Gość Opublikowano 11 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 11 Sierpnia 2009 Jest ich w branży sporo. Jaki mają oni na nią wpływ? Na producentów, na trendy wśród graczy i ich opinię? Zwykle mówią dużo; robią mało. Demagodzy, czyli ludzie, którzy karmią i kierują opinią publiczną hasłami, którym łatwo i chętnie wszyscy przyklasną, a które zwykle są tylko pustymi słowami. Jest mój dawny idol, Kojima; typ którego każda gra jest ostatnią z serii, który opowiada bajki o rewolucjach, o dosięganiu granic wydajności sprzętu i inne bujdy. Podobnie jak inni, idealista, który jednak wymienia swoje wizje na grubą kasę. Piotruś Kłamca, którego nazwiska nie umiem wymówić. Zasłynął opowiadając bajki o Fable. Teraz współtworzy zabawkę dla pedofilii, która pozuje na rewolucje, a w rzeczywistości jest tylko zlepkiem elementów, które znane są już od jakiegoś czasu. I pan Carmack, który zainspirował mnie do założenia tego tematu swoim ostatnim wywiadem dla rodzimego CD-Action i teorią jakoby PS4 miało pojawić się na rynku przed nowym Xboxem, co w moim mniemaniu i chyba każdego kto zna branże, jest zwyczajnie nie do pomyślenia i brak mi słowa jak określić bezmiar głupoty owej teorii. Kto jeszcze? Czy ich słowa mają realny wpływ na branże? Czy gry, które wychodzą spod ich rąk rzeczywiście dają im podstawy, by uważali się za proroków? I wreszcie, czy realizują się ich wizje, zarówno te dotyczące ogółu, jak i ich własnych produkcji? Ten temat to miejsce na dyskusje o nich, oraz o ich dokonaniach. Jest to miejsce na wyśmiewanie lub przytakiwanie ich słowom, oraz podsumowywanie ich z perspektywy czasu. Cytuj Odnośnik do komentarza
Daffy 10 529 Opublikowano 11 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 11 Sierpnia 2009 Bogowie i idole graczy na świecie,a tak naprawdę od wielu lat ludzie odcinający kupony od swoich dawnych sukcesów. O ile Piotruś to do mnie przegięcie na całego i dziw mnie bierze od zawsze,że ma taką mocną pozycję w tym interesie-za czasów Bullfrog jeszcze coś ciekawego tworzył ale jego gry w Lionhead są wręcz okropnie słabe i do tego są przerostem formy nad treścią. Carmack choć jego ostatnie tytuły są słabe(może Rage to zmieni) to jednak ten pan sprawił,że dziś fps to najpopularniejszy gatunek gieri.Wiele wskazuje na to,że się wypalił ale Doom i Quake to gry epokowe w dziejach tej rozrywki i za to szacun dla niego. A Hideo....ten chyba wzbudza najwięcej kontrowersji,ja uważam,że każda jego gra w którą kiedykolwiek dane mi było zagrać jest fantastyczna(w tym MGS4,które dla Grigoriego jest...każdy wie ).Jedyne co mnie u tego Pana wkurza to jego wywiady,a właściwie spuszczanie się nad możliwościami technicznymi konsol na których pracuje,a ostatecznie w praniu wychodzi coś zupełnie innego(MGS3 miał być freeroaming,100% cella w mgs4 itp) Cytuj Odnośnik do komentarza
Guts 7 Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Z Hideo jest podobny problem, co z Piotrusiem - składa deklaracje i obietnice, z których się nie wywiązuje. Pamiętam, jak dzisiaj bajki na temat tego, że Fable 1 miało być mimesis realnego świata i w ogóle gra dekady, a co dostaliśmy ? Co najmniej średni tytuł. Z Hideo problem kończy się na MSG4, który NIE JEST i NIE BĘDZIE dobrą grą, do czego co niektórzy dojdą za parę lat. A ile się nasłuchaliśmy rewelacji na temat, jaka ta gra ma być zaje/bista i w ogóle; jak wykorzysta prawie całą moc PS3, a co dostaliśmy? Każdy widzi - grę, w której częściej ogląda się napis instalacji, niż gra ;] Wg. mnie najlepiej wychodzą Hideo gry, o których nie mówi wcale. Tyczy się to ZOE2, który pod względem gameplayu niszczył, a fabuła też nie była niczego sobie (do tego nie mieliśmy japońskiego humoru, który jest obciachowy i mało zabawny). Inną osobą jest na pewno Kazushige Nojima, scenarzysta, którego okrzyknięto Bogiem zaraz po wydaniu Final Fantasy VII. Wszyscy zachwycali się nad historią FF VII - zachwycająca, kultowa, genialna, wzruszająca. Square poszło za ciosem i biedny Japończyk napisał scenariusz do Finala VIII, który nie zachwycał oraz do syfiastego FF X i X-2 ;/ Niestety biedni fani dalej widzą w nim geniusza, co przekłada się na wysoką sprzedaż każdej gry, przy której palce macza ten pan. Cytuj Odnośnik do komentarza
