Opublikowano 8 czerwca 20195 l Ja nie moglem pojac jaranga zielona latarnia. Raz, ze debilna nazwa a dwa, ze jakies ksztalty z pierscionka (xD) z automatu na kulki. Xmeni gdzies siedzieli w pamieci wlasnie dzieki tej bajce, troche gierkom, pamietam ze lubilem Gambita. A film z 2000 fajnie w sumie objal to uniwersum. Takze chyba wciaz dla mnie xmen > avengers.
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Ło boze, komiksów avengers nie potrafiłem scierpieć, porownujac to zdecydowanie komiksowo x>A. Ale ja się nie znam. Ja sie jarałem Spawnem i wolałem spidermana.
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Tez mialem obie wersje. I opier.dol od ojca, ze go naciagnalem na druga taka sama xD
Opublikowano 8 czerwca 20195 l 1 godzinę temu, Square napisał: Wtedy to tylko Spider-Man na TVP2, a X-Meni to tylko w gościnnych dwóch odcinkach, tak jak Iron-Man. Wiadomo, że chodzi o komiksy. Xmeni byli jedynym komiksem o jakiejś super-grupie (G.I. JOE nie liczę) jaki ukazywał się na polskim rynku. Siłą rzeczy znajomość Avengersów była epizodyczna bo ograniczała się do gościnnych występów w zeszytach wydawanych przez TM-Semic. Może mieli 1-2 komiksy w ramach Mega Marvela i tyle (edyta. sprawdziłem i tak, były 2 numery z nimi w tej serii). Xmeni byli wydawani od 1992 do 1997 i pod względem popularności byli na poziomie Punishera (52 numery Xów vs 54 Punishery, tyle że trupiak zaczął wcześniej i w pewnym momencie właśnie przez Xmeny spadł do poziomu dwumiesięcznika). Lepiej i dłużej sprzedawały się tylko komiksy z Spidermanem, Supkiem i Batkiem. Oczywiście jak zdecydowana większość komiksów o facetach w rajtuzach Xmeny były gówniane (zwłaszcza z perspektywy czasu), przypominały bardziej soap operę niż komiks akcji, ale w pierwszej połowie lat 90 podobał mi się design postaci (sic!) i to że jest o grupie bohaterów, a nie jednym ziomku, który czas nawal się z tymi samymi typkami. Taki Spider miał kilka niezłych zeszytów, które nawet dzisiaj nie są takie najgorsze, ale w ogóle tego co wydawał TM-Semic to była straszna bryndza. Historyjki o robotniku budowlanym którego ugryzł radioaktywny królik już wtedy wydawały mi się baaaardzo złe. Xmeni przez tą ilość dialogów, podróże miedzy wymiarami przynajmniej udawali coś poważniejszego. Takim prawdziwym ścierwem z którego nie pamiętam nawet jednego dobrego numeru był Superman (nie czytałem wszystkich, może by się znalazły). Batek oczywiście najlepszy. Spawna opuściłem bo zaczął się ukazywać w momencie kiedy cała reszta przestała (1997-2001) a ja miałem już dość amerykańskich komiksów.
Opublikowano 8 czerwca 20195 l kreskówka xmen która leciała na foxkids była lepsza od życia chociaż w moim sercu jednak spiderman był no1
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Spidermana czytalem za gnoja ale do dzis nie potrafie przypominiec sobie/zrozumiec dlaczego xD.
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Ostatnie łowy Kravena to chyba jedyna historyjka z polskiego Spidera tamtych czasów która utkwiła mi w pamięci, wyróżniała się na tle reszty mrocznym klimatem. No i ta okładka (jak zobaczyłem w kiosku obok poczty w Zakopcu, to prawie doszedłem). Z drugiej strony był jeszcze ten cały Carnage, o którego ludzie pisali petycje, żeby przestali wydawać to (pipi). Ja chyba miałem jeden numer z tej serii i żenua straszna, dlatego jak w późniejszych latach ktoś się jarał, żeby wrzucić do jakiegoś filmu tę postać, to się zastanawiałem czy czytał te komiksy czy tylko trolluje.
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Dusze Venoma, z Pumą komiks był niezły, Sinister six i venom w 93 Laresena były fajne, Green Goblin bodajze w 94/95 był swietny, gdy przetrzymywał cała rodzinke w domu przywiazana do krzeseł, cała mocna wiksa z klonami, mnie najbardziej grzmotnął ten moment gdy prawdziwy parker widzi klona z Mary Jane i spier,dala.
