Opublikowano 23 października 201014 l dla takiego fana kina jak ja Chyba trochę rozszerzasz definicję słowa "kino".
Opublikowano 23 października 201014 l Autor dla takiego fana kina jak ja Chyba trochę rozszerzasz definicję słowa "kino". Rozwiń.
Opublikowano 24 października 201014 l Idę w piątek na premierę, Fincher tak na prawdę nigdy mnie nie zawiódł więc jestem dobrej myśli. Dobra byłem wczoraj. To będzie bardzo wstępna ocena więc nie będę się rozpisywał. Trzeba też dodać, że na filmie byłem z kobietą więc do końca na filmie skupić się nie mogłem Umknęło mi tym samym kilka scen. No cóż, film nie jest imo rewelacją. Wiem, że taka jego konwencja (dokumentowy komedio-dramat) ale jest przegadany! Owszem dialogi są mocne ale tak czy siak mnie zmęczyły. Aktorstwo faktycznie dobre, ale czy od razu Oscarowe? Muszę zobaczyć ten film samemu ale niestety już nie w kinie(szkoda mi kasy). Muzyka BARDZO na plus, to tak naprawdę jedyny błyszczący plus jaki wyniosłem z wczoraj. Trent Reznor i Atticus Ross dali radę. Film kończy się trochę z dupy strony, byliśmy bardzo zaskoczeni, że to już the end. Wracając do domu, trochę otumaniony alkoholem prawie płakałem. Mój ulubieniec stworzył film, który mnie nie zachwycił. Zdarzały się takie wcześniej fakt, ale ... sam nie wiem Porównanie jak najbardziej do "Zodiaka". Tylko tamten obraz mimo o wiele dłuższego czasu trwania trzymał za jaja w napięciu. Tu wolałem się czasem "zająć" dziewczyną. To zły znak dla takiego fana kina jak ja, lub bardziej dla Finchera. Cóż Panie Dawidzie bez oceny. Zobaczę na spokojnie z odpowiednim skupieniem to ocenię. Ku.r.wa jak sie chce isc do kina i sie skupic to sie nie idzie z baba. Zreszta daleki jej lancuch zamontowales, ze od kuchni do multipleksu z kinem siega. o_O
Opublikowano 25 października 201014 l ciezko chyba zamontowac lancuch babie z która sie jeszcze nie jest, wnioskuje ze nie jest po tym ze ja marał w kinie, a to sie robi przed chodzeniem.
Opublikowano 28 października 201014 l Byłem, oglądałem, całkiem fajna historia, tylko że z jakiegoś powodu ma się wrażenie, że urywa się w środku, brakuje jakiegoś sensownego zakończenia.
Opublikowano 14 listopada 201014 l Oglądnąłem, bardzo dobry film. Wciąga i nie nudzi w sumie ani trochę (na początku powiedziałbym, że trochę szybkie tempo narzuca, narracja). Dobre aktorstwo, bardzo dobry scenariusz i dialogi. Tematyka może się wydawać "niepozorna", a jednak film potrafi trzymać w lekkim napięciu. Godny polecenia.
Opublikowano 8 grudnia 201014 l Byłem, oglądałem, całkiem fajna historia, tylko że z jakiegoś powodu ma się wrażenie, że urywa się w środku, brakuje jakiegoś sensownego zakończenia. Niby jakiego zakończenia? Film jest znakomity, wciąga jak bagno i nie puszcza do końca. Na plus znakomita muzyka. Parę komediowych momentów niepotrzebnych.
Opublikowano 9 grudnia 201014 l nie wiem, za co te komenty, ze wart oscara; film sam w sobie ok, dobre mixy 'terazniejszosc-przeszlosc' spoko gra aktorow, nawet ciekawa fabula (zastanawiam sie, ile zostalo zmyslone) ... ale zeby cos wiecej? jak to powiedzial kumpel, ktory ledwo co zalozyl sobie fb "ja to musze koniecznie obejrzec, wiesz, bo teraz mam z tym cos wspolnego"... podejrzewam, ze takich ludzi jest jednak wiecej
Opublikowano 10 grudnia 201014 l nie wiem, za co te komenty, ze wart oscara; film sam w sobie ok, dobre mixy 'terazniejszosc-przeszlosc' spoko gra aktorow, nawet ciekawa fabula (zastanawiam sie, ile zostalo zmyslone) ... ale zeby cos wiecej? Bycie "czymś więcej" generalnie nie jest jakimś wymogiem, żeby dostać Oscara, ale film Sorkina i Finchera faktycznie tym jest. Sformułowanie "nawet ciekawa fabuła" o jednym z najlepiej napisanych scenariuszy dekady i historii definiującej współczesne zachodnie społeczeństwo jak żadna inna bawi. jak to powiedzial kumpel, ktory ledwo co zalozyl sobie fb "ja to musze koniecznie obejrzec, wiesz, bo teraz mam z tym cos wspolnego"... podejrzewam, ze takich ludzi jest jednak wiecej Niż kogo? Z historią, która jest opowiedziania w tym filmie, każdy ma coś wspólnego, czy mu się podoba, czy nie. Chyba że żyje w jaskini i gada tylko do piłki plażowej, ale takich w okolicy raczej niewiele.