Texz 670 Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Nie chcę tu wprowadzać kolejnej porcji wojenek z cyklu czy MGS4 dał radę, czy też nie, oraz ile z zapowiedzi Kojimy się sprawdziło, a ile po prostu było marketingową papką serwowaną dziennikarzom, ale swoje zdanie mam. MGS4 dał radę, już kompletnie pomijając kwestię technologiczne (Japończycy dają ciała na całym polu w tej generacji). Założę się, że dla większości graczy gra mogła wyjść jeszcze na PS2 w systemie i grafice trójki, a główne skrzypce miałyby przypaść rzecz jasna fabule. Choć patrząc na to co osiągnięto na PS3 niewiele się to mimo wszystko różni. Ale jedno trzeba przyznać Kojimie. Dobrnął z fabuła do samiuśkiego końca. Rozwiązał wszystkie najważniejsze ploty z poprzednich części, połączył masę zdawało by się zupełnie bezsensownych rzeczy i w raz z wydaniem MGS: Database do ściągnięcia na PS3 za free okazało się, że całość jakoś trzyma się kupy. Końcówka MGS4 to hołd dla wszystkich fanów serii. Ostatnia walka Snejka z Liquid Ocelotem to uwieńczenie serii od czasów pierwszej części PSX. Co jak co, ale Kojima i spółka dokonali niemożliwego. MGS4 to bardzo dobra gra, dla niektórych najlepsza w tej generacji. Ale trzeba ją oceniać po całości, czyli także po dość długich i dla niektórych nudnych filmikach. Patrzenie na nią okiem gracza, który przed chwilą wyżynał Locustów w Gearsach, a teraz szuka szybkiej jatki na PS3, jest z góry skazane na porażkę. Cytuj Odnośnik do komentarza
Hejas 455 Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Fable 1 miało być mimesis realnego świata i w ogóle gra dekady, a co dostaliśmy ? Co najmniej średni tytuł. Z Hideo problem kończy się na MSG4, który NIE JEST i NIE BĘDZIE dobrą grą, do czego co niektórzy dojdą za parę lat. Fable co najmniej średnie? Zgadzam się, było całkiem niezłe. MGS4 nie jest i nie będzie dobrą grą? Trochę przesadzasz. Traktując ją jako zwyczajną grę, a nie kontynuację kultowego cyklu, to nadal bardzo dobra pozycja, wyróżniająca się pod wieloma względami z całej masy przeciętnych i podobnych do siebie gier. * Wydaje mi się, że dochodzimy tutaj do sedna sprawy - taki hype i pierdzielenie głupot przez developerów potrafi zaszkodzić. Osoby takie jak Guts biorą wtedy dany tytuł, szukając pretekstu by zmieszać go z błotem i udowodnić, że wcale nie jest taki dobry, podczas gdy w "ciche" produkcje, nawet nieco gorsze od tych "wyhajpowanych" spokojnie ciorają z uśmiechem na twarzy. Kwestia wygórowanych oczekiwań? * Zresztą nie wiem, kto te obietnice wciąż traktuje poważnie. * Wspomniany MGS4 to akurat trochę co innego - rozgoryczenie np. Grigoriego bierze się raczej z niespełnienia jego oczekiwań jako kontynuacji serii, niż z niewywiązania się z obietnic Kojimy. Cytuj Odnośnik do komentarza
