Opublikowano 14 maja 200915 l No, polskie morze drogie. Dlatego polecam każdemu Chorwacje - taniej i ładniej. ;]
Opublikowano 25 maja 200915 l Lipiec - Sierpień praca w Irlandii Północnej, we wrześniu na pewno co najmniej kilka dni w Utrechcie (Kraków Holandii), może odwiedziny w Paryżu, za którym strasznie tęsknie + może event typu "śladami zamków krzyżackich"
Opublikowano 31 maja 200915 l Ja tam dokańczam kraje bloku wschodniego:Rosja zaliczona, Ukraina 2razy, Białoruś 2razy, w tym roku wyjeżdzam do pięknego Wilna na tydzień. Edytowane 31 maja 200915 l przez maxelm2
Opublikowano 19 czerwca 200915 l Ja tam dokańczam kraje bloku wschodniego:Rosja zaliczona, Ukraina 2razy, Białoruś 2razy, w tym roku wyjeżdzam do pięknego Wilna na tydzień. Możesz coś więcej napisać? Planuje w tym roku zaliczyć trio Lwów, Kijów, a potem Krym, razem coś koło 14 dni, jak wygląda sytuacja z noclegami i żarciem, oraz koszta kolei u naszego wschodniego sąsiada.
Opublikowano 23 czerwca 200915 l No i z kumplem wpadliśmy na jeden z głupszych pomysłów roku. Jako, że od dość długiego czasu organizowaliśmy sami sobie dość krótkie (60 kilosów średnio) "marsze" po powrocie z jednego, w ramach żartu rzuciliśmy "chodźmy nad morze w wakacje z buta". No i właśnie wakacje się rozpoczęły mam ze dwa tygodnie czasu i ostro to rozważam. Pomijam, że po drodze pewnie nas okradną 3 razy, w lesie coś nas zje albo będziemy siedzieć na komisariacie i czekać, aż za friko nas podrzucą do domu :-] Z drugiej strony to świetna idea. Nie mam żadnego z góry ustalonego planu. Wiadomo, że przejść (z Radomia jakieś 450 kilosów głównymi drogami, wiadomo, że wyjdzie więcej) na pieszo to kawał drogi i czasu, dlatego po drodze można by się ratować stopami, pksami, pkp itd. Jednak podróż przez taki kawał kraju to wg. mnie świetny sposób na sprawdzenie samego siebie no i poznanie ogromnej części polskiego królestwa ;] Szczególnie, że na pewno nie mam na myśli podróży głównymi drogami. Ktoś ma jakąś opinie ? Może robił coś podobnego i ma jakieś ciekawe doświadczenia ? Bo co by tu nie mówić 2-3 dniowe przechadzki po lasach to nie wiele w porównaniu z 500 km.
Opublikowano 23 czerwca 200915 l ja robilem tripa na hel z kumplami rowerami, 700km pedałowania. Fajna sprawa. Ale imo zrobiłbyś coś bardziej 'krejzi'. Mianowicie - przeszedł całe wybrzeże. Widziałem zdjecia z takiego marszu, poniewaz kuzyn wraz z grupa przyjaciol robil cos takiego ze dwa lata temu. Ze Swinoujscia do Katow Rybackich;]
Opublikowano 23 czerwca 200915 l Bałbym się rowerem Na pewno szybciej z 70 kilometrów dziennie można robić jak nic. A przy trzymaniu dobrego tempa na pieszo zrobi się ze 40 max. Realnie to ze 25, bo upał, bo lato, bo szluga, bo jeść, bo fajne dupy stoją i chodź do nich zagadamy. Znając moją organizację to obudzę się za tydzień, zadzwonię do znajomego i powiem "Pakuj plecak, idziemy". Po czym zamiast nad morzem wylądujemy w Bieszczadach. Mieliśmy plan łapać jakąś okazjonalną robotę za drobinaki, coś komuś pomóc etc. bo nie chcę brać więcej niż 100 zeta + woda/żarcie które mam w plecaku. Dlatego to raczej trip tylko dla samego chodzenia i zwiedzania za friko tego co się da, niestety biedny jestem. Pomysł z obejściem wybrzeża też mam na myśli, ale wszystko zależy w jakim tempie doszlibyśmy do tego morza. Droga powrotna to raczej pkp/pks
Opublikowano 23 czerwca 200915 l Osaka, przeczytaj "W drodze' Jacka Kerouaca . zlapiesz zajawke na wakacje ze heeeejj.
Opublikowano 23 września 201014 l Autor W tym roku lipa straszna jeśli chodzi o wypoczynek ( nie liczę jednego 3 dniowego wypadu na kjempink 80 km ode mnie) . W przyszłym roku sobie odbiję.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.