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Fakt, teraz jak napisałeś to przypomniałem sobie, że większość czytałem (tej z Pumą zupełnie nie kojarzę). Miałem taki problem, że nie miałem kasy i nie byłem w stanie kupować wszystkich komiksów. Czasami kupowałem pierwszą część jakiejś historyjki, a za miesiąc wychodził równolegle Punisher, Latarnia i inne takie i musiałem decydować po obrazku na okładce w co zainwestować. Pamiętam, że raz wybrałem Transformersy zamiast jakiegoś dobrego numeru z Batkiem (jak się okazało, kiedy pożyczyłem go później od kumpla). To półgodzinne stanie przed Ruchem, wlepianie gał w okładki komiksów i marzenie o tym, żeby kioskara zaproponowała mi, żebym sobie już poszedł w zamian za wszystkie zeszyty z witryny
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Wspominki wysiadam koledzy edit: jeszcze kultowy Mcfarlane z Hobgoblinem zabijającym małe dzieci, mocna rzecz,
Opublikowano 8 czerwca 20195 l Miło wspominam pierwszy numer Mega Marvela właśnie z Spiderem od Todda. Takie uczucie obcowania z ekskluzywnym komiksem w 1993 roku (wtedy to oznaczało dla mnie, że ma dużo stron do czytania, podobnie miałem z Gigantem od Disneya) Ciekawostka z okazji miesiąca LGBT: Wiecie, że pierwszy numer Supermana wydany w Polsce (chyba każdy kojarzy okładkę z napisem 50 lat) nie był żadnym przedrukiem, a kompilacją różnych historyjek zredagowanych i narysowanych przez Polaków? Jednym z kierowników wydawnictwa tego historycznego numeru był ówczesny Krzysztof Bęgowski.
Opublikowano 9 czerwca 20195 l Xmen i Spiderman>reszta marvelowych łaków. Tak nawiązując do poprzedniej strony i kwestii, co warto obejrzeć: tak naprawdę wszystko ze świata Xmen to przynajmniej dobre filmy, również trójka, na której hejtowanie powstała swego czasu jakaś dziwna moda, ale pewnie większość krytyków merytorycznie nie powiedziałaby, czemu niby miałby to być taki shit. Ot, lekki przesyt bohaterów i wątków. Ja po latach najmniej mam ochotę wracać do pierwszej części, mocno wali od niej klimatem filmów z tego okresu. Jeśli miałbym powiedzieć, co można odpuścić i za wiele się nie straci, to byłby to Xmen Origins: Wolverine (ogólnie kupa) i Wolverine z 2013 (znośny, ale zupełnie obojętny).
Opublikowano 9 czerwca 20195 l 'X-men'* Kolejna rekomendacja: https://m.trojmiasto.pl/kino/Na-podcietych-skrzydlach-Recenzja-filmu-X-Men-Mroczna-Phoenix-n135190.htm
Opublikowano 9 czerwca 20195 l 14 godzin temu, pajgi napisał: Wiadomo, że chodzi o komiksy. Xmeni byli jedynym komiksem o jakiejś super-grupie (G.I. JOE nie liczę) jaki ukazywał się na polskim rynku. Siłą rzeczy znajomość Avengersów była epizodyczna bo ograniczała się do gościnnych występów w zeszytach wydawanych przez TM-Semic. Może mieli 1-2 komiksy w ramach Mega Marvela i tyle (edyta. sprawdziłem i tak, były 2 numery z nimi w tej serii). Xmeni byli wydawani od 1992 do 1997 i pod względem popularności byli na poziomie Punishera (52 numery Xów vs 54 Punishery, tyle że trupiak zaczął wcześniej i w pewnym momencie właśnie przez Xmeny spadł do poziomu dwumiesięcznika). Lepiej i dłużej sprzedawały się tylko komiksy z Spidermanem, Supkiem i Batkiem. Oczywiście jak zdecydowana większość komiksów o facetach w rajtuzach Xmeny były gówniane (zwłaszcza z perspektywy czasu), przypominały bardziej soap operę niż komiks akcji, ale w pierwszej połowie lat 90 podobał mi się design postaci (sic!) i to że jest o grupie bohaterów, a nie jednym ziomku, który czas nawal się z tymi samymi typkami. Taki Spider miał kilka niezłych zeszytów, które nawet dzisiaj nie są takie najgorsze, ale w ogóle tego co wydawał TM-Semic to była straszna bryndza. Historyjki o robotniku budowlanym którego ugryzł radioaktywny królik już wtedy wydawały mi się baaaardzo złe. Xmeni przez tą ilość dialogów, podróże miedzy wymiarami przynajmniej udawali coś poważniejszego. Takim prawdziwym ścierwem z którego nie pamiętam nawet jednego dobrego numeru był Superman (nie czytałem wszystkich, może by się znalazły). Batek oczywiście najlepszy. Spawna opuściłem bo zaczął się ukazywać w momencie kiedy cała reszta przestała (1997-2001) a ja miałem już dość amerykańskich komiksów. Xmeni z naszych kiosków, były zdecydowanie nie dla dzieciaków. Problemy dorosłych, związki, ściana tekstu itd. No ale Wolverine i Jim Lee na zawsze w serduszku.