Nemesis 1 268 Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Sierpnia 2009 H. Kojima to dla mnie prawdziwy przejaw bezczelności i wyimaginowanej (przez niego samego) pozycji lidera i największego wizjonera branży. Nie spotkałem się nigdy dotąd z podpisywaniem na okładce gry swojego imienia i nazwiska. Słynne "A Hideo Kojima game" przerasta wszystko. Rozumiem, że on projektował, pełnił funkcję producenta, ale bez przesady (w dodatku powołał studio też pod jego nazwiskiem ). Najbardziej drażni mnie w nim to, że jak opowaida o postepie prac to zawsze mówi w pierwszej osobie, tak jak to było z tym, że dla niego PS3 jest za słabe dla MGS4 Nie zapomnę tego jak porównywał się do Georga Lucas'a i nie krył zainteresowania jego osobą, a do Lucas'a to mu naprawdę sporo brakuje. Jednym słowem nie lubię tego gościa, wcześniej w sumie przymykałem oko na to jego przypisywanie sobie całej pracy zespołu (a ostatnio wyskoczył z tekstem, że objął funkcję producer'a na Peace Walker bo wg niego zespół nie poradziłby sobie bez jego kierownictwa ), ale po ostatnich targach E3 totalnie wypadł w moich oczach na błazna i udowodnił, że nie stać go na nic bardziej innowacyjnego. Cytuj Odnośnik do komentarza
.... 2 Opublikowano 12 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 12 Sierpnia 2009 lubie posluchac dobrej muzyki i wali mnie to czy muzyk bierze narkotyki, zdradza zone czy po pijaku potracil staruszke pewnie, lepiej by tego nie robil, no ale liczy sie muzyka tak samo jest z grami z reguly czytam credistsy jak skonczy sie gra ale liczy sie gra a nie ludzie jakims tam szacunkiem darze (uwaga bede kaleczyl) shigeru miamatsu i nobue uematsu ale oni chyba nie pasuja do tego tematu Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Opublikowano 13 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 13 Sierpnia 2009 * Wspomniany MGS4 to akurat trochę co innego - rozgoryczenie np. Grigoriego bierze się raczej z niespełnienia jego oczekiwań jako kontynuacji serii, niż z niewywiązania się z obietnic Kojimy. Rozgoryczenie moje zostawmy na temat o MGSie. Tutaj jest miejsce na rozmowy właśnie o niewywiązywaniu się z obietnic i wszystkim tym o czym piszą inni. Widzę że największą popularnością zarówno pozytywną jak i negatywną cieszy się tutaj Kojima. Mnie się na niego nie chce języka strzępić. Zauważcie że ci "bogowie", wszyscy to stare pokolenie; developerzy którzy zabłysnęli jakieś 10 lat temu. Co oni tu jeszcze robią? W jakiej stagnacji muszą tkwić ich firmy, żeby oni nadal zajmowali tam wysokie pozycje? To proste - oni są trzymani jako metki, loga i ikony marketingu. I pełną tam kierownicze stanowiska, zasiadają w zarządzie. Traktują team jak swoją własność. I jak w takiej atmosferze (dobitny przykład z Kojimą podał wyżej Nemesis) mają powstawać nowatorskie gry, spójne i technicznie najwyższych lotów, kiedy owy bożek naopowiada swoich wizji o rosnących wraz z biegiem czasu w grze drzewach, a dopiero potem ktoś nieśmiało w teamie daje mu do zrozumienia że to niewykonalne? Pewnie zaraz traci stołek. Oczywiście znajdą się wyjątki jak Ueda z Team ICO, Will Wright, może Carmack (ale to przekonamy się przy Rage), ale reszta jest do odstrzału. Ale dla odmiany powiem, kogo w branży cenie. Nowe pokolenie developerów. Cliffiego B., Jeffiego, Alexa Evansa. I innych, których nazwiska nie są znane, a są wespół ze swoimi teamami odpowiedzialni za popełnienie arcydzieł. W swoich zespołach są tylko pierwszymi wśród równych. I w takiej atmosferze mogą rzeczywiście powstawać świetne gry, bo niezależnie od aspiracji takich bożków, bez swoich zespołów nawet by openingu do gry nie zrobili. Bardzo mnie cieszy że w obu koncernach, wśród ich wewnętrznych teamów nikt nikogo nie wywyższa w taki niezdrowy sposób. Cytuj Odnośnik do komentarza
Nemesis 1 268 Opublikowano 13 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 13 Sierpnia 2009 Z tym faktem co do wykorzystywania znanych twarzy danych koncernów jako metka firmy to warto podać przykład Shigeru Miyamoto'y, ale akurat on jest dla mnie najskromniejszym mistrzem tworzenia gier jakiego kiedykolwiek dostała ta branża. Tak więc wydaje mi się, że poniekąd chodzi tu o charakter i zbyt wysokie poczucie wyjątkowości. Z innej beczki, co do marketingowców, który według Was jest lepszy w swoim fachu - Harrison czy Tretton jako reprezentanci Sony (zanim odszedł z firmy Phil)? Cytuj Odnośnik do komentarza