Opublikowano 11 grudnia 201014 l nie wiem, za co te komenty, ze wart oscara; film sam w sobie ok, dobre mixy 'terazniejszosc-przeszlosc' spoko gra aktorow, nawet ciekawa fabula (zastanawiam sie, ile zostalo zmyslone) ... ale zeby cos wiecej? Bycie "czymś więcej" generalnie nie jest jakimś wymogiem, żeby dostać Oscara, ale film Sorkina i Finchera faktycznie tym jest. Sformułowanie "nawet ciekawa fabuła" o jednym z najlepiej napisanych scenariuszy dekady i historii definiującej współczesne zachodnie społeczeństwo jak żadna inna bawi. Moim zdaniem, w ostatniej dekadzie wydarzylo sie wiele wazniejszych wydarzen, ktore definiuja Stany (bo glownie o nich mowa), niz zalozenie facebooka. Wydarzenia, ktore byly adaptowane na potrzeby filmow, prosty przyklad to 9/11 - i mimo wszystko, pod wzgledem kinematografii, zjawisko rozpowszechniania portalu spolecznosciowego odbilo sie wiekszym echem niz wydarzenie o kolosalnie wiekszej wadze. Oczywiscie, jesli chodzi o ekranizacje... jesli "wspolczesne zachodnie spoleczenstwo" tak bardzo Ciebie wciaga, Twoja sprawa, mnie bardziej interesuje ile % vatu bede musial placic od noweg roku jak to powiedzial kumpel, ktory ledwo co zalozyl sobie fb "ja to musze koniecznie obejrzec, wiesz, bo teraz mam z tym cos wspolnego"... podejrzewam, ze takich ludzi jest jednak wiecej Niż kogo? Z historią, która jest opowiedziania w tym filmie, każdy ma coś wspólnego, czy mu się podoba, czy nie. Chyba że żyje w jaskini i gada tylko do piłki plażowej, ale takich w okolicy raczej niewiele. ok, spoko - ale gdyby nakrecili film o tym, kiedy Meucci wynalazl pierwszy telefon a pozniej Graham Bell go odpowiednio stuningowal-by byl czyms, z czego korzysta teraz praktycznie kazdy czlowiek na ziemi - myslisz, ze kazdy by walil drzwiami i oknami do kin, tylko ze wzgledu "ze ma cos wspolnego" z tym tematem? Edytowane 11 grudnia 201014 l przez mishka
Opublikowano 11 grudnia 201014 l Niezwykle błyskotliwe porównanie, ale zwróć uwagę na to, że powstanie facebooka jest nieco bardziej na czasie - o jakieś 150 lat. Trudno byłoby się komukolwiek identyfikować z historią powstania maszyny w niczym nie przypominającej tego, co dzisiaj nosimy w kieszeniach, dlatego wspomniany mechanizm w tym wypadku nie zadziała. Co innego np. wstrząsająca historia powstania iPhone'a.
Opublikowano 11 grudnia 201014 l Niezwykle błyskotliwe porównanie, ale zwróć uwagę na to, że powstanie facebooka jest nieco bardziej na czasie - o jakieś 150 lat. Trudno byłoby się komukolwiek identyfikować z historią powstania maszyny w niczym nie przypominającej tego, co dzisiaj nosimy w kieszeniach, dlatego wspomniany mechanizm w tym wypadku nie zadziała. Co innego np. wstrząsająca historia powstania iPhone'a. Fakt, ale dalej sie upieram, jezeli film biograficzny o tworcy tak trywialnej rzeczy jaka jest FB uzyska Oscara... to wtedy czlowiek bedzie mogl powiedziec z czystym sumieniem, ze Akademia spadla na psy. Nie jest to film zly, ale rownie dobrze Zlota Kaczke dostanie za pare lat Kowalski, ktory stworzy "Nasza grupa w podstawowce"...
Opublikowano 11 grudnia 201014 l Akademia spadła na psy? Nie może być No i to nie jest film biograficzny o twórcy Fejsbuka [w sumie], a sam Fejsbuk nie jest w żadnym stopniu trywialny [chyba ze nie rozumiesz co to znaczy wiec spoko]
Opublikowano 11 grudnia 201014 l nie jest? wiec o czym jest? dla mnie fb jest pospolity i banalny = trywialny.
