Opublikowano 24 marca 201510 l jaki to gatunek i czy po przesluchaniu plyty poczuje sie jak 10 lat temu?
Opublikowano 25 marca 201510 l Mi nie podchodzi na razie, z tekstami to cofnęli się chyba w rozwoju, bo dźwiękowo świetnie.
Opublikowano 28 marca 201510 l Początkowo sceptycznie podchodziłem do tego albumu, ale koniec końców jest dobrze. Naprawdę dobrze. Nie stoi to obok Fat of The Land (bo niby co stać miało?), ustępuje nieco killerom jak Take Me To The Hospital, Invaders Must Die, czy Colours z poprzednika... Ale poniższe Lucky Seven to jest po prostu 1. The Day Is My Enemy 9+ 2. Get Your Fight On 9 3. Rhytm Bomb (feat. Flux Pavilion) 9 4. Wall Of Death 9 5. Destroy 9 6. Wild Frontier 8+ 7. Medicine 8+ Jedynie Nasty i last track szpecą album. Liam się jednak nie wypalił.
Opublikowano 28 marca 201510 l Już mi stoi. Czekam do poniedziałku jak Bóg przykazał za starych czasów bez netu!
Opublikowano 3 kwietnia 201510 l Masz dziwna definicje slowa srednie, przeciez to jest bardzo slabe. Ta plyta strasznie traci myszka, nikt juz nie robi "big beatu" w 2015 roku. Wokale to pomylka, bieda w temacie chwytliwych hookow, prawie zadnych hitow co jest dla mnie zagadka (a przeciez imd to byl banger na bangerze) A moze po prostu jestem za mlody na ta muzyke. Nigdy nie bylem ich fanem poza singlami, a jako ze wiekszosc wypowiadajacych sie ma pewnie te >20 lat to jaraja sie takim powrotem do przeszlosci, sentyment sie w nich odzywa. Przynajmniej tak to sobie tlumacze
Opublikowano 3 kwietnia 201510 l Nie wiem czym wy się jaracie, przecież to jest bardzo średnie. Potwierdzam, potwierdzam również zdanie Sugana. Spoko Prodigy, ale jak ktoś nie zna innej muzyki tego typu. Nie wrócę do ani jednego utworu; raz przesłuchałem, nic w głowie nie zostało, a to jest złe. ZA MŁODY JESTEŚ SPYERDALAJ SŁUCHAĆ CZARNUCHÓW, tak może być. A Prodigy kilka kawałków bardzo lubię.
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l Argument typu 'jesteś za młody' jest z kapy, bo nowy album jest po prostu średni/słaby. Okrutny recykling patentów to jedno, najgorsze jest używanie melodii/dźwięków ze starych kawałków, a na tym albumie zdarzyło się to wielokrotnie. Do tego wszystkie numery brzmieniowo są na jedno kopyto, a hooki nawet jak na nich wywołują grymas politowania i jest ich stanowczo za dużo. Lubie ich każdą poprzednią płytę, wychowałem się na nich, ale ten album to kupa.
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l Nie wiem czym wy się jaracie, przecież to jest bardzo średnie. Potwierdzam, potwierdzam również zdanie Sugana. Spoko Prodigy, ale jak ktoś nie zna innej muzyki tego typu. Nie wrócę do ani jednego utworu; raz przesłuchałem, nic w głowie nie zostało, a to jest złe. ZA MŁODY JESTEŚ SPYERDALAJ SŁUCHAĆ CZARNUCHÓW, tak może być. Edytowane 4 kwietnia 201510 l przez Bjały
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l Bzdury, bzdurki i bzdureczki. Jakiś głupek pisze wyżej , że na płycie nie ma hitu Grubas pisze, że po jednym przesłuchaniu więcej do niej nie wróci Przede wszystkim ta płyta jest ciężka. To nie muzyka dla hipterskich dzieciaków. Uwierzcie mi, że The Prodigy puszczone z iPhona (nawet 6!) nie ma tej mocy co na koncercie. Na TDIME słychać The Prodigy z drugiej połowy lat 90-tych, a to już nie dla was. Sorry.
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l Słaby album jest słaby, nie wiem po co na siłę starać się przekonać 'nas', że jest inaczej, Dla mnie już nawet poprzedni album niszczy najnowszy, a co dopiero starsze utwory prodiża Edytowane 4 kwietnia 201510 l przez Kalinho_PL
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l The Day is my Enemy jest równie dobry jak IMD. Poza czterema wyjątkami, kawałki na płycie są bardzo dobre
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l HAHAHAAHHAHAHAHAHAH ciężka płyta, ty chyba ciężkich płyt nie słuchałeś kolego.
Opublikowano 4 kwietnia 201510 l HAHAHAAHHAHAHAHAHAH ciężka płyta, ty chyba ciężkich płyt nie słuchałeś kolego. jakiś argument? Tylko błagam nie porównuj jej do jakiegoś Nordyckiego Heavy Death Metalu. Tylko do Big Beat, Break Core, Electronic. Edytowane 4 kwietnia 201510 l przez chris85
Opublikowano 4 kwietnia 20159 l No jeśli TDIME, Get Your Fight On, Destroy, Rock-Weiler, czy Wall Of Death nie są ciężkie to ja nawet nie. Jeśli mam być szczery to krązek udał im się zayebiście w połowie. Gdyby wywalić tak z 3-4 tracki poziom byłby po prostu bardziej wyrównany. T.j. na IMD. Edytowane 4 kwietnia 20159 l przez nobodylikeyou
Opublikowano 4 kwietnia 20159 l Nie spodobało ci sie - jestes hipsterem, albo masz za słaby sprzet Uwielbiam te argumenty HAHAHAAHHAHAHAHAHAH ciężka płyta, ty chyba ciężkich płyt nie słuchałeś kolego. jakiś argument? Tylko błagam nie porównuj jej do jakiegoś Nordyckiego Heavy Death Metalu. Tylko do Big Beat, Break Core, Electronic. a gdzie ty tam masz breakcore
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.