Sandking 47 Opublikowano 15 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 15 Sierpnia 2009 Hideo już przestałem słuchać po premierze MGS3, szacunek co do jego wyobraźni można mieć, ale tylko w postaci fabuły. Piotruś ciągle się gubi, ale cieszę się, że stara się tworzyć oryginalne tytuły, które nie przypominają reszty kiszek na rynku. Mógłby przestać jednak obiecywać cudów na kiju, poczytać trochę opinii o sobie i zacząć poprawiać wizerunek "kłamczuszka-marzyciela". Co do Carmacka, szacunek mam do niego, ale jako do programisty, bo jego pomysły często przyśpieszały postęp graficzny. Wystarczy popatrzeć na RAGE, wygląda świetnie, chyba pierwszy tytuł, w którym plastyka otoczenia nie jest tak rażąca i na prawdę cieszy oko. Postęp graficzny jest od razu widoczny, szkoda tylko premiery w 2011 roku. Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Opublikowano 16 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 16 Sierpnia 2009 Już się nie mogę doczekać Piotrusia na gamescom. ^_^ Będzie zapowiadał rewolucje - od trzech dni stoi strona z odliczaniem do tego właśnie wydarzenia, codziennie jednak pojawia się na niej inna twarz; Che Guevara, Robespierre, dziś Lincoln. Troszkę sobie pochlebia. A myślałem że ostatniej takiej strony Kojimy się przebić nie da. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie; co to będzie, co to będzie? Cytuj Odnośnik do komentarza
Figaro 8 190 Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 24 Sierpnia 2009 (edytowane) Ja za to powiem kogo szanuję z branży. Pana Shigeru oczywiście - za gry, przy których maczał palce (głównie mi chodzi o Mario 64, najlepszą grę ever). Zaczynam szanować również pana Davida odpowiedzialnego za Heavy Rain - to będzie ktoś wielki, you'll see. Trójkę zamyka Ueda - lubię czytać jego wywiady bo zawsze mówi z pasją i nie obiecuje cuda na kiju a gry i tak mu dobrze wychodzą. Edytowane 24 Sierpnia 2009 przez Figaro Cytuj Odnośnik do komentarza
Gość Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 24 Sierpnia 2009 No, a Piotruś mnie zawiódł - zapowiedź Fable 3 nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, zrobienie bohatera królem też nie. Ale przynajmniej nie opowiadał głupot jaka to nie rewolucja na miarę całej branży czy choćby gatunku. Prawidłowo. Cytuj Odnośnik do komentarza
Whisker 1 384 Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 24 Sierpnia 2009 (edytowane) Dla Mnie Hideo mógł zostać Legendą a okazał się Dałnem branży, jestem oddanym zwolennikiem MGS'a ale to co ostatnio z siebie robi to jest żałosne. Zdecydowanie szacunek należy sie takim osobom jak Shigeru Miyamoto (Legenda w świecie gier), Shinji'emu Mikami (za serię RE i odejście od Capcom'u w honorze). No i jeden z Moich ulubionych jeśli chodzi o charyzmę: Tomonobu Itagaki, nie stroniący od alkoholu i używek były guru z Tecmo Edytowane 24 Sierpnia 2009 przez WESKER-DL Cytuj Odnośnik do komentarza
Nemesis 1 268 Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Udostępnij Opublikowano 24 Sierpnia 2009 Z tego co widzę, Konami próbuje z Kojima'y zrobić jakiegoś swojego charakterystycznego konferansjera, co skutkuje tym, że Hideo robi z siebie idiotę większego niż się wydaje. Na konferencji odnośnie nowej Castlevania'i myśli, że jest zabawny, bo zakłada maskę i gestykuluje niczym klaun. Żałosny jest. W życiu nie przypuszczałem, że stracę do niego szacunek. Cytuj Odnośnik do komentarza
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.