę, która zajmuje się implementacją wspomnień i generalnie to każdy mógł do niej wejść jak do sklepu po prostu? Możliwe, że tak właśnie było (szczerze- nie pamiętam), ale moja wypowiedź nie odnosiła się bezpośrednio do tej sceny, a ogólnie dotyczyła braku konieczności pokazywania/tłumaczenia ... wszystkiego.
Opublikowano 20 października 20177 l No nie wiem, może chociażby to, że do mega ważnej i strzeżonej Pani dziecko androida mógł wejść każdy random. No i wszedł, oficer K na służbie, ale poza śledztwem i najbardziej poszukiwany Dekard Gdzie tutaj jest pomyłka fabularna? Villeneuve zwyczajnie nie podjął się wyjaśnienia tej kwestii. Może powinien napomknąć, że bohater zna tajne hasło/umie robić się niewidzalny/zabija strażników/coś bardziej sprytnego po czym widz mógłby rzec "czuję, że zostało to wyjaśnione w dostateczny sposób", ale tego nie zrobił, bo widocznie nie uznał tego za rzecz wartą uwagi. Jak bardzo istotne jest to dla opowiadanej historii? Moim zdaniem w ogóle, bohater spotyka postać A w budynku B i tyle. Ta scena ma to przedstawiać, a co się dzieje pomiędzy to już kwestia wyobraźni widza. Może kiedyś powstanie dwugodzinny film wyjaśniający tę sprawę, bo czemu nie. To samo tyczy się wielu podejmowanych tutaj wątków. Z jednej strony rozumiem, że dyskusja na temat filmu zazwyczaj dotyczy tego czy dany element jest należycie wyjaśniony i czy ciąg wydarzeń jest odpowiednio logiczny, ale z drugiej strony należy sobie zadać pytanie dlaczego miałby być? To nie jest równanie matematyczne, a jeżeli patrzymy na film przez pryzmat prawdopodobieństwa wystąpienia takiej sytuacji w prawdziwym życiu, to już tym bardziej takie podejście jest dla mnie niezrozumiałe, bo chyba nie pamiętamy jak często wygląda życie. aaa, to sory
Opublikowano 20 października 20177 l Czepianie się tego jak to technicznie możliwe, że jeden i drugi tam wszedł jest faktycznie bez sensu, bo można sobie to bardzo łatwo dopowiedzieć. Natomiast już ostatniej sceny spotkania Decarda z Aną trudno bronić w ten sposób, bo najpierw mamy wyłożone jak na tacy dlaczego nie chce i nie może się z nią spotkać, po czym okazuje się, że zaginęła gdzieś scena, w której sytuacja zmienia się z jakichś powodów o 180 stopni
Opublikowano 20 października 20177 l Jezu ile filmów teraz wydaje się lepszych, gdy człowiek już wie, że wszystko co nielogiczne zostało wyjaśnione/zmieniło się poza kadrem. A tak na poważnie, to rozumiem o co chodzi pajgiemu - też uważam, że nie wszystko trzeba tłumaczyć. Dla przykładu bardzo dobrze, że w Ludzkich Dzieciach nie wyjaśniono przyczyn epidemii . Moim zdaniem to podejście nie do końca sprawdza się w nowym Blade Runnerze. Nie przy takim znaczeniu fabuły i śledztwa K., czy rozbuchaniu skali wydarzeń (w porównaniu do oryginału). Tym gorzej, że nielogiczności pojawiają się przy kluczowych zwrotach akcji. Tak nie powinno być. Przecież gdzie i jak dobrze ukryte jest dziecko Decarda jest fundamentalnym punktem scenariusza. A jakby tego było mało, jeszcze dodatkowo buduje bazę pod ewentualny sequel. Dobrze byłoby gdyby tak kwestia została wyjaśniona PORZĄDNIE, a nie po łebkach. Lepiej by było gdyby w ogóle nie ujawniali tożsamości tego dziecka. Nie widzę nic dziwnego akurat w czepianiu się tego elementu, bo w moim mniemaniu jest ewidentnie nieprzemyślany. Edytowane 20 października 20177 l przez Cedric
Opublikowano 20 października 20177 l Tez uwazam, ze mogli nie ujawniac tozsamosci dziecka. Wtedy przez kolejnych 30 lat internet by sie sprzeczal czy panna w bance to jego corka czy nie, tak jak przez ostatnie 3 dekady ludzie obstawiali tozsamosc Dekarda. I wszystkie pierdy typu "jak weszla luv do budynku policji, co zbieraja pszczoly skoro nie ma kwiatow, po kiego ten ruch oporu" odeszlyby w niepamiec.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.