Opublikowano 11 grudnia 201014 l Ja nie wiem, co ty chcesz powiedzieć w końcu. Gadamy o Facebooku czy o filmie? I o jego popularności (nie takiej znowu ogromnej) czy o ocenach krytyków i szansach na Oscara? Ja nie mam konta na Facebooku, ale nie wiem, jak można powiedzieć o firmie, że jest "trywialna". Co to w ogóle znaczy? Film o Bellu pewnie byłby mniej popularny, ale jeśliby w jakiś sposób nadal opowiadał o współczesnym społeczeństwie i był tak dobrze zrobiony, to pewnie zostałby dobrze przyjęty, jak to zwykle bywa z inteligentnymi i dobrze zrobionymi filmami.
Opublikowano 11 grudnia 201014 l dla mnie fb jest pospolity i banalny = trywialny. pospolite i banalne to są klapki kubota, a nie pierwszy serwis społecznościowy, który jest internetowym odpowiednikiem życia towarzyskiego, a przez, którego sam pomysłodawca stał się jednym z najbogatszych ludzi świata.
Opublikowano 11 grudnia 201014 l Co nie zmienia faktu że film jest średni. A lepszą historię dało by się napisać u 90% milionerów/miliarderów na świecie.
Opublikowano 12 grudnia 201014 l Ja nie wiem, co ty chcesz powiedzieć w końcu. Gadamy o Facebooku czy o filmie? I o jego popularności (nie takiej znowu ogromnej) czy o ocenach krytyków i szansach na Oscara? Ja nie mam konta na Facebooku, ale nie wiem, jak można powiedzieć o firmie, że jest "trywialna". Co to w ogóle znaczy? Film o Bellu pewnie byłby mniej popularny, ale jeśliby w jakiś sposób nadal opowiadał o współczesnym społeczeństwie i był tak dobrze zrobiony, to pewnie zostałby dobrze przyjęty, jak to zwykle bywa z inteligentnymi i dobrze zrobionymi filmami. Chce powiedziec, ze caly ten hype dookola facebooka jest dla mnie malo wstrzasajacy - zarowno jak i pod wzgledem popularnosci witryny na calym swiecie, jak i o samym filmie - mnie to osobiscie nie rusza, dla mnie w tego typu niuanse stanowia nikly procent rozrywki. A czy o firmie (o firmie samej w sobie, niekoniecznie fb) mozna powiedziec, ze jest trywialna? Pewnie. Przykladow jest wiele - roznice stanowi jedynie ta, ktora w jakis mniej okreslony sposob jest zdolna aby wybic sie ponad rynek. dla mnie fb jest pospolity i banalny = trywialny. pospolite i banalne to są klapki kubota, a nie pierwszy serwis społecznościowy, który jest internetowym odpowiednikiem życia towarzyskiego, a przez, którego sam pomysłodawca stał się jednym z najbogatszych ludzi świata. dla mnie portale spolecznosciowe sa pospolite - a to ,ze ktorys tam pan i wladca sie przy tym dorobil malo mnie obchodzi.
Opublikowano 12 grudnia 201014 l No to jest jakaś tradycja, że jak raz na parę lat wyjdzie inteligentny Hollywoodzki film, to lud go je'bie i w sumie sam nie wie za co, więc komentarze są absurdalne.
Opublikowano 12 grudnia 201014 l Ja nie wiem, co ty chcesz powiedzieć w końcu. Gadamy o Facebooku czy o filmie? I o jego popularności (nie takiej znowu ogromnej) czy o ocenach krytyków i szansach na Oscara? Ja nie mam konta na Facebooku, ale nie wiem, jak można powiedzieć o firmie, że jest "trywialna". Co to w ogóle znaczy? Film o Bellu pewnie byłby mniej popularny, ale jeśliby w jakiś sposób nadal opowiadał o współczesnym społeczeństwie i był tak dobrze zrobiony, to pewnie zostałby dobrze przyjęty, jak to zwykle bywa z inteligentnymi i dobrze zrobionymi filmami. Chce powiedziec, ze caly ten hype dookola facebooka jest dla mnie malo wstrzasajacy - zarowno jak i pod wzgledem popularnosci witryny na calym swiecie, jak i o samym filmie - mnie to osobiscie nie rusza, dla mnie w tego typu niuanse stanowia nikly procent rozrywki. A czy o firmie (o firmie samej w sobie, niekoniecznie fb) mozna powiedziec, ze jest trywialna? Pewnie. Przykladow jest wiele - roznice stanowi jedynie ta, ktora w jakis mniej okreslony sposob jest zdolna aby wybic sie ponad rynek. dla mnie fb jest pospolity i banalny = trywialny. pospolite i banalne to są klapki kubota, a nie pierwszy serwis społecznościowy, który jest internetowym odpowiednikiem życia towarzyskiego, a przez, którego sam pomysłodawca stał się jednym z najbogatszych ludzi świata. dla mnie portale spolecznosciowe sa pospolite - a to ,ze ktorys tam pan i wladca sie przy tym dorobil malo mnie obchodzi. No nie pogadasz:(
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.