Opublikowano 11 czerwca 20195 l Jak za gó.wniaka oglądałem serial animowany z x-menami to momentami czułem niepokój, saga z sentinelami była serio dość mroczna jak na bajkę dla dzieci xd no i spider tas też na zawsze w serduszku, wspaniały dubbing, odcinki z mutacją Petera, hydromanem czy sinister six znam na pamięć
Opublikowano 11 czerwca 20195 l No jak ktos nie mial kablówki w tamtym czasach albo mieszkał na wsi to dzisiaj nawet nie wie co to Spiderman. A bajki na fox kids byly mocarne
Opublikowano 11 czerwca 20195 l Jak ja się bałem Apocalypsa. Ten jego dziwny design i moce, które dostosowywały się do mocy Xmenów. Czułem ogromny niepokój jak z nim walczyli...
Opublikowano 7 lipca 20195 l https://www.cbr.com/dark-phoenix-bomb-harder-fantastic-four/ Cytat Dark Phoenix will likely end up being a bigger box office bomb than 2015's Fantastic Four reboot.
Opublikowano 8 lipca 20195 l Szkoda, fajne mini uniwersum było, ale po Apocalypse już się zaczęło yebać, a teraz jeszcze całkowicie zje.bali marketingowo, bo artystycznie to sam nie wiem, mało recenzji widziałem, ale obstawiam, że nie ma aż takiej tragedii.
Opublikowano 9 lipca 20195 l A mi nie szkoda. Kilku mutantów zrobili fajnie, ale ducha X-uniwersum w tych filmach nie było wcale (może poza Deadpoolem i dwoma filmami z Wolverinem, a i tak to bardziej spinn-offy). Chcę wierzyć, ze w MCU poradzą sobie lepiej. Dwa filmy, po jednym na genezę i drugą genezę, a potem można rosnąć z New Mutants, X-Factor, X-force itp. Po drodze jakieś Crossovery z Avengersowym MCU i FF i niczego do szczęścia nie trzeba więcej. W sumie X-świat jest tak duży, że możnaby zapomnieć o MCU i zrobić samodzielne XCU, jednak nie wydaje mi się, aby Disney chciał mieć dwa rozłączne Uniwersa, nawet jeśliby to oznaczało podwójne zyski. A to dlatego, ze w pewnym momencie zaczęłyby ze sobą konkurować. Moim zdaniem przepisem na sukces z XCU jest wziąć młodych aktorów stworzyć pierwszy skład i pozwolić im w roli dorosnąć, wymieniając na innych w miarę rozwoju uniwersum i składu grupy. Edytowane 9 lipca 20195 l przez szczudel
Opublikowano 9 lipca 20195 l Dla mnie mimo wielu wad i częstych spadków poziomu (Geneza, Apocalypse), Xmeni od Foxa mieli zasadniczy plus: byli "jacyś", byli inni, niż robione od linijki dzieła Marvela. Mutanci od Disney'a to będzie kolejny rozbuchany do potężnych rozmiarów produkt od szablonu, gdzie teoretycznie wszystko gra, ale jednocześnie brak jakiejkolwiek tożsamości. Będą "likeable" postacie z heheszkowymi tekstami, będzie "chemia" między wszystkimi bohaterami, będzie CGI kupa, będzie wprowadzanie noname'ów, na których nikt nie czekał, ale marketing wciśnie to ludziom tak, jakbyśmy mieli dostać najbardziej wypatrywaną premierę dekady itd. No ale może się mylę.
Opublikowano 9 lipca 20195 l Owszem heheszkowatość i robienie z kultowych postaci idiotów (Thor) to coś czego się również boję. Jednak może uda się uchwycić klimat "nienawidzonych" mutantów i będzie bardziej poważnie. Najbardziej liczę, że zrobią charyzmatycznego Cyclopsa, który na ekranie dorośnie i przejmie z czasem stery X-men. Nie udało się to w MCU ani z Iron Manem ani Capem, więc może masz rację, że pewności mieć nie można. Patrząc po MCU niewiele wskazuje, że idąc w te same założenia uda się osiągnąć odpowiedni klimat, ale przynajmniej będzie rozmach. Może Disney zaskoczy i poczuje mutantów na tyle aby nie robić z nich konedii?
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.